POLSKA
Like

Ruch 28 stycznia

13/01/2018
145 Wyświetlenia
0 Komentarze
16 minute czytania
Ruch 28 stycznia

Barbara Nowacka, zwana także polską Aleksandrą Kołłontaj, nie poddaje się. Mimo klęski poniesionej w Sejmie wskutek totalitarnej obstrukcji totalnej oPOzycji zapowiada intensyfikację działań.



Onet:

 

 – Na 28 stycznia Barbara Nowacka chce zaprosić wszystkich, którym bliskie są wartości takie, jak demokracja, godność, szacunek dla innych a przede wszystkim, praw człowieka. Wokół tego, szacunku dla tych ideałów chcemy zbudować wspólny polityczny front – mówi Onetowi Dariusz Joński, jeden z liderów stowarzyszenia Inicjatywa Polska, członek Komitetu “Ratujmy Kobiety”.

 

https://lodz.onet.pl/bedzie-zjednoczenie-lewicy-nowacka-zwoluje-spotkanie/38w1hct

 

Obrona praw człowieka to niewątpliwie cel szczytny, ale…

 

Nowacka oraz cała tzw. totalitarna oPOzycja od ponad roku drze szaty z powodu rzekomo zagrożonej praworządności.

Od dwóch z powodu łamania Konstytucji.

 

Tymczasem zgłoszona przez „Ratujmy kobiety” propozycja aborcji dokonywanej na wniosek matki do 12 tygodnia ciąży bez żadnego uzasadnienia godzi w elementarne prawa Rzeczpospolitej.

 

Oto zgodnie z art. 38 Konstytucji Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia.

 

Oznacza to, że:

 

Życie ludzkie stanowi wartość o randze najwyższej w naszej cywilizacji i kulturze prawnej. Wartość dobra prawnego, jakim jest życie ludzkie, nie podlega przy tym, na gruncie Konstytucji, różnicowaniu. W polskim i zagranicznym orzecznictwie konstytucyjnym podkreśla się rangę prawa do prawnej ochrony życia jako podstawowego prawa jednostki, warunkującego posiadanie i realizację wszelkich innych praw i wolności” (wyr. TK z 30.9.2008 r., K 44/07, OTK-A 2008, Nr 7, poz. 126).

 

Życie ludzkie jest wartością konstytucyjną, która ma zarówno wymiar indywidualny, jak i społeczny (zob. R. Grabowski, Norma z artykułu 38 Konstytucji, s. 34). Jednocześnie życie człowieka, jako z jednej strony przedstawiciela gatunku, a z drugiej jako odrębnej, indywidualnej istoty posiadającej zdeterminowane cechy jednostkowe, jest procesem. Gwarancje związane z prawną ochroną życia dotyczą całego procesu życia człowieka, a zatem od momentu powstania życia aż do zakończenia życia (zob. A. Zoll, Opinia prawna, s. 102–103).

 

Podstawę do ochrony życia ludzkiego od momentu poczęcia znajdujemy także w Konwencji o Prawach Dziecka, przyjętej przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych dnia 20 listopada 1989 roku.

 

 W preambule do tego aktu prawnego znajdujemy bowiem odwołanie do Deklaracji Praw Dziecka z 1959 roku, która to jednoznacznie poprzez dziecko rozumie istotę ludzką przed i po narodzeniu:

 

dziecko, z powodu niedojrzałości fizycznej i umysłowej wymaga szczególnej opieki i troski, a także odpowiedniej opieki prawnej, zarówno przed urodzeniem, jak i po urodzeniu.

 

Zdaniem prof. Mikołaja Kozakiewicza  “w ten sposób ujęto w Preambule postulat rozciągnięcia ochrony prawnej na dzieci nienarodzone.  Podobnie prof. Tadeusz Smyczyński – “Konwencja o prawach dziecka jest podstawą dla wykładni ku obronie życia dziecka poczętego“.

 

Tak na marginesie – profesor Tadeusz Smyczyński zalazł za skórę lewej stronie sceny politycznej zawartym w jednym z swoich podręczników z zakresu prawa rodzinnego i opiekuńczego.

 

Zdaniem Profesora: „fundamentem rodziny jest para składająca się z mężczyzny i kobiety, a nie para płciowo jednorodna”.

 

Lewica spod znaku Nowackiej i Zandberga musi zdawać sobie jednak sprawę, że jest to pogląd jak najbardziej konstytucyjny.

 

Art. 18 stanowi bowiem, że małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.

 

To jednak nie ma znaczenia dla ultralewicy.

 

Zapowiadają, że połączą w jedno RAZEM, SLD, grupy Dziewuchy Dziewuchom i Inicjatywę Polską, Zielonych itp. Potem być może wystąpią w wyborach samorządowych.

.

zandberg

.

Tymczasem program, prócz jaskrawo populistycznych obietnic, cofających nas ustrojowo w czasy środkowego Gomułki, obejmuje aborcję na każde życzenie.

 

Nie liczy się prawo do życia, fundamentalne dla każdego, ale wydumane prawo kobiety do własnego brzucha zupełnie tak, jakby ciąża była rodzajem, pardon, niechcianej sraczki, którą należy jak najszybciej wyleczyć.

 

Nowacka używa przy tym argumentacji ośmieszającej ją jako wojującą ateistkę.

 

Od czasów Kołłontaj używany jest bowiem „argument” o żołędziu, który dębem nie jest.

 

Tak samo wg aborcjonistów „zarodek ludzki” nie jest człowiekiem.

 

 

Czy jednak kiełkujący żołędź jest już dębem?

 

A kiedy pojawia się malutki korzonek i zaczątek liścia?

 

 

Traktowane osobno plemnik i komórka jajowa nie stanowią istoty ludzkiej.

Jednak po połączeniu rozpoczynają nowe życie, zupełnie tak, jak kiełkujący żołędź.

 

Gdyby Nowacka była osobą wierzącą, mogłaby próbować odwoływać się do teorii starych ojców Kościoła, których część, jak np. św. Tomasz z Akwinu, uważała, że płód staje się człowiekiem po 40 dniach od zapłodnienia (mężczyzna) i 80 (kobieta).

 

Ale Nowacka neguje istnienie jakiegokolwiek świata poza materialnym, więc nie może w żaden sposób odwoływać się do pojęcia „duszy”.

 

Jak zatem chce wyróżnić moment, w którym „zlepek komórek” zaczyna być człowiekiem?

 

Gdyby uznać, że człowiek zaczyna się w momencie porodu, gdy tylko dziecko opuszcza ciało matki, aborcji można by było dokonywać praktycznie nawet dzień przed rozwiązaniem.

 

Nowacka jednak chce prawo usuwania ciąży bez jakiejkolwiek racjonalnej przyczyny zachować do 12 tygodnia życia płodowego.

 

Na podstawie jakich badań?

 

Dla prof. dr hab. Marka Świtońskiego, w latach 2001-2004 przewodniczącego Polskiego Towarzystwa Genetycznego, wiceprezesa oddziału PAN w Poznaniu od 2010 r. stan wiedzy, jakim dysponujemy, nie pozwala odmówić człowieczeństwa zarodkowi w dowolnej fazie rozwoju.

 

 – Z całą pewnością jesteśmy zgodni co do jednego: od kiedy zaczyna się życie. Zarówno teolodzy jak i naukowcy są zgodni, że zaczyna się od połączenia komórek męskiej i żeńskiej. Problem pojawia się, gdy mamy zdecydować kiedy to życie uznać za człowieka. Jako naukowiec nie uważam, że są takie cezury w rozwoju zarodka, kiedy można mówić “o, odtąd ten zarodek staje się bardziej ludzki”. W niektórych krajach rząd uznał, że jest to kilkanaście dni po zapłodnieniu. Jako genetyk nie jestem w stanie odpowiedzieć dlaczego akurat tyle, na jakiej podstawie tak zdecydowano. Rozwój zarodka to pewien proces. Nie potrafiłbym powiedzieć, czy jest bardziej “ludzki” od momentu wyklucia zarodka z blastocysty, czy zagnieżdżenia w macicy.

 .
http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/704591,od-kiedy-zarodek-jest-czlowiekiem-dwuglos-naukowcow-i-teologow-w-poznaniu,id,t.html

 

 

Życie, które jest pod ochroną Konstytucji, o czym pisałem wyżej.

 

Zatem należy przyjąć, że 12 tygodni Nowackiej to zupełnie arbitralnie przyjęta cezura czasowa, historycznie związana raczej z wierzeniami starożytnych (3 miesiące księżycowe) niż z osiągnięciami współczesnej nauki.

 

Co ciekawe, Nowacka odrzucając genetykę w stosunku do „zarodka ludzkiego”, który wg niej jest tylko zlepkiem Komorek, nie odrzuca tej nauki gdy chodzi np. o dowodzenie istnienia ewolucji.

 

W tej materii o wiele bardziej wyważone i przemyślane jest stanowisko kościelnej bioetyki. W odróżnieniu od teologii, którą cechuje podejście bezkompromisowe do zagadnienia, zaleca daleko idącą ostrożność.

Ksiądz profesor Piotr Morciniec, kierownik Katedry Bioetyki i Etyki Społecznej Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Opolskiego:

 

(…)Kościół ma pokorę wobec tajemnicy biologii. Nie możemy się zamykać na argumenty naukowe, a one mówią, że nie da się powiedzieć jednoznacznie od kiedy embrion jest bardziej człowiekiem. Kościół mówi natomiast, że od początku należy mu przyznać prawo osoby. Wiadomo, że nie z każdego zarodka powstanie człowiek, ale każdy ma tę potencjalność i to przesądza o sprawie. (…)

Katolicka bioetyka mówi tak: skoro nie jesteśmy w stanie wykluczyć, że człowiek jest od początku, to nie ryzykujemy. I tylko dlatego, że nie możemy tego udowodnić zakładamy, że tak właśnie jest. A skoro tak, to od samego poczęcia nie możemy działać na szkodę życia. Dalej wywód jest taki: skoro człowiek ma godność, to już tym pierwszym ludzkim komórkom ona przysługuje. Bo godność to nie coś co narasta, ona jest albo jej nie ma. Nie ma jej więcej w miarę jak komórki się namnażają. To nie świnka skarbonka.

.
(op. cit.)

 

Nowacka i reszta kobiet z parasolkami są niewątpliwie głośne. Pamiętać jednak należy, że równie głośni, operujący podobnie argumentami „naukowymi”, byli światli ludzie końca XVIII wieku.

 

Wieku tryumfu rozumu.

 

Wedle nich opowieści o meteorytach spadających z przestrzeni kamieniach to bujdy ciemnego ludu, zaczadzonego oparami kadzidła (Wolter).

 

Aż tu 26 kwietnia 1803 roku na małe miasteczko L’Aigle we Francji spadł deszcz meteorytów (kilka tysięcy). A tego już nie dało się ukryć. I wreszcie nauka uznała oczywistą oczywistość.

Powyższe podaję za Martinem Gardnerem („Pseudonauka i pseudouczeni”).

 

Nasza ultralewica tymczasem odrzuca coraz głośniej wysuwane argumenty naukowe, które przeczą jej forsowanym od lat hasłom. Zupełnie tak, jak XVII – wieczni uczeni negowali istnienie meteorytów.

 

To już nie zacietrzewienie ideologiczne, ale wyraźna wskazówka, dokąd podąża czerwony pociąg.

 

Zaraz po rewolucji socjalistycznej w Rosji Sowieckiej (Związku Sowieckim) rozpoczęła się walka z Kościołem i Rodziną.

 

200px-Alexandra_KollontaiAleksandra Kołłontaj, ideologiczna matka Nowackiej, rozpoczęła kampanię na rzecz całkowitego rozkładu rodziny. Teoria o stosunku seksualnym, mającym wartość podobną do kromki chleba, ostentacyjna niewierność, wreszcie próby nauczania dzieci liter za pomocą porno-kalendarza miały zatomizować społeczeństwo tak, by jedynym oparciem było Państwo (rola Kościoła była redukowana w inny sposób).

 

Nic dziwnego, że w latach dwudziestych powstał (pod egidą Państwa, inaczej można było w najlepszym razie trafić na zsyłkę) ruch naturystyczny. Setki robotników (szczególnie robotnic) Moskwy odzianych jedynie w niebo chwytało promienie słoneczne w ramach relaksu. Nie tylko promienie.

 

Rodzina, tradycyjnie oparta na pracy mężczyzny, w tych warunkach okazała się przeżytkiem.

 

Ba, bliskie głodowemu wynagrodzenie stało się ekonomicznym przymusem pracy dla obojga małżonków.

 

To z kolei lewica okrzyczała jako tryumf równouprawnienia.

 

Co prawda bardzo szybko zrezygnowano z dostępu do aborcji na każde życzenia (powodem była m.in. przegrana wojna z Polską, która uświadomiła konieczność rozbudowy armii).

 

Z tych samych względów  homoseksualizm po okresie pewnej prosperity (1917-1933), aczkolwiek uznawany był za chorobę, został penalizowany w 1933 r.

 

Karą za stosunek homoseksualny było 5 lat pozbawienia wolności. W przypadku nieletności ofiary bądź wyzyskania zależności służbowej – nawet 8.

 

Rekrut był bowiem bardziej potrzebny niż zniszczenie rodziny.

 

 

Po prawie 100 latach program lewicy nadal jest wymierzony w podstawową komórkę każdego społeczeństwa, bowiem jest główną przyczyną porażki lewicowej indoktrynacji na wschodzie Europy.

 

Promowanie homoseksualizmu jako lepszej strony życia człowieka i piętnowanie przez lewicowców wartości tradycyjnych, w tym ochrony życia od pierwszej jego fazy to tylko element walki o utworzenie nowego społeczeństwa, bezwolnego i podległego nowym władcom marionetek.

 

Lewica rozumie, że chcąc wybudować „nowe”, musi „stare” wyburzyć do końca.

 

Niestety, osiągnięcia współczesnej nauki, w tym genetyki, powodują, że argumentacja feministek o żołędziach, które nie są dębami i prawie do własnego brzucha coraz bardziej staje się oderwana od rzeczywistości i cuchnąć zaczyna ciemnogrodem.

 

Choć w tym przypadku bardziej adekwatnym słowem wydaje się czerwonogród.

.

Kisiel mem socjalizm

.

13.01 2018

.

.

.

 

Inne zapisy autora:

Humpty Dumpty
Humpty Dumpty

1811 publikacje
77 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

319217