Artykuły redakcyjne
Like

Wjeżdża kto chce i wwozi co chce

18/12/2015
425 Wyświetlenia
3 Komentarze
4 minut czytania
Wjeżdża kto chce i wwozi co chce

Niektórzy uważają, że jest jakimś złem sytuacja, gdy każdy kto chce, może wjechać gdzie chce i wwieźć co chce. Uważają oni, że dobrym jest to, że można narysować na ziemi kreskę i powiedzieć: „kto ją przekroczy ten dostanie w mordę”, albo: „kto przejedzie przez tę kreskę z jakimś towarem, tego siłą pojmę i wrzucę do lochu”.

0


Przerzucał czołgi przez granicę
      Ten, kto tak mówi jest jakoby dobry. Kto przekracza kreskę jest podobno zły. Moim zdaniem nie może być bardziej antywolnościowego poglądu niż takie mniemanie! Bo wolność to przede wszystkim mobilność!
      Ja jestem wolnym człowiekiem i mogę jeździć gdzie chcę, z czym chcę, do kogo chcę. To jest kwintesencja wolności. Odebranie człowiekowi wolności to uwięzienie go – to pozbawienie go możliwości odwiedzenia kogo chce z czym chce. Antonimem „wolności” jest „więzienie”. Antonimem „więzienia”, jest „swoboda poruszania się” – a nie jakaś demokracja, zasiłki, „darmowa” oświata, „darmowa” służba zdrowia czy inny socjalizm.
      Gdy poruszam się traktami publicznymi (oceany, morza, rzeki, jeziora, publiczne drogi lądowe) to nie muszę się nikogo pytać o pozwolenie. A na każdym innym terenie muszę się porozumieć z właścicielem i tylko z nim. Pisząc „muszę”  mam na myśli moralność, a nie niemoralne prawo zamordystycznych państw, które dziś ograniczają mobilność ludzi na całym świecie.
      Jeśli się z kimś umówię, i on to zaakceptuje, to mogę jego posiadłość odwiedzić kiedy chcę, z czym chcę i nic do tego jakimś politykom, czy innym zamordystom. Jak mi ktoś zabroni przejść i będzie mi ograniczał swobodę przemieszczania się siłą, będzie eskalował przemoc wobec mnie, to zgodnie z moralnością mogę go za to nawet zabić.
      Kreski na ziemi uwarunkowane moralnie mogą rysować tylko właściciele – dookoła terenu, który posiadają. I nie może im nikt narzucać kogo przepuszczą, albo nie wpuszczą. „Nie może” w sensie moralnym – bo realnie to się często zdarza.
      Ale żaden właściciel nie ma moralnego prawa narysować tak długiej kreski (rzędu kilkunastu kilometrów), że ona w istotny sposób utrudni przemieszczenie się kogoś z jednej strony tej kreski na drugą. Kogoś, kogo nie interesuje posiadłość tego, kto kresę narysował, ale to, co jest za nią. A już ewidentnie nikt nie ma moralnego prawa rysować takich kresek w poprzek traktów publicznych – na przykład w poprzek rzek czy ścieżek, które ludzie wydeptują przez tysiące lat.
      Mam gdzieś posiadłości ludzi nieprzyjaznych, niemiłych i mi niechętnych. Chcę je omijać. Nie chcę się narzucać. Chcę odwiedzać ludzi przyjaznych, miłych i mi przychylnych. I mam do tego moralne prawo. Każdy ma. Mam to z mocy mojego człowieczeństwa, więc wszyscy to mają. Ci nieprzyjaźni, niemili i niechętni nie mają moralnego prawa utrudniać mi odwiedzania tych przyjaznych, miłych i przychylnych poprzez rysowanie jakichś kresek i obstawianie ich swoimi zbójcami, którzy będą mi sprawdzać jakieś papiery i będą mi zaglądać do moich toreb i waliz. Zajrzą to toreb, zajrzą do waliz, a nie zajrzą do dupy, gdzie mam ich socjalizm.
Grzegorz GPS Świderski

Inne zapisy autora:

0

Grzegorz
Grzegorz "GPS" Świderski http://gps65.salon24.pl/

Grzegorz P. Świderski - Sarmata, żeglarz, paleolibertarianin, katolik, informatyk, trajkarz, monarchista. Skrajnie konserwatywny arcyliberał. Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję. Mój główny blog jest tu: http://gps65.salon24.pl/

169 publikacje
112 komentarze
 

3 komentarz

  1. pablo3 pablo3

    Pan wybaczy, ale jakbym czytal wywody, zdeklarowanego anarchisty. wystarczy popatrzec na swiat zwierzat, przykladowo wilki, aby dojsc do logicznego wniosku, ze dzialaja tak samo jak ludzie. posiadaja swoje terytorium i oznaczaja jego granice, ktorych zaden inny wilk spoza danej watahy, nie ma prawa bezkarnie przekraczac… dlatego, to jest wlasnie prawo naturalne, ktore ludzie przeksztalcili w prawo pozytywne. jestesmy, jak wataha wilkow, na znacznie wyzszym poziomie organizacyjnym, ktora kontroluje swoje terytorium, z wielu racjonalnych przyczyn, jak bezpieczenstwo, konkurencja rynkowa z innymi watahami, itp. nie wiem, co Pan czyta, ale niekoniecznie prowadzi to Pana, do wlasciwych wnioskow. no coz, wewnetrznie wolny, moze czuc sie kazdy.

    0
    • Ariel Ariel

      Akurat przykład z wilczymi stadami nie do końca jest udany bo kontrola terytorium jest dość luźna, swoboda przenikania pomiędzy watahami też a przede wszystkim to co najważniejsze, terytorium jest adekwatne do potrzeb watahy.

      W przypadku państw i “kresek” bardzo łatwo zapomina się po co one są. Nie są po to by kontrolować ile wlezie “za bezdurno” i dla naszego “bezpieczeństwa”. Są one po to by zgodnie z umowami pomiędzy innymi państwami zapewnić w konkretnych ramach terytorialnych określone porządki prawne charakterystyczne dla reguł którymi rządzi się społeczność która państwo powołała.

      Innymi słowy. Jak najbardziej może istnieć (przecież istniały do połowy IWW) swoboda przemieszczania się “na głupi ryj” a państwo nadal będzie w stanie zapewnić porządek, ład prawny na “swoim” terytorium.

      Granice państw zresztą są faktycznie daleką pochodną umownych granic z czasów feudalnych. Wcześniej granice były już bardzo umowne.

      Ja podsumuję całość tak. Nowożytne i wysoce zorganizowane państwa jako forma samorganizacji się społeczeństw do wypełniania ról co do których samo społeczeństwo mogło by mieć problem (logistyczny, finansowy) kontroluje swoje terytorium tylko i wyłącznie w takim stopniu jakie wynika z potrzeb.

      0
  2. Avatar Piotr

    Panie GPS, jakbym czytał hippiesa 😉 . Pan może mi wyjasni, dlaczego dla Polaków te “kreski” były zawsze, także w czasie wojny i trwania komunizmu (żolnierze Andersa ryzykowali głód w Rosji, czekając na.. wizy), dlaczego Polaków wyrzucanych w 1982 przez esbecję ze śmigłowców na niemieckie lotniska Niemcy straszyli trzema latami wiezienia? Teraz arabsko-cygańska cholera zrobiła sobie (za zgodą Unii) z granic pośmiewisko, goniąc przez nie po beneficja i zasiłki. Obswrwuję nierówne traktowanie od lat. CZY ARABOWIE STOJĄ PONAD PRAWEM?

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
319217