Bez kategorii
Like

Przypomnijmy sobie testament Jana Pawła II

26/03/2011
257 Wyświetlenia
0 Komentarze
20 minut czytania
no-cover

2 kwietnia mija kolejna rocznica śmierci Jana Pawła II. Pochylmy się nad testamentem naszego Papieża i zastanówmy się co możemy zrobić dla jego pamięci, dla Ojczyzny, dla naszej wiary.

0


2 kwietnia mija kolejna rocznica śmierci Jana Pawła II. Dlatego dzisiaj chcę we fragmentach przypomnieć jego testament.

Jest to dokument mało przypominający normalnie sporządzane ostatnie wole. Papież, wbrew opinii o bogaceniu się duchowieństwa, całe życie nic nie posiadał – „Nie pozostawiam po sobie własności, którą należałoby zadysponować.”  Znany jest fakt, że gdy przysłano po jego rzeczy tira znalazł się w nim trochę książek i ukochane narty. Do końca życia, „nie dorobił się na papiestwie”. Zakładał za to wiele fundacji i pomagał m.in. ludom Afryki, Ameryki Łacińskiej, a także wszędzie tam, gdzie była potrzebna pomoc doraźna.

 

Poniżej przedstawiam zestawienie z 2003 r. –źródłohttp://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/rady_pontyfikalne/r_cor_unum/raport2003.html

 

KLĘSKI ŻYWIOŁOWE I EPIDEMIE

Przyczyna interwencji

Suma w US $

Kraje

Trzęsienia ziemi

162 000

Algieria, Salwador, Iran, Turcja, Uganda

Powodzie

243 000

Argentyna, Boliwia, Fidżi, Gwatemala, Sri Lanka, Wietnam

Wojny

241 473

Irak, Liberia, Nigeria, Dem. Rep. Konga

Susza i głód

59 304

Erytrea, Etiopia, Mołdawia

Uchodźcy i emigranci

91 688

Algieria, Angola, Haiti, Rep. Środkowoafrykańska, Uganda

HIV/AIDS

25 000

Malawi, Rumunia

Razem

822 465

23 kraje

   

PROGRAMY POMOCY HUMANITARNEJ

Program

Suma w US $

Kraje

Społeczno-medyczny

93 260

Brazylia, Indie, Izrael, Ukraina, Wietnam

Dzieci

205 384

Brazylia, Chile, Ghana, Indie, Mongolia, Rep. Środkowoafrykańska, Tadżykistan, Ukraina, Uganda, Wietnam

Formacja

103 200

Białoruś, Brazylia, Kolumbia, Indie, Mozambik, Nigeria, Dem. Rep. Konga, Ruanda, Sudan

Rolnictwo i wyżywienie

86 364

Nigeria, Peru, Dem. Rep. Konga, Ruanda, Tanzania, Uganda

Odbudowa i renowacja domów

152 840

Angola, Kamerun, Chorwacja, Etiopia, Jerozolima, Haiti, Indie, Kenia, Libia, Litwa, Rumunia

Społeczno-duszpasterski

188 175

Salwador, Finlandia, Jerozolima, Ghana, Mongolia, Nikaragua, Dem. Rep. Konga, Wietnam

Kobiety

14 000

Angola, Kamerun

Osoby w podeszłym wieku

15 000

Uganda

Razem

858 223

33 kraje

 

 

 

 

Z testamentu widać, że był przygotowany na śmierć bardzo wcześnie. Uważał, że „z możliwością śmierci każdy zawsze musi się liczyć.” Od zamachu na swoje życie, uważał, że jest to czas darowany mu przez Boga i dlatego odtąd ono jeszcze bardziej do Niego należy.”  Ważne są też jego słowa o owocach jaki mogłaby wydać jego śmierć. ”Ufam też, że uczyni ją pożyteczną dla tej największej sprawy, której staram się służyć: dla zbawienia ludzi, dla ocalenia rodziny ludzkiej, a w niej wszystkich narodów i ludów (wśród nich serce w szczególny sposób się zwraca do mojej ziemskiej Ojczyzny), dla osób, które szczególnie mi powierzył – dla sprawy Kościoła, dla chwały Boga Samego.” Myślę, że szczególnie dni jego umierania i czas po odejściu do Domu Pana były szczególne. Świat jakby zatrzymał się na chwilę w swoim pędzie. Ludzie różnych wyznań z całego świata połączyli się w bólu. Chociaż na krótko, ale świat stał się lepszy, bardzie przyjazny. Jest wiele owoców tej śmierci i teraz, takich jak fundacje jego imienia, czy liczne cuda za jego przyczyną.

Ostatnią sprawą, którą chcę poruszyć jest patriotyzm Jana Pawła II. Przebija on w wielu miejscach tego testamentu. Szczególnie mocno widać go w końcowych słowach, gdzie wspomina rodzinę, ludzi i miejsca w Polsce bliskie jego sercu. On nie wstydził się nigdy swoich uczuć dla Ojczyzny. Szkoda, że teraz słowo patriotyzm dla wielu ma wręcz pejoratywne znaczenie, a zdarza się, że wręcz niektórzy jak np. pani Zapendowska podczas "Must be the music. Tylko muzyka" odżegnują się od niego, jak od szatana.

 

Pochylmy się nad testamentem naszego Papieża i zastanówmy się co możemy zrobić dla jego pamięci, dla Ojczyzny, dla naszej wiary.

 

 

 

 

Testament z dnia 6.III.1979 (i dodatki późniejsze) fragmenty

 

W Imię Trójcy Przenajświętszej. Amen.

 

„Czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy Pan wasz przybędzie” (por. Mt 24, 42) – te słowa przypominają mi ostateczne wezwanie, które nastąpi wówczas, kiedy Pan zechce. Pragnę za nim podążyć i pragnę, aby wszystko, co składa się na moje ziemskie życie, przygotowało mnie do tej chwili. Nie wiem, kiedy ona nastąpi, ale tak jak wszystko, również i tę chwilę oddają w ręce Matki mojego Mistrza: totus Tuus. W tych samych rękach matczynych zostawiam wszystko i Wszystkich, z którymi związało mnie moje życie i moje powołanie. W tych Rękach zostawiam nade wszystko Kościół, a także mój Naród i całą ludzkość. Wszystkim dziękuję. Wszystkich proszę o przebaczenie. Proszę także o modlitwę, aby Miłosierdzie Boże okazało się większe od mojej słabości i niegodności.(…)

Nie pozostawiam po sobie własności, którą należałoby zadysponować.Rzeczy codziennego użytku, którymi się posługiwałem, proszę rozdać wedle uznania. Notatki osobiste spalić. Proszę, ażeby nad tymi sprawami czuwał Ks. Stanisław, któremu dziękuję za tyloletnią wyrozumiałą współpracę i pomoc. Wszystkie zaś inne podziękowania zostawiam w sercu przed Bogiem Samym, bo trudno je tu wyrazić.

Co do pogrzebu, powtarzam te same dyspozycje, jakie wydał Ojciec Święty Paweł VI. (dodatek na marginesie: Grób w ziemi, bez sarkofagu. 13.III.1992). O miejscu niech zdecyduje Kolegium Kardynalskie i Rodacy.

Po śmierci proszę o Msze Święte i modlitwy.

Wyrażam najgłębszą ufność, że przy całej mojej słabości Pan udzieli mi każdej łaski potrzebnej, aby sprostać wedle Jego Woli wszelkim zadaniom, doświadczeniom i cierpieniom, jakich zechce zażądać od swego sługi w ciągu życia. Ufam też, że nie dopuści, abym kiedykolwiek przez jakieś swoje postępowanie: słowa, działanie lub zaniedbanie działań, mógł sprzeniewierzyć się moim obowiązkom na tej świętej Piotrowej Stolicy.

 (…)z możliwością śmierci każdy zawsze musi się liczyć. I zawsze musi być przygotowany do tego, że stanie przed Panem i Sędzią – a zarazem Odkupicielem i Ojcem. Więc i ja liczę się z tym nieustannie, powierzając ów decydujący moment Matce Chrystusa i Kościoła – Matce mojej nadziei.

Czasy, w których żyjemy, są niewymownie trudne i niespokojne. Trudna także i nabrzmiała właściwą dla tych czasów próbą – stała się droga Kościoła, zarówno Wiernych jak i Pasterzy. W niektórych krajach, (jak np. w tym, o którym czytałem w czasie rekolekcji), Kościół znajduje się w okresie takiego prześladowania, które w niczym nie ustępuje pierwszym stuleciom, raczej je przewyższa co do stopnia bezwzględności i nienawiści. Sanguis Martyrum – semen Christianorum. A prócz tego – tylu ludzi ginie niewinnie, choćby i w tym kraju, w którym żyjemy…

Pragnę raz jeszcze całkowicie zdać się na Wolę Pana. On Sam zdecyduje, kiedy i jak mam zakończyć moje ziemskie życie i pasterzowanie. W życiu i śmierci Totus Tuus przez Niepokalaną. Przyjmując już teraz tę śmierć, ufam, że Chrystus da mi łaskę owego ostatniego Przejścia czyli Paschy. Ufam też, że uczyni ją pożyteczną dla tej największej sprawy, której staram się służyć: dla zbawienia ludzi, dla ocalenia rodziny ludzkiej, a w niej wszystkich narodów i ludów (wśród nich serce w szczególny sposób się zwraca do mojej ziemskiej Ojczyzny), dla osób, które szczególnie mi powierzył – dla sprawy Kościoła, dla chwały Boga Samego.

.

1. Kiedy w dniu 16.października 1978 konklawe kardynałów wybrało Jana Pawła II, Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński powiedział do mnie: «Zadaniem nowego papieża będzie wprowadzić Kościół w Trzecie Tysiąclecie». Nie wiem, czy przytaczam to zdanie dosłownie, ale taki z pewnością był sens tego, co wówczas usłyszałem. Wypowiedział je zaś Człowiek, który przeszedł do historii jako Prymas Tysiąclecia. Wielki Prymas. Byłem świadkiem Jego posłannictwa, Jego heroicznego zawierzenia. Jego zmagań i Jego zwycięstwa. «Zwycięstwo, kiedy przyjdzie, będzie to zwycięstwo przez Maryję» – zwykł był powtarzać Prymas Tysiąclecia słowa swego Poprzednika kard. Augusta Hlonda.

W ten sposób zostałem poniekąd przygotowany do zadania, które w dniu 16. października 1978 r. stanęło przede mną. W chwili, kiedy piszę te słowa jubileuszowy Rok 2000 stał się już rzeczywistością, która trwa. W nocy 24 grudnia 1999 r. została otwarta symboliczna Brama Wielkiego Jubileuszu w Bazylice św. Piotra, z kolei u św. Jana na Lateranie, u Matki Bożej Większej (S.Maria Maggiore) – w Nowy Rok, a w dniu 19 stycznia Brama Bazyliki św. Pawła «za murami». To ostatnie wydarzenie ze względu na swój ekumeniczny charakter szczególnie zapisało się w pamięci.

2. W miarę jak Rok Jubileuszowy 2000 posuwa się naprzód, z dnia na dzień i z miesiąca na miesiąc, zamyka się za nami dwudziesty wiek, a otwiera wiek dwudziesty pierwszy. Z wyroków Opatrzności dane mi było żyć w tym trudnym stuleciu, które odchodzi do przeszłości, a w roku, w którym wiek mego życia dosięga lat osiemdziesięciu («octogesima adveniens»), należy pytać, czy nie czas powtórzyć za biblijnym Symeonem «Nunc dimittis»?

W dniu 13. maja 1981 r., w dniu zamachu na Papieża podczas audiencji na placu św. Piotra, Opatrzność Boża w sposób cudowny ocaliła mnie od śmierci. Ten, który jest jedynym Panem Życia i śmierci, sam mi to życie przedłużył, niejako podarował na nowo. Odtąd ono jeszcze bardziej do Niego należy. Ufam, że On Sam pozwoli mi rozpoznać, dokąd mam pełnić tę posługę, do której mnie wezwał w dniu 16.października 1978. Proszę Go, ażeby raczył mnie odwołać wówczas, kiedy Sam zechce. «W życiu i śmierci do Pana należymy … Pańscy jesteśmy» (por. Rz 14, 8). Ufam też, że dokąd dane mi będzie spełniać Piotrową posługę w Kościele, Miłosierdzie Boże zechce użyczać mi sił do tej posługi nieodzownych.

3. Jak co roku podczas rekolekcji odczytałem mój testament z dnia 6.III.1979. Dyspozycje w nim zawarte w dalszym ciągu podtrzymuję. To, co wówczas a także w czasie kolejnych rekolekcji zostało dopisane, stanowi odzwierciedlenie trudnej i napiętej sytuacji ogólnej, która cechowała lata osiemdziesiąte. Od jesieni roku 1989 sytuacja ta uległa zmianie. Ostatnie dziesięciolecie ubiegłego stulecia wolne było od dawniejszych napięć, co nie znaczy, że nie przyniosło z sobą nowych problemów i trudności. Niech będą dzięki Bożej Opatrzności w sposób szczególny za to, że okres tzw. «zimnej wojny» zakończył się bez zbrojnego konfliktu nuklearnego, którego niebezpieczeństwo w minionym okresie wisiało nad światem.

4. Stojąc na progu trzeciego tysiąclecia «in medio Ecclesiae», pragnę raz jeszcze wyrazić wdzięczność Duchowi Świętemu za wielki dar Soboru Watykańskiego II, którego wraz z całym Kościołem – a w szczególności z całym Episkopatem – czuję się dłużnikiem. Jestem przekonany, że długo jeszcze dane będzie nowym pokoleniom czerpać z tych bogactw, jakimi ten Sobór XX wieku nas obdarował. Jako Biskup, który uczestniczył w soborowym wydarzeniu od pierwszego do ostatniego dnia, pragnę powierzyć to wielkie dziedzictwo wszystkim, którzy do jego realizacji są i będą w przyszłości powołani. Sam zaś dziękuję Wiecznemu Pasterzowi za to, że pozwolił mi tej wielkiej sprawie służyć w ciągu wszystkich lat mego pontyfikatu.

«In medio Ecclesiae» … od najmłodszych lat biskupiego powołania – właśnie dzięki Soborowi – dane mi było doświadczyć braterskiej wspólnoty Episkopatu. Jako kapłan Archidiecezji Krakowskiej doświadczyłem, czym jest braterska wspólnota prezbyterium – Sobór zaś otworzył nowy wymiar tego doświadczenia.

5. Ileż osób winien bym tutaj wymienić? Chyba już większość z nich Pan Bóg powołał do Siebie – Tych, którzy jeszcze znajdują się po tej stronie, niech słowa tego testamentu przypomną, wszystkich i wszędzie, gdziekolwiek się znajdują.

W ciągu dwudziestu z górą lat spełniania Piotrowej posługi «in medio Ecclesiae» doznałem życzliwej i jakże owocnej współpracy wielu Księży Kardynałów, Arcybiskupów i Biskupów, wielu kapłanów, wielu osób zakonnych – Braci i Sióstr – wreszcie bardzo wielu osób świeckich, ze środowiska kurialnego, ze strony wikariatu Diecezji Rzymskiej oraz spoza tych środowisk.

Jakże nie ogarnąć wdzięczną pamięcią wszystkich na świecie Episkopatów, z którymi spotykałem się w rytmie odwiedzin «ad limina Apostolorum»? Jakże nie pamiętać tylu Braci chrześcijan – nie katolików? A rabina Rzymu? i tylu innych przedstawicieli religii pozachrześcijańskich? A ilu przedstawicieli świata kultury, nauki, polityki, środków przekazu?

6. W miarę, jak zbliża się kres mego ziemskiego życia, wracam pamięcią do jego początku, do moich Rodziców, Brata i Siostry (której nie znałem, bo zmarła przed moim narodzeniem), do wadowickiej parafii, gdzie zostałem ochrzczony, do tego miasta mojej młodości, do rówieśników, koleżanek i kolegów ze szkoły podstawowej, z gimnazjum, z uniwersytetu, do czasów okupacji, gdy pracowałem jako robotnik, a potem do parafii w Niegowici, i krakowskiej św. Floriana, do duszpasterstwa akademickiego, do środowiska … do wielu środowisk … w Krakowie, w Rzymie … do osób, które Pan mi szczególnie powierzył – wszystkim pragnę powiedzieć jedno: «Bóg Wam zapłać»!

«In manus Tuas, Domine, commendo spiritum meum».

A.D.

17.III.2000

 

źródło –http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/inne/testament_jp2_20050407.html

Inne zapisy autora:

0

sgosia

Wsród rzeki zla szukam dobra, które jest w nas.

72 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758