Strona główna
2

Stalin – Istota nieznana

19/08/2019
1137 Wyświetlenia
0 Komentarze
14 minut czytania
Stalin – Istota nieznana

Ze względu na fakt że żyjemy w świecie stworzonym w znacznej mierze przez Stalina , o czym zresztą niedawno pisałem, wyjaśnienie fenomenu jego osobowości jest niezbędne dla poszukujących dróg wyjścia z tego dziedzictwa. Trzeba zacząć od tego że prawdziwego życiorysu Stalina nie ma, istnieją tylko fragmentaryczne  informacje dotyczące niezbitych faktów, reszta jest domyślna lub wprost zmyślona. Mimo że urodził się przeszło dwadzieścia lat po uwłaszczeniu w Rosji i wprowadzeniu ksiąg metrykalnych nawet jego data urodzin nie jest pewna nie mówiąc już o ojcostwie o które posądza się wielu z Polakiem Przewalskim na czele tylko nie formalnego ojca Besariona /Wissariona/  Dżugaszwili. Obdarzony wrodzonymi i nabytymi wadami fizycznymi, prześladowany przez ojca pijaka nie mógł mieć dobrych wspomnień z dzieciństwa, to też praktycznie nigdy […]

0


Ze względu na fakt że żyjemy w świecie stworzonym w znacznej mierze przez Stalina , o czym zresztą niedawno pisałem, wyjaśnienie fenomenu jego osobowości jest niezbędne dla poszukujących dróg wyjścia z tego dziedzictwa.

Trzeba zacząć od tego że prawdziwego życiorysu Stalina nie ma, istnieją tylko fragmentaryczne  informacje dotyczące niezbitych faktów, reszta jest domyślna lub wprost zmyślona.

Mimo że urodził się przeszło dwadzieścia lat po uwłaszczeniu w Rosji i wprowadzeniu ksiąg metrykalnych nawet jego data urodzin nie jest pewna nie mówiąc już o ojcostwie o które posądza się wielu z Polakiem Przewalskim na czele tylko nie formalnego ojca Besariona /Wissariona/  Dżugaszwili.

Obdarzony wrodzonymi i nabytymi wadami fizycznymi, prześladowany przez ojca pijaka nie mógł mieć dobrych wspomnień z dzieciństwa, to też praktycznie nigdy do nich nie nawiązywał. Miarą nędznego poziomu życia jego rodziny było wynajmowanie się jako posługaczki przez matkę, posądzaną o niezbyt moralne prowadzenie się, co potwierdzał sam Stalin wyrażając się o niej ordynarnie.

Jego kariera szkolna też jest dość tajemnicza, ktoś musiał finansować jego naukę w prawosławnym seminarium w którym spędził parę lat, ale bez jakichkolwiek wspomnień, a co najważniejsze – nawet nie wiemy czy je skończył czy wyrzucono go i za co.

Dość rozpowszechnionym obyczajem wśród kaukaskiej młodzieży popełnił parę prób poetyckich, ale praktycznie bez echa i nie starano się nawet w późniejszym okresie szerzej je publikować, najwyraźniej nie było co.

Jako skromny księgowy, a raczej chyba kontysta ze względu na brak kwalifikacji, zarabiał niewiele i jak wówczas wielu nieudaczników przyłączył się do jednego z licznych ugrupowań buntowniczych.

Jego działalność rewolucyjna tak naszpikowana jest różnymi wydarzeniami dopisywanymi w późniejszym czasie, że już nie wiadomo co z tego zdarzyło się naprawdę a co jest fantazją.

Jedno jest pewne że był zamieszany w napady na banki i transporty pieniędzy, czy brał w nich osobiście udział tego nie wiemy, możemy natomiast spokojnie między bajki włożyć występowanie jego w czasie takiej akcji jako carski oficer.

Z jego ułomną postawą i ospowatą gębą, a także fatalną wymową rosyjską było to wprost niemożliwe. Przypisywał sobie wyczyny innych z „Kamą” na czele.

Wiemy natomiast z całą pewnością że był agentem carskiej Ochrany i że jego systematyczne „ucieczki” z zesłania były przez nią organizowane.

Miał jednak zadanie które zdecydowało o jego karierze, a mianowicie dostarczanie pieniędzy Leninowi, czy to z rabunków czy też wprost z kasy Ochrany.

Lenin o tym wiedział podobnie jak i o Malinowskim, ale powiązania bolszewików z Ochraną mu nie przeszkadzały a były pomocne w zwalczaniu silnych konkurentów politycznych w postaci socjaldemokracji.

Działalność polityczna Stalina była ograniczona zarówno brakiem zdolności pisarskiej  jak przede wszystkim możliwości występowania oratorskiego co było głównym zajęciem czołowych przedstawicieli ruchów rewolucyjnych.

Był jednak Leninowi potrzebny jako posłuszny wykonawca zleconych zadań i powiernik w tajnych kontaktach nie tylko z Ochraną.

Do KC frakcji bolszewickiej nie był wybrany w normalnym trybie lecz desygnowany przez Lenina, w podobny sposób dostał się później do politbiura.

Prawdopodobnie zniknąłby bez śladu gdyby nie okazja jakiej dostarczył mu wódz rewolucji.

Możliwe że nie bardzo wiedząc co ma z nim zrobić skierował go na podrzędne stanowisko sekretarza partii. Sprawowane poprzednio przez Mołotowa było to stanowisko czysto wykonawcze organizujące funkcjonowanie aparatu urzędniczego partii.

Dopiero na tym stanowisku mógł wykorzystać swoje zdolności do organizowania intryg i napuszczania jednych na drugich, a właściwie to wszystkich przeciwko wszystkim.

Była to gra sprytna ale bardzo prymitywna i jej skutki mogły być dość mizerne gdyby nie znalazł poparcia ze strony człowieka posiadającego realną władzę w rękach – szefa „czerezwyczajki” a potem GPU – Feliksa Dzierżyńskiego.

Co tych tak różnych ludzi łączyło? Trudno powiedzieć, nie wykluczone że wiedza o tajnych machinacjach wierchuszki bolszewickiej z zagranicznymi kontami włącznie z której Stalin z racji braku znajomości języków i kontaktów personalnych był wyłączony.

Nie wykluczone też że Dzierżyński podobnie jak i Zinowiew traktował Stalina z pewnym lekceważeniem.

Tymczasem okazało się że w reżymie bolszewickim rozgrywka personalna była ważniejsza niż zdolności organizacyjne, koncepcyjne czy popularność wśród mas. Tymi walorami wszyscy członkowie politbiura za czasów Lenina górowali zdecydowanie nad Stalinem, ale tylko on potrafił nastawić ich wzajemnie na siebie i kolejno pozbyć się jako konkurentów do rzeczywistej władzy za którą uważał zdolność do obsadzania stanowisk i fizycznego likwidowania rzeczywistych i uznanych za potencjalnych przeciwników. 

Kluczową pozycją w jego karierze było przejęcie prawem kaduka „opieki” nad ubezwłasnowolnionym już Leninem i występowanie w jego imieniu.

Zostało to dokonane za wyraźnym przyzwoleniem ze strony Dzierżyńskiego odpowiedzialnego za bezpieczeństwo kierownictwa partii i kraju.

Po śmierci Lenina nie osiąga jeszcze pełni władzy, ale jest na najlepszej do niej drodze w postaci regulowania obsad najważniejszych stanowisk w państwie.

Jedyny człowiek który mógłby go zatrzymać – Dzierżyński umiera nagle w najstosowniejszym dla Stalina czasie po wypełnieniu roli swego rodzaju protektora.

Jego formalny następca – Mienżyński jest tylko po to żeby ułatwić objęcie stanowiska człowiekowi wyznaczonemu przez Stalina – Jagodzie.

Pod stalinowskie dyktando narasta terror, ale według jego oceny w niedostatecznym stopniu, zostaje zatem Jagoda zwolniony i w „normalnym” trybie rozstrzelany, a następcą po nim zostaje bardziej gorliwy Jeżow, który po wypełnieniu swego zadania też podlega „normalnemu” trybowi.

Stalin dbał o „wymianę” kadr likwidując kolejne ekipy jak tylko poczują się zbyt mocno na swych stanowiskach.

Nie ufał nikomu i żył w ciągłym strachu przed zamachem na swoje życie, a ponieważ sam był łajdakiem to posądzał o to wszystkich nie wyłączając najbliższej rodziny.

Kryterium oceny wszystkiego był jego własny interes pojmowany jak najciaśniej.

Wszystkie jego ujemne cechy nie miałyby większego znaczenia gdyby nie dążenie do panowania w nieograniczonej skali.

Stąd ta bezmierna liczba ofiar jego planów podboju świata, marksizm, wyzwolenie narodowe i z kolonializmu, czy ruchy rewolucyjne to były dla niego tylko narzędzia do osiągnięcia absolutnej władzy.

Jego dorobek pisarski jest wątpliwy co do autorstwa mimo słabego poziomu, natomiast to co niewątpliwie sam napisał jest tak prymitywne w formie i treści że budzi zdziwienie że w ogóle puszczono to do druku.

Natrafiłem kiedyś na jego artykuł na temat planowania gospodarczego, którego treść poza inwektywami na system kapitalistyczny zawierała takie fundamentalne sformułowania jak: -”w odróżnieniu od kapitalistycznego chaosu komuniści jak dojdą do władzy to posadzą pod nadzorem partii specjalistów z różnych dziedzin i każą im wyliczyć jakie ilości jakich produktów będą potrzebne i to będzie podstawa planu który partia nakaże wykonać”.

Podobnie dowodził wojskami uznając tylko dwa manewry” „ani kroku wstecz bo inaczej kula w łeb” i „czołowe /łobowoje/ uderzenie”.

Typowe jego pytanie w czasie narad strategicznych było: „ile armat na kilometr frontu?” kiedy dostawał odpowiedź, oczywiście wymyśloną na poczekaniu że 600, reagował: „mało”, odpowiadano mu że wobec tego 800 – „mało” –dopiero tysiąc mu odpowiadało.

Sprawiało mu to niesłychaną satysfakcję gdyż w ten sposób był przekonany że to on osobiście zarówno obmyśla genialny plan bitwy i decyduje o jego realizacji.

To w warunkach bolszewickich nie dziwiło, natomiast zdumienie budzi fakt że zarówno Churchill, jak szczególnie Roosevelt dawali się nabierać na taki prymityw, jak choćby propozycja rozstrzelania 50 tys. Niemców po zwycięstwie, co Churchill przyjął na serio i wyraził swój sprzeciw, a Roosevelt dostosowując się do poziomu Stalina pojednawczo stwierdził że może 49 tys. wystarczy.

W sprawie Lwowa na propozycję Roosevelta przyznania go Polsce / tak jakby nie był w Polsce/ odpowiedział chytrze że car Mikołaj II włączył Lwów do Rosji i jemu nie wypada tego zmienić „ bo przecież powiedzą że car był lepszym Rosjaninem”, a Mikołajczykowi że oddanie Lwowa Polsce oburzy Ukraińców których milion walczy w sowieckiej armii. Oczywiście Mikołajczyk nie zdobył się na odpowiedź że te milion Ukraińców walczących w sowieckiej armii to ludzie z zazbrucza, którym Lwów jest zupełnie obojętny. Natomiast chcą Lwowa ukraińscy nacjonaliści i mordercy z UPA mordujący zarówno Polaków, Żydów jak i Rosjan i ich rzeczywiście blisko miliona służy, ale w zbrodniczych formacjach niemieckich pod hasłem „Śmierć Lacham, śmierć moskiewskiej żydokomunie”. A w 1918 roku to ludność Lwowa powstała przeciwko okupacji ukraińskich formacji pod austriackim dowództwem.

Sam Stalin jest autorem hasła „o samostanowieniu narodów” jako wówczas komisarz ds. narodowościowych w pierwszym bolszewickim rządzie, przecież zawsze można zapytać ludność Lwowa czy chce przynależności do Polski czy do Ukrainy.

Niestety Mikołajczyka nie było stać na taką odpowiedź.

Przerażająca jest uległość wobec takiego brutalnego prymitywu.

Doszukiwanie się jakichś głębszych treści w zachowaniu Stalina jest niczym innym jak tylko oszukiwaniem samego siebie w żenującej sytuacji uległości wobec tyrana i mordercy.

Ta lekcja z historii Stalina jest i dziś przydatna kiedy obserwujemy zwykłe tchórzostwo wobec prób powtórki stalinowskich chwytów, jak choćby hańbiąca sprawa przywrócenia członkostwa Rosji w Radzie Europy.

Dla Polski jest to znakomita okazja nie tylko odegrania się za napaści na nią, ale przede wszystkim obudzenia sumienia, a nawet instynktu samozachowawczego w narodach Europy.

PS. Mamy dowód na skutki takich posunięć jak sprawa Rady Europejskiej, następnym krokiem jest wszczęcie procesu uznania za słuszne historycznie posunięcie w postaci paktu Ribbentrop – Mołotow. Od tego już tylko krok do żądań restytucji stanu ustanowionego tym zbrodniczym spiskiem.

Inne zapisy autora:

0

Andrzej Owsinski
Andrzej Owsinski

597 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
319217