Artykuły redakcyjne
Like

Wietrzenie sądownictwa? Najwyższy czas!

31/03/2014
911 Wyświetlenia
35 Komentarze
13 minut czytania
Wietrzenie sądownictwa? Najwyższy czas!

Epatowany przez filmy TVN i dziennikarzy mainstreamowych szary zjadacz chleba ma być przekonany, że Sądy w Polsce są niezawisłe, profesjonalne, sprawne, badające sprawę rzetelnie, wiarygodnie analizujące dowody, obiektywne i wręcz sympatyczne. Co prawda terminy często są odległe, ale głownie z winy samych obywateli, którzy z każdą bzdurą biegną do sądu zawracając niepotrzebnie umęczonym sędziom przysłowiowe “cztery litery”. Słowem: Sąd nasz czasem nierychliwy ale sprawiedliwy. No może czasem za łagodny jeśli chodzi o sprawy karne, ale tu winne z kolei jest złe prawo i kodeksy uchwalone przez posłów.

0


 

W zamulonych przez telewizję łbach obecny jest najczęściej obraz Sędziego, jako prawnika z etosem, najlepszego z najlepszych, co to z niejednego pieca jadł chleb więc odpornego na sztuczki stron. Niemal herosa, który dzięki mądrości, pracowitości, przenikliwości umysłu i wysokiej etyce stoi na straży praworządności i gwarantuje sprawiedliwy wyrok.

 

 

Biednym ludziom ogłupywanym przez prymitywne seriale i programy wciąż się wydaje, że istnieje coś takiego jak “dobry i zły prawnik”, jak “znakomity i kiepski adwokat”, jak “świetny lub słaby prokurator”, wyobrażają sobie bowiem, że proces w Polsce wygląda tak jak na filmach amerykańskich: pojedynek znakomicie przygotowanych pełnomocników stron toczony pod nadzorem Sędziego-Arbitra, który wszystkie akta sprawy zna od podszewki i pilnuje jak Straż Nocna przestrzegania litery prawa. A więc, fantastyczne popisy oratorskie, cięte riposty, dyskusja na twarde argumenty, pojedynek na wykładnie prawne, paremie, krzyżowy ogień pytań do świadków, powaga zenań pod przysięgą, precyzyjne analizy rzeczoznawców i biegłych, mozolne docieranie do prawdy, elegancja i zachowania honorowe.

 

 

Tymczasem, to kompletna bzdura.

 

 

Materiały filmowe nagrywane niegdyś przez dziennikarzy obywatelskich, blogerów i Internautów – co zapoczątkowali w 2011 ludzie z mojej redakcji – absolutnie demaskują faktyczną kondycję polskiego sądownictwa. Widzimy, że prawdziwe sale sądowe są zdominowane przez przekupnych, niedouczonych, niemoralnych, pyskatych bydlaków w togach, z zawieszonym Godłem Polski na piersi. Widzimy  często gówniarzy i gówniary, którzy w sposób arogancki i spektakularny okazują swoja pogardę dla prawa, nad którego przestrzeganiem mieli czuwać. Zdemoralizowani sędziowie zazwyczaj nawet nie próbują (i to w obliczu kamery) ukryć, że są stronniczy i negatywnie nastawieni do podsądnego, że kompletnie nie znają akt sprawy, za to czują się bezkarni dlatego nie muszą przejmować się sytuacją stron, dowodami, procedurami i przepisami.

Często obok takiego odpowiednio “rozgrzanego” sędziego renegata pojawia się zaprzyjaźniony z nim, lub pozostający w jakichś niejasnych relacjach szara eminencja prokurator, który siedzi cicho z bezczelnym uśmieszkiem, bo wie, że to co ma być juz dawno zostało ustalone i nie musi się wysilać. W obraz ludzi faktycznie pokrzywdzonych, którzy sto razy lepiej przygotowani niż prawnicy w togach wiją się bezradnie w obliczu oskarżenia gdyż zadarli z kimś, z kim się nie zadziera. Na tych autentycznych obrazach z życia obserwujemy jakichś spanikowanych szczurów mających o zgrozo prawo orzekania “W imieniu Rzeczpospolitej”, którzy w obliczu rejestracji procesu kombinują przez kilkadziesiąt minut lub kilka godzin, jak się pozbyć “upierdliwych” dziennikarzy, którzy po “chamsku” chcą rejestrować ogrom ich niekompetencji, szczeniackie zachowania, wychodzenie z nerw, pychę i przestępstwa sądowe, których dokonują.

 

 

Nie ma w Polsce tak na prawdę ani Etosu Sędziego, ani dobrych czy złych prawników, ani niezawisłości, a już na pewno nie ma sprawiedliwości.

Być Sędzią w Polsce to w większości znaczy posiadać licencję na robienie co się chce, czasem bezkarne krzywdzenie ludzi (a bywa zabijanie – kto pamięta kazusy wypuszczania mordercy ten wie o czym piszę), dysponowanie przywilejem kompletnego braku odpowiedzialności za wszelkie błędy i przestępstwa, uprawnienie do całkowitej swobody brania łapówek i obowiązek omerty (trzymania ryja) odnośnie przestępstw kolegów sędziów oraz wysługiwania się władzy, kumplom oraz silniejszym. Sędzia Polski wie, że pokrzywdzonego można i trzeba zgnoić oraz rozwałkować bo jest słaby i dzieki temu zbyt fikać nie będzie. Że z kolei prawdziwemu i ustosunkowanemu przestępcy sie nie fika nawet w todze, że jest obowiązek czarne owce wśród swoich przemalować na białe bo inaczej, żadnej białej by nie było, że niebezpiecznie jest dociekać prawdy, bo nikt za nią nie pochwali i nie wyrazi wdzięczności. Wie, że nie po to został Sędzią wchodząc w dupę starszym kolegom z korporacji, nie po to wyrwał się spod obowiązującego prawa, by teraz to wszystko stracić hojrakując i bawiąc się w “jedynego sprawiedliwego”. Sędzia ma bardzo wysoką pensję, status i mir w spoleczeństwie bez wzgledu na to jak jest leniwy, głupi, przekupny, wredny, jak się zachowuje na sali sądowej, jak traktuje ludzi i z kim trzyma. Przy tym należy mu się przywilejów całe mnóstwo, może jeździć nachlany bo ma immunitet i wszystkich zna, dostaje nieoprocentowany kredyt korporacyjny na mieszkanie, ma realną władzę i pewność, że jakby jakis problem to “środowisko się wstawi”. Typowy Polski Sędzia to nie heros moralny i tytan mądrości, to golum naszej rzeczywistości, z dnia na dzień coraz bardziej pewny siebie i bardziej zdemoralizowany. Sędzia to ma klawe życie, na które nie zasłużył. A nieliczne wyjątki znajdujące się pewnie gdzieś na kompletnym marginesie (tyle lat pracy przy “sądówkach” a za nikt mi nie przychodzi do głowy) tylko potwierdzają regułę.

 

 

Analogicznie, nie ma w Polsce “dobrych i złych adwokatów”. Nie ma, bo nie ma takiej potrzeby. Litera prawa bowiem jest kompletnie nie ważna, tak jak jego znajomość, przygotowanie czy doświadczenie zawodowe rozumiane jako profesjonalizm. Dobrym adwokatem nazywamy dziś głównie skutecznego i ustosunkowaneg cwaniaka, świetnie poruszajacego się w todze, który wie jak dotrzeć do sędziego z “konfiturami”, mającego znajomości, rządzącego w palestrze pana przyszłych awansów sędziego lub jego dzieci (na adwokata), kumpla od grilla prokuratora i komendanta policji, dobrze ustawionego finasowo znajomego tych, których wszyscy karierowicze chcą znać, o szerokich powiązaniach rodzinnych, politycznych i mafinych. Najlepszym, żadne pieniądze od żadnych klientów nie śmierdzą i kosztem, żadnych poszkodowanych, bo to jest ich misja i sens istnienia.

To nie o dobrych adwokatów ubiegają się najzamożniejsi, ale to ten, którego reprezentują czyni ich “dobrym” adwokatem. Adwokaci wiedzą, że w dniu, w którym najgłupszego, najpodlejszego i najmniej doświadczonego z nich wynajmie np Adam Michnik wynajęty stanie się najlepszym, najskuteczniejszym i słynnym adwokatem.

 

 

Znacie kogoś w sądzie kto fiknie Michnikowi? Pewnych spraw w Polsce nie można przegrać. Podobnie z Prezydentem, Premierem, Prezesem Banku, Ministrem czy “wybitnymi biznesmenami” z dawnych SB-eckich lub WSI kadr.

Dlatego właśnie w Polsce Sędzia nie ma potrzeby 6 tomów akt czytać dłużej niż 20 minut przed sprawą, prokurator nie musi posługiwać się żelazną logiką, argumentacją i dowodami, adwokat czy radca prawny nie wygłasza (bo po co) błyskotliwych mów, a wyrok najpierw się ogłasza, a potem myśli o jakimkolwiek uzasadnieniu. A nie daj Bóg jeszcze ktoś z kamerą nagra inne ustane uzasadnienia niż pisemne (a tak jest zazwyczaj).

W ogóle, przy tak poddywanowym, przyklepanym systemie, gdzie ręka w ciszy ręke myje, a pokrzywdzony ma cierpieć w milczeniu, kamera i obywatelska kontrola jest cholernie niebezpieczna.

 

 

Jak więc Sędzia ma powiedzieć “bardzo proszę rejestrować, gdyż obecność kamery nie ma i nie może mieć wpływu na procedowanie Sądu, przebieg sprawy i wyrok” jeśli nigdy wcześniej nie musiał być rzetelny, przygotowany, obiektywny, kulturalny, praworządny, profesjonalny i transparentny? Toż to kompletnie nowa dla niego i egzotyczna sytuacja. Tak egzotyczna, że nawet w obiektywie – choć się stara i wie, że może być pośmiewiskiem w internecie – nie potrafi zachować się inaczej. zachować jak należy. Wszak “wstyd-wstydem”, trudno, ale jedego kamera nie zmienia – poczucia bezkarności. Dlatego po pierwszym razie nie będzie starał sie być lepszy, nie sięgnie po refleksję i nie uruchomi wyrzutów sumienia, lecz zwyczajnie wkurwiony, wiedząc, że jest bezkarny i wszyscy moga mu skoczyć po prostu na zbity pysk wyrzuci kamerzystę i pokaże NA CO GO K….. STAĆ!.  Że nie ma prawa? Bzdura! TO SĄD DECYDUJE CO W TEJ SPRAWIE JEST PRAWEM!!!

 

 

A jednak koniec końców dzisiejszy Sędzia-Cham ma przesrane i musi przegrać. On wprawdzie jest panem na sali sądowej, ale panami w mediach, panami ujawnienia jego prawdziwego wizerunku jesteśmy MY, dziennikarze i blogerzy 3obieg.pl. Wydawałoby się, że medium nie za wielkie, ale akurat w tego typu sprawach nie mamy konkurencji, bo nie trzęsiemy portkami. Co miesiąc 1,5-5 mln czytelników tego bloga i innych mediów społecznościowych będzie oglądać jednego, drugiego, trzeciego żłopa mieniącego się Sędzią, ośmieszającego się wśród własnych sąsiadów, kolegów i przyjaciółek z Naszej Klasy, królującego na Fejsie niczym niegdyś Kononowicz, straszącego rodzinę widocznym tchórzostwem i niskim poziomem kultury, przynosząc dodatkowy wstyd uzasadnionymi podejrzeniami o przekupstwo i krzywdzenie innych. Z czasem przekleństwem cwaniaków sądowych stanie się powszechne żądanie rejestracji kamerką, aparatem lub telefonem komórkowym. Coraz więcej blogerów, komentatorów i czytelników uzbrojonych w legitymację prasową 3o (lub bez niej) zacznie to robić, rozumiejąc, że nie ma się czego bać, a warto. A gdy ludzie zrozumieją jak to wszystko naprawdę wygląda, gdy Etos Sędziego zmieni się słusznie w synonim Kłamcy i Sukinkota, to wtedy być może pojawią się pierwsi Ci, co się pozytywnie wyłamią i wyrażając z sympatią zgodę na filmowanie zaczną sądzić tak, jak sądzić zawsze powinni. Sprawnie, Sprawiedliwie, Mądrze i z Klasą.

 

I jeszcze jedna pocieszająca kwestia – w każdej skorumpowanej i zdemoralizowanej strukturze, nawet takiej jak “wymiar sprawiedliwości” istnieją chlubne wyjątki! Oni nam pomogą od wewnątrz.

 

Tomek Parol

Inne zapisy autora:

0

Tomasz Parol
Tomasz Parol

Tomasz Parol - Redaktor Naczelny Trzeciego Obiegu, bloger Łażący Łazarz, prawnik antykorporacyjny, zawodowy negocjator, miłośnik piwa z przyjaciółmi, członek MENSA od 1992 r. Jeśli mój tekst Ci się podoba, lub jakiś inny z tego portalu to go WYKOP albo polub na facebooku. Jeśli chcesz zostać dziennikarzem obywatelskim z legitymacją prasową napisz do nas: redakcja@3obieg.pl

503 publikacje
2250 komentarze
 

  1. gornolotnie. ale cos trzeba robic, nawet jesli wciaz bijemy glowa w mur. przeciez w koncu musi peknac czaszka albo mur… w kazdym razie, cos istotnego sie zmieni.

    0
    • Może i górnolotnie, ale gdy nic nie zmienimy będzie gorzej niż przyziemnie. Oj, już jest.

      0
      • Panie Tomku. Dziękuję za przypominanie tego tematu. Nie możemy wobec tych ludzi, których często trzeba bardziej nazywać przestępcami niż sędziami, być bezbronni. Z tymi gwałcicielami praw trzeba zrobić porządek. Konieczna jest lustracja w tym mafijnym środowisku. Zaniechanie tego zaprowadzi nasz kraj w niewolę. Polska będzie wytykana palcami za swoje bezprawie. Obecnie wygląda to tak, jakby rządzący chcieli stworzyć sytuację w której naród z radością przyjmie prawe ale obce rządy.

        0
        • Mir Mir

          Nie ma szans ani na ewolucyjne ani na rewolucyjne zmiany w systemie sądowniczo/prokuratorsko/komorniczo/prawniczym ponieważ należy zmienić caly system. W pewnym sensie dobrym przykładem są zmiany w administracji samorządowej i policji czy wojsku. Macie odnośnik a tam rzeczywiście do pewnych zmian przez ostatnie dwadzieścia lat (sic!) jednak doszło.
          Sądy/prokuratoria/komornictwo są na takim poziomie, że gorzej może być tylko lepiej.
          Oczywiście w sądach pracują też naprawdę dobrzy fachowcy ale co ciekawe nie cieszą się szacunkiem środowiska.

          0
      • Avatar iwona

        A co Pan na to rozwod z mojego powództwa dowody od detektywa,zdjecia meza z dwiema kobietami w roznym czasie,dwie rozprawy na ktore maz sie nie zjawia.,pojawia sie po raz pierwszy na ostatniej i koniec! Opowiada bzdury i sedzia wydaje wyrok wina obojga i uwaga dzieli moje mieszkanie,darowiznę,moj majatek odrębny w ten sposób,ze maz otrzymuje największy pokoj a ja pokoiczek sześć metrow kwadratowych o doroslym dziecku nie ma mowy! Moj adwokat nie odzywa się ani slowem a po rozprawie twierdzi,ze to nie jego wina,ze sedzia orzekal tak w tym dniu proszę o komentarz.pozdrawiam

        0
        • Avatar Agata

          MOŻLIWE ŻE Pani mąż kupił wyrok u sędziego – coś o tym wiem. mój tato ukradł nasze rodzinne oszczędności z 30 lat małżeństwa z mamą i od tamtego czasu uzyskuje podobne zadziwiająco korzystne wyroki

          0
  2. Ciekawe, jak “zmusić” sędziego, aby wyraził zgodę na rejestracje procesu?
    Idea sama w sobie słuszna i wobec tych …. “sędziów”, jak najbardziej zasadna, ale jak to zrobić.
    Może by można było czasowo stać się pełnoprawnym dziennikarzem np. portali 3 obieg?
    Wtedy obecność na sali z kamera nie zależała by wyłącznie od sędziowskiego widzimisię?

    0
    • “Ciekawe, jak “zmusić” sędziego, aby wyraził zgodę na rejestracje procesu?
      Idea sama w sobie słuszna i wobec tych …. “sędziów”, jak najbardziej zasadna, ale jak to zrobić.”
      Pytanie – Odpowiedź: tylko pistoletem ;-)) (odbezpieczonym!) ;-))

      BTW, tu jest relacja z “rozprawy” na której dziennikarz spoza służb chce rejestrować rozprawę bez wcześniejszego uzgodnienia z oficerem prowadzącym sądu:
      https://www.youtube.com/watch?v=50zEmmKrbtU

      0
    • Rejestrować mikrokamerą 🙂

      0
      • Jeśłi to ma być dowód, to mikrokamera bez wiedzy sądu nie przejdzie.
        Poza tym tak jak z fotoradarami, sam widok kamery może już na tyle onieśmieli sędziego, że przynajmniej będzie starał się wyglądać na obiektywnego.
        .
        Moim zdaniem jedynie “czasowy dziennikarz” ma szanse.

        0
  3. “A gdy ludzie zrozumieją jak to wszystko naprawdę wygląda, gdy Etos Sędziego zmieni się słusznie w synonim Kłamcy i Sukinkota, to wtedy być może pojawią się pierwsi Ci, co się pozytywnie wyłamią i (..) zaczną sądzić tak, jak sądzić zawsze powinni. Sprawnie, Sprawiedliwie, Mądrze i z Klasą.”

    Tak tak… A gdy ludzie zrozumieją że wojny to rzecz straszna, wtedy wszyscy jak jeden miecze przekują na lemiesze i związek nasz bratni ogarnie ludzki ród. No… jakoś w tym stylu ;-p ;-))

    “I jeszcze jedna pocieszająca kwestia – w każdej skorumpowanej i zdemoralizowanej strukturze, nawet takiej jak “wymiar sprawiedliwości” istnieją chlubne wyjątki! Oni nam pomogą od wewnątrz”.
    Nie ma żadnych wyjątków, wszyscy won. Wszyscy na suchą gałąź.
    Zastanawiałem się kiedyś, czemu nie ma (i nie może być) “chlubnych wyjątków”. Odpowiedzi nie ma, ale robocza hipoteza jest taka, że oni wiedzą że są naszym zwierciadlanym odbiciem.
    Czyli że 99,99% z “nas” – “blogerów, komentatorów i czytelników” to zarejestrowani tajni współpracownicy jednej z kilku kilkunastu służb które zastąpiły SB.
    Dlatego nie będą “nam” pomagać “od wewnątrz”. A, no i po co mieliby to robić? Po co pomagać agentom? Czy mamy im coś do zaproponowania? Czy też dostajemy pod stołem kasę od kiszczakowców, byśmy byli Polska Partia Protestująca do Końca (Świata)? Przecież PIS też chce kontynuacji tego szamba (a dokładniej chce je pogłębiać). Czy przez 25 lat – ĆWIERĆ WIEKU – był ktoś kto nie protestował dla samego protestowania?
    Z kolei mi pomagać też nie warto mimo że nie jestem agent (a może tym bardziej nie warto), bo jeszcze ich wsypię w razie tortur.
    Mogliby pomagać anonimowo. Ale może nikt z kolei na to nie wpadł. Co też by było znamienne.

    0
  4. Avatar Nielot

    A czy jest jakiś przepis zakazujący filmowania/nagrywania przebiegu sprawy sadowej jeśli jest jawna?
    Czy zakazane jest robienie tego “ukryta kamerą”, albo schowanym dyktafonem? W dobie smartfonów nie jest problemem dostęp do urządzeń rejestrujących.

    A może właśnie nagrywać bez pytania o pozwolenie sędziego? No bo jeśli nie ma przepisów zakazujących tego (zakładam że tak jest, ale może się mylę), to dopóki sędzia nie zabroni rejestrować rozprawy (skoro taki wszechmogący) to nikt nie popełnia czynu zabronionego 😀

    0
    • Rozprawy cywilne i karne są jawne. Ale mimo to “sędziowie” chcą, by ich pytać o zgodę, i trzeba być na to przygotowany. (=wyszczekany i niebojący)
      Ale nawet gdy ktoś jest przygotowany, to i tak zawsze – w każdej sytuacji, na każdej rozprawie – “sędzia” może odmówić (i często tak robi) na podstawie “Ustawy o ustroju sądów powszechnych” twierdząc, że nagrywanie zakłócałoby przebieg rozprawy. Odmowa jest bezprawna, bo nagrywanie nie zakłóca, no ale “sąd” wie swoje i “tak postanowił” ;-))

      “Czy zakazane jest robienie tego “ukryta kamerą”, albo schowanym dyktafonem?” (1) właśnie dlatego przed niektórymi rozprawami są szczegółowe kontrole przed wejściem na salę, (2) nagranie ukrytą kamerą a już zwłaszcza dyktafonem jest mało przydatne, bo nieefektowne – nikt tego nie chce oglądać.

      “No bo jeśli nie ma przepisów zakazujących tego (zakładam że tak jest, ale może się mylę), to dopóki sędzia nie zabroni rejestrować rozprawy (skoro taki wszechmogący) to nikt nie popełnia czynu zabronionego” – A DOKŁADNIE DOKŁADNIE, i właśnie dlatego na salę sądową udajemy się z kamerą włączoną już na korytarzu, a czy ją potem wyłączymy to już inna historia. Ale zawsze mamy przynajmniej sfilmowanego sędziego i odmowę i uzasadnienie odmowy. To już całkiem fajny film. No i krótki ;-))

      0
  5. Ponton Ponton

    Pewien mój znajomy z branży obrotu” precjozami”, opowiadał mi jak jego syn chciał się dostać na aplikację sędziowską. Na wejście 40 tyś zł po ukończeniu całej aplikacji 150 tyś zł, czyli razem to 190 tyś, dlatego trzeba kasiorę kosić jak się da. Po śmierci mojej Babci, wdowy po Żołnierzu Września 1939r, wziąłem dokumenty rodowe, a tu pomyłka w pisowni nazwiska zamiast y jest i, sprawę kieruje do sądu w celu sprostowania, 1,5 roku i 4 posiedzenia( kurka wodna o co chodzi, aaa, za jedno posiedzenie jest dla sędziego 250 zł do łapki więc jest razem 1000 zł). Takich jak ja z pewnością jest wielu. Przed egzaminem na UMCS(swoja drogą, ciekawe dlaczego nie UMSC) jeden z profesorków od prawoznawstwa informuje wszystkich że jego książke można kupić w “tej” księgarni ( kasiorkę trzeba trzepać). Kiedyś przed sądem powołałem się na konstytucję, to wysoki sąd upomniał mnie że ” robię sobie za dalekie delegacje”.Nie zmienia to wszystko faktu że jestem naiwny i wieżę w sprawiedliwość wg dyrektywy 2000/43/WE art 7.1.

    0
  6. Sąd Najwyższy 28 marca br w uchwale siedmiu sędziów stwierdził, iż w postępowaniu karnym jawne są posiedzenia, na których sąd „rozpoznaje lub rozstrzyga sprawę” dotyczącą konstytucyjnych praw i obowiązków – czyli tak naprawdę nie musimy się pytać

    0
    • Tak, sygn. akt I KZP 26/11, 28 marca 2011. ALE “sędziowie” mówią:
      1) że “jawne” znaczy tyle, że nie wywalą publiczności na pysk, a nie że można nagrywać;
      2) że “jawne” owszem, ale za nagrywaniem musi “przemawiać interes społeczny”, a czy przemawia czy nie – postanowi “sędzia” (i na ogół postanawia że nie przemawia);
      3) że nagrywanie “mogłoby zakłócić przebieg rozprawy”, a czy zakłóca czy nie – decyduje “sędzia”. To jest złoty wytrych, każdy “sędzia” sobie dopasuje do swojej sytuacji. Mi zdarzało się już, że “sędzia” odmawiał zgody mówiąc, że zdenerwowaliby się świadkowie ;-)) albo że nie zgadza się na to faworyzowana przez sąd skompromitowana strona, albo że nie zgadza się na to prokurwator.
      Tak że “Sąd Najwyższy” sobie, a bydlaki sądowe sobie.

      0
      • Dokładnie przetestowałem na sobie p. 3 przedmówcy.
        Kamera “zakłócała” rozprawę zdaniem sędziego. Nie dość, że kazali mi ją wyłączyć a jak poprosiłem o uzasadnienie to wezwali straż i siła wyprowadzili mnie z sali.
        Zażalenie nie zostało uwzględniane, sędzia nie przekroczy uprawnień.
        .
        Tylko “legitymacja dziennikarska” i kamera z bezpośrednim dostępem do internetu bo inaczej (jak mnie) pamięć zabiorą.

        0
    • Realia są natomiast takie, jak opisane w tej notce:

      https://3obieg.pl/tajne-przez-poufne-w-sadzie-okregowym-w-krakowie

      Żeby było jeszcze bardziej śmiesznie, to tej rozprawie przewodniczy żsędzia Aleksandra Almert. Ta sama, która utajniła rozprawę w sprawie oskarzonego nauczyciela akademickiego, pana Kwietnia, domniemanego “terrorysty”, niedoszłego zamachowca na Sejm 😉

      Jak widać utajnia wszystko, rozprawę o odszkodowanie za represje polityczne sprzed kilkudziesięciu lat – też!

      0
  7. Wiemy już i spotykamy się z tymi przejawami przestępczej działalności sędziów, doświadczamy ich arogancji i poczucia bezkarności, ale niestety od tego nie przybywa nam sędziów sprawiedliwych. Wielu tych przestępców w togach zajmuje kluczowe stanowiska w sądownictwie i posiada decydujący wpływ na wszelkiego rodzaju nominacje. Nigdy nie będzie oczekiwanej przez obywateli sprawiedliwości w sądach, bowiem o obsadach decydują najwięksi z tych bezprawnych sędziów. To nie najmłodsi sędziowie w sądach rejonowych tworzą to bezprawie. Pełna wiedza o przestępczych wyczynach sędziów jest powszechnie znana prezesom wszystkich szczebli polskiego sądownictwa, Prokuratorowi Generalnemu RP, Ministrowi Sprawiedliwości, wszystkim korporacjom i prezydentowi RP. To za ich cichym przyzwoleniem łamane jest prawo na salach rozpraw, a przyzwoitych sędziów ubywa z każdym dniem. Należy pomyśleć, co zrobić, by zmniejszać i eliminować to sędziowskie i prokuratorskie bezprawie?

    0
  8. Właśnie wygrali, prezydent Komorowski odesłał zmiany Gowina do kosza.
    Prezesi sądów czują się dobrze.

    0
  9. Avatar Piotr B.

    Panie Tomaszu. Brawo. Artykuł jak najbardziej traffiony i na topie :).

    0
  10. Avatar Michal

    Panie Tomaszu.Przynajmniej Pan mię podtrzymuje na duchu w mojej już 25 lat toczącej się sprawie.Tylko mam pytanie,jak długo człowiek ma czekać ,aż się coś zmieni?
    Jak mam postępować ,jeżeli sąd działa nie tylko na moją szkodę ale i szkodę Skarbu Państwa.
    Gdzie szukać pomocy,gdzie są te chlubne wyjątki?

    0
  11. Avatar Bogdan Goczyński

    Wszelkie próby perswazji i przemówienia do rozsądku osobnikom w togach są pozbawone sensu. Ci ludzie są niereformowalni. Żeby zrozumieć co się w tym światku dzieje przewertowałem sporą literaturę na temat psychopatii. Z moich obserwacji zdecydowana większość sędziów spełnia kryteria psychopatii tak jak to sformułował Robert Hare. Jest to między innymi skłonność do kłamstw i manipulacji i wygórowane mniemanie o swojej wartości. Ci “ludzie” pozbawieni są emocji, wstydu czy zażenowania. Dlatego krytyka się ich nie ima. W moim przypadku cała rozprawa by nagrywana z urzędu a sędzia i tak bezczelnie robił przekręty na przykład całe bardzo istotne fragmenty wycinał z protokołu. U psychopatów charakterystyczny jest też brak wyobraźni konsekwencji ich zachowania. Cechy osobowości mają podłoże genetyczne i dlatego aby zmienić sposób funkcjonowania sądownictwa nie wystarczy lustracja. Należałoby wymienić tych wszystkich ludzi na normalnych z zakazem pracy w zawodzie dla dotychczasowych kadr. Dlatego te w normalnych krajach są ławnicy lub przysięgli. Chodzi o dopływ świeżej krwi i dominację sądów przez ludzi o normalnej psychice.

    0
  12. Oto obraz sądów i policji III RP/PRLbis. Szary obywatel by już siedział.- Policjantka spowodowała wypadek i uciekła. Wyrok: 2 lata w zawieszeniu .
    Na dwa lata więzienia w zawieszeniu skazał we wtorek sąd w Dąbrowie Górniczej (woj. śląskie) b. policjantkę z tego miasta Annę K. Kobieta oskarżona była o spowodowanie wypadku drogowego. Według sądu w 2009 roku funkcjonariuszka potrąciła na pasach kobietę i uciekła, nie udzielając jej pomocy.

    Poza karą więzienia w zawieszeniu sąd zakazał b. policjantce prowadzenia pojazdów mechanicznych na 5 lat, zasądził też nawiązkę na rzecz poszkodowanej w wysokości 30 tys. zł. Wyrok jest nieprawomocny.

    Sędzia Edyta Dyjak-Łojewska zaznaczyła, że choć w sprawie nie ma bezpośrednich dowodów wskazujących na sprawstwo Anny K., to jednak obciąża ją wiele poszlak, które według sądu tworzą logiczną całość. Są to m.in. zeznania świadka, który kilka ulic dalej widział, jak samochód Anny K. uderzył w znaki drogowe, gubiąc tablicę rejestracyjną. Także biegły z zakresu ruchu drogowego bez wątpliwości uznał, że to samo audi potrąciło pieszego.

    Do okoliczności łagodzących sąd zaliczył dotychczasową niekaralność, nienaganny przebieg służby i pozytywne opinie na temat Anny K. Dlatego zawiesił wykonanie kary na cztery lata.
    Oskarżona może wrócić do policji Anna K. twierdzi, że to nie ona prowadziła samochód, lecz jej koleżanka z komendy Iwona M., a ona sama była pasażerką. Tę wersję potwierdziła sama M., która jednak zaprzeczała, by kogokolwiek potrąciła. Sąd uznał zeznania Iwony M. za niewiarygodne. Podważyła je m.in. analiza połączeń telefonicznych obu policjantek. Analiza prowadzi do wniosku, że Anna K. i Iwona M. nawiązywały kontakt telefoniczny już po wypadku i były w zupełnie innych miejscach – powiedziała sędzia.

    Sąd nie orzekał zakazu pełnienia służby w policji, bo – jak zaznaczyła sędzia Dyjak-Łojewska – wypadek nie miał bezpośredniego związku z wykonywaniem przez Annę K. obowiązków służbowych. Anna K. i tak do momentu zatarcia skazania nie mogłaby wrócić do policji ze względu na wyrok – przypomniała.
    Do dziś nie odzyskała pełnej sprawności

    Do wypadku doszło w listopadzie 2009 roku. Beata Stępień, nauczycielka wychowania fizycznego, została potrącona, gdy przechodziła przez przejście dla pieszych. Miała zielone światło. Według ustaleń prokuratury, potwierdzonych we wtorek przez sąd, samochód audi a6 prowadziła Anna K., wracająca wieczorem z uroczystości przyznania miejscowej komendzie sztandaru. Stępień doznała w wypadku obrażeń głowy, złamań i zwichnięć. Kobieta do dziś nie odzyskała pełnej sprawności fizycznej i przechodzi zabiegi rehabilitacyjne. Domagała się zadośćuczynienia w wysokości 80 tys. zł. Chociaż z samego wyroku jest zadowolona, nie wyklucza, że będzie się domagała od Anny K. odszkodowania na drodze cywilnej. – komentarze:
    pesob 55 minut temu

    Czyli w praktyce każdy skazany policjant, który ma znajomości może po zatarciu wyroku wrócić do firmy.
    zgred151 2 godziny temu

    Juz samo skladanie roznych a tym samym,nieprawdziwych zeznan przez policjantki dyskwalifikuja je do pracy w policji , nie mowiac juz o ucieczce z miejsca , ale jak widac w polskiej policji to normalka wiec moga byc dalej zatrudniane , tylko jak to sie ma do wiarygodnosci tej sluzby ??

    0
  13. Mafia przejęła wymiar sprawiedliwości. Wywiad z Januszem Wojciechowskim. Życie codzienne, uczciwi dziennikarze w mediach ukazują nam bezmiar bezprawia, jaki w coraz szerszym zakresie ogarnia nasz kraj. Odnosimy wrażenie, jakby to wszystko zostało skrzętnie, z premedytacją zaplanowane. Dzisiejszy sędzia, prokurator, coraz częściej utożsamiany jest, jako jeden z przedstawicieli mafijnego systemy, zalewającego nasz kraj. Typowy mafioso, który obłożony stosem kodeksów i wymuszonych na władzy przepisów, arogancko i bezwzględnie realizuje własne i władzy interesy. Obszar i zakres bezprawności przyjął już tak wielkie rozmiary, że bezsilni wobec tego zjawiska stają się również przedstawiciele parlamentu. Poniżej wywiad, jakiego udzielił poseł i były sędzia Janusz Wojciechowski J i M. Karnowskim.

    WYMIAR (NIE) SPRAWIEDLIWOŚCI

    W środowisku sędziowskim widać poczucie bezkarności, przekonanie, że możemy wszystko, i nawet gdy wydamy w zły, niesprawiedliwy, nikt nam nic nie zrobi. Dzisiaj nawet minister sprawiedliwości nie ma żadnych kompetencji wobec sądów.

    Czy w pana ocenie zwykli, nieuprzywilejowani Polacy, normalne, niepowiązane z establishmentem firmy, mogą dziś w Pol­sce liczyć na sprawiedliwość? Od wielu lat specjalizuje się pan w tych sprawach, często interweniuje, przez pana ręce i pana biuro przechodzą setki ludzkich spraw.

    Moja diagnoza jest pesymistyczna. Państwo nie gwarantuje dziś sprawiedliwości, wy­miar sprawiedliwości daleki jest od uczci­wości. Skala krzywd, z jakimi się stykam, jest ogromna. Nawet jeśli wziąć pod uwagę, że trafiają do mnie tylko ci, którzy czują się pokrzywdzeni. Jako wieloletni sędzia często nie mogę pojąć, jak możliwe są pewne wyroki i niektóre decyzje. Jak można skazać czło­wieka na dożywocie za podwójne zabójstwo w sytuacji, gdy sędzia w uzasadnieniu nie wskazuje żadnych, ale to żadnych dowodów? Jak można skazać kogoś na 25 lat bez dowo­dów na udział w zbrodni? Albo na siedem wyłącznie na podstawie pomówienia, zresztą odwołanego? A z drugiej strony ewidentne zbrodnie uchodzą bez kary. Znam dobrze sprawę, w której wszystko wskazuje na to, że młoda dziewczyna została zamordowana, ale prokurator na poważnie twierdzi, iż popełniła samobójstwo, trując się cyjankiem, a następ­nie w boleściach rzucała się po mieszkaniu, ponabijała sobie mnóstwo siniaków, po czym wysprzątała mieszkanie i zmarła. Takich przykładów jest wiele.

    Tak było zawsze czy możemy mówić o ja­kimś trendzie?

    Pracę sędziego zaczynałem w PRL i – pomi­jając sprawy polityczne – takiej nieznośnej lekkości orzekania w tak poważnych spra­wach nie pamiętam.

    Niedawno „wSieci”Marzena Nykiel opisała sprawę, która również wydawała się wielu nieprawdopodobna. Oto ks. Mirosław Bużan z Bujana został skazany za rzekomą pedofilię na podstawie wątpliwego pomó­wienia. W tle był biznesmen, który wcześ­niej obiecał księdzu zemstę za dawny kon­flikt, a rodzina autorki donosu szybko się wzbogaciła. Duchowny zdobył nagranie świadczące o własnej niewinności, ale prokuratura zleciła ekspertyzę amatorowi ormowcowi, po czym taśmy beztrosko zgu­biła. Niepojęte, a przecież na szali leży całe życie tego człowieka

    Czytałem oczywiście te artykuły, znam tę sprawę i faktycznie trzeba ją zbadać od nowa i solidnie, bo budzi ogromne wątpliwości. I budziła od początku, bo skazanie wyłącznie na podstawie jednego pomówienia jest nie­zgodne zarówno z sumieniem sędziego, jak i z orzecznictwem Sądu Najwyż­szego. Ale wiem, że takie przypadki się zdarzają. Najgorsze jest to, że nie ma dziś w polskim wymiarze sprawiedliwości skutecznych klap bezpieczeństwa, które pozwala­łyby interweniować w przypadkach ewidentnie złych, niesprawied­liwych, lecz prawomoc­nych już wyroków. Jedynym takim mechanizmem jest kasacja, którą mogą wnieść prokurator ge­neralny lub rzecznik praw obywatelskich, jed­nak boją się tego jak diabeł święconej wody.

    Nowy program PiS zawiera propozycje no­wych rozwiązań, dodatkowych bezpieczni­ków, których można by użyć w szczególnie skandalicznych przypadkach. Na czym one polegają?

    Przede wszystkim chcemy wprowadzić me­chanizm apelacji nadzwyczajnej ministra sprawiedliwości. Chcemy, by w każdej pra­womocnie zakończonej sprawie minister, niezależnie od uprawnień stron, mógł za­skarżyć wyrok.

    Dotyczy to spraw także z przeszłości?

    Na niekorzyść skazanego będzie to można zrobić w ciągu pół roku, a na korzyść zawsze, bez ograniczeń czasowych.

    Gdzie wnoszone byłyby te apelacje nadzwy­czajne?

    Przed Sąd Najwyższy. Wielką konsekwencją tego mechanizmu byłoby przyznanie mini­strowi sprawiedliwości prawa do badania spraw pod kątem orzeczniczym. Dzisiaj mi­nister nie ma żadnych kompetencji wobec sądów. Dosłownie przed kilkoma dniami czy­tałem odpowiedź ministra na oświadczenie senatorów w sprawie skazania na kilka lat wię­zienia mocno upośledzonego, niezdolnego do samodzielnego życia chłopaka. W tym piśmie przez trzy strony ciągną się wyjaśnienia spro­wadzające się do tego, że minister nic zupełnie nie może zrobić. Nawet służby więziennej, której jest formalnie zwierzchnikiem, nie może poprosić o skierowanie chłopaka na badania. Pełna niemożność.

    A prokurator generalny?

    Do prokuratora generalnego poseł do Sejmu czy poseł do Parlamentu Europejskiego nie może wnieść nawet interpelacji, zapytania. Jedynie przez pomyłkę, zapomniano ich po prostu wykreślić, takie pytania mogą zada­wać senatorowie. Korzystam z tego często, prosząc o pomoc mojego brata Grzegorza Wojciechowskiego, który jest senatorem.

    Innymi słowy, dzisiaj nawet najbardziej ku­riozalny wyrok, wydany czy przez pomyłkę, czy wskutek działania jakiegoś układu, choćby parzył w rękach, był oczywistą obrazą sprawiedliwości, raczej nie będzie ponownie przeanalizowany? Także przez zwierzchników sędziego, który się pod tym podpisał?

    Odpowiem dobrze znanym mi przykładem. W Białymstoku od dziesięciu lat siedzi czło­wiek, którego skazano bez żadnych dowo­dów. Pytam od dziesięciu lat kogo tylko mogę o tę sprawę, proszę o wskazanie choćby jednej poszlaki wskazującej na jego winę, jedną okoliczność, cokolwiek. Proszę mi wierzyć, nic takiego nie ma. Widzę na tym przykładzie rzeczy nieprawdopodobne. Choćby to, że znaleziony na miejscu zbrodni włos, nienależący do skazanego, ale najpraw­dopodobniej do prawdziwego mordercy, nie został nawet przebadany! Nie porównano wy­ników z DNA kilku innych potencjalnych po­dejrzanych. To sprawa, która nie daje spać po nocach. Kiedy pomyślę, że ktoś może siedzieć w więzieniu przez dziesięć lat, a jest niewinny, trudno pozostać biernym.

    Kiedyś słyszeliśmy w Radiu Maryja pana opowieść o wstrząsającym przypadku rol­nika skazanego za to, że najechał na niego inny pojazd. Ciągnik jechał prawidłowo, był oświetlony, a jednak to jego skazano.

    Poświęciłem tej sprawie wiele wysiłku, bo rzeczywiście to wołało o pomstę do nieba. W wypadku zginął jeden człowiek, rolnika skazano na bezwzględną karę więzienia. Już wyszedł. Czytałem uzasadnienie wyroku, co zdanie, to nielogiczność, co zdanie to absurd. Na przykład sąd przyjmuje zeznania jednego z uczestników wypadku, że widział, jak trak­tor zajeżdżał drogę, a jednocześnie, iż był nieoświetlony. Sąd przyjmuje pierwszą część zeznania, a drugą odrzuca, bo jednocześnie wszystkie inne dowody wskazują na to, że był oświetlony. I tak dalej. Groza.

    Jakie są najczęstsze przyczyny takich skandalicznych wyroków? Bałagan i nie­chlujstwo? Lenistwo? Niedouczenie? Lo­kalne sitwy?

    Różnie, ale główną przyczyną jest poczu­cie bezkarności, przekonanie, że możemy wszystko i nikt tego nie sprawdzi, nikt nam nic nie zrobi. Zresztą, choć przykro to mó­wić, znam i takie sprawy, w których treść uzasadnienia wyroku Sądu Najwyższego też nie wskazuje na to, by sędzia czytał akta danej sprawy. Często odpowiedzi na apelacje czy kasacje są powielaniem okrą­głych, mam wrażenie, że często kopiowa­nych, stwierdzeń, iż „jest to gołosłowna polemika z ustaleniami sądu”. Pomija się w ten sposób poważne, solidne argumenty. To niestety narasta, można już chyba mó­wić o zjawisku komputerowego sądzenia, gdzie uzasadnienia w kolejnych sprawach są mechanicznie kopiowane. Widziałem na własne oczy uzasadnienie wyroku w spra­wie o wypadek drogowy, gdzie było cyto­wanych chyba z 17 orzeczeń Sądu Najwyż­szego, z 18 cytatów z literatury prawniczej, tylko nie było odpowiedzi na jedno pytanie: dlaczego sąd uznał, że oskarżony spowo­dował wypadek, zjeżdżając na swoją lewą stronę, gdy do zderzenia doszło na jego prawej stronie?

    Środowisko sędziowskie nie widzi tego problemu?

    Każda władza demoralizuje, a władza ab­solutna demoralizuje absolutnie. I władza sędziowska ma w sobie coś z takiej władzy. Czasem to władza nad życiem i śmiercią, zawsze nad ludzkimi losami. Jeden ze zna­jomych sędziów powiedział mi, że najwięk­szym zagrożeniem jest w tym zawodzie syn­drom Boga. Ma rację.

    Ale przecież władza sędziowska jest ogra­niczona, są reguły, kontrole.

    Kłopot w tym, że zdemontowano mecha­nizmy zabezpieczające i kontrolne. Nawet prezes sądu nie bardzo może dziś zwrócić uwagę młodemu sędziemu, że coś jest w danej sprawie, w konkretnym wyroku nie tak. Nie może tego zrobić minister sprawiedliwości. Największe głupstwo może więc pozostać bezkarne. Na dodatek postępowania dyscy­plinarne przedawniają się po trzech latach, a rażące błędy wychodzą najczęściej później, bo tyle zajmuje pokrzywdzonym udowodnie­nie swoich racji. Proponujemy więc w progra­mie PiS, by termin tych przedawnień liczyć od momentu ich ujawnienia.

    Ale są przecież chyba jakieś kontrole pracy sędziów, jakieś wizytacje?

    No właśnie, panowie, choć to trudne do po­jęcia, czegoś takiego już nie ma! Sam byłem kiedyś sędzią wizytatorem, jeździłem po sądach i sprawdzałem akta spraw, zdarzały się sytuacje, gdy wychwytywałem poważne błędy, niekiedy nawet skutkowało to wnie­sieniem rewizji nadzwyczajnej. Niezawisłość sędziowską trzeba szanować, ale muszą być jakieś reguły, jakaś kontrola, jakaś obserwa­cja i możliwość interwencji.

    Praktykujący adwokaci, np. goszczący nie­dawno na łamach tygodnika „wSieci”Marek Markiewicz, twierdzą, że przewidywalność wyroków, możliwość oparcia się na jakichś stałych regułach, jest coraz mniejsza, coraz więcej jest przypadkowości.

    Również się z tym stykam, bo w niektórych, najbardziej drastycznych przypadkach, podejmuję się obrony pokrzywdzonych, reprezentuję ich przed sądami. I mam np. przypadek, w którym nadal toczy się sprawa z przepisu dawno już uchylonego, z tzw. działania na szkodę spółki. Wbrew wszelkim regułom taki człowiek przed sądem łódzkim ciągle jest sądzony. To narusza fundamen­talne reguły prawa, bo zawsze jeśli znika przepis, znika sprawa. Niekiedy nasuwa się myśl, że niektórzy wierzą w hasło „Dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie”.

    Padnie zapewne zarzut, że chcąc zmierzyć się z patologiami sądownictwa, czyhacie na jego niezawisłość?

    Niezawisłość sędziego musi być nienaru­szalna, sędzia musi być sam w pełni odpo­wiedzialny za wyrok, bez jakiegokolwiek zewnętrznego wpływu. Ale to nie znaczy że sędzia może być w pełni niezależny od wszelkich reguł. Musi się liczyć z tym, że jego praca, jego decyzje, zostaną skontrolowane przez kogoś z zewnątrz, i rażące na ruszenia procedury, prawa, uczciwości będą wytknięte.

    Prasa często opisuje rodzinne i biznesów powiązania w obrębie wymiaru sprawiedliwości. Popularnie mówi się o klikach. To poważne zjawisko?

    Niestety, narastające. Jeszcze w PRL obowiązywały pod tym względem ścisłe restrykcje. Gdy ktoś był sędzią, jego małżonek w całej Polsce nie mógł być ani adwokatem, ani prokuratorem. W jednym okręgu nie mogło być żadnych pokrewieństw między sędziami, adwokatami, prokuratorami. W tej chwili bywają sytuacje; że mąż jest prokuratorem rejonowym, a żona sądzi najważniejsze sprawy karne. Niestety Trybunał Konstytucyjny dołożył tu swoje,bo przepisy ograniczające te koneksje rodzin uznał za niezgodne z konstytucją. W mojej ocenie z braku reguł w tym obszarze wyrasta coraz większa patologia. Znam osobiście sytuację, gdy doświadczona pani prokurator ubiegała się o stanowisko sędziego i dwukrot­nie przegrała z bardzo młodymi prawnikami, dziećmi sędziów. Dlatego PiS w swoim progra­mie proponuje, by sędziami mogły zostawać osoby mające co najmniej 35 lat i 5 lat do­świadczenia w zawodzie prawniczym.

    Co to da?

    Sędzia to tak poważny zawód, że nie powi­nien być obejmowany w ramach programu „pierwsza praca”. Przepisów można nauczyć się szybko, jednak doświadczenia życiowego, pewnej wrażliwości, empatii, nie. Młodym ludziom tego często brakuje. Przykładem jest właśnie wspomniana wcześniej sprawa skazanego rolnika. Z uzasadnienia wyroku wynikało, że dla młodej pani sędzi rolnik to zawalidroga, który przeszkadza w szybkim dotarciu na wakacje. Nie rozumiała, że on swoimi wolnymi maszynami jedzie do pracy. Tyle wiedziała o świecie.

    Czy to, co przeprowadził Jarosław Gowin, likwidację części małych sądów i powo­łanie w ich miejsce wydziałów zamiejsco­wych, nie było zatem dobrym pomysłem na choć częściowe uzdrowienie sytuacji w sądach?

    Ideę wprowadzenia jakiejś rotacji sędziów popieram, podobnie jak dobre dla przejrzy­stości sądzenia przenoszenie spraw poza okręgi, w których możliwy jest konflikt inte­resów czy jakieś zaszłości, niechęci. Ale me­todę wybrano niedobrą. Powstało przy okazji wiele kłopotów. Choćby okazało się, że pra­cownicy administracyjni sądów w zasadzie nie mają na miejscu żadnego zwierzchnictwa nad sobą. Tak jest w Rawie Mazowieckiej, gdzie ich szefostwo urzęduje w Skierniewi­cach. Do kogo mają się zwrócić ludzie, gdy mają jakieś pretensje, bo np. administracja coś zawaliła? Muszą jechać do Skierniewic. To straszliwe utrudnienie życia ludziom.

    Wielkie kontrowersje budzą też sprawy z zakresu wolności słowa. Można często odnieść wrażenie, że są równi i równiejsi, że jedni mogą powiedzieć wszystko, każde wyzwisko, a innych skazuje się za zwykłą krytykę czy obronę.

    Podzielam to panów wrażenie. Wiele wyroków z tego obszaru jest niezrozumiałych. Choćby ostatnia sprawa prof. Ryszarda Legutki skaza­nego za nazwanie kilku uczniów żądających zdjęcia krzyża „smarkaczami”. Sąd uznał, że uczonego obowiązują jakieś inne reguły, że ma on mniejsze prawo do krytyki. A przecież słowa, jakich użył, nie były obraźliwe, miesz­czą się w akceptowanym spektrum tego, co profesor może powiedzieć o uczniach. Co więcej, założono, że jest on osobą publiczną, a uczniowie robiący taką awanturę to właś­ciwie osoby prywatne, na dodatek szczegól­nie dojrzałe. W mojej ocenie to, czego żądali i w jaki sposób, było aktem niedojrzałości.

    Czy w pana ocenie jest szansa na uzdro­wienie wymiaru sprawiedliwości? Napra­wienie sądownictwa? Wiele tych spraw jest tak niepojętych, że jeśli nie dotyka nas samych, nie widzimy tego z bliska, nie wierzymy.
    Na spotkaniach otwartych, a mam ich bardzo dużo, ten temat sam wypływa. Skala tego, co złe, jest już tak duża, że narasta świado­mość, iż jest tu jakiś błąd systemu. Polacy oczekują od polityków, by uzdrowili wymiar sprawiedliwości. I mogę obiecać, że jeżeli Prawo i Sprawiedliwość przejmie rządy, to oczekiwanie spełni.
    za: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2014/03/wymiar-nie-sprawiedliwosci-2/

    0
  14. Avatar Obywatel prawa

    Nic dodać, nic ująć. Wszystko zostało napisane tak jak niestety też moim zdaniem jest i ma miejsce. Przykładów tego stanu rzeczy można mnożyć. Ale ludzie, którzy swym pisaniem odważnie uświadamiają społeczeństwo, że wcale nie jest tak jak na filmach amerykańskich przybliżają możliwość dokonania zmian. Film “Układ zamknięty” to też jeden z wielu przykładów. Ten system musi się rozpaść, ludzie w końcu nie wytrzymają i wyjdą na ulice. Kto wie, może kiedyś u nas narodzi się coś w rodzaju “powstania” w celu bezwzględnemu sprzeciwu na ten stan. To co się teraz wyprawia z ludźmi to głęboka zapaść i skandal, które nigdy nie powinny mieć miejsca. Ja sam ponoszę już 5 rok konsekwencje bandyckim decyzjom, które wpędziły mnie w wiele problemów -głównie finansowych. Ponoszę konsekwencje bo na mojej drodze stanęły firmy, które też w sposób bandycki wkręciły mnie w przestępstwo, którego nie popełniłem na co mnóstwo dowodów…ale kogo to obchodzi!

    0
    • Mir Mir

      Wyprowadzę Cię z błędu. Polacy nie wyjdą na ulice. Przynajmniej masowo. Z mojego doświadczenia potwierdza się reguła 4% aktywnych w polskim społeczeństwie. Tak było w przypadku wystąpien nt. ACTA.
      Czy można to zmienić? Tak. Ale akurat jest to bardzo nie na ręke wszelkim politykom chyba poza JKM czy ruchom JOW / zmieleni. Przykład ostatni to uwalone referendum w sprawie sześciolatków.
      dla mnie to absolutna żenada, żeby wolę MILIONA ludzi wywalić do kosza bo jeden czlowiek potraktował to ambicjonalnie i mam na myśli Jaśnie Oświeconego P. Tuska. Naprawdę nie rozumiem jak ktoś jeszcze może nie widzieć w tym ciężkiej patologii systemu politycznego.

      Dla mnie powyższy przykład jasno pokazuje co osoby spoza wąskich elit mogą – mogą sobie skoczyć do kolan. Jescze im wolno i niech się cieszą.

      0
  15. Avatar Aniaa

    Witam Panie Tomaszu, często czytam Pana artykuły i są wg mnie niesamowite;)
    Jeśli mogę to zadam pytanie:
    jak jest możliwość odrzucenia wezwania do wskazania kierującego pojazdem dotyczącego nieuiszczenia opłaty elektronicznej za samochód do 3,5t z przyczepą, jadącego “na pusto” nie w celu zarobkowym a w celu np naprawy przyczepy czy innej wymówki. Oczywiście będę pomagać w utrzymaniu portalu;)
    Bardzo proszę o info, pozdrawiam Ania

    0
  16. Avatar Piotr

    Dobitnie.
    Byłem słuchaczwm na studiach prawniczych. Klan zaczyna zawiązać się już na pierwszym roku. Teraz rzedstawie Wam moje poglady na temat srodowiska prawniczego. Zaraz po 2 wojnie gdy większość profesorów, wybitnych prawników, sędziów musiała odejść lub zginąć w najleoszym przypadku wyemigrowac do gry weszła nowa kasta.
    Kurs na sedzirgo trwał 6, 9 lub 12 miesięcy. Podobnie z innymi specjalizacjami. Istotna była przynależność do partii i bezwzględne poddanie się systemowi. W latach 50 i 60 środowisko było już mniej polityczne jednak “zakwas” już został. Mijały lata i motloch lub jak kto woli pleps, który zbudował podwaliny środowiska zaczął wprowadzać swoich zstępnych (dzieci własne oraz innych krewnych). Patologia umacniała się.
    Beneficjentów PRLu nie rozliczono w 1989 roku. Maszyna prawnicza została przemalowana ale to nadal ten sam układ. Ta sama PRLowska spuscizna.
    Pojedynczy prawnicy, sędziowie, prokuratorzy, którzy mieli poczucie misji traca je już na etapie aplikacji.
    Nie dacie rady zrobić rewolucji. Możecie demaskować, pokazywać i nauczać. Taka misja musi trwać. Trzymam kciuki za Waszą misję!
    P.S.
    Sędzia z mojego miasta zawsze w poniedziłek przynosi zwolnienie lekarskie na 1-2 dni. Od piątku zaczyna libacje i biedak leczy się 2 dni. Ten przypadek nie jest tragiczny bo odwleczone sprawy stara się zamykać bez czytania akt.
    Szukam rzetelnych informacji o absencji sędziów. Z moich obserwacji wynika, że jest to modny sposób na pobieranie wynagrodzenia za siedzenie w domu…

    0
  17. Sądy nigdy nie będą takie jakie są wg mediów i polityków (albo jakie próbują nam wmówić, że są). W zależności od tego na jakiego sędziego się trafi i czy od początku jest przychylny nam czy stronie przeciwnej zależy wynik sporu. I to się szybko nie zmieni.

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
319217