POLSKA
Like

Unia walutowa NIE oznacza wspólnej waluty!!!

05/05/2014
608 Wyświetlenia
2 Komentarze
3 minut czytania
Unia walutowa NIE oznacza wspólnej waluty!!!

„Każde z nowych Państw Członkowskich uczestniczy w unii gospodarczej i walutowej z dniem przystąpienia jako Państwo Członkowskie objęte derogacją w rozumieniu artykułu 122 Traktatu WE” – artykuł czwarty Traktatu o przystąpieniu Rzeczypospolitej Polskiej do Unii Europejskiej.

0


 

Coraz częściej w wypowiedziach publicznych pojawiają się wypowiedzi o konieczności przystąpienia Polski do strefy euro, co miałoby wynikać m.in. z Traktatu Akcesyjnego, a ściślej z zacytowanego wyżej czwartego artykułu tegoż Traktatu. Podpisaliśmy i musimy, nie mamy wyboru, koniec, kropka, szlus, złotówka musi przejść do historii. A otóż guzik prawda, łżą w żywe oczy, kit nam wciskają aż gwiżdże a my go łykamy jak tuczna gęś kluchy.

 

Unia walutowa (monetarna) wcale nie oznacza, że państwa w nią zaangażowane zobowiązują się przyjąć jedną, wspólną walutę – choć nie jest to wykluczone – a jedynie do tego, że stworzą wspólny rynek kapitałowy (i finansowy) oraz doprowadzą do pełnej wymienialności wszystkich walut krajów członkowskich i (w dalszej perspektywie) zamrożenia ich kursów względem siebie. Tylko (i aż) tyle.

 

Oczywiście z punktu widzenia Polski przynależność do takiej unii jest absolutnie nieopłacalna – choćby ze względu na niekontrolowany odpływ kapitału za granicę i uzależnienia złotówki od walut krajów silniejszych gospodarczo – to jednak w znacznie mniejszym stopniu niż przyjęcie wspólnego pieniądza. Kursy zawsze można odmrozić, wprowadzić ograniczenia przepływu pieniądza za pomocą prawa podatkowego i tak dalej. Wchodząc do strefy euro stracilibyśmy jakąkolwiek możliwość manewru i całkowicie uzależnilibyśmy polską gospodarkę od gospodarki niemieckiej – euro to przecież pieniądz niemiecki (choć wymyślony przez Francuzów) i to niemiecki bank centralny ma na niego największy wpływ.

 

Polscy politycy głoszący konieczność przeprowadzenia konstytucyjnych zmian celem wprowadzenia w naszym kraju euro (Bronisław Komorowski, Janusz Palikot, Joanna Senyszyn) albo celowo działają na rzecz naszych zachodnich sąsiadów – co po aferze z finansowaniem Platformy Obywatelskiej przez CDU dziwić nikogo nie powinno – albo wciąż mają przed oczami marksistowską ideę internacjonalizmu, albo są zwykłymi idiotami porażonymi kompleksem biednego kuzyna chcącego za wszelką cenę usiąść przy bogatym stole, nawet jeżeli nie będą mogli wybrać zupy nalewanej im na talerz.

 

Wprowadzenie w naszym umęczonym kraju europejskiej waluty oznacza totalne uzależnienie naszej gospodarki od decyzji politycznych (tak, bo euro to projekt polityczny a nie ekonomiczny) zapadających w Berlinie i utworzenie nad Wisłą niemieckiej kolonii. Czego nie udało się dokonać Hitlerowi przy pomocy czołgów uda się frau Merkel dzięki euro. Doskonała i przepiękna perspektywa, chichot historii i czkawka Bismarcka. Ciekawe tylko dlaczego (albo na czyje polecenie) promuje tę świetlaną wizję przyszłości Prezydent Bronisław Komorowski przy każdej okazji przyozdabiający swoją pierś mężną i orężną biało-czerwoną kokardą…

0

Alexander Degrejt

Prawicowiec, wolnościowiec, republikanin i konserwatysta. Katol z ciemnogrodu.

133 publikacje
29 komentarze
 

2 komentarz

Dodaj komentarz

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758