Nowe Technologie i Medycyna
Like

Pustka

25/04/2014
835 Wyświetlenia
1 Komentarze
8 minut czytania
Pustka

Pustka będąca efektem medytacji, budzi w Polsce nieprzyjemne skojarzenia. Pustka kojarzy się z pustym portfelem, śmiercią bądź chorobą psychiczną, imbecylizmem. Tymczasem medytacyjna pustka, to brak obiektów w których człowiek widzi swoje spełnienie i szczęście. Żeby przybliżyć ten stan, użyję metafory – człowiek naćpany, a chociazby heroiną, leży sobie rozkosznie.

0


Leży, a myślowe historie (bezustanne dialogi mysli) zamierają, bądź leniwie się snują – całe ciało ogarnia rozkosz. Człowiek nie musi myśleć, a jednak chłonie rozkosz jak poranne ciepło słońca. Swego czasu wielokrotnie eksperymentowałem z tramalem, który to lek (na morfinie) musiałem brać ze względu na silne bóle. Zanim go pierwszy raz wziąłem, miałem już doświadczenie błogości, więc wiem że są one dość podobne, z jedną tylko różnicą; po medytacyjnej pustce – rozkoszy, nie charczałem z głową w toalecie, która chwilę wcześniej spoglądała w brązowe oko cyklonu. Poza tym, błogość medytacyjna jest znacznie silniejsza, głębsza, dotyka czegoś w środku, jakby jądra ludzkiego istnienia, czegoś większego i znacznie głębszego niż osobowość. Jak to opisać? Nie da się, gdyż są to nawet nie emocje, uczucia – a odczucia. Ich rozmiar i głębokość przekracza wszystko to, co można doświadczyć emocjami. Ktoś kto tego nie doznał, musi przyrównac te uczucie do czegoś co zna, wziąć je “na głowę”, co jest z góry skazane na niepowodzenie. Dlatego przyrównuję ten stan do dania sobie w żyłę, apelując o świadomość nędzy tej metafory.

 

Rozkosz bez dzieci? Pusty! Płytki!

 

Medytacyjna pustka to rozkosz, nie mająca swojej przyczyny w mężu, dzieciach, aucie, pieniądzach i firmie. Pustka to błogość w ciele i odczuwaniu, niezależna od ludzkich komplementów. Zwykły człowiek utożsamia poczucie przyjemności z czymś – dobrze wykonana praca, smaczny posiłek, czyjaś pochwała, awans… to przyjemność powszechna, powiązana jednak z obiektami. Łatwo można ją zmienić w ból, wystarczy że praca nie przyniesie efektów, posiłek wywoła biegunkę, pochwała zmieni się w jadowitą krytykę a awans w degradację (np. w wyniku błędu).

 

Człowiek żyjący w tym systemie, nie jest wolny. Zależy od obiektów, cudzych humorów, pogody, ruchów kadrowych w korporacji… rzeczy których nie kontroluje i na które nie ma wpływu, decydują o jego szczęściu bądź nieszczęściu. I gdy wiesz że w każdej chwili na Twą chudą szyję może spaść topór krytyki, boisz się za dnia i w nocy. Nic, żadna rzecz nie jest w stanie dać Ci wolności od tego lęku. To bilet w jedną stronę – jeśli komplement dał przyjemność, krytyka da ból. Jeśli awans dał triumf, boisz się degradacji. Światowe przyjemności mają w sobie ból, tak jak noc istnieje razem z dniem, a ciemność ze światłem.

 

Medytacja, lekarstwo doskonałe

 

Dlatego powstała medytacja. Wycofujesz się w niej na z góry upatrzone pozycje, by obserwować gonitwę myśli. Widzisz je, ale one już na Ciebie nie wpływają. Tożsamość oczywiście istnieje, wpływa na Twoje ciało, jego odruchy, nawyki – ale Ty jesteś swymi odczuciami, swoim Ja ponad tym. Jakbyś oglądał film – nie ma on wpływu na Twoje Ja. Ten stan jeśli się go osiągnie, daje błogość i rozkosz bez powodu, obiektu, rzeczy, przedmiotów, ludzi, idei Boga. Szczęście po prostu jest, nie trzeba się o nie starać, walczyć, bać o jego utratę. Nikt nie może go zabrać, ukraść, jest prawdziwym skarbem. Oczywiście, smutki, lęki, nienawiść, zakochanie, tęsknota i cała menażeria ludzkich uczuć istnieje – ale Ja nie jest tymi uczuciami, nie wtapia się w nie całkowicie, a jedynie je obserwuje. Widzi je, ale nie mają one nad nią żadnej władzy emocjonalnej. Wewnętrzny nurt błogości, rozkoszy i spokoju, jest nienaruszony. Cierpienie jest, ale Ty nie cierpisz. Obserwujesz, rozkoszując się istnieniem, stanem gdzie nie istnieje czas i tożsamość, a wieczne teraz.

 

Życie w tym stanie, to prawdziwe życie. Życie wolnego człowieka. Czy na szczytach, czy w cuchnącej norze, świadomośc trwa w błogości. Spójrz na ludzi, których podziwiasz. Wszystko co rzekomo daje im szczęście, daje im też strach i ból gdy to utracą. Dzieci mogą zginąć, bogactwo przepadnie, zdrowie ustąpi miejsca chorobie, piekne ciało zostanie okaleczone, władza zostanie odebrana – przecież to zdarza się codziennie. Lokowanie swojego szczęścia w tak przemijających obiektach, jest więzieniem. Bo co to za szczęście, jak pełne jest troski i bólu? Im bardziej ktoś jest dumny z obiektu, tym większa panikę w nim budzi mozliwość utraty obiektu. W ten sposób człowiek mocno trzyma obiekt, nie chcąc go puścić, i obiekt trzyma człowieka.

 

Wygnaniec

 

Przebłyski tych stanów pojawiają się, by zniknąć. Jednak w miarę praktyki, pojawiają się coraz częściej. Ktoś kto doświadczy ekstazy, chociaż raz, przez sekundę, już nie należy do społeczeństwa, jest wygnańcem. Świat mód, trendów i celów do osiągnięcia, nie budzi już szaleńczej ekscytacji, ponieważ wiesz że istnieje coś więcej. Ta wiedza a raczej uczucie, sprawia że stado baranów goniących za obiektami uzna Cię za szaleńca, dziwaka – w najlepszym wypadku. Dlatego naiwni przebudzeni, chcący by ludzkość także posmakowała tego szczęścia, byli mordowani. Stado nigdy nie wybaczy Ci szczęścia, ponieważ nie może Cię w żaden sposób kontrolować. Mało tego, sam fakt Twego istnienia, Twoje szczęście kłuje w oczy, ponieważ jest jawnym dowodem na to, że nie trzeba cierpieć, żyć jak niewolnik. Twoja radość pokazuje światu, że tkwi w błędzie, a ludzie tak naprawdę kochają tylko jedno – poczucie że mają rację, że ich wizja i model świata jest tym prawdziwym, najprawdziwszym.

 

Cóż więc czynić? Milczeć. Nie ukazywać swego spojrzenia otwarcie, ponieważ nie zostanie zakceptowane, ani nawet zrozumiałe. Ludzie próbujący mentalnie zrozumieć sprawy ducha, nigdy ich nie zrozumieją. Milcz i żyj, a w środku raduj się istnieniem. Podążaj ścieżką rozkoszy i błogości, ale zacieraj za sobą ślady. Bądź jak lis skradający się do kurnika, i zagryź tę najtłustszą. Chudzinki zostaw przegrańcom, którym do szczęścia wystarczy nażreć się, wysrać i przejechać pod oknami sąsiada skodą w kredycie.

 

Inne zapisy autora:

0

samiec
samiec http://www.samczeruno.pl

Mojemu ciału dano imię Marek. Przepchnięto je przez szkołę z tytułem ekonomisty. Teraz te ciało działa jako pisarz, ale kim tak naprawdę jestem, nie mam kurwa bladego pojęcia.

126 publikacje
85 komentarze
 

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816