Bez kategorii
Like

Ultima ratio

03/06/2011
403 Wyświetlenia
0 Komentarze
6 minut czytania
no-cover

Środowisko NE to ekspozytura służb specjalnych prl.

0


Opozycją jest dziś wyłącznie PiS. Wszystko inne służy konserwacji obecnego układu. […] Jesteśmy My i Oni. Jeśli ktoś szuka "trzeciej drogi", już wybrał i stanął przeciwko nam.

 
Ścios Aleksander z głębokim przekonaniem nazywa siebie „analitykiem politycznym”. W istocie jest raczej głównym specjalistą ds. autoreklamy, o czym świadczy liczna klaka, starannie wyselekcjonowana spośród wszystkich komentatorów za pomocą banów. Wrażenie Ścios Aleksander robi więc na wybranych odpowiednie, nieco gorzej jest z polityczną analizą. Jego teksty, podobne jeden do drugiego jak dwie krople wódki, są powierzchownym zestawieniem oderwanych faktów lub pogłosek, któremu autor nadaje rangę demaskatorskiego odkrycia. Idzie to mniej więcej tak:
 
„W 1987 roku figurant ukończył studia na Wojskowej Akademii Medycznej. W 1990 wziął się za interesy, sprowadzał spodnie dżinsowe z Turcji. Jego ciotka chodziła do jednej klasy z dzisiejszym znanym blogerem, twórcą Nowego Prześcieradła. Ów znany bloger w maju 2008 roku był widziany na papierosie pod bankiem należącym do byłego znanego członka PZPR. Papierosy prawdopodobnie pochodziły z pudełka nie posiadającego polskiej akcyzy, co wprost dowodzi powiązań z Rosją i jej służbami” etc.
 
Najgorsze powieści sensacyjne przeciętnie utalentowanego Roberta Ludluma miały akcję znacznie lepiej zawiązaną logicznie. Publicystyka Ściosa Aleksandra dla odmiany przypomina nieukończone puzzle, w którym część elementów dopasowano na siłę uderzeniami kułaka. Siła jego przekonywania polega więc nie na precyzji i udokumentowaniu wywodu, lecz zaspokajaniu oczekiwań: „X to łobuz, a pan Aleksander daje dowody na słuszność naszego intuicyjnego odczucia”.
 
Gdyby chodziło tylko o myślenie magiczne, w którym Ścios Aleksander się habilitował, nie warto byłoby zajmować się jego twórczością. Sekciarze są wszędzie, każdy przekonany o swej nieomylności. Siła rażenia publicystyki ŚA jest na tyle duża, że przekracza bramę zakładu dla cierpiących na ADHD „analityków politycznych”.
 
Załóżmy, że Ścios Aleksander ma rację: PiS jest jedyną prawdziwą formacją antyukładową, oponowanie się przy nim dowodzi przyzwoitości, zachowawczość natomiast (nie mówiąc o braku przychylności) to zdrada i zaprzaństwo. Wybór jest prostą dychotomią: albo wybierasz Nas, albo ZOMO. Co z tego wynika?
 
Dwie podstawowe rzeczy.
 
1.
Nieprzytomne, wykluczające krytykę oddanie PiSowi grozi kompromisami z moralnością. Naciągając nieco realia – nawet jeśli obecnie funkcjonariusze PiS są en masse spieszonymi cherubinami, to w przyszłości mogą się zatruć nie umytymi jabłkami z dowolnego powodu. Władza deprawuje, władza ułatwia chodzenie na skróty. Szczególnie, kiedy nosi się nimb „jedynej opozycji/prawdziwie patriotycznej władzy”. W takiej sytuacji uzasadnione skargi nadal będą traktowane przez oficerów politycznych jako działalność rozłamowa i wstęp do porzucenia szeregów. To jak z wypierającym swój stan alkoholikiem – taki zawsze znajdzie usprawiedliwienie do zakupu kolejnej butelki gorzały.
 
2.
W poprzednim punkcie była mowa o osobach. W tym chodzi o metody, cele, zasady. Założenie, że szukanie nowych pomysłów lub modyfikowanie starych jest działaniem na szkodę „jedynej” opozycji czyli rozbijactwem to niczym nie skrywany dyktat monopolizujący prawicowy rynek idei. Torpedowanie każdej inicjatywy (chociażby targetowo skierowanej na niezdecydowanych) zarzutem herezji jest także przejawem braku elastyczności i chęci pozostania zmurszałym gettem po wsze czasy. Nie chodzi o wyrzekanie się – w imię doraźnych osiągnięć – elementarnych zasad, lecz płynne modyfikowanie sposobów osiągania określonych celów. Na przykład: prezes Kaczyński forsuje socjalistyczny pomysł przymusowego utrzymywania przez podatników telewizji publicznej; gdyby trzymać się nieubłaganego „albo-albo” Ściosa Aleksandra, zakwestionowanie sensu istnienia podatku od posiadania telewizora byłoby czymś w rodzaju zapisania się do SLD lub poproszenia o interwencję w ruskiej ambasadzie.
 
„Stanąć przeciwko nam” jest, jak widać, bardzo łatwo. Choćby przez nieuwagę lub posiadanie własnego zdania, w 98% zbieżnego z poglądami Wodza. Wedle Ściosa Aleksandra te 2% decyduje.
 
To nie przestrzeń do zdrowej dyskusji, lecz dowód fanatyzmu.
0

xiazeluka

Blog reakcyjny

17 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758