Bez kategorii
Like

Ręka rękę myje

02/02/2011
405 Wyświetlenia
0 Komentarze
6 minut czytania
no-cover

Gdzie PO nie może, tam PiS pośle. Wreszcie ktoś ucywilizuje internet! Powstał Parlamentarny Zespół ds. Promocji Wolności Przekazu i Poszanowania Zasad Dialogu Społecznego w Komunikacji.   Pod koniec 2009 roku, po kilku latach prac, Parlament Europejski przyjął „EU Telecoms Reform”, z terminem dostosowania regulacji prawnych państw członkowskich w maju 2011 roku. Uzgodnienia dotyczą zarówno rynku (firm) jak i osób (rozumianych jako konsumenci i obywatele). Wspomina się w nich i o prawie do zmiany w ciągu jednego dnia operatora telefonicznego z zachowaniem dotychczasowego numeru, i o walce z dziecięcą pornografią oraz „innymi nielegalnymi działaniami w internecie”. Chodzi oczywiście o to, żeby było nam dobrze i żebyśmy byli szczęśliwi. „Naszym” politykom też przecież nie może chodzić o nic innego. Ale Europa Europą; […]

0


Gdzie PO nie może, tam PiS pośle.
Wreszcie ktoś ucywilizuje internet!
Powstał Parlamentarny Zespół ds. Promocji Wolności Przekazu i Poszanowania Zasad Dialogu Społecznego w Komunikacji.

 
Pod koniec 2009 roku, po kilku latach prac, Parlament Europejski przyjął „EU Telecoms Reform”, z terminem dostosowania regulacji prawnych państw członkowskich w maju 2011 roku. Uzgodnienia dotyczą zarówno rynku (firm) jak i osób (rozumianych jako konsumenci i obywatele). Wspomina się w nich i o prawie do zmiany w ciągu jednego dnia operatora telefonicznego z zachowaniem dotychczasowego numeru, i o walce z dziecięcą pornografią oraz „innymi nielegalnymi działaniami w internecie”.

Chodzi oczywiście o to, żeby było nam dobrze i żebyśmy byli szczęśliwi.

„Naszym” politykom też przecież nie może chodzić o nic innego. Ale Europa Europą; będą się musieli odnieść także do lokalnego, krajowego podwórka.

Zakusy na pozatechniczne regulowanie internetu mają już w Polsce tradycję. Z rzeczy świeżych przypomnieć wypada walkę z hazardem w sieci i pomysł Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych. Pomysł ten wyroił się w umysłach „naszych” polityków w 2009 roku i doprowadził społeczność internautów do wrzenia. Efektem były m. in. list otwarty do ówczesnego prezydenta L. Kaczyńskiego oraz zorganizowanie konsultacji wybranych przedstawicieli środowiska z premierem Tuskiem. Wręcz mówiło się o cenzurze.
Ryzyko zachwiania słupkami sondaży okazało się zbyt wielkie. I chociaż wiele regulacji związanych z komunikacją elektroniczną prześlizgnęło się od tego czasu tylnymi drzwiami, to z Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych zrezygnowano, a premier zapowiedział wdrożenie dla tego rodzaju pomysłów efektywnego systemu konsultacji społecznych.

Równolegle wybuchła awantura „Czuma vs. Kataryna”. Nawet jeśli z perspektywy czasu podsumować ją można przysłowami „z igły widły” oraz „z dużej chmury mały deszcz”, to sprawa ta jest dobrą ilustracją napięć mogących powstać na styku polityki i blogosfery.
Bo jeżeli w ramach myślowego eksperymentu podstawimy jakiegoś szarego blogera w miejsce prezeski barrrdzo pozarządowej fundacji (z orbity Rockefellerów i Sorosa), uśmiech satysfakcji natychmiast spełznie nam z ust.

Powołanie Zespołu niewątpliwie jest dla społeczności internautów rodzajem przewrotnego komplementu. Nasze elity (każdy wyraz z osobna w cudzysłów!) dostrzegły i wyrażają w ten sposób uznanie dla rosnącego znaczenia internetu w społecznym komunikowaniu się, dla jego wpływu na realną rzeczywistość. Tym razem jednak, nauczone doświadczeniem, starają się podejść do tematu nieco delikatniej.

Należy zauważyć, że zarysowany w mediach zakres zainteresowań Zespołu obejmuje nie tylko podanego mediom jako przykład „sąsiada alkoholika”, ale także wpływowe środowiska (by nie powiedzieć kasty) prawników, lekarzy czy biznesmenów. Środowiska dobrze obwarowane od strony prawnej i zwyczajowej, ale coraz częściej i śmielej poddawane krytyce w internecie.

Tym bardziej nie powinno zaskakiwać przejęcie od PO pałeczki przez PiS (ośmiu z dziewięciu posłów Zespołu to posłowie PiS).
„Klasa polityczna” ma swoje interesy niezależne od frakcji i odgrywanego ku uciesze gawiedzi medialnego wrestlingu. Jej spoiwem są stosunki towarzyskie i biznesowe, styl życia, uzależnienie od władzy, status społeczny i materialny, wreszcie haki. Chociaż czasem zdarzają się nieszczęśliwe przypadki lub komuś puszczają nerwy i do postronnych dochodzi odgłos „walki buldogów pod dywanem”, to role z oczywistych względów bywają rozpisane na lata naprzód.

Dlatego myliłby się ten, kto by uważał, że PiS biorąc się za porządki w internecie NIECHCĄCY strzela sobie w stopę.

Jedno w tej sytuacji daje nadzieję. Najlepiej wyartykułował to sam Jarosław Kaczyński na wykładzie w Fundacji Batorego w 2005 roku. Otóż „wykluczeni i prawie wykluczeni” są dla układu realnym zagrożeniem.
Nie była to pusta deklaracja, poszły za nią czyny: rozbrojenie partii narodowych (za cenę oddania przez PiS władzy) i trwające do dziś kanalizowanie i rozładowywanie żywiołu narodowo-katolickiego.

Być może rosnący odsetek „elektoratu” zaczyna zza medialnej zadymki dostrzegać skrzeczącą rzeczywistość. Być może niezależny internet ma w tym przebudzeniu swój udział. Być może.
Czy tak jest, czy nie – chcę bez obaw czytać i rozmawiać o wszystkim, co mnie interesuje. Nawet gdyby nie miały to być rozmowy cywilizowane na wzór naszych polityków. Poradzę sobie. 


(pierwodruk w serwisie Polacy.eu.org)

Inne zapisy autora:

0

Naczelny

Naczelne (Primates) – rzad ssaków lozyskowych charakteryzujacych sie najlepiej wsród wszystkich zwierzat rozwinietym mózgiem. (Wikipedia)

71 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758