Bez kategorii
Like

Włosy.

29/09/2012
427 Wyświetlenia
0 Komentarze
5 minut czytania
no-cover

Dlaczego się bałem fryzjerów.

0


    Jak byłem dzieckiem włosy nosiłem długie do pasa. Nie dlatego, że lubiłem tylko dlatego, że się bałem. Bałem się strzyżenia. Ponieważ byłem przekonany, że ten zabieg boli.

 

   Dużą rolę w tym mniemaniu odegrała moja babcia. Bo mnie strzygła odkąd sięgam pamięcią. I to tępymi nożycami. Połowę włosów strzygła, a połowę wyrywała. Nie było więc dziwnym, że się bałem jak cholera i fryzjerów starałem się omijać szerokim łukiem. Często też słyszałem jak zwracano się do ojca: „To Pana córka?”.

   Mimo różnych niedogodności włosy wolałem mieć długie. Nikt się nawet nie domyślał tego przyczyny, a nawet ja za bardzo nie zdawałem sobie z sprawy „dlaczego?”.

   Były to czasy gdy po wioskach chodzili fryzjerzy. Przeważnie po dwóch. A jak byłem dzieckiem to mieszkałem na wsi.

   Więc bawię się na podwórku i podchodzi do mnie dwóch Panów. Przyglądają mi się chwilę po czym jeden z nich zaczyna mówić:

 – Jesteś chłopcem czy dziewczynką?

 – Chłopcem.

 – No to masz za długie włosy. A rodzice są w domu? Bo jesteśmy fryzjerami i możemy Cię ostrzyc.

   Pomyślałem: „niedoczekanie”. Ale głośno powiedziałem: rodziców w domu nie ma.

 – A gdzie są?

 – Na polu.

 – To pójdź po nich.

   I poszedłem. Ale już nie wróciłem. Rodzicom oczywiście o niczym nie powiedziałem.

   W końcu ojciec zawiózł mnie do miasta. Tam był najbliższy fryzjer. Co ja się go naprosiłem, żeby nie robił mi takiej krzywdy! Bo za co? Nie rozumiałem.

   Na nic się jednak zdały moje łzy. Ojciec był nieugięty. Na fotelu fryzjera darłem się wniebogłosy, jakby obdzierano mnie żywcem ze skóry.

   Początkowe przerażenie przeradzało się jednak z biegiem czasu w zdziwienie. Nic nie bolało. Potem już zawsze się strzygłem u tego fryzjera. Puki go ktoś nie zabił. Nożem.

   Pół biedy by było gdyby to były tego tylko takie konsekwencje. Ale ja się całe dzieciństwo zamartwiałem porodem. Kiedyś mi jednak mama wytłumaczyła, że chłopcy nie rodzą. Co to był za szczęśliwy dzień! Pamiętam go dokładnie do dzisiaj.

   Pobiegłem i podzieliłem się tą informacją z innymi kolegami. Też się ucieszyli.

   Widocznie nie byłem osamotniony w swoich obawach.

…………………………………………………………………………………………………………………………………..

   Choruję na chorobę neurologiczną. O pracy nawet nie ma mowy. Napisałem wspomnienia o swoich przeżyciach w więzieniach. Niemieckich i polskich. http://wydaje.pl/e/wiezienia5

……………………………………………………………………………………………………………………………………………..

0

Mefi100

275 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758