Bez kategorii
Like

Tajemnica

08/01/2013
60 Wyświetlenia
0 Komentarze
17 minute czytania
no-cover

Kontemplacja tej tajemnicy nadaje się w szczególniejszy sposób dla tych, którzy dźwigają ciężar odpowiedzialności społecznej…



 

Tajemnica 3 Bolesna – Cierniem Ukoronowanie

 

„Ja na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie” (J 18,17).Tak określił swą misję Chrystus zapytany przez Piłata, czy jest królem. Ludzie nie zrozumieli tej misji, ani Chrystusowej odpowiedzi. Poprzez ukoronowanie cierniową koroną zakpili sobie z królewskiej godności Chrystusa. Ale to jednak nie zmienia faktu. Odrzucony przez ludzi Król pozostaje nim nadal, bo to On przynosi zbuntowanej ludzkości zbawienie i pokój. Przynosi prawdę i nadzieję wiecznego życia.

FRANCISZEK PIK (FRANCISZEK MIRANDOLA) PRZYJDŹ

Przyjdź, zdejm nam z czoła koronę cierniową,

Daj wyciągniętym dłoniom ster uchwycić,

Pozwól głód duszy żebraczej nasycić,

Zapal na zgasłych miejscu zorzę nową.

 

Przyjdź wielki w dłoni z gałęzią palmową,

Uświęć stopami ziemię ludzi małych,

Podnieś do życia rój myśli omdlałych,

Wnieś nam pod czaszkę tęczę kolorową.

 

Czekamy! Drżące zgięliśmy kolana,

Czekamy cudu jak Jerozolima

Drżała w tęsknocie na nadejście Pana.

 

Już karły śmiechem z świątyni wygnane,

Drogi różanym kwieciem usypane,

Czekamy Ciebie, Człowieka-Olbrzyma.

 

“Wtedy żołnierze namiestnika zabrali Jezusa z sobą do Pretoriom i zgromadzili koło niego całą kohortę. Rozebrali go z jego szat i narzucili na niego płaszcz szkarłatny. Uplótłszy wieniec z ciernia włożyli mu na głowę, a do prawej ręki dali mu trzcinę. Potem przyklękali przed nim i szydzili z niego mówiąc: Witaj królu żydowski!” Wyobraźmy sobie następującą scenę. Duszny dzień, praży gorące jerozolimskie słońce. Jezus drży po okrutnym biczowaniu. Gorączka zaczyna już ogarniać jego ciało dreszczami. Daje się odczuć słabość spowodowana utratą krwi, postem, długą drogą. Znowu związują Mu ręce. Sznur ponownie przecina zakrzepłe rany. Jeden z żołnierzy wybiega na dziedziniec i wraca z pękiem gałązek dzikiego głogu. Są giętkie, lecz mają twarde, ostre kolce. Żołnierze nadają gałęziom kształt obręczy i wkładają na biedną głowę. Okrutna korona opada Mu jednak na szyję. Nie trzyma się. Trzeba ją ucisnąć. Zdejmują ją, rysując policzki, omal Go przy tym nie oślepiają, wyrywają Mu włosy. Ściskają ją. Teraz jest zbyt mała i, choć wciskają ją wbijając ciernie w głowę, może spaść. Zdejmują ją, więc jeszcze raz, znowu wyrywając Mu włosy. Formują na nowo. Teraz pasuje. Z przodu jest potrójny cierniowy splot, z tyłu, tam gdzie krzyżują się końce gałęzi, jest prawdziwy węzeł cierni, które wbijają się w kark. Korona nie wystarczy, aby być królem. Trzeba purpury i berła. W stajni jest trzcina, a w ścieku purpurowa chlamida. Wkładają brudną szmatę na ramiona Jezusa. Zanim Mu włożą trzcinę do rąk, biją Go nią po głowie, kłaniając się i pozdrawiając Go: Witaj królu żydowski i zanoszą się od śmiechu. Jezus pozwala na wszystko. Pozwala się uderzać, drwić z siebie, nic nie mówiąc. Patrzy tylko na nich, a jest to spojrzenie łagodności i straszliwego cierpienia. Cierpienia tak strasznego, że nie wiem czy ktokolwiek mógłby je znieść bez odczuwania rany w sercu. Jezus patrzy, wodzi wzrokiem cierpienia po tłumie, który trudno nazwać tłumem ludzkim. Są to raczej wściekłe hieny. Szuka. W morzu nienawistnych twarzy znajduje twarze przyjaciół. Ilu? Mniej niż dwudziestu przyjaciół w morzu tysiącu nieprzyjaciół. Pochyla głowę dotknięty tym opuszczeniem. Spada łza… następna… i następna.  Matko Najświętsza, pomagaj nam oprzeć się naszym słabościom, daj nam siłę, aby oprzeć się grzechom, zaniedbaniom, nie wbijając kolejnych cierni w głowę Jezusa Chrystusa, naszego Odkupiciela. Aby Twój Boski Syn podczas drugiego przyjścia na ziemię nie był tak opuszczony jak 2000 lat temu.  

  rózaniec tajemnica bolesna, rózaniec tajemnice bolesne, ukoronowanie, rozwazania, cierniem ukoronowanie

Każdy człowiek pragnie, aby go podziwiano i chwalono, aby ludzie go zauważali i dostrzegali w nim tylko to, co najlepsze i tylko to, co on chce, aby w nim widziano. Wielu, aby zwrócić na siebie uwagę innych i niejako zmusić ich do wyrażania swojego podziwu posuwa się do podstępu lub kłamstwa. Niejeden dla tych kilku chwil uznania stara się zamącić prawdę o sobie, udaje, że jest kimś innym, wybiela swój wizerunek lub po prostu oddaje się samochwalstwu. Pan Jezus wolny jest od tej ludzkiej słabości jakkolwiek włożono Mu koronę z cierni, dano płaszcz purpurowy i trzcinę do ręki, aby wyszydzać prawdziwą królewską godność Chrystusa. Jest to przykład drugiej natury grzechu pychy. Dla tej samej przyczyny, co przedtem człowiek ubliża swojemu współbratu, wyśmiewa go i poniża. Pan Jezus przyjmuje to z pokorą, aby zadośćuczynić za naszą pychę i wywyższanie się nad braćmi. On jest prawdziwym Królem nieba i ziemi i to Jemu należy się wszelka cześć i chwała. Za przyczyną Maryi, prośmy Chrystusa o łaskę pokory i posłuszeństwa.

 rózaniec tajemnica bolesna, rózaniec tajemnice bolesne, ukoronowanie, rozwazania, cierniem ukoronowanie

Wtedy żołnierze namiestnika zabrali Jezusa z sobą do Pretoriom i zgromadzili koło Niego całą kohortę. Rozebrali Go z szat i narzucili na Niego płaszcz szkarłatny. Uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę, a do prawej ręki dali Mu trzcinę. Potem przyklękali przed Nim i szydzili z Niego, mówiąc: Witaj, królu żydowski! Przy tym pluli na Niego, brali trzcinę i bili Go po głowie. A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego płaszcz, włożyli na Niego własne Jego szaty i odprowadzili Go na ukrzyżowanie.

  tajemnica bolesna, rózaniec tajemnica bolesna, rózaniec tajemnice bolesne, ukoronowanie, rozwazania, cierniem ukoronowanie

“Wtedy żołnierze namiestnika zabrali Jezusa z sobą do Pretoriom i zgromadzili koło niego całą kohortę. Rozebrali go z jego szat i narzucili na niego płaszcz szkarłatny. Uplótłszy wieniec z ciernia włożyli mu na głowę, a do prawej ręki dali mu trzcinę. Potem przyklękali przed nim i szydzili z niego mówiąc: Witaj królu żydowski! Przy tym pluli na niego, brali trzcinę i bili go po głowie.” Jezusowe oczy przysłonięte cierpieniem. Jezusowe oczy przysłonięte cierpieniem przyciągają jak magnes. Stoi na stopniach Pretoriom z głową ukoronowaną, z rękami związanymi, w swej białej szacie. Nie mówi nic, lecz wszystko w Nim mówi. Przyzywa mnie i prosi. O co prosi? O to żebym Go kochała. Kochała miłością prawdziwego chrześcijanina. Prosi byśmy wszyscy byli zjednoczeni między sobą w miłości do Niego i dzięki jego nauce. Nauce, która mówi:, Kto ma niech daje pokornie, kto nie ma niech przyjmie, niech przedstawia swe potrzeby braciom, wiedząc, że nimi są. Bracia zaś niech z miłością wsłuchują się w potrzeby innych braci i sióstr. Pamiętajcie, że otrzymuje nagrodę ten, kto jest miłosierny, nawet za jeden łyk wody. Pamiętajcie, że lepiej jest dawać niż otrzymywać. Niech ubogi znajdzie odwagę do proszenia, nie czując się upokorzonym. Niech pomyśli, że ja czyniłem to przed nim. Niech znajdzie siłę by przebaczać. Jeśli zostanie odrzucony, niech myśli o tym, że wiele razy Synowi Człowieczemu odmówiono miejsca i pożywienia, które daje się psom strzegącym stad. Bogaty niech znajdzie hojność rozdawania swych bogactw, myśląc o tym, że nędzna moneta, jeśli będzie dana z miłości, przekształci ten nędzny pieniądz podsuwany przez szatana, w klejnot nieśmiertelny.

  tajemnica bolesna, rózaniec tajemnica bolesna, rózaniec tajemnice bolesne, ukoronowanie, rozwazania, cierniem ukoronowanie

Podziwiaj, z jaką cierpliwością Jezus znosi tę bolesną i wstydliwą koronę, którą nałożyli Mu nie tylko Żydzi, ale i chrześcijanie, bo i oni, kiedy grzeszą, łamią Jego prawo i, traktując Go jak wystawionego na pośmiewisko króla, kpią także z Jego przykazań. Okaż Jezusowi współczucie, czcij Go jako prawdziwego władcę, strzeż Jego świętych praw, naśladuj cnoty cierpliwości i cierpienia. Kiedy więc będą cię prześladować, ośmieszać, lekceważyć i oczerniać, znoś to cierpliwie, jak Jezus, a w ten sposób osiągniesz koronę chwały.

 ***

Błagajmy naszą Panią, by uczyniła nasze serca tak cichymi i pokornymi, jak było serce Jej Syna. Uczmy się pokory przez pogodne przyjmowanie upokorzeń. Nie pozwól, by ominęła cię ta szansa. Tak łatwo jest być wyniosłym, nieczułym, kapryśnym i samolubnym, ale zostaliśmy stworzeni do większych rzeczy. Po co więc zniżać się do spraw, które zniszczą piękno naszych serc?…  

 ***

Są słowa, spojrzenia, uśmieszki kłujące jak ciernie wbite w skroń czy w serce, żeby odebrać godność, ufność, nadzieję. Czy przez takie rany wycieka z nas miłość, jak krew, czy wzbiera w sobie? Czy czyjś śmiech może we mnie coś zabić, pozbawić mnie godności? Tylko z przekłutego balonu uchodzi po wietrze. Ukłute serce zbiera się w sobie, niczego Nie po mojemu, ale po Twojemu. Pomóż, Maryjo, powiedzieć TAK, gdy jest najboleśniej, najtrudniej. Naucz mnie, Matko, rozumieć, że nie ma kolców bez róży.

 

Po południu, w czasie Różańca, z miłosierdzia Twego, mój najsłodszy Panie, przedstawiłeś duszy mej obraz Twego ukoronowania cierniem. Stanąłeś, mój Królu, cierniem ukoronowany, przed oczami mej duszy. Nic nie mogłam uczynić, jak tylko rzucić się do nóg Twoich, by tam Cię wielbić, adorować, przepraszać i cierpieć z Tobą nad męką Twą i nad grzechami mymi, które były jej powodem, mój Królu najsłodszy. Zdawało mi się, że siły i życie ulatują ze mnie, lecz we wszystkim zdawałam się na wolę Pana Jezusa…

  ***

Maryjo, której Serce odczuło wszystkie rany cierni. Świeccy członkowie Kościoła nie zawsze żyją wiarą, nie świadczą o Zmartwychwstałym, wygodnie dostosowując się do światowego stylu życia. Kapłani i osoby konsekrowane zaś nie zawsze głoszą Dobrą Nowinę, stając się niekiedy „beneficjentami zmian społeczno-gospodarczych”, na co wskazali polscy biskupi w Roku Jubileuszowym. Ojciec Święty, ogłaszając Dzień Przebaczenia, przypomniał o potrzebie oczyszczenia. Matko, pomóż nam, wierzącym, nie dorzucać swoich grzechów do grzechów świata.

  ***

Grzech Adama jest w nas. Wszystko potrafi zepsuć nasza pycha. Egoizm i egocentryzm potrafią zepsuć i zeszpecić nawet najlepsze dzieło. Trzeba być świadomym obecności tego wroga, który jest w nas samych. Trzeba być czujnym, aby nie zniszczył naszej służby wartościom. Tyle jest człowieka w człowieku, na ile stanie się bezinteresownym darem z siebie dla Boga, dla innych, dla sprawy…  Módlmy się o wielkość człowieczeństwa w ludziach, w nas samych.

  ***

Kontemplacja tej tajemnicy nadaje się w szczególniejszy sposób dla tych, którzy dźwigają ciężar odpowiedzialności społecznej (…). Na głowie tego Króla korona z cierni. Na ich głowach spoczywa (…) korona władzy, która od Boga pochodzi; jednak tyle w niej elementów, które ciążą, dręczą (…)? nie mówiąc już o bólu, jaki sprawiają nędze i winy ludzi, tym bardziej, gdy się ich kocha, a ma się obowiązek być dla nich przedstawicielem Ojca (…). Wówczas miłość staje się jak dla Jezusa koroną z ciernia (…). Pożyteczne byłoby też zastanowienie się w tej tajemnicy nad poważną odpowiedzialnością tych, co otrzymawszy więcej talentów powinni przynosić wiele owocu, wykorzystując stale swe zdolności i inteligencję. Służba myśli (…) powinna być spełniona z wielką cierpliwością i staraniem, by odrzucać pokusy pychy.

 

 

 ~o~

 Źródło: Katolicka Polonia

 

Inne zapisy autora:

Bez kategorii
Like

Tajemnica

15/09/2011
0 Wyświetlenia
0 Komentarze
7 minute czytania
no-cover

O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy.



 

 

 

Na początku wieku XIV weszło w życie nabożeństwo do Boleści Maryi. Tradycja wskazuje na siedem mieczy raniących matczyne serce Niepokalanej.

Od XIV w. często pojawiał się motyw siedmiu boleści Maryi. Są nimi:

1. Proroctwo Symeona (Łk 2, 34-35)
2. Ucieczka do Egiptu (Mt 2, 13-14)
3. Zgubienie Jezusa (Łk 2, 43-45)
4. Spotkanie z Jezusem na Drodze Krzyżowej
5. Ukrzyżowanie i śmierć Jezusa (Mt 27, 32-50; Mk 15, 20b-37; Łk 23, 26-46; J 19, 17-30)
6. Zdjęcie Jezusa z krzyża (Mk 15, 42-47; Łk 23, 50-54; J 19, 38-42)
7. Złożenie Jezusa do grobu (Mt 27, 57-61; Mk 15, 42-47; Łk 23, 50-54; J 19, 38-42)

Prymas Tysiąclecia mówił: "Nie można zliczyć, ile mieczów przeszyło serce Maryi. Bo całe Jej życie było jednym wielkim mieczem, jednym wielkim cierpieniem. Urodzić Syna po to aby umarł, i to na krzyżu." Obecność Maryi na Kalwarii odpowiada zamiarowi Bożemu, skoro w dniu ofiarowania Jezusa Symeon natchniony przez Ducha Świętego wypowiedział prorocze słowa: "Twój Syn będzie znakiem sprzeciwu, a Twoją duszę miecz przeniknie". Misterium odkupienia rozpoczęło się w Maryi, która poznawszy za zwiastowaniem anielskim wcielenie Chrystusa, przez osobiste przeżycie została włączona w Jego mękę, krzyż i zmartwychwstanie. Dlatego Maryję, Matkę Bolesną możemy nazywać współodkupicielką i naszą matką, zgodnie z testamentem konającego zbawiciela, który rzekł do ucznia: "Oto matka twoja", a do Maryi: "Oto syn twój".

Maryja, która przyjęła w osobie Jana każdego człowieka jako swoje dziecko jest dla nas wzorem. Wzorem wiary w sytuacjach próby i cierpienia, wzorem nadziei, kiedy wszystko wydaje się być stracone. A nade wszystko jest wzorem miłości, która nie lęka się cierpienia, osamotnienia, ofiary aż po współumieranie. Maryja bolejąca pod krzyżem swojego Syna a naszego Pana uczy nas wierności Bogu aż do końca.Przez jej orędownictwo możemy także i my łącząc swe cierpienia z ofiarą Jezusa na krzyżu ofiarować je jako wynagrodzenie Bogu za grzechy całego świata i wypraszać Boże miłosierdzie.

Treść dzisiejszego święta nawiązuje do faktu duchowego współcierpienia Maryi z Odkupicielem. Przeżywanie tej tajemnicy towarzyszy chrześcijaństwu od początku jego dziejów. Święto Matki Boskiej Bolesnej upowszechniał św. Bernard z Clairvaux i cystersi, a także serwici. Papież Pius VII po powrocie z niewoli napoleońskiej (1814) ustanowił je jako obowiązujące dla całego Kościoła, natomiast Pius X polecił je obchodzić w dniu 15 września.

Przez wspomnienie Maryi Bolesnej uświadamiamy sobie cierpienia, jakie były udziałem Matki Bożej, która – jak nikt inny – była zjednoczona z Chrystusem, również w Jego męce, cierpieniu i śmierci.

http://brewiarz.pl/czytelnia/swieci/09-15a.php3

 

 

Stała Matka Boleściwa
obok krzyża ledwo żywa,
gdy na krzyżu wisiał Syn.

Duszę Jej, co łez nie mieści,
pełną smutku i boleści,
przeszedł miecz dla naszych win.

O, jak smutna i strapiona
Matka ta błogosławiona,
której Synem niebios Król!

Jak płakała Matka miła,
jak cierpiała, gdy patrzyła
na boskiego Syna ból.

Gdzież jest człowiek, co łzę wstrzyma,
gdy mu stanie przed oczyma
w mękach Matka ta bez skaz?

Kto się smutkiem nie poruszy,
gdy rozważy boleść duszy
Matki z Jej Dziecięciem wraz?

Za swojego ludu zbrodnię,
w mękach widzi tak niegodnie,
zsieczonego Zbawcę dusz.

Widzi Syna wśród konania,
jak samotny głowę skłania,
gdy oddawał ducha już.

Matko, coś miłości zdrojem,
spraw, niechaj czuję w sercu moim
ból Twój u Jezusa nóg.

Spraw, by serce me gorzało,
by radością życia całą
stał się dla mnie Chrystus Bóg.

Matko, ponad wszystko świętsza,
Rany Pana aż do wnętrza
w serce me głęboko wpój.

Cierpiącego tak niezmiernie
Twego Syna ból i ciernie
niechaj duch podziela mój.

Spraw, niech leję łzy obficie
i przez całe moje życie
serce me z Cierpiącym wiąż.

Pragnę stać pod krzyżem z Tobą,
z Twoją łączyć się żałobą,
w płaczu się rozpływać wciąż.

Panno Święta, swe dziewicze
zapłakane wznieś oblicze
jeden niech nas łączy płacz.

Spraw, niech żyję Zbawcy zgonem,
na mym sercu rozżalonym
Jego ból wycisnąć racz.

Niech mnie męki gwoździe zranią,
niechaj, kiedy patrzę na nią,
krew upoi mnie i krzyż.

Męką ognia nieustanną
nie daj gorzeć, Święta Panno,
w sądu dzień swą pomoc zbliż.

A gdy życia kres nastanie,
przez swą Matkę, Chryste Panie,
do zwycięstwa dojść nam daj.

Gdy ulegnie śmierci ciało,
obleczone wieczną chwałą,
dusza niech osiągnie raj.

Inne zapisy autora:

DelfInn

Domena: eukarionty, Królestwo: zwierzeta, Typ: strunowce, Podtyp: kregowce, Gromada: ssaki, Rzad: walenie, Podrzad: zebowce, Rodzina: delfinowate, Rodzaj: Delphinus, Gatunek: delfin zwyczajny (na zdjeciu d. butlonosy)

274 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

319217