Artykuły redakcyjne
Like

Salon w rozkroku

04/12/2013
727 Wyświetlenia
6 Komentarze
4 minut czytania
Salon w rozkroku

Sekielski, swoim lustracyjnym programem, uderzył nie w PiS czy w prof. Cieszewskiego, ale w tych wszystkich, dla których lustracja jest wrogiem publicznym numer jeden. Nie mam zamiaru zajmować się pobudkami, którymi kierował się Tomasz Sekielski. Są aż nadto oczywiste. Istotnym jest to, że wrócił temat bardzo dla tzw. Salonu niewygodny – lustracja. Śledząc różne media można odnieść wrażenie, że łączy je jeden, całkiem zresztą nieistotny wątek, sprowadzający się do ataku lub obrony bohaterów programu Sekielskiego. A przecież sama lustracja nie dotyczy wyłącznie prof. Cieszewskiego czy posła Piotrowicza.

 

0


 

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że program Sekielskiego wpisuje się w schemat, który stanowi główny argument przeciwników lustracji. W „polowanie na czarownice”, „dziką lustrację” itd. itp. Stąd, zamiast stać się leadem dla środowiska antylustracyjnego, grzanym na każdej czołówce „zaprzyjaźnionych” mediów, jest tematem trzecio- czy czwartorzędnym. Nie może być inaczej, bo każda próba grzania tematu lustracji musi spowodować ponowną dyskusję czy lustracja jest potrzebna czy nie. A przed tym Salon będzie bronić się rękami i nogami, bo temat ten jest przede wszystkim groźny dla niego samego.

 

Warto przypomnieć kilka lustracyjnych faktów z ostatnich lat. W roku 2008, chwil kilka po powołaniu rządu Donalda Tuska, odeszło pięciu wiceministrów. Oficjalny powód – względy rodzinne. Nie trzeba było specjalnie drążyć tematu, bo okazało się, że te względy to kłopoty lustracyjne. Mówił o nich ówczesny poseł PO – Jarosław Gowin. Temat został szybciutko zamieciony pod dywan.

 

W końcowych fragmentach filmu „Trzech kumpli” pokazane jest jakieś spotkanie Michnika. Tego, który, po – moim zdaniem, bezprawnym działaniu zwanym „Komisją Michnika”, oznajmił by odpieprzyć się od esbeckich archiwów, bo „są tam takie rzeczy, że…”. Jakie? Na spotkaniu tym padła z sali wypowiedź (a w zasadzie pytanie do Michnika): – Czyli ważne jest by wiedzieć, kto był kapusiem a kto nie? Michnik odpowiedział, że tak. Dodał, że ważnym jest również to by ta wiedza nie była wiedzą tajemną.

 

Ten sam Michnik, przy okazji tzw. sprawy Mularczyka z roku 2007 (chodziło o podejrzenie, że dwóch sędziów TK mogło mieć kłopoty lustracyjne), wielkim głosem wzywał do otwarcia esbeckich archiwów. I co? Ano nic. Dziś Michnik może śmiało twierdzić jakim to on jest zwolennikiem otwarcia archiwów. Nic bardziej mylnego.

 

Wypowiedzi Michnika to czysty koniunkturalizm, obliczony na tani poklask, bo nic niekosztujące wypowiedzi nie pociągnęły za sobą konkretnych działań. Nie mogły, bo uderzyłyby przede wszystkim w przeciwników lustracji.

 

W połowie roku 2007 mieliśmy kolejną informację. Okazało się, że nad projektem nowej ustawy lustracyjnej pracują razem posłowie PiS i PO. Gdy Platforma wygrała wybory zapytano posła Chlebowskiego (PO) – co dalej z tą ustawą? Odparł, że są ważniejsze sprawy. I tym sposobem lustrację znowu zamieciono pod dywan. Skutek mamy dziś.

 

W kilku krajach postkomunistycznych dokonano prostej operacji – otwarcia archiwów tamtejszych służb i dekomunizacji. I świat się nie zawalił. Dlaczego w Polsce takiej operacji dokonać nie można? Dlaczego ci, którzy oskarżają o grę teczkami, o dziką lustrację czy polowanie na czarownice nie chcą przeciąć tego węzła gordyjskiego? Odpowiedź jest jedna – boją się o samych siebie.

 

Na koniec – gdy wyszła na jaw tzw. Lista Macierewicza zapytałem jednego z b. członków rządu Mazowieckiego dlaczego nie można otworzyć archiwów? – Nie można bo można by komuś zrobić krzywdę. Jak można komuś zrobić krzywdę w państwie prawa? A takie przecież, wg tzw. opozycji demokratycznej, zadziało się od połowy roku 1989. Tak się zadziało, że sprawy lustracyjne toczą się latami, do dziś nie rozliczono komunistycznych bandytów. Nikt już nie pamięta, ile lat trwało stwierdzenie oczywistej oczywistości – Stan Wojenny wprowadzono łamiąc komunistyczną konstytucję. Komunistyczni przestępcy są bezkarni, kapusie bezpieczni a gra teczkami trwa w najlepsze.

Inne zapisy autora:

0

Wojciech Oniszek
Wojciech Oniszek

Zasadniczo pobieżnie.

204 publikacje
40 komentarze
 

  1. Avatar AS

    Do tej pory wydawało mi się, że temat lustracji jest już zamknięty. Lustracja w Polsce nie miała prawa się udać. Jeżeli po szwedzkim potopie, Janusz Radziwiłł, mógł być nadal posłem w sejmie, to co tu mówić o lustracji za grzeszki. Gdzie Rzym a gdzie Krym? I o czym tu mówić?

    0
  2. Avatar AS

    Pomyłka. Nie Janusz ale Bogusław.

    0
  3. Avatar Skrzynia

    towarzysz Gen.Prof.Jan Krzysztof Podgorski tez nalezy do bolszewickiej bandy w Polsce i to pod okiem IPN ( a to numer)! Powinien byc jak cala tak zwana kadra oficerska w tak zwanym Wojsku Polskim zlustrowany. Ale to niestety jak zwykle w Polsce nie zostalo wykonane, a skutki tego sa nieowybrazalnie negatywne!!!Jako czynny i aktywny czlonek PZPR podczas swoich studiow w Wojskowej Akademii Medycznej w Lodzi, mlody towarzysz Jan Krzysztof Podgorski, ksywa kapiszon, wykazywal sie najbardziej w pracy politycznej aktywu PZPR wsrod podchorazych WAM, a pozniej na tej podstawie niczym prawdziwy Czekista pracowal nad swoja “kariera” w Szpitalu Wojskowym na Szaserow w czerwonej Warszawie, eliminujac “strzalem w potylice” najzdolniejszych lekarzy, ktorzy stanowili dla towarzysza generala zagrozenie. Jego rzekome pochodzenie ze szlachty wolynskiej jest absolutnie zmyslone, od kiedy szlachta polska na kresach byla wyznania prawoslawnego tak jak towarzysz general Jan Krzysztof Podgorski?!! Wzial sobie w latach 80-tych za zone rosjanke, jak to bylo wtedy w modzie w Ludowym Wojsku Polskim i splodzil z nia troje mlodych bolszewikow-utrwalaczy komunizmu w Polsce juz w III pokoleniu. Podgorski nalezy do tych 300-400 tysiecy bolszewikow, ktorych sowieccy rodzice po zamordowaniu Polakow na kresach podszywali sie pod ich znazwiska i zostali zainstalowani w Polsce przez NKWD,aby utrwalac komunistyczny ustroj do dzisiaj. A poza tym te seksafery towarzysza generala Jana Krzysztofa Podgorskiego z salowymi i pacjentkami, ktore molestowal seksualnie swoim “kikutkiem”, lewe zwolnienia z Wojska, lewe renty i inne afery jak np.”lekarz mafii”. To jest typowy przyklad karierowicza w ludowym wojsku polskim, albo bolszewicki zbrodniarz Jaruzelski , albo kapiszonowiec Podgorski. Tak wyglada bolszewicka elita w komunistycznej do dzisiaj Warszawie!!!

    0
  4. opozycja wciaz jest za slaba, kiepsko zorganizowana, brakuje kadr do takiej poteznej spolecznej zmiany. albo inaczej. moze i nie brakuje, ale te srodowiska nie sa skonsolidowane, wciaz sa chaotyczne i nie ida do przodu, nie rozwijaja sie, ale stoja w miejscu. dlatego jedyna ich nadzieja jest prezes Kaczynski. ale Kaczynski tez nie jest nadczlowiekiem. jak pokazuje sprawa ukrainska, czasami zachowuje sie jak dziecko we mgle. albo chodzilo mu o zwykly koniunkturalizm. mniejsza z tym. Kaczynski albo smierc. to zabawne, jak czasami tak wiele moze zalezec tylko od jednego czlowieka… a jak wroci do wladzy, to mamy pewnosc, ze dobierze sie wszystkim do tylkow… mamy to jak w banku, tylko nie zadnym lichwiarskim.

    0
  5. Jakoś czrno to widzę tych byłych PZPRowcóow w dodaku prokuratorów wypisujących nakazy na uczciwych ludzi za komuny, żeby oni byli w stani9e cokolwiek pozytywnego robić.
    Jednak tego za wiele. Ostatecznie to wtedy by należało, według tego klucza, zaprzestać lustracji. Bo skoro SB była zbrojnym ramieniem PZPR, co jest przeciez faktem, to znaczy że ci co donosili do SB to w sumie porednio do PZPR. A wiadomo że lustrację należy robić. Czy więc nie należałoby tych zasad lutracji rozszerzyć na członków PZPR? No niestety, było się w aparacie represyjnym za komuny i czerpało się z tego korzyści, więc dziś się role powinny odwrócić i ci ludzie może by tak się wzięli do roboty. W partii był, przesłuchiwał opozycjonistów, jest to faktem.
    A ten drugi, jakiś tyż nie wiem, ale to dziwne. Zwija go SB, ZA DRUKARNIĘ w domu, a kto wie to wie że w kilku zaledwie przypadkach od razu można było iść na długo siedzieć za opozycję. Wśród tych było drukowanie czegokolwiek. W domu jeszcze. Od razu gruntowna rewizja i paszport , a mial chy7ba w domu, bo nic nie mówi że ukrył, i paszport zabierają.
    Oczywiście wiedzą od razu że paszport jest wydany, nie przeoczyli, to nie możliwe. SB to były skurwiele ale niekoniecznie debile.
    Tak więc się okaże jeszcze. Jak to tak za parę dni się wyjeżdża do Kanady.
    Dla młodych – oczywiście wyjechać niepotrzeżenie za komuny było rzeczą niemożliwą, ot tak sobie, do Kanady. Nawet do NRD nie. Ostatecznie to nie był czas gdzie były tłumy na granicach. Było całkiem pusto. Przy wyjeździe nie obywało się bez wielu różnych pytań, sprawdzania, telefonów z zapytaniami do lokalnej komendy (która wydawała paszporty) Dla młodych – nie było komórak i telefonół, za to nie było problemu kogoś posadzić na korytarzu na komendzie czy na granicy żeby siedział se i pół dnia, a i owszem, nikomu tak oprócz petenta się nie pieszyło. Więc se dzwonili i se wiedzieli.
    Nie takie proste nawet mając paszport bez żadnych problemów z B, żeby se wyjechać. Paszport dostawało się na jakiś konkretny wyjazd, na komendzie MO, po wielu pytaniach typu “do kogo, gdzie, na jak długo”. Najczęciej też się nie dostawało paszportu.
    Coś takiego żeby wcisnąć że się jedzie do NRD a pojechac do Kanady było niemożliwym.

    0
  6. Gwoli uzupełnienia. Chodzi o dwie daty – zatrzymania przez SB (1982) i wyjazdu (1983). Czyli tak jak mówi, wypuścili go bo powiedział że się zastanawia (nad propozycją współpracy z SB), a on uciekł. Oni go wypuścili w 1982 a on się zastanawiał do 83go i uciekł. A przy tym ich zaskoczył.
    Poza tym w 1982, ci co pamiętają to wiedzą, że to jeszcze świeżo po ogłoszeniu stanu wojennego, to w zasadzie jak ja pamiętam nawet na dworzec kolejowy by nie wszedł bez pdpowiedniego zezwolenia, bo sprawdzali dokunenty. A co dopiero na lotnisko.
    Ci co zwiali, to owszem, byli tacy co mieli szczęście i wyjechali nawet 12 grudnia 81. Ale nie w latach 1981 – 83 a nawet nie w późniejszym czasie.
    Stan wojenny http://pl.wikipedia.org/wiki/Stan_wojenny_w_Polsce_1981-1983
    W Polsce formalnie obowiązywał 1981 – 83. W tym czasie była tzw godzina milicyjna, po 22giej nie wolno było wychodzić na ulicę, przy wejciach na dworce były zlabany i milicja sprawszała dokumenty. Nikomu wtedy nie dawano paszportów ot tak sobie. W ogóle naogól w 1982 roku to mało komu przyszłoby do głowy ić na komendę o paszport. Bo jeszcze jakby nic dla nich ensownego nie powiedział to by w łeb mógł dostać. Ludzie bali się przechodzić koło drzwi kokmendy a co dopiero tam włazić i jeszcze chcieć paszportu. Przecież prawie każdy chyba słyszał że samolot nawet był porwany na Tampelhoff żeby ludzie mogli wystąpić o azyl co tam byli. To co, paszporty rozdawali, a zwłaszcza tym co ich zwijali za DRUKARNIĘ.
    Ja nie mówię że to cokolwiek dowodzi w sprawie tego czy innego człowieka, tylko że ja nie wiem, oni chyba stawiają ze top młodzież tylko słucha i uwierzy że to było jak dziś. Ze se tak było można jak tu się opowiada.

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816