HYDE PARK
Like

W imieniu Państwa Podziemnego…

20/11/2013
959 Wyświetlenia
26 Komentarze
6 minut czytania
W imieniu Państwa Podziemnego…

1. W imieniu Państwa Podziemnego… Echo powtarzało te słowa jakby zacięła się płyta… „W imieniu Państwa Podziemnego…” „W imieniu Państwa Podziemnego…” …reszty nie słyszał… czuł tylko narastający strach… Widział za to dwie osoby… Stały przed nim na baczność… Jakoś tak uroczyście… Czytały coś z kartki… Brakowało mu powietrza by coś powiedzieć i wytłumaczyć… Nie lubił takich paraliżujących snów… Nikt nie lubi… Obudził się zlany zimnym potem. Serce waliło jak oszalałe. Dorwali mnie… – to jego pierwsza myśl. Kto to był i dlaczego? – myślał gorączkowo Ciemno. Zapalił lampkę nocną. Spojrzał na zegarek. Szósta. Odruchowo ubrał swoje wysłużone trampki. Przez chwilę się uśmiechnął przypominając sobie swój ostatni Niepodległościowy bieg. Trening czyni mistrza. Przyda się… Zdjął je jednak szybko. Nigdzie dzisiaj nie […]

0


1. W imieniu Państwa Podziemnego…

Echo powtarzało te słowa jakby zacięła się płyta…
W imieniu Państwa Podziemnego…” „W imieniu Państwa Podziemnego…”
…reszty nie słyszał… czuł tylko narastający strach…

Widział za to dwie osoby… Stały przed nim na baczność… Jakoś tak uroczyście… Czytały coś z kartki…
Brakowało mu powietrza by coś powiedzieć i wytłumaczyć…
Nie lubił takich paraliżujących snów… Nikt nie lubi…

Obudził się zlany zimnym potem.
Serce waliło jak oszalałe.
Dorwali mnie… – to jego pierwsza myśl.
Kto to był i dlaczego? – myślał gorączkowo

Ciemno. Zapalił lampkę nocną. Spojrzał na zegarek. Szósta.
Odruchowo ubrał swoje wysłużone trampki.
Przez chwilę się uśmiechnął przypominając sobie swój ostatni Niepodległościowy bieg.
Trening czyni mistrza. Przyda się…

Zdjął je jednak szybko. Nigdzie dzisiaj nie idę – powiedział cicho pewnym głosem
Nie dopadną mnie – tym razem już w myśli szeptał przestraszony wciąż łapiąc oddech po tym złowieszczym śnie.

Na dywanie zobaczył ulubioną książkę. „Zbrodnie Nerona”. Podniósł ją i przytulił do walącego serca.
Znowu z nią zasnął…

Uspokoił się. To jego ulubiona powieść przed snem. Oddech już się wyrównał.

Trochę by ją pozmieniał, zrobił więcej napięcia i zwrotów akcji.

Ileż to razy wieczorem wyobrażał siebie jak walczy, jak jest niezniszczalny, piękny i młody.
Wszystkie kobiety są jego.
Jak cały świat jest jego. Jak jedno jego skinięcie palcem, nawet mały ruch i lecą głowy.
Jak nabierał rumieńców a oddech łapczywie podążał za wzrokiem,
gdy roztrzęsionymi palcami przewracał kartki, by poczuć krew, która była schowana na kolejnej stronie…

Rozmarzał się… Szczytował…

Co to za sen? Przecież ja nie mam już żadnych Brutusów.

2.
Nigdy nie zwracał na to żadnej uwagi ale dzisiaj po tym złowrogim śnie zauważył posklejane strony w swojej ulubionej książce…

Tak, to jego Przytulanka przed snem…

Zaczął wertować i nawet poczuł przyjemny wiatr gdy palcem wprawiał kartki w szybki ruch który ucichł na którejś stronie…

Sprawdził.
100… 101… 102… do końca…
Ostatnia to 154 strona…
Dlaczego takie posklejane? Przecież to nowa książka.
Kupił ją po przegranej walce w 2005 roku więc nie jest jeszcze tak stara.

3.

Dobra, coś muszę zrobić. Nowak, ten to mi namieszał tym zegarkiem.
– Co on mówił o tym palcu boga i geniuszu? – rozmyślał
A co tam, mam ważniejsze sprawy.
Zasnął…

„Otwierać CBA…” „Otwierać CBA…”
…reszty nie słyszał… czuł tylko narastający strach…

Widział za to oddział specjalny… Stał przed nim z bronią gotową do strzału… Zakryte twarze… Ktoś coś mówił……
Chyba: „wszystko co powiesz może być użyte przeciwko…”

Brakowało mu powietrza, by coś powiedzieć i wytłumaczyć…
Nie lubił takich paraliżujących snów… Nikt nie lubi…

Obudził się zlany zimnym potem.
Serce waliło jak oszalałe.
Dorwali mnie… – to jego pierwsza myśl.
Kto to był i dlaczego? – myślał gorączkowo
Mnie? – ja jestem pierwszym i to ja mogę zwalniać i zamykać…

Ciemno. Zapalił lampkę nocną. Spojrzał na zegarek. Szósta.
Odruchowo zaczął ubierać swoje wysłużone trampki.

Przez chwilę się uśmiechnął przypominając sobie swoją ostatnią zapowiedź konferencji w środę…
Jest przecież rekonstrukcja czegoś tam…
Jacy oni są głupcy, wszystko im wcisnę…

Zdjął je jednak szybko. Nigdzie dzisiaj nie idę – powiedział cicho pewnym głosem
Nie dopadną mnie – tym razem już w myśli szeptał przestraszony wciąż łapiąc oddech po tym złowieszczym śnie.

A jeśli to nie sen?

4.
Sprawdził czy jest sam. Zawsze tak robił gdy piętrzyły się trudności.
Wyciągnął z portfela stare zdjęcie, no, może na takie wyglądało, ale w końcu codziennie je wyciągał…
– A mogłem leżeć pod żyrandolem… – rozmarzył się i westchnął oglądając wyblakłe zdjęcie swojego plakatu.
„Prezydent T.”
O kurcze – pomyślał i lekko się uśmiechnął gdy zauważył brak pełnego nazwiska.
No tak, to już tyle lat oglądania… pewnie się wytarło…
– I jeszcze mucha mi nawaliła!
– Zwolnię ją!
– I tak tylko uśmiechać się potrafiła.
– Fajna babka z tej Muchy ale muszę uważać na Małgośkę…
– Gdzie jest jakaś gazeta… – rozglądał się po pokoju.
– A, jest książka…

cdn…

Inne zapisy autora:

0

Avatar
Kindow

24 publikacje
5 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816