Bez kategorii
Like

Rozdział Dwunasty Gruzja, Tbilisi, Rosja, Petersburg, Moskwa 12 sierpnia 200

31/03/2011
437 Wyświetlenia
0 Komentarze
34 minut czytania
no-cover

Jesteśmy tu przywódcy pięciu państw po to,żeby podjąć walkę.Po raz pierwszy nasi sąsiedzi ze wschodu pokazali twarz,którą znamy od setek lat.Uważają oni,że narody wokół winny im podlegać.My mówimy „NIE!”–mówił Korczak-Ziemiański na placu w Tibilisi.

0


 

 

 

 

 

 

  – KILKADZIESIĄT TYSIĘCY ludzi zebrało się na głównym placu w Tbilisi. – mówiła po ukraińsku rosyjska dziennikarka. – Wśród balonów, flag narodowych, transparentów, unosił się duch niepokoju i walki. – mówiła po ukraińsku inna dziennikarka.

– Ludzie są poruszeni i podnieceni i choć oficjalnie mówi się, że nastroje i nastawienie zebranych są pokojowe, to da się wyczuć, że naprawdę niewiele potrzeba, by na tej beczce prochu mała iskra spowodowała wybuch. – mówił po angielsku dziennikarz arabskiej telewizji.

– Gruzini zaapelowali o pomoc do całego świata, który do tej pory zdawał się nie zauważać narastającego problemu. – mówiła gruzińska reporterka. – nawet media skupiły swą uwagę na pokojowej rywalizacji w Pekinie.

– Niepisana, ale od tysiącleci respektowana zasada, że na czas olimpiady należy powstrzymać się od działań militarnych, została naruszona, a niezależność terytorialna została pogwałcona – powiedział japoński dziennikarz.

– Nawet media nie były zainteresowane relacjonowaniem wiadomości z tego małego, niewiele znaczącego kraju. – kontynuowała ukraińska dziennikarka, dodając – jednak dziś ten mały kraj okazał się być znaczący dla imperialnej polityki swego sąsiada, który traktował go jako odwieczną strefę wpływów.

– Dlatego dziś wszystkie oczy muszą być zwrócone na Tbilisi. – słychać było w tle przebijający się głos gruzińskiego dziennikarza. – A problem niepodległości musi zostać zauważony przez cały świat.

 


– Z PRĄDEM! – powiedział znacząco operator do Ewy Gebron, podając jej termos z herbatą. – To ci pomoże.

Ewa Gebron, szykowała się właśnie do wejścia na wizję z transmisją na żywo. Była zmarznięta, niewyspana, zmęczenie telepało nią dość mocno, w końcu nie spała już od paru dni.

Ewa od ponad tygodnia była w Gruzji. Przerwała swój urlop i zbierała materiał do reportażu. Rozmawiała z ludźmi. Starała się dotrzeć do wszystkich, którzy nie tylko mogli coś wiedzieć, ale szczególnie do tych, którzy wiedzieli, co się naprawdę dzieje.

Nieodzowna była w tym wypadku znajomość języków obcych. Rosyjski, ukraiński, a do tego od kilku lat gruziński, którego Ewa nauczyła się, poznając na wycieczce studenckiej przystojnego Czupagawsadze, otwierały Ewie każde drzwi.

Ewa zwykła zawsze powtarzać, że aby nauczyć się jakiegoś języka wystarczy sobie znaleźć dobrego kochanka mówiącego w tym języku.

Znajomość z Czupagawsadze zakończyła się już parę lat temu, ale znajomość języka pozostała. Ewa była dziś niespokojna, bo po przylocie prezydenta przypomniała sobie wywiad, który przeprowadziła jakiś czas temu. Ale nie miała dziś czasu na myślenie. W słuchawce usłyszała odliczanie.

– Sytuacja w Tbilisi jest napięta. – zaczęła. – Wiemy, że oprócz prezydenta Polski i prezydentów Ukrainy, Estonii, Łotwy i Litwy, przyleciał prezydent Francji, który prawdopodobnie w tym momencie, w tej chwili prowadzi mediacje z prezydentem Gruzji. Wszyscy czekamy na przemówienie prezydentów, które za chwilę powinno się rozpocząć. Oprócz prezydenta obecny jest również minister Sroczyński! – na jednym wdechu powiedziała Ewa.

 


– EWO, UDAŁO CI SIĘ nagrać materiał dokumentujący, jak sądzimy, prawdziwe tło tego konfliktu.

– Tak, to prawda.

– Dziękujemy ci Ewo, widzimy właśnie za twoimi plecami jakieś poruszenie.

– Tak, zgadza się. Widzę, że.. Tak, właśnie rozpoczyna wystąpienie prezydent…

 

IWAN IWANOWICZ ZIERNIN WYSZEDŁ właśnie spod prysznica i z mokrą głową w szlafroku udał się do mieszczącej się na pokładzie samolotu przytulnej salki konferencyjnej. Swym ukochanym Iłem 96-300 premier Rosji odbywał właśnie podróż z Petersburga do Moskwy.



W sali konferencyjnej rozsiadł się wygodnie na zielonym skórzanym fotelu. Włączył pilotem wbudowaną w ściankę wykańczaną naturalną okładziną z syberyjskiej brzozy czeczoty, kilkunastocalową plazmę. Na ekranie wyświetlił się specjalnie przygotowany dla niego program telewizyjny.



Premier Rosji nigdy nie rezygnował z luksusu, nigdy też nie przepuszczał nadarzających się okazji, jak również nigdy nie rezygnował z dostępu do najświeższych informacji, nawet w powietrzu. Przed lotem otrzymał aktualny raport z postępów jego sił w rejonie konfliktu i ruchów swej armii na terytorium Gruzji. Mimo, że to prezydent był zwierzchnikiem sił zbrojnych, to ta operacja była przygotowywana od kilku lat i była jednym z elementów składających się na plan większy…



 

DECYZJE O TYM PROJEKCIE zapadły na Kremlu prawie dziesięć lat temu, kiedy Ziernin przejmował schedę po ustępującym prezydencie. Wszystkie analizy wskazywały na to, że rozrastające się Chiny stanowią największe zagrożenie dla Rosji. Oczywiście, nie można było tego przyznać nigdzie oficjalnie, szczególnie w prowadzonej polityce wewnętrznej.

Analitycy Kremla, profesorowie, socjologowie, ekonomiści, psychologowie doskonale wiedzieli, że wcześniej czy później w związku ze swym gwałtownym rozwojem gospodarczym Chiny spróbują  sięgnąć po surowce energetyczne znajdujące się na Syberii. Niewykluczone, że ich apetyty tak się rozrosną, że pójdą o parę kroków dalej.

Już dziś Azjaci nielegalnie przekraczali rosyjskie granice. A siły rosyjskie nie były w stanie poradzić sobie z tą sytuacją. Po prostu armia nie była tak wielka jak kiedyś. Malała też liczba Rosjan, nie tylko rdzennych, ale też w podległych republikach. Wszyscy na Kremlu zdawali  sobie sprawę, że Rosja nie ma już dawnego potencjału.

 

WYSTARCZYŁO SPOJRZEĆ na opracowywane specjalnie dla Kremla dane demograficzne, gospodarcze, naukowe, dotyczące zarówno Rosji jak i jej sąsiadów, szczególnie południowych sąsiadów. Powstanie tam, w najbliższym otoczeniu potężnych, przeludnionych, azjatyckich państw było nieuniknione. Jak Rosja miałaby z nimi konkurować, skoro od lat dane wskazywały na ujemny przyrost naturalny, rozwój gospodarki był na miernym poziomie, a większość dewiz pochłaniały procesy modernizacyjne armii?



Ziernin doskonale zdawał sobie sprawę, że Rosja nie jest już państwem, które stać na odbudowę imperium. Wiedział, że nie mają już takiego potencjału jak dawniej. Jednak w przypadku polityki wewnętrznej wierzył też, że tylko silna władza i mit budowanego imperium jest w stanie zjednoczyć ludzi, by przeprowadzić realizację dalekosiężnego planu, jaki wtedy właśnie się zrodził. Tak bardzo zaangażował się w realizację, że sam też uwierzył w imperialny mit.

 

Z INICJATYWY ZIERNINA W 2003 roku opublikowano strategię energetyczną Rosji. Dokument wyznaczający najważniejsze cele do roku 2020. Napisano w nim wprost, iż surowce energetyczne, takie jak ropa i gaz stanowią instrument polityki zagranicznej Rosji. Jako narzędzia tych instrumentów wymieniono ropociągi i gazociągi.

W tej wersji strategia trafiła do Internetu na oficjalne strony Ministerstwa Energetyki, szybko jednak te zapisy zniknęły, widocznie ktoś się zreflektował, że popełnił niewybaczalny błąd, za który mógł zapłacić w najgorszym wypadku głową, a w najlepszym utratą pracy.

          Celem pośrednim tak napisanej strategii było rozbudowanie za wszelką cenę systemu naftociągów i gazociągów w Rosji, a zarazem zmniejszenie roli rurociągów pozostających poza granicami kraju.



          W praktyce oznaczało to odcięcie Polski, Ukrainy, Białorusi, państw bałtyckich od tranzytu przez ich terytoria zarówno gazu, jak i ropy. Determinowało to także rozbudowę własnych rafinerii i sprzedaż końcowego gotowego produktu.

Pozwalało na ominięcie sieci pośredników i sprzedaż surowców bezpośrednio do odbiorców w krajach Europy Północnej i Zachodniej. Narzędziami tymi były budowany pod dnem Bałtyku gazociąg północny Nord Stream oraz pod dnem Morza Czarnego z pominięciem Gruzji, Turcji i Ukrainy gazociąg zwany w Europie South Stream.



 

W PRZYPADKU CHIŃSKIEJ AGRESJI Rosja nie mogłaby liczyć na pomoc krajów europejskich, dla których wojna tocząca się w Azji nie stanowiłaby bezpośredniego zagrożenia i zostałaby uznana za wewnętrzną sprawę Chin i Rosji. Jeśli zaś chodzi o Amerykanów, z ich strony nie należało się też spodziewać interwencji.



Prawdę mówiąc, na rękę byłby im konflikt osłabiający dwa największe na świecie, po USA mocarstwa. Rosja nie miała więc wyboru i by zabezpieczyć sobie tyły musiała pójść w kierunku Zachodu.

Ziernin to rozumiał, ale wiedział też, że polityka to gra, która ma swoje rytuały, fasady, symbole i niuanse. Wiedział też, że jego kraj przeżywa poważny kryzys wewnętrzny.

Obok narastającej eksploatacji zasobów naturalnych, wystąpił poważny spadek produkcji i postępujące ograniczenie kreatywności ludzkiej. Głównym jednak problemem stał się malejący przyrost naturalny. Kraj powoli się wyludniał. Utrzymanie republik na dalekim Wschodzie i Południu stanowiło coraz większy problem. Dochodziły do tego separatyzmy kaukaskie, które wybuchające jak pożary, których gaszenie zawsze kończyło się krwawo.

 By temu wszystkiemu zapobiec opracowano plan oparcia i związania Rosji na stałe z Europą Zachodnią. Plan, dzięki któremu Rosja mogłaby liczyć na sojusz europejski w przypadku ataku ze strony Chin. Plan, który pozwoliłby też w dalekiej perspektywie włączyć Rosję do NATO i do UE.


 

 

Oczywiście Ziernin zdawał sobie sprawę, że zostanie zmieniona nazwa tego paktu i że nie stanie się to w ciągu kilku lat, a kilkudziesięciu. Wiedział też, że już dziś należy myśleć o przyszłych ruchach, dlatego realizował plan. Plan, dzięki któremu Europa będzie czuła swój interes gospodarczy w przypadku zagrożenia Rosyjskich złóż ropy, gazu czy innych surowców naturalnych.

 

„REAKTYWACJA”, BO TAK nazwano plan, przede wszystkim obejmowała oparcie dochodów państwa na eksporcie surowców energetycznych i metali. Zawierała także odbudowę wpływów w granicach imperium ZSRR wraz ze wszystkimi państwami satelickimi byłego Układu Warszawskiego.

Kolos na glinianych nogach, który na niespełna dziesięć lat dał się rozmontować, przechodził swoistą wewnętrzną przebudowę. Jednak mimo swej pozornej słabości przygotowywał się do powrotu i rozszerzenia stref swoich wpływów, które pozwoliłyby ustrzec się przed chińskim zagrożeniem.

Pokłosiem tej strategii było podporządkowanie jej wszystkich kierunków polityki, zarówno w polityce wewnętrznej jak i zagranicznej, polityce gospodarczej i kulturowej. Gospodarka i kultura – a właściwie propaganda historyczna ich dotycząca stanowiły odtąd dwa podstawowe filary tej polityki.

 

REAKTYWACJA ZOSTAŁA od samego początku oparta  na szerokim froncie działań federalnej służby bezpieczeństwa, która przystąpiła do szeroko zakrojonych działań. Przede wszystkim od rozpoznania przeciwników, którymi dziś nie byli już tylko przywódcy czy rządy państw i ich szeroko rozumiane agendy, takie jak instytucje publiczne, fundacje i stowarzyszenia. Poprzez monitoring mediów i agentów wpływu. Do szpiegostwa gospodarczego w firmach prywatnych.

Te działania połączone były również ściśle z przygotowaniami ruchów zmierzających do przejęć spółek, czy też wymuszania odpowiednich decyzji.  Służby dawały też wsparcie w postaci odpowiedniego przekazu medialnego, który realizowany był poprzez przejęcia najważniejszych portali, blogów i forów internetowych oraz mediów.

Tak naprawdę stanowiło to tylko kroplę w morzu różnych większych i mniejszych procesów. Procesów, które wypływały z jednego centralnego planu i rozdzielały się na główne rzeki. Te zaś dzieliły się na rwące strumienie i potoki, tworząc układ nawadniający, który w postaci drobnych kropel trafiał do ludzi i drążył umysły ludzkie jak skałę. Plusk, plusk, plusk, plusk, plusk, plusk, plusk……. Powoli, acz sukcesywnie.

Tym razem nie chodziło o budowę żadnej idei. Ale by rozbudowywać wpływy biznesowe i zmienić orientacje polityki, a co za tym idzie świadomość ludzi nie tylko w Rosji, ale w całej Europie i na całym świecie, idea też była potrzebna.

 


NA PIERWSZY OGIEŃ poszła propaganda wewnątrz kraju. Ziernin i jego ludzie wsparli swoją politykę gospodarczą doskonale przygotowaną i uzupełniającą polityką historyczną. Ziernin uważał, że historia to polityka robiona wstecz. Nieprzypadkowo doszedł do władzy pod hasłem powstrzymania dalszego rozpadu państwa.

Zgodnie z technikami, z którymi zapoznał się przez lata służby, Ziernin doskonale wiedział, że dzisiaj wojnę prowadzi się tak samo, jak kiedyś, tyle że wspiera się ją przede wszystkim wojną informacyjną i propagandą. Odwracanie faktów, wykorzystywanie prawdziwych tez w sposób, który prowadzić może do wyciągania fałszywych wniosków. Wskazywanie motywów lub przyczyn określonych działań tak, aby były korzystne tylko dla jednej ze stron oraz odpowiedni dobór słów, który mógł wywołać pozytywne bądź negatywne skojarzenia odbiorcy. To tylko niektóre ze stosowanych metod.

By zrealizować politykę historyczną wystarczyło tylko zainspirować określone tematy bądź odwrócić od nich uwagę, w przypadku wywołania tematów niekorzystnych z punktu widzenia strategii. Następnie uruchamiano odpowiednią kampanię medialną wedle określonych założeń i celów politycznych związanych z problemami, które aktualnie dotyczyły relacji któregoś z państw byłego bloku sowieckiego.

W sumie, realizacja tak zaplanowanej strategii  przy wykorzystaniu wspomnianych narzędzi oraz technik, niczym nie różniła się od pracy pisarza. Ziernin też czuł się jak pisarz, tyle, że on nie wymyślał historii. On pisał nową historię. On pisał nową historię świata. A zamiast atramentu używał zarówno ropy, jak i krwi.

 

LOSY GAZOCIĄGU PÓŁNOCNEGO były już przesądzone, do tych planów udało się Zierninowi przekonać byłego premiera Niemiec, który został nawet prezesem kierującego budowami i mającego go eksploatować przedsiębiorstwa.

W przypadku zaś południowego potoku, tu należało storpedować pomysły konkurencyjne firmowane przez część państw zachodniej Europy, Turcję, Gruzję, Azerbejdżan, Iran oraz kontrolujące to w dużej mierze amerykańskie przedsiębiorstwa paliwowe. Nie udało się tego zrobić, ale przynajmniej można było dalej utrudniać.

Doskonałym do tego środkiem były wywoływane niepokoje na terenie Czeczenii oraz Gruzji. Budowanie gazociągów czy ropociągów w tak zapalnych rejonach musiało być pomysłem tak genialnym, jak siedzenie z zapalonymi zapałkami na beczce z prochem.

Ziernin w końcu dał się przekonać swoim doradcom, że dyktując ceny na przesył ropy i gazu oraz w końcu zajmując terytoria, na których te surowce się wydobywa, mit o uniezależnieniu od Rosji i dywersyfikacji dostaw, okupiony miliardami dolarów inwestycji legnie w gruzach. 

Dlatego też przez sieć spółek powiązanych ze swymi mocodawcami powoli, powoli, acz sukcesywnie przejmowano kontrolę nad gazociągiem Nabucco, którego budowa dofinansowana była, co najbardziej bawiło Ziernina, z pieniędzy UE.


 

Z GAZEM NIE BYŁO większego problemu. Jego sprzedaż nie wymagała jakiegoś specjalnie skomplikowanego procesu technologicznego. Należało go wydobyć, oczyścić, skroplić, przesłać. Choć ostatnie wiadomości o odnalezionych złożach gazu łupkowego znalezionych w Polsce brzmiały niepokojąco. Jednak mogły dopiero zagrozić za dziesięć, piętnaście lat. Do tego czasu wiele może się zmienić, nawet właściciel koncesji firmy wydobywającej, jeśli oczywiście gra okaże się warta świeczki.

Z kolei z ropą sytuacja była o wiele trudniejsza. Inwestycje rafineryjne są najbardziej kapitałochłonne. Budowa rafinerii trwa długie lata. Produkcja ropy najwyższej jakości też nie należy do tanich procesów. Zatem wedle założeń REAKTYWACJI najprostszym rozwiązaniem było przejęcie rafinerii na zachodzie i w krajach bałtyckich wyspecjalizowanych w przerobie ropy  REBCO.

 


WŁAŚNIE TERAZ REALIZOWANO kolejny etap tej strategii i prawie nikt w Europie Zachodniej i na świecie nie zauważył, o co tu się naprawdę gra. Jedynie w Polsce Prezydent Korczak-Ziemiański rozumiał, że ten ruch zagraża interesom gospodarczym Polski i polskich rafinerii. Bo kto kontroluje Gruzję, ten kontroluje przesył ropy z basenu Morza Kaspijskiego, z Kazachstanu, Azerbejdżanu i Iranu. A tam właśnie Polacy upatrywali swoje potencjalne złoża tego surowca. Sporo zainwestowali i zamierzali zainwestować jeszcze więcej.

Ziernin czuł, że znów powoli powraca retoryka z czasów  zimnej wojny, która może w każdej chwili przerodzić się w gorącą wojnę o panowanie nad przesyłem surowców energetycznych na świecie. Na razie opinia publiczna nie rozumiała o co chodzi. I oto właśnie szło.

Strategia z punktu widzenia interesów gospodarczych jego kraju była strategią słuszną i Ziernin doskonale o tym wiedział. Czekał tylko na dzień, w którym stare rurociągi i gazociągi krajów przeszkadzających w jej realizacji zaczną rdzewieć z braku kropli gazu czy ropy.

Gdyby Polska, kraje bałtyckie nie występowały aktywnie wrogo wobec Rosji, gdyby zrozumiały, że mają wspólne interesy i że jedynym dla niech wyjściem jest oparcie się w swych strategiach energetycznych na Rosji, która sama potrzebuje się na nich oprzeć jako na naturalnym korytarzu do zbliżenia z Europą, to sytuacja wyglądałaby inaczej, a sama REAKTYWACJA kosztowałaby o wiele miliardów dolarów mniej.

Jednak państwa te, poczuwszy wrażenie świeżo odzyskanej wolności i niepodległości, patrzyły na te działania Rosji nieufnie, a nawet wrogo. W stosunkach polsko‑rosyjskich wciąż pojawiały się tarcia, napięcia, drobne konflikty i kryzysy. Do tego dochodziły zaszłości historyczne.

Jednak ze strony Polaków nie było najmniejszych gestów i chęci pojednania, zatem Rosjanie nie zamierzali na siłę ich do tych gestów namawiać i realizowali swoją politykę bez jakichkolwiek sentymentów.

          Najwidoczniej polskie władze tego nie rozumiały. Zierninowi przypominało to sytuację z szachowej rozgrywki. Rzeczywiście ruchy, które teraz wykonywał, mogły zostać opacznie zrozumiane przez niewyrobionego w polityce zagranicznej gracza. Do tego gracza, który uważał się za doświadczonego. Gracza, który mógł odebrać jego ruch jako błędny ruch.

Jednak ta partia była rozgrywana kilka poziomów wyżej, a jej strategia opracowana na kilkadziesiąt posunięć do przodu.

No, ale cóż może myśleć doświadczony zawodnik o graczu zaczynającym partię od ruchu A3, a następnie wyprowadzającym gońca do ataku, by potem go wycofać? I do tego jeszcze wykonującym galopadę skoczkiem po całej szachownicy. Rzeczywiście mogło to wyglądać na ruchy laika, szczególnie, że na koniec oddawał tego konia za piona.

„Cóż widocznie Korczak-Ziemiański nie gra w szachy”, pomyślał Ziernin. „A na pewno nie jest na tyle dobry, by wytrzymać psychologiczną ogłupiającą strategię, skoro w swej wewnętrznej partii rozgrywanej wewnątrz własnego kraju  jej uległ.”

 



ZIERNIN SPOGLĄDAŁ NA EKRAN, a jego przenikliwe oczy jak rentgen prześwietlały niebieską poświatę emitowanego obrazu.

– Jesteśmy tutaj przywódcy pięciu państw. Jesteśmy po to, żeby podjąć walkę. Po raz pierwszy od dłuższego czasu nasi sąsiedzi z północy, dla nas także z północy ze wschodu pokazali twarz, którą znamy od setek lat. Ci sąsiedzi uważają, że narody wokół nich powinny im podlegać. My mówimy „NIE!”  – mówił Korczak-Ziemiański, a jego wypowiedź przerywały brawa na placu w Tbilisi

– Ten kraj to Rosja! – kontynuował stanowczo Korczak-Ziemiański. – Ten kraj uważa, że dawne czasy upadłego niecałe dwadzieścia lat temu imperium wracają, że znów dominacja będzie cechą tego regionu. Nie będzie! Te czasy się skończyły raz na zawsze. Nie na dwadzieścia, trzydzieści czy pięćdziesiąt lat.

  Konieczno. – powiedział Ziernin i  nie roześmiał się. Nie odchrząknął. On po prostu wypuścił wzgardliwie powietrze nosem, łącząc śmiech, złość i pogardę w jednym nienazwanym grymasie twarzy i spojrzeniu. Po czym wyłączył telewizor.

MAŁA PARTIA, którą dziś rozgrywał Jewgienij Ziernin niestety zakończyła się patem. Mimo doskonałego planu, terminu i strategii. Zamiast pewnego mata, kończył tę rozgrywkę kategorycznym patem. Patem. Jednak patem.



Wszystko dlatego, że zjawił się tam ten mały człowiek. Co prawda Ziernin nie był wiele wyższy, ale reprezentował zdecydowanie większe imperium. Imperium decydujące o losach świata.

Imperium, które dostarczało energię dla prawie połowy świata. Imperium, które na nowo szykowało się do swej przewodniej roli we wszechświecie. Imperium, które tak naprawdę walczyło o swoje być albo nie być. Imperium, które z uwagi na swą pozycję, której nie zamierzało utracić, musiało dalej się umacniać.

          Ziernin nie zrażał się takimi drobnymi porażkami. Skoro pojawił się nowy gracz. I skoro Gracz nieproszony zasiadł do partii szachów. I nieproszony wykonał swój pierwszy ruch.

To Ziernin nie zamierzał pozostać dłużnym i zamierzał wykonać również swój ruch. Na potwierdzenie tych myśli przesunął konia na magnetycznej szachownicy stojącej na stole w sali konferencyjnej,a następnie poprosił o połączenie z Michaiłem Wiktorowem.  Kazał mu się stawić wraz z Siergiejem Jesieninem za godzinę w Nowym Ogariewie a wcześniej skontaktować z ogromagarchą Wiktorem Marianowiczem Jabłuszkinem i generałem Jewgienijem Gruszewem.

Czasami trzeba poświecić piona, albo generała, żeby wygrać całą partię, zresztą, co za różnica.

 –  No cóż, do wyboru został im wariant hiszpański albo szkocki.–  pomyślał Ziernin.

 


 

Alef Stern jest autorem książki – Pola Laska – która ukazała się w 2009 roku opisywała zamach na Prezydenta i delegację oraz książki – Ostatni Lot. Operacja K. – która opisuje przyczyny zamachu.

 

 

0

Ostatni lot

Szanowni Panstwo jest mi bardzo milo, ze tu wlasnie na Nowym Ekranie debiutuje w formie elektronicznej moja druga powiesc, pierwsza czesc trylogii Operacja K. - Ostatni Lot. W kazdy czwartek publikacja jednego rozdzialu.

21 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758