Bez kategorii
Like

Więzienia w Polsce. Powrót. XXIX

23/04/2012
294 Wyświetlenia
0 Komentarze
5 minut czytania
no-cover

„Koniec” spraw więziennych.

0


 Kontynuacja

   Doczekałem się wreszcie terminu własnej rozprawy. Zanim to nastąpiło rozprawę miał też „malwersant”. Oczywiście znowu kogoś ważnego na niej zabrakło i musieli sprawę przełożyć.

   Przebrałem się w cywilne ciuchy i pojechałem do sądu. Policyjnym wozem i pod eskortą dwóch policjantów. W czasie drogi rozmawiałem z nimi niezobowiązująco. Jechaliśmy długo i daleko.
   W miejscowości w której był ten sąd mieszkała jedna z moich sióstr, chodziłem tam do szkoły średniej, i w ogóle miałem wielu znajomych. Byłoby trochę wstyd gdyby ktoś zobaczył mnie skutego, w asyście policjantów, prowadzonego do sądu.
   Nie był to jednak koniec moich zmartwień. Po wyjściu z wozu zadzwonił telefon jednego z policjantów. Byli gdzieś pilnie wzywani. Poszli, a mnie przykuto na zewnątrz do samochodu. Modliłem się tylko, aby mnie nie zobaczył nikt ze znajomych.
   W końcu weszliśmy do sądu. Na sali byli już sędziowie i ławnicy. Najgorsze było to, że jedną z ławniczek była moja dawna Pani od geografii ze szkoły podstawowej. Głównym sędzią była kobietą. Zadała mi pytanie:
– Czy widywał się Pan z dzieckiem?
– Nie.
– Dlaczego?
– Niech Sąd przez chwilę sobie wyobrazi, że tym ojcem tak naprawdę to nie jestem ja. Co by Sąd zrobił na moim miejscu? Tak po ludzku.
– Proszę się liczyć ze słowami i odpowiadać tylko na zadane pytania.
– W takim razie nie mam już więcej nic do powiedzenia.
   Zostałem wyprowadzony z sali i czekałem na wyrok. Sąd i ławnicy się naradzali. W końcu, po niedługim czasie zostałem znowu wprowadzony na sądową salę. Usłyszałem wyrok: rok w zawieszeniu na trzy lata.
   Następnie wróciłem ze swoją obstawą do więzienia. Musiałem tam jeszcze dopełnić pewnych formalności.
   W samochodzie, już na luzie, rozmawiałem z policjantami. Opowiadali mi jak przeważnie zachowują się dostarczani przez nich do sądu ludzie. Bardzo często nieco inaczej niż ja. W sądzie wystraszeni i pokorni, za to po wszystkim bohaterzy:
– Ta p…. tak mnie w….ła, że z nią pojechałem na całego po bandzie. Niech sobie nie myśli.
   Jakby policjanci wszystkiego nie słyszeli.
   Do celi już nie wróciłem. W Polskim więzieniu też dawali pieniądze na wyjście. 50, albo nawet 100zł. Ponieważ miałem miałem w depozycie niemieckie marki, i to w sporej ilości, mi nie chciano nic dać. Powiedziałem więc, że ten cały szmal nie jest mój. Wiozłem go dla kogoś innego. I wtedy mnie zatrzymano.
Suma summarum dostałem. Oraz darmowy bilet do miejscowości gdzie się udawałem.

    Myślałem, że to już koniec moich kłopotów z prawem. Okazało się, że to tylko przerwa.
………………………………………………………………………………………………………………………………..
Rozpadają mi się neurony. Coraz trudniej skupić mi myśli.
Pieniądze w całości są przeznaczone na rehabilitację.

Darowizny:
Fundacja Avalon – Bezpośrednia Pomoc Niepełnosprawnym,
Michała Kajki 80/82 lok. 1, 04-620 Warszawa
nr rachunku odbiorcy: 62 1600 1286 0003 0031 8642 6001
Prowadzone przez: BNP Paribas Bank Polska SA
Tytuł wpłaty: 1297 Marian Stefaniak

Przelewy zagraniczne:
International Bank Account Number
IBAN: PL62 1600 1286 0003 0031 8642 6001
SWIFT/BIC: PPAB PLPK

JAK PRZEKAZAĆ 1%
Wypełniając zeznanie PIT, należy obliczyć podatek należny wobec Urzędu
Skarbowego.

W rubryce WNIOSEK O PRZEKAZANIE 1% PODATKU NALEŻNEGO NA RZECZ ORGANIZACJI
POŻYTKU PUBLICZNEGO (OPP)
* Wpisać numer KRS: 0000270809
* Obliczyć kwotę 1%

W rubryce INFORMACJE UZUPEŁNIAJĄCE (bardzo ważne!)
* Marian Stefaniak 1297

 

Inne zapisy autora:

0

Mefi100

275 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758