Media Watch i recenzje
Like

Resortowe dzieci w [szatańskim] szale — czyli bezsiła ZŁEGO. “Plucie, kopanie, zrzucanie to stałe motywy w filmach o egzorcystach”

21/01/2014
888 Wyświetlenia
2 Komentarze
7 minut czytania
Resortowe dzieci w [szatańskim] szale — czyli bezsiła ZŁEGO. “Plucie, kopanie, zrzucanie to stałe motywy w filmach o egzorcystach”

Mistrzowie duchowi i doktorzy Kościoła zawsze przestrzegali przed nieopatrznym wywołaniem demona, a już szczególnie przed igraniem z nim. Po pierwsze jest on nieludzko inteligentny – wie, jakie na kogo zastawić pułapki. A jeśli okaże się , że nie ma czego się chwycić, jest jeszcze bardziej niebezpieczny. Wtedy ogarnia go szał bezsiły.

0


resortowe-dzieci-media-tom-11_big

Resortowe dzieci w [szatańskim — przyp. Andy] szale — czyli bezsiła ZŁEGO. “Plucie, kopanie, zrzucanie to stałe motywy w filmach o egzorcystach”

 

Bezsiła Złego oznaczać może śmiertelne zagrożenie fizyczności ofiary. Wtedy plucie, kopanie, zrzucanie z wysokości to stały motyw – często zresztą  przedstawiany w filmach o egzorcystach. Zły jest nieprzewidywalny. Zwykły człowiek nie ma wtedy najmniejszych szans. Ale jeśli już się przydarzy stanąć Złemu naprzeciw, należy być bezwzględnie przygotowanym na to, że będzie on przede wszystkim oskarżycielem. Będzie czepiał się czegokolwiek: myśli, zdania, słowa. By wyciągać najmniejsze źdźbła z oka swojej ofiary i powiększać je do niebotycznych rozmiarów. Dotykanie Złego to wędrówka nad przepaścią i dlatego zawsze dobrze jest wcześniej odkryć żelazną osłonę  i chronić się za nią konsekwentnie. Zły wychyla swoją głowę  coraz częściej. Ostatnio możemy obserwować jak kąsa autorów książki „Resortowe dzieci”, posługując się rzecz jasna, innymi.

Oto znalazło się troje śmiałków decydujących się bez żadnego specjalnego oręża, skrzyżować kopie z demonami peerelu. Gdy książka „Resortowe dzieci” trafiła do księgarni przez kilka dni panowała martwa cisza. Ale niebawem huknęła lawina i otworzył się wulkan.  Gorąca lawa popłynęła wszelkimi możliwymi kanałami.  Radio i telewizja; prasa, kolorowa, wysokonakładowa, przeładowana reklamami luksusowych zegarków, samochodów i marketów – zagadała. Autorów książki obwołano, żulią, chuliganerią, frustratami, pałkarzami, „gównozjadami”, którzy „rzygają” i „gardłują” „ultra patriotycznie”. A  ich ofiary nie nadążają z wycieraniem „rzygowin”. Przepraszam za dosłowność,  ale to frazy  gwiazdy  TVN 24 – Marcina Mellera.

Stało się oto coś niebywałego, dotychczas niespotykanego –  “dziennikarze frustraci”, przez dekady brani głodem, zepchnięci na margines pism i niszowych pisemek i lokalnych  rozgłośni radiowych podnieśli głowy i zapytali: kto buduje scenę mediów w Polsce, tych prywatnych i publicznych? Kim jest ten, kto się  na niej rozsiadł i gada nieustannie od rana do nocy? Kim jest, kto daje razy, wymierza policzki, gruchocze kości, stygmatyzuje i spluwa przez zęby? Kto każdego poranka i wieczora objaśnia nam naszą gospodarkę, ekonomię, politykę, kulturę, morale? Kto stale poucza biskupów, kardynałów i zwykłych wikarych?

I odpowiedzi na  te pytania przestały być od niedawna tajemnicą. Są w jednej niewielkiej książce trojga dotąd cichych i bliżej nieznanych autorów…

„Jestem wściekła” – jęknęła jedna z bohaterek książki. Jakieś prawicowe gryzipiórki śmiały  zajrzeć do zabunkrowanych cv gwiazdy TVN, „Gazety Wyborczej” i Radia Zet w jednej osobie. Nieznośnie obnażyli skrywane prawdy – „zachowują  się jak wyznawcy Gomułki i McCarthy’ego”. To nie są dziennikarze to „żałośni frustraci robiący biznes na kłamstwach”, to „dziennikarska prostytucja” i „grzebanie w życiorysach” – woła żurnalistyczna blond diva, zaczynająca pracę w polskim radiu w stanie wojennym, gdy jej koledzy lądowali na bruku z wilczym biletem. „Ja tylko raz w życiu na szyi miałam czerwony krawat” woła konwulsyjnie red. Monika, wzór dziennikarskich cnót.  Dalej, przez pół „Newsweeka” – gazety z siedzibą matką w Hamburgu – wylewa  się rynsztok na autorów „Resortowych dzieci”. To „tropiciele ze szkoły SB”.

Książka porównana jest  do marcowej propagandy z 1968 r., inspirowanej przez departament III MSW. To „prawicowi troglodyci”… To tylko krople z morza kloaki wytaczanej  na głowy „niepokornych” autorów. Ufam, że utoną  wraz z tymi, co je miotają, tam gdzie ich miejsce – w  mentalnym ścieku. W tak trudnych dla książki czasach, tytuł  sprzedaje się jak produkt niezbędny do życia.  A przed nami jeszcze kolejne tomy – równie niebezpieczne i wybuchowe – o resortowych dzieciach w bezpiece, sądach, nauce.

Wartością książki jest to, jak została napisana. Dostępnie i zrozumiale, nawet dla przeciętnego czytelnika hamburskiego „Newsweeka” w polskim wydaniu. Wiedza o resortowych dzieciach w polskich mediach, funkcjonowała od dawna w szerokim obiegu historyków, socjologów, ludzi mediów. Jednak dopiero Kania, Marosz, Targalski zebrali materiał w formie skondensowanej zdrowotnej pigułki. I położyli przed oczyma zdumionego czytelnika. Podobnie było z książką Doroty Kani „Cień tajnych  służb”.

Autorka zebrała  znane już  fakty, uszczegółowiając je o dane z sądowych akt. I jakby od niechcenia podniosła kurtynę  III RP – państwa mafii i tajnych układów. „Resortowe dzieci” robią  jeszcze większe wrażenie. A przecież  to dopiero introdukcja do głębin  postkomunistycznych czeluści. Diabeł kopytami jeszcze nie raz trzaśnie. Postawię tezę, że po raz pierwszy w historii krajów postsowieckich książka ma szanse dokończyć solidarnościową rewolucję. Rewolucję, która rozgrywa się  już nie w stoczni, nie fabrykach czy na placach, ale w ludzkich głowach…

 

Tekst ukazał się w miesięczniku „Moja Rodzina” nr 2 (2014)

D. Kania, M. Marosz, J. Targalski, Resortowe dzieci. Media, Wydawnictwo Fronda, Warszawa 2013.

 Artykuły dr Hanny Karp
Portret: Dr Hanna Karp

Dr Hanna Karp

Dr Hanna Karp, medioznawca, religiolog, wykładowca akademicki, publicystka prasy konserwatywnej, autorka książek nt. sekt, nowych ruchów religijnych, New Age. Mieszka w Warszawie.

* * * * *

Książkę “Resortowe Dzieci” można szybko, tanio i wygodnie – kupić w naszym sklepie wSklepiku.pl!

Resortowe dzieci. Media (tom 1) (ebook - mobi)

Inne zapisy autora:

0

Andy-aandy
Andy-aandy http://blogmedia24.pl/blog/3727

Niezależny wędrownik po necie, czasem komentujący... -- Ekstraktem komunizmu i jego naturą, tak samo jak naturą kaądego komunisty i lewaka są: nienawiść, mord, rabunek, okrucieństwo i donos... Serendipity — the faculty or phenomenon of finding valuable or agreeable things not sought for...

823 publikacje
236 komentarze
 

2 komentarz

  1. Moja św. p, Mama mówiła,” nie ruszaj gówna to nie będzie śmierdziało” i w zasadzie miała rację.
    Podejrzewam że sprawa w/w książki niedługo się skończy, bo po prostu sprawa przyschnie, jak to mówią kryminaliści i chyba nie tylko oni.Jak dla mnie ważne jest że wyjaśnione zostało to, kto czym śmierdzi, w śród tych którzy kształtują naszą rzeczywistość. W małej pipidówie w której mieszkam i tak się nic nie zmieni, bo najważniejsze jest koryto czy to za komuny, kiedy jednak mimo wszystko było ono większe czy teraz gdy przynależność do PiS , PSL czy też śpiewanie w kruchcie w pierwszym rzędzie jest najważniejsze. Kołtun polski i nie “polski” ma się dobrze. Dulszczyzna to jest najwyższy stan skupienia, na jaki stać większość w spół mieszkańców naszego Kraj! Tylko patrzeć i słuchać, jak zaraz będzie lansowana przyśpiewka “Polacy nic się nie stało..” Tylko patrzeć i słuchać.

    0
  2. Avatar Art

    1968 ! Tak mi to pachnie.Lub 1989 ! albo oba te doświadczenia razem wzięte. Czyli chamy i żydy.
    Gdy upadała UW,szybko powstała PO.Jak Fenix. Upada Michnik,wyłania się Wildstein.Jak to się dzieje,że nikt nie czyta Tyg Pow od lat,a gazeta ta istnieje w najlepsze?To tylko jeden z przykładów.Drugi Fronda (czysta prawica),a Polak patrzy i chłonie.I śpi.

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816