Bez kategorii
Like

Społeczna Gospodarka Rynkowa – atak na pierwszą linię okopów.

05/01/2013
343 Wyświetlenia
0 Komentarze
9 minut czytania
no-cover

Kto przeciwko polskiemu prawu na polskiej ziemi stoi – musi zginać!!!

0


 

         Gospodarka brudnojudejska w naszym kraju okopała się doskonale. Jej szańce projektował nie byle kto, a fachowiec jakim był Moric Allerhand z Mojrzeszowa, jak kiedyś nazywano obecną stolicę Podkarpacia. Teraz mało kto wie, ale Polacy przed wojną byli tu mniejszością etniczną. Dla nich było jakieś Staromieście, jakaś Ruska Wieś, jakaś Drabinianka. Centrum było pejsate, gdzieniegdzie tylko poprzetykane spolonizowanymi urzędnikami nasyłanymi tu przez cysorza. Do tych ostatnich pretensji nie mam. Wielu tam było obywateli znamienitych. Sytuacja poprawiła się dopiero wtedy, gdy zaczęły powstawać pierwsze zakłady Centralnego Okręgu Przemysłowego. Pejsaty miał na ogół dwie lewe ręce więc robił „głowa” i w „interesach”. W takiej rzeczywistości urodził się nasz projektant szańców gospodarczych (Kodeksu Handlowego) i jedynie taką cywilizację znał. Taką i tylko taką. Ludność miejscowa była po to, aby ja oskubać lichwą, marżą handlowa, tajemnicą handlowa lub otumaniać wyszynkiem alkoholu.

       Nie dziwcie się przeto, że idąc po Społeczną Gospodarkę Rynkowa wpadniemy pod boczny obstrzał żydłackich armat. Pierwsza nasza linia okopów, którą musimy zdobyć to prawo dla „stowarzyszeń do poszczególnych czynności handlowych na wspólny rachunek”. Baterie przeciwnika już są rozpoznane. Przyjrzyjmy się im po kolei:

 

Pierwsza z nich będzie strzelała argumentami: „po co tworzyć jakiś nowy twór prawny skoro nasze prawo ma ich wystarczający asortyment”. Od razu w ruch pójdzie „brzytwa Ockhama” i wyliczą wam:

  • spółkę jawną,

  • spółkę komandytowa,

  • spółkę komandytowo-akcyjna,

  • spółkę partnerską,

  • spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością,

  • spółkę akcyjną.

Ten ostrzał musimy przyjąc na twardy pancerz argumentów, że:

  • po pierwsze: nie tworzymy żadnego nowego podmiotu prawnego, Nie, to do nich nie dotrze i będą argumentować do tzw. usranej śmierci. Ten typ tak ma.

  • otwieramy tylko drogę dla nowych umów nazwanych jakimi są: umowa wspólnego działania i umowa wspólnego przedsięwzięcia. Coś na kształt umów konsorcjalnych tylko postawionych na nogach a nie na głowie.

Musimy się tu liczyć z wyjątkową determinacją żydłaków. Oni dobrze wiedzą, że dopuszczenie do funkcjonowania działalności „wspólnie kontrolowanych” to to samo, jakby usłyszeli WON STĄD. Każdy żydłak przecież zdechnie, jeśli pozbawimy go możliwości stosowania „tajemnicy handlowej”. Nasza determinacja zatem musi być taka, jak determinacja pospolitego ruszenia w bitwie pod Olkienikami w czasie wojny sapieżyńskiej (1700 rok). Żydłak jest Twoim wrogiem i nie ma wyboru: albo oni, albo my!!!

 

Następna bateria otworzy ogień argumentem, że: „obowiązuje swoboda umów więc przedsiębiorcy mogą dowolnie kształtować wzajemne stosunki i żadne regulacje nie są tu potrzebne”. Tak, oczywiście, będzie argumentował ekonomiczny idiota albo poseł Adam XXXXXX (tu zadziałała cenzura, wtajemniczeni wiedzą o kogo chodzi i kojarzą fakty) co zresztą na jedno wychodzi.

       Ten argument przyjmujemy z lekkim politowaniem. „Ważne autorytety” kształtujące nasz ustrój gospodarczy mają ten przywilej, że mogą posługiwać się językiem potocznym tam, gdzie należałoby użyć języka prawnego. Pamiętajcie: żydłacy zrobią wszystko, aby nie dopuścić do funkcjonowania zarówno wspólnych działań jak i wspólnych przedsięwzięć zdefiniowanych w Międzynarodowym Standardzie Sprawozdawczości Finansowej nr 11 z powodów o których napisałem wcześniej. Jeśli coś w prawie nie jest zdefiniowane, to można udawać głupiego i dobrze na tym wychodzić.

 

Jakich możemy spodziewać się sprzymierzeńców? Tu mogę Was zaskoczyć.

 

Pierwszym sprzymierzeńcem będzie polski RZĄD. Zdziwienie? Otwarcie prawnych drzwi do powstawania „związków gospodarczych o integracji produktowej” może:

  • gwałtownie zwiększyć bazę podatkową a więc wpływy do budżetu – kto by tego nie chciał?

  • mogą włączyć do obrotu gospodarczego zasoby mało atrakcyjne dla gospodarki oligarchicznej a zwłaszcza zasoby pracy – kto by tego nie chciał?

Jeśli zatem, z jakichś powodów, rząd nie poprze naszych działań, to będzie oznaczało to jedynie tyle, że looby żydłackie zadziałało i to pokaźną sumą pieniędzy. Naszym zadanie będzie wytropić tych, którzy się szybko wzbogacili i udekorować nimi pierwsze napotkane drzewa.

 

Drugim  sprzymierzeńcem będzie prawny precedens otwarcia drzwi do „wspólnych ustaleń umownych” (używam języka z MSSF 11) w powszechnej ustawie handlowej Austro-Węgier z 1862 roku. Dla przypomnienia: stosowny rozdział tego prawa jest zatytułowany „Stowarzyszenie do poszczególnych czynności handlowych na wspólny rachunek”. Widocznie Austro-Węgry, gdy nie działał tam największy ich agent rozkładu – niejaki Mises, były państwem normalnym a nasza Galicja też.

 

Trzecim sprzymierzeńcem jest pewna nieostrożność jaką popełnił legislator dopuszczając w kwestiach nie uregulowanych ustawą o rachunkowości stosowanie standardów międzynarodowych. Mamy więc prawo do ich stosowania i moralne prawo skopania d… tym, którzy tego będą nam chcieli zabronić. Najważniejszymi elementami MSSF 11 (Międzynarodowy Standard Sprawozdawczości Finansowej) jest to że:

  • definiuje dwie nowe umowy nazwane a więc umowę wspólnego działania i umowę wspólnego przedsięwzięcia,

  • definiuje pojęcie „wspólnej kontroli”,

  • definiuje warunki brzegowe dla uznania przedsięwzięcia za „wspólnie kontrolowane”.

  • wyznacza standardy ewidencji zdarzeń gospodarczych dla wspólnych ustaleń umownych w rachunkowości.

Aż dziw bierze, że ten akt prawny jest tak mało koszerny!

Jak jakiś żydłacki mędrzec będzie Wam coś próbował tłumaczyć, to zadajcie mu pytanie: na jakim koncie i w oparciu o jaki jaki dokument zaksięguje swój udział ze wspólnego działania lub wspólnego przedsięwzięcia. Natychmiast mina mu zrzednie i zacznie przywoływać argumenty naszych dyżurnych wolnorynkowców Janusza Korwina Mikke i Stanisława Michalkiewicza

 

Pamiętaj: po „stowarzyszenie dla poszczególnych czynności handlowych na wspólny rachunek” idziemy jak na bitwę pod Olkienikami. Cóż to, że tam w zwartym szyku piechota zagranicznego autoramentu stoi, dobrze wyćwiczona i pikami najeżona. Kopie nasze husarii mają być dłuższe a ogień muszkietów celniejszy. Kto przeciwko polskiemu prawu na polskiej ziemi stoi – musi zginać!!!

 

Mam pytanie do Poznaniaków, których cenię za przytomne przygotowanie zwycięskiego powstania: czy my tym razem też jesteśmy przytomni?

Inne zapisy autora:

0

nikander
nikander

Bardziej pragmatyczne niz rewolucyjne mysla wojowanie.

289 publikacje
1 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816