Bez kategorii
Like

TO CZYTA ELITA – Panie Doktorze Opara, będę prosić AD MORTEM DEFECATUM – informujcie o niezależnych mediach

05/04/2011
419 Wyświetlenia
0 Komentarze
9 minut czytania
no-cover

Dziś garść refleksji osobistych do Pana artykułu „A to Polska właśnie”. Nic tak nie wkurza rządzącego układu, jak przełamywanie jego monopolu informacyjnego.

0


 

Jest to istotą akcji ulotkowej „TO CZYTA ELITA, czyli cała Polska informuje swoich sąsiadów o niezależnych mediach”, do której wszystkich namawiam.

http://toczytaelita.nowyekran.pl/post/3404,to-czyta-elita-czyli-cala-polska-informuje-swoich-sasiadow-o-niezaleznych-mediach-cz-2

 

Cechą wspólną wszystkich reżimów totalitarnych jest likwidacja niezależnych mediów. Media głównego nurtu zostają zawłaszczone i stają się tubą propagandową panującej dyktatury oraz służą do bezwzględnego niszczenia opozycji.

Taką sytuację mamy już w Polsce.

Niezależne media muszą teraz odegrać rolę, jaką odgrywało dawniej Radio Wolna Europa. Informacja o nich musi dotrzeć w każdy zakątek Polski, nawet tam, gdzie na noc asfalt zwijają.

 

Dla Polaków wszystko, z Polakami nic. Dokładnie tak to jest.

Niestety często zapał kończy się w momencie, gdy trzeba sięgnąć do własnej kieszeni.

 

Zrozumcie ludzie, że nic wam się nie uda, żaden biznes nie rozwinie się w naszym nieszczęśliwym kraju, jeśli nie odzyskamy Polski dla nas, jeśli nie wyrwiemy jej ze szponów mafii.

Potraktujcie czas i pieniądze włożone w jakiekolwiek działania w celu odzyskania Polski jako inwestycję. Ta inwestycja zwróci się po wielokroć.

Zróbcie cokolwiek, ale zróbcie!Just do it!

 

Dla mnie stało się to jasne w dniu zamachu na prezydencki samolot. W momencie otrzymania tej informacji nie miałam najmniejszych wątpliwości, że to zamach na Polskę, na nas wszystkich. Widzialny element niewidzialnej wojny. Końcowy akord.

Przyszła wojna będzie wojną niewidzialną. Dopiero, gdy dany kraj zauważy, że plony uległy zniszczeniu, jego przemysł jest sparaliżowany, a jego siły zbrojne niezdolne do działania, zrozumie nagle, że brał udział w wojnie i że tę wojnę przegrywa” – przepowiadał Fryderyk Joliot Curie w 1947.

Następne zdarzenia i rozwój sytuacji (umowa gazowa, śledztwo smoleńskie, zamykanie ust dziennikarzom i inne) upewnił mnie w przekonaniu, że mamy już państwo totalitarne i czas na ruch oporu, a nawet zejście do podziemia.

 

Byłam w lipcu na Pl. Piłsudskiego, gdy układano samolot ze wstążek. Garstka ludzi, jeden nieśmiały transparent na kartoniku: „PO trupach do władzy”.

 

W sierpniu, w dniu gdy broniliśmy Krzyża przed przeniesieniem spotkałam bez umawiania się trochę znajomych z dawnych lat, którzy kiedyś za komuny chodzili na manifestacje.

 

W noc, gdy niejaki D. Taras zorganizował burdę pod Krzyżem spędziliśmy tam sześć godzin. Pamiętacie ten największy transparent, którego nie ma na żadnym oficjalnym zdjęciu? Ten z wyciętą dziurą? Tarasowcy upatrzyli go sobie jako zastępczy cel ataku, ponieważ barierki oddzielały ich od Krzyża. Próbowali go spalić zapalniczką. Obroniliśmy go. Rozmawialiśmy też z lemingami i odkryliśmy, że chcą rozmawiać i jak kania dżdżu potrzebują wiedzy. Było śmiesznie, gdy jeden z nas założył kask motocyklowy, bo mu ciągle ginął w tym zamieszaniu i nie miał co z nim zrobić. Wzbudził zainteresowanie młodych chłopaków i nieoczekiwanie nawiązała się nic porozumienia między dwoma pokoleniami.

Ale były też momenty, gdy zwyczajnie się bałam i odmawiałam Zdrowaśki, wiedząc, że w razie czego nikt mnie nie obroni. Z jednej strony barierki, za nimi policja z nakazem nie reagowania, a z drugiej strony napierający motłoch. Był gaz łzawiący i były chwile, że myślałam że mnie wdepczą w ziemię. Na co mi przyszło, żeby w tym wieku, znów „wychodzić na ulicę”. Ale trzeba było. Niektórzy przyjechali z innych miast.

 

Obroniliśmy honor mimo, że byliśmy w przytłaczającej mniejszości. Dotarło wtedy do mnie, że to właśnie ci nieliczni tu obecni spełniają definicję elity narodu, ci najlepsi, których jest tak mało.

 

I dotarło do mnie wyraźnie, że czas na MOJE działanie, bo jeśli MY teraz czegoś nie zrobimy, to nikt tego nie zrobi.

 

W tym czasie Intuicja wymyśliła OB-CIACHOWE spotkania. Z inspiracji tym pomysłem powstała akcja informacyjna TO CZYTA ELITA. Pierwszą wersję ulotek rozdawaliśmy od listopada. Potem były rozdawane na Marszach smoleńskich, na dwóch OB – CIACHACH, Lesie Smoleńskim i rozsyłane pocztą.

 http://toczytaelita.nowyekran.pl/post/4542,to-czyta-elita-czyli-cala-polska-informuje-swoich-sasiadow-o-niezaleznych-mediach-cz-3

 

12 stycznia, na spotkaniu przy ul Foksal, gdy obecni dziennikarze rozważali co by tu zrobić w sytuacji, gdy są wyrzucani z pracy, gdy ŁŁ wstał, ujawnił się i zapowiedział powstanie NE, byłam tam z teczką z ulotkami i opisem akcji. Teczkę udało mi się wcisnąć wiecznie spieszącemu się p. red. Sakiewiczowi.

To osoba, która robi coś niezwykle cennego, buduje struktury – Kluby Gazety Polskiej we wszystkich miastach, aktywizuje ludzi, organizuje marsze, pokazy filmów itp.

 

W następną środę 19 stycznia pomimo siąpiącego deszczu rozdawałam zestawy ulotek oraz opis akcji na pikiecie pod URM, starając się, aby dostały się do rąk osób z branży.

Kto, jak nie ludzie z branży medialnej powinni zrozumieć siłę informacji. Trochę miałam nadzieję, że ktoś coś o tej akcji napisze w niezależnej prasie. Że pojawiła się taka oddolna inicjatywa i że popierają, zachęcają. 

Nic. Cisza.

 

Postanowiłam nawiązać kontakt z Intuicją i dzięki niej, Niegdysiejszemu i innym wspierającym blogerom od lutego nagłaśniam akcję na dwóch portalach. Prośbą i groźbą namawiam wszystkich do udziału.

http://toczytaelita.nowyekran.pl/post/5826,to-czyta-elita-cz-5-kup-los-na-loterie-swojemu-sasiadowi

http://toczytaelita.nowyekran.pl/post/8303,to-czyta-elita-ulotki-na-10-kwietnia-pilnie-potrzebne

 

Chyląc czoło przed tymi, którzy się angażują dla Ojczyzny pytam wszystkich:

Czy ktoś coś robi, drukuje, rozdaje, rozsyła? Może macie inne, lepsze pomysły?

Czemu maile z ulotkami nie zatoczyły jeszcze kręgu i czemu nie dostałam takiego maila od postronnej osoby?

Czy będzie tak, jak w piosence Kuby Sienkiewicza? (Też doktor)

Każdy powiedział, to co wiedział, a będzie nadal tak, jak jest.

 

Amerykanie mają zasadę trzech D:  Diskussion, Decision, Doing. Proponuję wszystkim i każdemu z osobna jak najprędzej przejść do ostatniego punktu.

Szczęść Boże.

P.S.

Dla niewtajemniczonych: Ad mortem defecatum = do us..ej śmierci

Przykro mi, że nie mogę podyskutować, ale mam ograniczony dostęp do sieci.

 

Inne zapisy autora:

0

Maria Kowalska

155 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758