Bez kategorii
Like

Uwolnić Marcina P.! Zamiast niego posadzić Donalda T.!

21/10/2012
428 Wyświetlenia
0 Komentarze
8 minut czytania
no-cover

Przecież Marcin P. jedynie uległ pokusom Donalda Tuska. Uwierzył, że należy brać sprawy w swoje ręce i nie przejmować się prawem i sprawiedliwością!

0


     To Donald Tusk zachęcał do łamania prawa, nie tylko poprzez obywatelskie nieposłuszeństwo i niepłacenie abonamentu radiowo – telewizyjnego. Jeszcze zanim zaczął mówić, że nie ma z kim przegrać, czyli za rządów PiS-u, wszelkie nawet najdrobniejsze uwagi, słowa krytyki – ówcześnie rządzących – w kierunku sędziów i prokuratorów, były interpretowane przez największe mózgi i autorytety Rzeczypospolitej, jako wściekły atak na niezawisłość i niezależność wymiaru sprawiedliwości a nawet jako faszystowski zamach na wolności obywatelskie …

      I co się dziwić, że w takiej zapowiadanej atmosferze miłości państwa do obywatela, do tego popartej trzygodzinnymi obietnicami Przywódcy Partii Miłości głoszącymi, że już nigdy nie powtórzy się budzenie o 6-tej rano "nie przez mleczarza",  Marcin P. zaczął coraz śmielej patrzeć w przyszłość:

Po swoich pierwszych, w gruncie rzeczy mało odważnych "przedsięwzięciach", a które praktycznie uszły mu na sucho, postanowił rozwinąć skrzydła i to dosłownie – do tego w bursztynowo – złotej a nie jak Ikar w woskowej, otoczce. On po prostu uwierzył Donaldowi Tuskowi. Nie tylko uwierzył! On nagle zobaczył na własne oczy, że żyje w czasach, w których wcale nie milczenie jest złotem, ale słowo … – szczególnie takie słowo, które druga strona bardzo chce usłyszeć: dźwięczące, jak złoto. Okazało się, że całkiem spore stadko owieczek (i baranów) poszło za tym dźwiękiem złotego dzwoneczka – mimo że ten dźwięk dochodził z oddali a oni słyszeli jedynie wciąż powtarzającą się obietnicę zobaczenia nomen omen corpus delicti …

      Jaki byłby dalszy los tego przedsięwzięcia, już nigdy się nie dowiemy. Nie wiadomo (na razie), czy to zwykła zawiść spowodowała a może obawa, że przewodnik tamtego stadka nagle wyłamie się z ogólnie obowiązującego w tym światku trendu i postanowi pójść do sukcesu uczciwą drogą … W każdym razie jedno jest pewne: na wszelkie sposoby, z użyciem wielu "nie mleczarzy", całkowicie uniemożliwiono jemu, nie tylko ewentualne uczciwe prowadzenie biznesu, ale nawet samodzielne jego dokończenie, choćby finałem miałoby być normalne bankructwo – które jednak jak wiemy nie miałoby miejsca w tzw. najbliższym czasie, gdyż skok cen złota był w tym samym czasie dość znaczny. Z zaangażowania wielu sił, w tym mediów i wielkiego pośpiechu z jakim to czyniono wynika, że komuś bardzo zależało na tym, by moment przyjścia "nie mleczarzy" był maksymalnie niekorzystny dla tych, którzy "mleko" zamówili i czekali spokojnie na dostawę po najkorzystniejszej cenie. Patrząc ogólnie, bez uprzedzeń, to mieli podstawy, by spokojnie czekać … Tylko że jednego nie przewidzieli. A mianowicie: Gdy ten ich dostawca mleka – niczym mityczny Ikar ku Słońcu – unosił się coraz wyżej i wyżej (i to za ich udziałem, dzięki zerom dodawanym po jedynce na jego kontach) w atmosferze sprzyjającej mu władzy (sądowniczej, ustawodawczej, wykonawczej i medialnej), to w pewnym momencie nie zauważył, jak – próbując oświetlić sobie drogę Wschodzącym Mniejszym Słoneczkiem – nadmiernie zbliżył się do samego Słońca Peru! Wtedy to nagle: złoto się rozpuściło, piórka odpadły a on spadł wprost w objęcia Temidy. A że ona ślepa, to nie popatrzyła "z KIM ma do czynienia(!)". Chwyciła i trzyma do dziś bardzo mocno – tak mocno, że aż puściła Bąka … wolno!

      Jednak – jak to zwykle bywa z POdkołdernikami Jadowitymi – smród pozostał … Żeby więc go szybko rozgonić, zaczęli wymachiwać rękami wszyscy co ważniejsi "eksperci", "autorytety", politycy, urzędnicy, ministrowie a na końcu mocno spóźniony Kwękolący przyWódce. By narobić – po wpadkach ich prawa i ich sprawiedliwości – dodatkowego zamętu w niedostosowanych do samodzielnego myślenia głowach swoich współwyznawców, wymyślili – z niemałą pomocą Głównego Księgowego ds Kreatywnej Ksiegowości – tezę o piramidzie finansowej, którą podobno zaproponowała największa partia opozycyjna. Bzdury wygadywane przez tego pana, który w niedalekiej przyszłości z pewnością dołączy do reszty i "przyjmie" nazwisko Vincent R., były tak nieskuteczne, że cały rząd czując nie tylko wzmagający "zapach", ale i że stoi na skraju przepaści, postanowił zrobić wielki krok naprzód i ogłosił wszem i wobec koncepcję własnej piramidy finansowej, czego skutkiem jest trwający już tydzień Festiwal Kłamstwa i Hipokryzji w wykonaniu ministrów obecnego rzadu a zapoczątkowany łabędzim śpiewem premiera w Sejmie. Festiwal trwa i trwa mać!

    Jeśli jednak uważniej przysłuchamy się tym występom, to zauważymy, że wszyscy oni, poczynając od premiera, mówili o tym:

co obiecywali na początku

czego nie zrealizowali dotąd

czego nadal nie będą robili

co obiecują zacząć robić za rok

(Wystarczy przypomnieć sobie jak szumiał las o 320 mln zł od września … ale 2013 roku, ani słowem nie wspominając, ile przez poprzednie lata zlikwidowali żłobków, przedszkoli i o ile podnieśli ceny …)

Kończyć ten festiwal będzie podobno ministra sportu, ale Muszę przy tym powiedzieć, że taki jeden, kończąc na ministrze, bardzo źle skończył – bo się spóźnił. Kto wie czy skutkiem tamtego spóźnienia nie było spóźnione zamknięcie dachu – wszak zwolenniczka "trzecioligowych" Dzikich Krokodyli Poznań, TMH Żółwi Piła,

www.rp.pl/artykul/813428.html

miała prawo uważać, że nadmiar wód nie zaszkodzi … zanim się nie narodzi.

 

Link do zdjęcia wprowadzającego:

tinyurl.com/8etlwwd

 

0

1normalnyczlowiek

Nie musisz komentować. Wystarczy, że przeczytasz ... i za to Ci również dziękuję.

351 publikacje
9 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758