Media Watch i recenzje
Like

Roma i Julian

14/02/2016
340 Wyświetlenia
0 Komentarze
5 minute czytania
Roma i Julian

Kiedy czytam recenzje komedii Krzysztofa Jaroszyńskiego „Roma i Julian” mimo woli przychodzi mi na myśl jedna z postaci „Ziemi Obiecanej”, Müller, wspaniale zagrany w filmie Andrzeja Wajdy z 1974 roku.



Przyjrzyjmy się fabule. Oto w klinice zajmującej się zmianą płci w pokoikach po obu stronach korytarza czekają na upragnioną zmianę dwie osoby – Roma, która już niedługo zostanie Romanem, i Julian – już niedługo Julia.

709Sprawę komplikuje nieco to, że Roma jest mężatką, a jej mąż nie widzi przyszłości związku homoseksualnego, w jaki niewątpliwie przekształci się to małżeństwo po operacji.
Rozpacza również matka Juliana, Halinka.
Nic dziwnego. Zarówno Halinka, jak i mąż Romy (aktualnie w trakcie rozwodu) Grzegorz to pięćdziesięcioparolatkowie.
Ich widzenie świata jest raczej tradycyjne (Halinka: – Nie muszę chodzić do Kościoła, żeby wiedzieć, co mówi!).
Dlatego też razem knują plan.
Jeśli Roma zdradzi Grzegorza z Julianem i przy okazji zajdzie 707w ciążę, jest szansa na odwrócenie nieuniknionego procesu.
I faktycznie.
W ramach „pożegnania z dotychczasową płcią” dochodzi między nimi do zbliżenia.
A kiedy widz jest już przekonany, że intryga wymyślona przez Halinkę zdała egzamin, okazuje się, że operacja zmiany płci, podwójna na dodatek, jednak została dokonana.

Roma jest Romanem, a Julian – Julią.

Nie zmienia się tylko uczucie, jakie do siebie żywią.
Co więcej, owoc ich wcześniejszego współżycia, rozwija się.
706Tyle, że wszczepiony do łona Halinki.
Pomijam wynikające z tego komplikacje. Wystarczy wspomnieć, że Julia(n) dla przyszłego dziecka staje się ojcem, ale i siostrą jednocześnie.

Ale to nic, bo wg Halinki są nowoczesną rodziną.

/

Nie wiem, czy można bardziej wykpić głoszone do niedawna zupełnie oficjalnie pomysły, ostatecznie przyobleczone w ustawę o uzgodnieniu płci, na szczęście nie podpisaną przez prezydenta Andrzeja Dudę.

;
Krzysztof Jaroszyński, autor, zastosował stary chwyt i zredukował pomysły byłej posłanki Grodzkiej i całego środowiska LGBTQ(WERTY) do absurdu.
Bo przecież absurdem jest sytuacja, w której o zmianie płci z męskiej na żeńską ma decydować jedynie zawiedziona miłość oraz… chęć dokopania nadopiekuńczej mamie.

/
lgbt-feminism1-496x343Skoncentrowana do niespełna dwóch godzin akcja pokazuje w jak wielką groteskę mogło zmienić się nasze życie, gdyby projekty PO zostały zrealizowane.

Ale jeszcze większą groteską są recenzje, wyraźnie pisane z uwzględnieniem „poprawności politycznej”.
Dziennikarz „gazety wyborczej” Roman Pawłowski w 2012 roku:

/

Generalnie można powiedzieć, że to komedia z misją, bo oswaja publiczność z nowym widzeniem kwestii płci, roli kulturowej kobiety i mężczyzny oraz konsekwencji, jakie rodzi w tej dziedzinie postęp medycyny. Oswaja też z nowym rozumieniem rodziny, którą mogą tworzyć niekoniecznie tylko mężczyzna i kobieta, ale na przykład osoby transseksualne i ich urodzone z próbówki dzieci.
http://wyborcza.pl/1,75475,12806140,Teatr_na_goraco___Roma_i_Julian__w_Teatrze_Kamienica.html

.

Ba, podobnie, choć mniej ostro, czytamy w recenzji „Dziennika Teatralnego”:

/

Roma i Julian” to niezapomniana komedia dokonująca swoistego przewartościowania stereotypu kulturowych zachowań w czasach współczesnych, a zarazem w humorystyczny sposób kreśląca rysy polskich frustracji ostatnich lat.

http://www.dziennikteatralny.pl/artykuly/konwencjom-wbrew.html

/

Oto więc nowy wspaniały świat wg LGBTQ(WERTY).
Świat bez określonych płci, bez określonych więzi rodzinnych.
Gdzie, co prawda, jeszcze istnieje miłość, i to niezależnie od uwarunkowań płciowych, ale i ona okazuje się względna (Halinka i Grzegorz).
Tymczasem dyrektor warszawskiego Teatru Kwadrat, Andrzej Nejman, już w 2012 roku trafił w dziesiątkę:

/
Bardzo mi się podobało. Uwielbiam pure nonsense, to jest akurat ten rodzaj poczucia humoru, który na świecie rozpropagowała ekipa Monty Pythona, a w Polsce, poza Jaroszyńskim, właściwie nie ma żadnych kontynuatorów takiego dowcipu.

.

1-F-473-327-632xI to właśnie jest właściwa interpretacja.
Groteska, która jedynie może wzmocnić dotychczasowe pojmowanie świata.
Poprzez śmiech.
Zdrowy, niepohamowany śmiech, taki jak u Müllera, kiedy oglądał w łódzkiej operze “arcydzieło”.

.
Z pewnymi poglądami nie da się bowiem dyskutować.
Można je jedynie wykpić.

.

14.02 2016

Inne zapisy autora:

Humpty Dumpty
Humpty Dumpty

1841 publikacje
76 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

319217