Artykuły redakcyjne
Like

Taśmociąg i kliki

19/12/2013
1294 Wyświetlenia
26 Komentarze
4 minut czytania
Taśmociąg i kliki

Prokuratura umorzyła śledztwo przeciwko Jackowi Karnowskiemu, Prezydentowi Sopotu, stwierdzając, że słynnych nagrań dotyczących korupcji nie da się zweryfikować, gdyż taśmy z nagraniami są kopiami oryginałów, a prokuratorzy nie są w posiadaniu dyktafonu na którym owych nagrań dokonano. To twierdzi ta sama Prokuratura RP, która od niemal czterech lat prowadzi wytrwale śledztwo “smoleńskie” na podstawie kopii nagrań dostarczonych z Rosji, bez dostępu do czarnych skrzynek, które są w Rosji, na podstawie kopii przesłuchań przeprowadzonych w Rosji i kopii wszelkiej dokumentacji badawczej oraz kryminalistycznej, bez dostępu do wraku i bez przeprowadzenia sekcji 90% ciał osób które straciły życie pod Smoleńskiem. Czy może istnieć bardziej obrazowy dowód na to, że prokuratura jest kliką zależną od politycznego zamówienia?

0


Kilka dni temu miałem okazję wystąpić w audycji “Radia Dla Ciebie” na temat przemocy w Policji i wymuszania przez nią zeznań za pomocą bicia. Prowadzący ten program red. Tomasz Kwaśniewski zainteresował się sprawą po publikacji artykułu w pewnej szanowanej tu i ówdzie gazecie, którą nawet nie używam do pakowania i mycia okien bo nie kupuję (okna najlepiej się myje gazetami, wiem to z doświadczenia w spółdzielniach studenckich), w którym opisano przypadek uwikłania niewinnego w rozbój za pomocą bicia po pietach i po głowie przez policjantów specgrupy od “terroru” w Pałacu Mostowskich. Nic dziwnego, policja z korzeniami, miejsce z tradycjami a na dodatek ochrona kliki. Klika w tzw “wymiarze sprawiedliwości” ma bowiem to do siebie, że poza sytuacjami jednostkowymi jest bezpieczna i może robić to co chce, pod warunkiem, że jest użyteczna dla rządzących polityków i odpowiednio się im wysługuje.

 

Płacę – wymagam.

 

My nie robimy wam krzywdy i realizujemy zamówienia, wy nie robicie nam krzywdy wdrażając jakieś reformy, niebezpieczne zmiany prawne, reorganizacje, oczyszczenia środowiska czy ograniczenia lub zniesienia immunitetów. Ot, czasem, jak z tym biciem po pietach czy jak z zegarkiem Nowaka, zrobimy jakiś ruch oczyszczający w środku tego układu, tak dla medialnego wrażenia, podlegendowania swojej niezależności i jakiegoś alibi, załatwiając być może przy okazji wewnętrzne rozgrywki.

 

 

Można powiedzieć układ zależności bliski pederastom, którzy – jak wykazuje doświadczenie ostatnich kilkunastu lat – rządzą każdym wpływowym środowiskiem w Polsce ( więcej tu): policja ciągnie prokuraturze a prokuratura dopieszcza, prokuratura ciągnie sądom i politykom, a owe dopieszczają, sędziowie też ciągną politykom, politycy policji, służby politykom a policja służbom. Ot taki taśmociąg ku ogólnej korzyści i radości tych wszystkich co są w środku. Nie jesteś w środku? Nie jesteś bezpieczny. Chcesz być bezpieczny? – spróbuj się dostać! Co możesz jednak klice zaproponować?

 

 

Np dziennikarze mogą: stanie na czatach, wysługiwanie się każdemu, choćby największej kanalii… ale za to jak tacy redaktorzy są dopieszczani: panowie i panie tematów z czołówek, przecieki, wyjątkowe informacje i newsy, nagrody dla dziennikarza roku w politycznym rozkroku, praca za 25 tysięcy w takiej czy innej redakcji, ekipa, samochód nazwisko. A wszystko za sprawność ochroniarza i mały lub większy gang-bang w taśmociągu.

 

 

Tak działa ta klika proszę was, podobnie działają inne kliki czy meta kliki – klikają i mają. Hala pełna taśmociągów obsługiwanych na pilota.

 

 

Klik – umorzenie, klik – sprzedanie, klik – zarobienie i klik – samobójstwo, porwanie, psychuszka, kryminał czy bicie po piętach.

 

Mam tylko jedno pytanie: w czyich łapach jest kurwa ten pilot?

 

 

Tomasz Parol (ŁŁ)

 

Ps. Do posłuchania audycja o policji i prokuraturze w Radio RDC http://www.rdc.pl/publikacja/popoludnie-rdc-policja-i-prawo-korea-polnocna-i-antybiotyki-w-rozmowach-tomasza-kwasniewskiego/

Inne zapisy autora:

0

Tomasz Parol
Tomasz Parol

Tomasz Parol - Redaktor Naczelny Trzeciego Obiegu, bloger Łażący Łazarz, prawnik antykorporacyjny, zawodowy negocjator, miłośnik piwa z przyjaciółmi, członek MENSA od 1992 r. Jeśli mój tekst Ci się podoba, lub jakiś inny z tego portalu to go WYKOP albo polub na facebooku. Jeśli chcesz zostać dziennikarzem obywatelskim z legitymacją prasową napisz do nas: redakcja@3obieg.pl

502 publikacje
2249 komentarze
 

  1. To także ciekawy temat Tomaszu, co Ty na to? . – Solidarni (z zabójcą) 2013, czyli Białystok, mamy problem…
    http://wpolityce.pl/artykuly/69827-solidarni-z-zabojca-2013-czyli-bialystok-mamy-problem

    4 miliony poręczenia oferowali białostoccy prawnicy i biznesmeni za zwolnienie z aresztu oskarżonego o zabójstwo krewnego sędziów…

    Pisałem już o sprawie Macieja T., białostockiego prawnika, skazanego na 25 lat więzienia za zabójstwo młodej kobiety, aplikantki adwokackiej, którą pobił i udusił, a potem bronił się, że uduszenie było nieumyślne.
    Maciej T. jest bliskim krewnym i powinowatym małżeństwa sędziów Sądu Apelacyjnego w Białymstoku.
    Senator Prawa i Sprawiedliwości Grzegorz Wojciechowski złożył w tej sprawie w Senacie następujące oświadczenie:

    Oświadczenie do Ministra Sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego, Prezesów Naczelnej Rady Adwokackiej i Krajowej Rady Radców Prawnych, do Prezesa Sadu Apelacyjnego w Lublinie i Prokuratora Apelacyjnego w Białymstoku w sprawie nacisków na Sąd Okręgowy w Lublinie w kierunku uchylenia aresztu tymczasowego wobec osoby oskarżonej o zabójstwo, rodzinnie powiązanej ze środowiskiem sędziowskim.

    W dniu 2 grudnia br. Sąd Okręgowy w Lublinie skazał na 25 lat pozbawienia wolności białostockiego prawnika, adwokata Macieja Tokarzewskiego, za zabójstwo znajomej kobiety, aplikantki adwokackiej. Zbrodnia popełniona została w Białymstoku, jednak z uwagi na bliskie pokrewieństwo i powinowactwo oskarżonego z małżeństwem sędziów Sadu Apelacyjnego w Białymstoku, sprawa była sądzona w Lublinie, a oskarżała Prokuratura Okręgowa w Suwałkach.

    Sprawa miała dziwny przebieg, oskarżony mimo zarzutu najcięższej zbrodni odpowiadał z wolnej stopy, ostatecznie jednak został skazany i aresztowany po wyroku, jeszcze nieprawomocnym.
    Tymczasem od rodziców ofiary uzyskałem wiadomość, że w dniu 18 grudnia br. ma być rozpatrzony wniosek o uchylenie aresztu wobec skazanego nieprawomocnie prawnika. Według rodziców ofiary w sprawie zostały złożone bardzo wysokie poręczenia majątkowe od białostockich prawników, adwokatów i radców prawnych, na ogólna sumę około 4 milionów złotych! Rodzice ofiary mają podstawy sądzić, ze ten front obrony oskarżonego Macieja T. ma związek z jego sądowymi koneksjami rodzinnymi, a także podejrzewają oni, ze uchylenie aresztu spowoduje ucieczkę oskarżonego przed wymiarem sprawiedliwości.
    Proszę, by wszyscy adresaci przedmiotowego oświadczenia podjęli właściwe działania w tej sprawie, bo mogą mieć tu miejsce działania sprzeczne z dobrem wymiaru sprawiedliwości. A także działania korupcyjne. To nadzwyczaj zastanawiające, że adwokaci i radcowie prawni gotowi są milionami poręczać uchylenie aresztu wobec oskarżonego o zabójstwo, traf chciał, że akurat spokrewnionego z wysokimi funkcjonariuszami wymiaru sprawiedliwości. Rodzi się pytanie, czym wymiar sprawiedliwości odpłaci tę korporacyjna “solidarność”?

    Nie wiem, czy to oświadczenie pomogło, czy nie, ale sąd lubelski nie przyjął oferowanych milionów i Macieja T. nie wypuścił. Chciałoby się powiedzieć – są jeszcze sędziowie w Lublinie.
    Ale te 4 miliony (dokładniej 3,3 miliona złotych plus działka pod zastaw) zaoferowane ot tak, na nie wiadomo czyj gwizdek, budzą najgorsze podejrzenia. O co chodzi, skąd taka solidarność z nieprawomocnie skazanym zabójcą ze strony adwokatów, radców prawnych, biznesmenów? Dlaczego wykładają taka kasę na stół w zamian za uwolnienie człowieka, który dla nich ani brat, ani swat, ani pociotek. Za człowieka, który zabił (nie ma co do tego żadnych wątpliwości) młodą kobietę. Dlaczego za tak wielkie pieniądze chcieli go wyciągnąć z więzienia na chama, „na wydrę”?
    Mam do wyboru trzy wytłumaczenia, nie wiem które uznają czytelnicy za najbardziej prawdopodobne.

    a) Maciej T. jest przez nich bardzo lubiany,
    b) Maciej T. jest przez nich bardzo szanowany,
    c) Maciej T. jest bliskim krewnym wysoko postawionych sędziów
    d) Maciej T. wie bardzo dużo o palestrze białostockiej.
    Osobiście obstawiam wariant c i odnoszę wrażenie, że poręczyciele pędzili z pieniędzmi w zębach, żeby się przypodobać białostockim sędziom i liczyli na odwzajemnienie przysługi w wyrokach, które sąd białostocki wydawał będzie w ich sprawach.
    Dobrze, ze sąd lubelski się nie ugiął (zobaczymy, co jeszcze zrobi instancja apelacyjna), ale w Białymstoku z wymiarem sprawiedliwości mamy problem…
    Janusz Wojciechowski

    Poseł do Parlamentu Europejskiego z listy Prawa i Sprawiedliwości.

    0
  2. Avatar Polak

    Szanowni Państwo,
    Otóż, jako osoba wykształcona, trzymająca się formuł prawnych osobiście doświadczyłem ostatniego skurw….graniczącego z głupotą ze strony “prokuratorów” i “sędziów”.Celowo napisałem w cudzysłowiu z uwagi iż, SĘDZIA i PROKURATOR są osobami wyposażonymi w atrybuty niezależności,niezawisłości i bezstronności. Nie zauważa lub nie interesuje się ten, kto nie miał do czynienia z tą grupą przestępczą.Uściślając, chodzi szczególnie o wojskowe organa ścigania i wymiaru sprawiediwości.Stan deprawacji jest ZATRWAŻAJĄCY.Tam zasiadają niby OFICEROWIE WP, natomiast zachowanie tychże nie przystoi ŚWINI. Plując im w twarz, uważają że deszcz pada.
    Co więcej, gros z tych osób jest z okresu głębokiego PRL-u lub jest powiązanych więzami rodzinnymi z takimi osobnikami-osobnikami aparatu terroru.
    Stan ten nie interesuje p.Komorowskiego (Prezydent),p.Tuska(Premier),p.Lipowicz(RPO) i wielu innych, dla których Konstytucja RP winna być najwyższym prawem.

    0
    • Nic dodać nic ująć, jest jak piszesz, to czysta bolszewia rodem z czworaków. Przypominam wszystkim, że ci janczarzy komunizmu parzyli się z dziwkami, pospolitymi podsuwanymi im i posuwanymi przez wielu kurwami(często podstawionymi, kurwami żydowskimi mającym i na nich donosić, bo tam nikt sobie wzajemnie nie wierzył vide zbrodniarz i chazarska wydmuszka Marguilus ksywa Wolski dostał w spadku po koledze pułkowniku, przykłady można mnożyć) i dlatego nie mają szacunku ani dla kobiet ani dla (nawet swoich) dzieci. Stąd mainkampfstrim i genderyzm, i ta nienawiść do Polski. Musisz czerwony synu mieć tak mało honoru, żeby każdy mógł rąbać twoją żonę a ty masz kurwa myśleć o rewolucji:))I to dziadostwo chce rządzić …nami Polakami!

      0
      • Z “wymiarem sprawiedliwości” mamy problem nie tylko w Białymstoku i pan, wie o tym bardzo dobrze. Klika sędziów, prokuratorów, adwokatów jest tak mocna, że można śmiało mówić o tej grupie jak o mafii. Gdyby prać po pysku, żaden z nich nie dostał by za darmo. To ludzie tak głęboko zdemoralizowani i pozbawieni skrupułów, że gruntowna weryfikacja i reforma sądownictwa jest wręcz niezbędna i to jak najszybciej. Co do sprawy z Białegostoku to morderca wyjdzie bardzo szybko, jak tylko ucichnie wrzawa. Pozdrawiam.

        0
    • Do annałów światowego sądownictwa zapewne przejdzie ten wyrok. Bo to pierwszy w historii przypadek, kiedy ofiara płaci szantażystom za nieujawnianie zażywania leków! Zanim połkniesz aspirynę, upewnij się że nikt cię nie filmuje! Czekamy na następne objawienia wysokiego sądu, że nie posiadał sukienki i nie posiadał nic pod nią. A czy przebadano włosy tego pana na obecność narkotyków? Takie badania robi standardowo wiele laboratoriów na świecie. Łatwo byłoby ustalić, jakiego rodzaju “sproszkowane leki” zażywa. Ta sprawa przypomina sprawę Karnowskiego i Sawickiej. Zarzuty wobec Karnowskiego wycofano, bo podobno zapis rozmowy przeniesiony z jednego nośnika pamięci na inny nośnik staje się nieautentyczny. Sawicką uniewinniono, bo według sędziego dowody były zbierane wbrew prawu, choć inny sąd w specjalnym orzeczeniu uznał, że były zbierane zgodnie z prawem. Każdy powód dobry.

      0
    • Czym się różni obecne POlskie prawo od amerykańskiego? POlskie gwarantuje wolność wypowiedzi, a amerykańskie wolność po wypowiedzi. Zbyt wielu boleśnie się o tym przekonało, w tym i ja osobiście.

      0
    • That’s a cunning answer to a chgaienllng question

      0
  3. Avatar Oficer

    Stan rozkładu wymiary sprawiedliwości i organów ścigania dotknął DNA i nie może się od niego odbić. Osoby, które widzą jak dokumentować ten stan, mimo ofiary jaka ponoszą (albowiem owa grupa przestępcza jest bardzo mściwa) winni to robić b.dokładnie i skrupulatnie. Każdy czyn zabroniony popełniony przez prokuratorów i sędziów mimo iż niszczą/gubią akta zawsze pozostawia ślad.ZAWSZE.Dlatego niezmiernie ważne jest dokumentowanie i skryte przetrzymywanie tego materiału, albowiem prędzej czy później trzeba będzie się z tego rozliczyć.
    Pozdrawiam żyjących z relanium w ręku przestępców w togach:).

    0
    • Mamo, tato ja też chcę być sędzią!!!! Na 28 sędziów apelacyjnych w Białymstoku 13 ma dziecko lub krewnego w sądzie, a niektórzy aż po dwie osoby. http://www.wykop.pl/ramka/1007271/mamo-tato-ja-tez-chce-byc-sedzia-nepotyzm-w-sadach/

      Zadzwonił informator. – Zdradzę pani tajemnicę – mówi przez słuchawkę męski głos. – To tajemnica, o której wszyscy wiedzą.
      Umawiamy się na mieście, bo choć nie podał nazwiska zapewniał, że warto porozmawiać. Twarz wydaje się znajoma. Mignęła mi kilka razy na sądowych korytarzach. – Radca, mecenas? – próbuję sobie przypomnieć.
      – Piszecie w „Porannym” o tym, że adwokatami zostają dzieci adwokatów, a czemu nie napisaliście, co dzieje się w sądzie? – przechodzi do rzeczy . – W Białymstoku sądzą już całe rodziny, bo od lat skąpe etaty, które dostaje białostocki sąd, obsadzane są krewnymi sędziów. Dzieci sędziów są tak zdolne, że zawsze są pierwsze na listach aplikantów, którzy się dostali. Potem są najlepsze, kiedy zdają egzamin sędziowski. Ma pani notes?

      Jak się zostaje sędzią?
      – Dzieci w sądzie mają sędziowie: Kaluta, Dąbrowska, Kałużna, Pannert, nazwisko prezesa apelacji pani zna – uśmiecha się. – Podaję nazwiska tylko sędziów apelacyjnych, wyżej być już w Białymstoku nie można.
      – Mało? – pyta. – No to dalej: sędziowie Danielewicz, Głos, Szerel. Mają takie zdolne dzieci, że wszystkie zdały bardzo dobrze egzamin sędziowski. Potem znalazły się im miejsca na asesurze, w końcu etat. A zdają, a jakże, w Białymstoku przed komisją sędziów sądu apelacyjnego. Mama się wyłącza, jak zdaje córka, ale na sali pozostają jej koledzy.
      – Niech pan mówi dalej – zachęcam.
      – Nie tylko etaty sędziowskie przypadają krewnym. Między dzieci z sędziowskiej branży rozdzielono też jedyne dwa etaty asystenta sędziego, które dostał Białystok. W 2003 roku otrzymali je synowie: sędziego sądu apelacyjnego i znanego białostockiego prawnika – dodaje.
      Na twarzy informatora złośliwy uśmieszek. – Chce pani wiedzieć, jak zostaje się sędzią z poparcia klanu? Rodzynkiem jest aplikacja etatowa – zaczyna. – Nie dość, że uczysz się za darmo, to jeszcze ci płacą. I najczęściej dziecko sędziego na taki rodzynek trafia, bo zdaje po mistrzowsku egzamin na aplikację sędziowską, którą przeprowadza sąd okręgowy. Dziecię sędziego jest pierwsze, drugie na liście. Za nim długo, długo nic i dalej reszta młodych naiwnych, którzy myślą, że się nauczyli to im się uda.
      – Aha, przypomniałem sobie jeszcze parę nazwisk… – i tu padają kolejne.

      Gabinet prezesa
      – Czy pani chce, żeby dzieci sędziów skończyły jako sprzątaczki – dziwi się prezes białostockiej apelacji Janusz Dubij.
      – Zdolni zdają na piątki i zostają przyjęci. O jakim złym odczuciu społecznym pani mówi? Złe odczucie ma pewnie tylko kilku redaktorów, a czasy sędziów z rekomendacji partii dawno minęły. To co, mamy przyjmować z ulicy? – pyta prezes.
      Prezes podaje reguły gry: komisja egzaminująca przyszłego sędziego, który przez trzy lata uczył się dzielnie na aplikacji, składa się z ośmiu sędziów sądu apelacyjnego i jednego przedstawiciela ministerstwa, więc jest osoba z zewnątrz. Pytania na egzamin układane są centralnie. Egzamin odbywa się w tym samym dniu w całym kraju. Do Białegostoku pytania przychodzą w dniu egzaminu, albo dzień wcześniej, żeby członkowie komisji mogli się przygotować.
      – Nie od prezesa czy wiceprezesa zależy, kto dostaje etat. Na wolne stanowiska sędziowskie, o których informuje minister sprawiedliwości w ogłoszeniu w Monitorze Polskim, ubiegają się kandydaci z całego kraju. To jest konkurs. Niekiedy na jedno miejsce przypada kilku, a zdarzyło się, że nawet pięciu kandydatów. Opiniują je zgromadzenia sędziów, potem lista wszystkich kandydatów trafia do Krajowej Rady Sądownictwa. Ona decyduje, kto zostanie przedstawiony prezydentowi – mówi Dubij.
      Ale prezes nie ukrywa, że największe szanse mają te osoby, które są znane zgromadzeniu, czyli ludzie stąd.
      Nie uważa, żeby Kowalski, który dostał wyrok, z którego jest niezadowolony, miał mniejsze szanse na uchylenie orzeczenia, bo wydała je np. córka prezesa apelacji lub syn lub córka pani wiceprezes apelacji. – Odnoszę wrażenie, że pomieszaliście i poplątaliście niezawisłość i niezależność. Niby dlaczego błędny wyrok ma się utrzymać, bo wydało go dziecko sędziego? To bzdura! – oburza się prezes Dubij.
      – Panie prezesie, ja wiem, że to trudne pytania – próbuję łagodzić.
      – One nie są trudne, one są po prostu bez sensu – odpowiada prezes. – Publikując zbyt ogólne sądy czwarta władza podważa autorytet wymiaru sprawiedliwości – kończy.

      W kancelariach adwokackich
      – Na 28 sędziów apelacyjnych w Białymstoku 13 ma dziecko lub krewnego w sądzie, a niektórzy aż po dwie osoby? – pan mecenas K. jest zaskoczony. Pod ręką kalkulator, więc zaczyna liczyć. – No tak, odsetek krewnych niezły – mówi i zaraz dodaje: – Tego się nie uniknie. Są rodziny adwokatów, lekarzy, są też i sędziowskie. Dzieci sędziów mogą nawet sądzić lepiej, bo nabrały ogłady, której brakowało w domu dzieciom z innej warstwy – uważa mecenas K. Jemu dziecko sędziego w todze nie przeszkadza, choć dostrzega i złe strony. Takich sędziów jest gorzej dyscyplinować do pracy. Przełożeni nie zwracają im zbyt często uwagi, bo się boją mamy i taty z apelacji. Takie dziecko szybciej awansuje: dostanie nominację z asesora na sędziego, z sędziego rejonówki na … itd. Jest jeszcze drugie dno. Sędziowie też walczą o stanowiska, głosują nad tym, kto powinien dostać nominacje wyżej, udzielają poparcia dla kandydatów na prezesów. Dlatego także w sądzie tworzą się frakcje, więc w czasie zgromadzenia sędziowskiego syn zawsze odda głos na mamę i tatę.
      To trzeba zmienić

      Przemysław Gosiewski, poseł Prawa i Sprawiedliwości, autor projektu ustawy o „ uczciwym dostępie „ do zawodu adwokata, radcy prawnego i notariusza: Zmieniać trzeba krok po kroku. Najpierw zajęliśmy się adwokaturą, co wcale nie oznacza, że zmiany nie powinny iść dalej. To co można zrobić dziś, natychmiast, to zorganizować przyszłym sędziom obiektywny egzamin. Komisje nie mogą być zdominowane przez jedno środowisko, a tak jest w przypadku sędziów. Egzaminować powinni przedstawiciele różnych środowisk prawniczych.

      Zbigniew Wasserman, poseł Prawa i Sprawiedliwości: Dziś nie ma prawnego zakazu i dzieci sędziów mogą zdawać egzamin sędziowski w okręgu, w którym pracują ich rodzice sędziowie. Pozostaje jednak problem etyczno-moralny, skoro egzamin zdają przed kolegami rodziców. Białostocka statystyka – na 28 sędziów sądu apelacyjnego 13 ma dwóch albo jednego członka rodziny w sądzie, daje do myślenia. Nasuwa się podejrzenie, że mamy do czynienia z nepotyzmem*.
      * Nepotyzm – faworyzowanie krewnych, ulubieńców przy rozdawaniu godności lub wysokich stanowisk przez osoby wpływowe (Słownik języka polskiego)
      I co w tym dziwnego?

      Kurier Poranny: Panie Prezesie, co trzeba zrobić, żeby zostać sędzią?
      Janusz Dubij, prezes Sądu Apelacyjnego w Białymstoku: Ukończyć wyższe studia prawnicze, aplikację, asesurę, ewentualnie inną aplikację korporacyjną i odbyć staż radcowski, czy adwokacki itd. Wtedy ma się mniej więcej 29 lat. Ocena z egzaminu sędziowskiego musi być wzorowa. Piątka daje szansę.
      l Zapomniał Pan o jednej ważnej rzeczy, że trzeba mieć jeszcze tatę lub mamę sędziego!
      – To jest potoczne rozumienie spraw. Nie ukrywam, że pewne osłuchanie prawnicze, rozmowy prowadzone w domu na temat prawa rzeczywiście ułatwiają zdobywanie wykształcenia prawniczego i pokonywanie tej drabiny.
      l Czy to przypadek, że na 28 sędziów białostockiego sądu apelacyjnego aż 13 ma córkę sędzię, syna sędziego albo synową. Niektórzy nawet po dwie osoby z rodziny…
      – A cóż w tym dziwnego? Ich dzieci zdały bardzo dobrze egzaminy.
      l Czy wyłączył się Pan ze składu komisji egzaminacyjnej, kiedy egzamin sędziowski zdawała pana córka?
      – Tak.
      l Ale nie wyłączył się Pan, gdy egzamin zdawał pan Tomasz P.?
      – Od sześciu lat jestem przewodniczącym tej komisji i nie było ku takiemu wyłączeniu żadnych ustawowych przesłanek.
      l Ale chodziło o syna pana kolegi. Kiedy Pan był wiceprezesem sądu okręgowego, ojciec pana Tomasza P. był pana zwierzchnikiem – pełnił funkcję prezesa.
      – To nie ma nic do rzeczy. W składzie komisji egzaminacyjnej zasiada ośmiu sędziów sądu apelacyjnego i przedstawiciel Ministerstwa Sprawiedliwości, on jest osobą z zewnątrz. Wszystko jest zgodne z prawem. Ocena zależy od wiedzy kandydata. Zresztą nie wszystkie dzieci sędziów zdają egzamin. Są tacy, którzy nie zdają.
      l A kto nie zdał?
      – Nie wymienię nazwisk, bo zabrania tego ustawa o ochronie danych osobowych.
      l Więc nie jest prawdą, że dzieci sędziów z mlekiem matki wysysają wydawanie wyroków?
      – Ja mówię, że osłuchanie prawnicze, przebywanie z rodzicami prawnikami przynosi pewne efekty. Nie oznacza to, że dziecko sędziego musi zostać sędzią. Moja rodzina jest też takim przykładem. Córka została sędzią, a syn od początku nie interesował się prawem.
      l Ale Pana syn i tak znalazł w sądzie pracę jako informatyk.
      – Tak, jest informatykiem, ale co w tym złego? Ps. To nie jest nic nowego, chore jest to, że tak otwarcie się do tego wszyscy przyznają, nie widzą tym niczego złego i oczywiście nic z tym nie można zrobić, chore po prostu chore, proponuje zbadać drugi “koniec rodu” . Skoro szef kliki sędziów twierdzi, że to normalne a nie przykaz partyjny. To może zbadać by tak przodków tych sędziowskich rodów. Ich ‘korzenie” bo może to [tzw. UNE? chazarscy jewreje?]
      Sędziowie Sądu Apelacyjnego w Białymstoku

      1. Zygmunt Kaluta
      – sędzia córka i synowa
      2. Anna Dąbrowska, wiceprezes
      – sędzia syn i córka , synowa kuratorem zawodowym
      3. Władysława Prusator – Kałużna
      – sędzia syn
      4. Jadwiga Żywolewska – Ławniczak
      sędzia bratanek
      5. Zbigniew Pannert
      asesor syn
      6. Mariola Pannert ( małżonkowie)
      asesor syn
      7. Alicja Wojno-Gąsowska
      sędzia synowa
      8. Janusz Dubij, prezes
      sędzia córka
      9. Irena Kujawa (na emeryturze)
      sędzia syn
      10. Edward Głos
      sędzia syn
      sędzia synowa
      11. Janina Domańska – Szerel
      sędzia córka
      12. Andrzej Czapka
      aplikat syn
      13. Edyta Danielewicz
      sędzia córka

      0
  4. Następny przykład POkomuszych klik rodem z czworaków, chazarii>>> Mercedes w przejściu podziemnym, czyli kto komu skoczy?! Mafijność środowiskowa roztoczyła parasol ochronny!!!

    Minister sprawiedliwości kontra radczyni prawna. Stawiam na wygraną radczyni, bo mafijność środowiskowa jest silniejsza od wszystkiego. Co zrobi minister Marek Biernacki?

    Pewna pani wjechała po pijaku do przejścia podziemnego na głównym warszawskim rondzie, przejeżdżając na czerwonym świetle, na bardzo dużej szybkości, rozbijając jedno auto i tylko dzięki szczęśliwemu przypadkowi nie zabijając nikogo. Nagranie z tego wydarzenia robi ostatnio furorę w Internecie. Ta pani, jak się okazało, jest radczynią prawną. To świetnie tłumaczy, dlaczego nie odebrano jej prawa jazdy mimo, że wcześniej była dwukrotnie zatrzymywana za jazdę „na cyku”. Mafijność środowiskowa roztoczyła nad nią parasol ochronny. Minister Sprawiedliwości, Marek Biernacki, zapowiedział, że będzie się osobiście przyglądał, co wymiar sprawiedliwości zrobi teraz w sprawie radczyni? Życzę panu ministrowi powodzenia, ale go nie wróżę. Pani radczyni będzie sobie bezkarnie hasać po szosach i ulicach, gdy Biernacki już dawno nie będzie ministrem. Zresztą, będzie miał za swoje, bo to jego rząd pozwolił na bezprawie środowiska prawniczego. Widzieliśmy to na przykładzie sądu w Gdańsku, który na telefon z kancelarii premiera był gotów zrobić wszystko, a nawet więcej. W zamian, oczywiście, za wolną rękę we własnych geszeftach. Bo to tak działa w wymiarze sprawiedliwości. I co z tym zrobisz, ministrze?!

    Zresztą, gdyby minister Biernacki rzeczywiście chciał coś sensownego zrobić, to powinien zbadać, dlaczego mimo wcześniejszej dwukrotnej jazdy po pijanemu pani radczyni zachowała swoje prawo jazdy? Kto i dlaczego tak zadecydował?
    http://wpolityce.pl/dzienniki/dziennik-krzysztofa-czabanskiego/69924-mercedes-w-przejsciu-podziemnym-czyli-kto-komu-skoczy-mafijnosc-srodowiskowa-roztoczyla-parasol-ochronny
    Ps. Pani dwukrotnie była zatrzymywana na podwójnym gazie i prawa jazdy nie straciła chociaż każdy normalny obywatel straciłby je już po pierwszym takim wyskoku. To był trzeci raz kiedy została złapana po pijaku za kierownicą. Prawo jazdy w takich sytuacjach traci się AUTOMATYCZNIE – nie za drugim, trzecim, czwartym razem. Chyba, że jest się ze środowiska adwokackiego. Narąbana kobita wjechała do podziemia. Kamery to nagrały. Ona ma dalej prawo jazdy i jutro może zabić dziecko mojego sąsiada. Poprzednio też narąbana spowodowała wypadek i sprawa mimo upływu lat ciągle w instancjach a kobita jeździ. Nie chodzi tylko o ten ostatni wypadek, ale o to, że ta pani radca powinna mieć odebrane prawo jazdy , bo już wcześniej złamała prawo. Ja znam inną historię, gdzie kobieta sędzia potrąciła kogoś w samochodzie, i też została uniewinniona, a łgała bezczelnie! Za jazdę po pijaku i prowadzenia roweru karani są tylko chłopi na wsiach, zaś “yntelygencja” miastowa która ma znajomości, otoczony jest nad nią parasol ochronny. Och, kiedy u nas będzie tak jak w USA gdzie nie ma tam świętych krów ? Polański i ichnia Prokurator Generalna najlepszym przykładem jest. Jeżeli jest co badać to układ mafijny który taki stan rzeczy legalizuje. Minister jest bezradny więc nie powinien za swoją bezradność pobierać pieniędzy, które dostaje z moich podatków. Dużych pieniędzy…

    0
    • Po pobieżnym zapoznaniu się z “aktami sprawy” należy przyznać, że pani radczyni ma w sobie duży “ładunek” bezczelności i “przekonanie” o swojej bezkarności. Jest typowym przedstawicielem obecnego establiszmentu, przekonanego, że im wolno w zasadzie wszystko np. bezkarnie przejeżdżać na czerwonym świetle i nie zatrzymywać się przed znakiem STOP. Mam przekonanie, graniczące z pewnością, że za szybą “furmanki” ma znaczek inwalidy UE.

      0
      • “Co gadal i po co w Berlinie tym JFK 45 lat temu a szesdziesiat lat temu co rolbii te Hamerykany.”Dla Ciebie tak wolno, ze możesz sobie napisać: JFK 45 lat temu świętował 15-ta rocznice wydarzenia 60 lat temu. Ok?I tak miedzy nami i tymi milionami, co czytają ten blog: Czy nie chciałbyś pisać o tym w swoim blogu, jeśli Tobie to tak na sercu?

        0
  5. PAŃSTWO BEZPRAWIA!!!! • Wg ODPOWIEDZIALNOŚĆ PAŃSTWA WS. AMBER GOLD – http://wgospodarce.pl/opinie/6113-odpowiedzialnosc-panstwa-w-sprawie-amber-gold -…dlaczego przeciętnie utalentowany i rozgarnięty użytkownik Internetu, nie dysponujący dostępem do: – (KRK)- Krajowego Rejestru Karnego, – (KSIP)-Komputerowego Systemu Informacji Policyjnej, -(EWEL) -Elektronicznego Wykazu Ewidencji Ludności, -komputerowego programu -lexis nexis, potrafi w ciągu kilkudziesięciu sekund dowiedzieć się, wpisując jedynie w wyszukiwarce – Marcin Stefański i nr jego Peselu (jest w KRS-ach jego spółek), że jest to poszukiwany listami gończymi Marcin P.- prezes spółki Amber Gold. (jak na ironię losu najbardziej znana postać- wydał on na reklamę swoich firm ok. 60 milionów zł), czego nie potrafiły zrobić i to przez całe lata, dysponując ww. programami (nasze orły)-organy ścigania- prokuratura, niezawisłe sądy, ABW oraz ULC? Odnosi się nieodparte, ale uzasadnione wrażenie, że w tych instytucjach muszą zatrudniać tylko jakieś osoby: ociężale umysłowo, o małym ilorazie inteligencji, czyli tzw. mało mobilne intelektualnie. Po prostu trudno to sobie wytłumaczyć (całkowicie bezradne sądy , bezradna gdańska policja – efekt umorzono mu aż 14 grzywien i nie odsiedział we więzieniu ani jednego dnia ( był menelem bez zawodu, poszukiwany(!?) przez lata przez wymiar sprawiedliwości i organy ścigania, miał przecież aż 9 wyroków i ok. 7,5 roku “zarobionego” więzienia)? JEST TO SZCZYT NIEKOMPETENCJI I BRAKU PROFESJONALIZMU! Czy nas na to stać, chyba, że mieliśmy do czynienia z niewyobrażalnie wielką korupcją, co już by wszystko wyjaśniało? Jego “darowizny” po co najmniej 1 milion zł załatwiały niemal wszystko! Polecam cały artykuł! z którego wynika, że głównym odpowiedzialnym za aferę Amber Gold są; NIEZAWISŁE SĄDY I NIEZALEŻNA PROKURATURA! -http://wgospodarce.pl/opinie/6113-odpowiedzialnosc-panstwa-w-sprawie-amber-gold; •-„W Polszcze sprawiedliwość jest jak pajęczyna, bąk się przecina, muszynę zatrzyma”. (XVIII w.) Dla wielu milionów Obywateli, w tym mnie, obraz (ściganej z całą surowością prawa przez organy ścigania i wymiar sprawiedliwości) schorowanej staruszki sprzedającej pietruszkę, czy niedorozwiniętego chłopca , który zjadł w sklepie batonik za 99 gr.(3 miesiące aresztu), skazana kobieta, która nie wydrukowała paragonu fiskalnego za (1 stronę kserokopii) -2O groszy, ponad 80 letnia rencistka, staruszka spod Wrocławia, która zimą nie chcąc zamarznąć, zebrała w lesie chrust i również przykładnie przez sad ukarana (wg sądu miała wybór?), jest tym prawdziwym, nie retuszowanym obrazem Realu czyli Rzeczywistości III RP ” demokratycznego, obywatelskiego państwa prawa”(!). CO NA TAKĄ INTERPRETACJE PRAWA POWIE PROKURATOR GENERALNY PAŃSTWA ORAZ RZECZNIK PRAW OBYWATELSKICH?

    0
    • ty siem zwroc do tych co im rozum odebraloi doonzsa o tych niemiecko-hamerykanskich rocznicach a sa to programy ARD ZDF – wiesz te co na nie Niemce abonament placa, oraz przekaziory papierkowe.Znaczy sie chcesz powiedziec ze mendiow niemieckich nie ogladasz? gazetkow nie czytasz?Czy uznasz ze zglupli mendia niemieckie z tem przypominaniem….Jo to se mysle ze niemce ocieplic stosunki chca ….z US. Tak na wypadek wszelki.

      0
  6. Republika Okrągłego Stołu jest konsekwencją państwa zbudowanego na fundamencie konstytucji jeszcze pisanej przez Stalina, obowiązującej do 1997 roku. Do tego państwo to posiada kaganiec grubej kreski. Nie nazywajmy tego tworu III RP, bo nie jest następczynią II RP.

    0
    • Warto zauważyć, że w 1989 roku nie nastąpiło nawet symboliczne zerwanie ciągłości z Polską okupowaną i kolonizowaną przez ZSRS. Oczywiście ostatni komunistyczny rząd pod wodzą pierwszego niekomunistycznego premiera nie był w stanie przywrócić kodeksu z 1932 roku dodając do niego jedynie niezbędne artykuły (wynikające z upływu lat). Aby później na tej bazie stworzyć nowy kodeks karny.

      Tak to wyglądało, niestety i tylko dzisiaj banda tamtych przegrańców chce nakładać sobie laurowe wieńce.

      0
    • I’m out of league here. Too much brain power on dipaysl!

      0
  7. You’ve got it in one. Codl’nut have put it better.

    0
  8. Action requires knodlewge, and now I can act!

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816