BIZNES
Like

Przemilczana prywatyzacja

03/12/2013
573 Wyświetlenia
2 Komentarze
59 minut czytania
Przemilczana prywatyzacja

W poprzednich opracowaniach w ‘Powikłanej prywatyzacji’ i ‘Pośpiesznej prywatyzacji’, zamieszczonych na łamach Nowego Ekranu przedstawiliśmy naświetlenie przesłanek prywatyzacyjnych oraz ogólny zakres przedmiotowy i kosztowy.

0


Teraz prezentujemy proces prywatyzacyjny z pierwszego okresu w ujęciu podmiotów gospodarczych. W tym pierwszym okresie prywatyzowano/sprzedawano w zasadzie najnowocześniejsze gospodarczo i technologicznie przedsiębiorstwa/spółki i to głównie firmom/kapitałowi zagranicznemu. Przesłanki ukierunkowywania uprzywilejowanej prywatyzacji/sprzedaży narodowych spółek produkcyjnych kapitałowi zagranicznemu nie są powszechnie znane, są przemilczane czy nawet zatajane, a w publicystyce ekonomicznej zupełnie z niezrozumiałych względów pomijane, co niniejszym staramy się, choć z opóźnieniem, nadrobić.
Nie znaną publicznie sprawą jest cicha wykładnia rządowej, ówczesnej polityki gospodarczej ukierunkowanej na przyspieszoną sprzedaż majątku narodowego firmom zagranicznym i to na warunkach ratalnych, a nawet kredytowych., zamiast kapitałowi narodowemu z wolnorynkową odpłatnością przez obywateli za nabywane akcje/udziały z dopuszczeniem poza załogami tych prywatyzowanych przedsiębiorstw, nawet z przywilejem inteligencji technicznej, do szerokiego akcjonariatu, który jak to ówcześnie rządowi przedstawialiśmy mógłby stanowić około 70 procent kapitału akcyjnego/udziałowego prywatyzowanego dotychczas o społecznej własności danego zakładu. Pozostałe 30 procent powinno być pozostawione w dyspozycji branżowych związków/stowarzyszeń pracodawców do których każde przedsiębiorstwo/spółka obowiązkowo rodzajowo by zostało przyporządkowane. Te branżowe związki/stowarzyszenia pracodawców rządziłyby się własną działalnością z jedynym warunkiem, że każdy podmiot gospodarczy ma prawnie obowiązkową przynależność do takiego rodzajowo branżowego związku/stowarzyszenia pracodawców. Członkowskie podmioty gospodarcze płaciłyby dobrowolnie, nie narzucaną przez państwo składkę członkowską. Związki pracodawców pełniłyby jednocześnie funkcje branżowego ośrodka z prawem handlu  zagranicznego, mogłyby przejmować od państwa dane przedsiębiorstwa/spółki, które państwo likwidowało i nadal nierozważnie likwiduje, i utrzymywać je w ramach rezerwy zdolności mocy produkcyjnych, na czas lepszej wewnętrznej i zewnętrznej/zagranicznej koniunktury gospodarczej, czy zwiększania podaży wyrobów krajowych i przeciwdziałania wzrostowi uzależniania gospodarki od wysokiego stopnia importochłonności i to podwykonawczej czy poddostawczej.

Związki te zagospodarowywałyby na cele działalności gospodarczej majątek w pośpiesznie likwidowanych przedsiębiorstwach czy różnych zakładach, zamiast nieznanej społeczeństwu całkowitej marnotrawczej likwidacji ich stanu majątkowego (w niektórych przypadkach zaorano nawet grunty zakładowe po zlikwidowanych zakładach), przejąć je dla zagospodarowania, zamiast likwidacji tych zakładów, utrzymać je w ramach rezerwy mocy i zdolności produkcyjnych i uruchamiać te zdolności produkcyjne w sytuacji ustabilizowania gospodarki z pierwszego okresu żywiołowych i nie opanowanych przemian, do czasu nadejścia ożywienia gospodarczego. W międzyczasie  prowadzić proces ich restrukturyzacji, to jest zmiany struktury asortymentowej produkcji. W ten sposób można by wpływać długoterminowo na kształtowanie i ukształtowanie się właściwych struktur gospodarczych w gospodarce narodowej i przeciwdziałać stałemu wzrostowi uzależniania gospodarki narodowej od silnego i rażąco zbędnego importu. Zmniejszenie stopnia ekonomicznej zależności/importochłonności w sektorze przemysłowym, a nawet i to bieżąco w sektorze usługowym jest koniecznym i żywotnym celem strategicznym gospodarki polskiej w długim horyzoncie czasowym, z czym władze w całym już dwudziestoletnim okresie gospodarki rynkowej sobie nie radzą, i nawet nadal nie mają programu jak odwrócić te zastane po socjalizmie pro sowieckie struktury gospodarcze i ukierunkować gospodarkę na eksportowość, a nie na rzucaną zewnętrznie importochłonność. Związki te mogłyby mieć branżowe ośrodki badawczo-technologiczne i doradcze, prowadzić ewidencję ekonomiczno-techniczną, statystykę branżową, a także udzielać zasileniowego wsparcia finansowego członkowskim podmiotom gospodarczym, choćby o charakterze poręczeniowym czy nawet gwarancyjnym, a nawet mieć towarzystwa kredytowe na wzór międzywojenny czy na współczesny wzór amerykański lub niemiecki. Organizowaliśmy też instytucję finansową do zbierania kapitału od Rodaków z kraju i z zagranicy na inwestowanie w Polsce z przeznaczeniem tych środków na wykup od państwa likwidowanych ze względów politycznych, a nie ekonomicznych przedsiębiorstw o zasięgu lokalnej i ogólnokrajowej działalności, ale to wszystko było rażąco napastliwie ignorowane i bojkotowane podobnie jak kasy budowlane na budownictwo socjalne i komunalne.Gdyby takie związki/stowarzyszenia zostały powołane lub gdyby przyzwolono na ich powstanie i funkcjonowanie nie doszłoby do likwidacji w latach 1990-94 aż 1 275 rożnych zakładów produkcyjnych, a używając terminu działacza komunistycznego biura politycznego Zenona Kliszki z okresu strajku w Stoczni Gdańskiej w roku 1970 ,który wówczas powiedział, że stocznię Gdańską należy zaorać i wygnać zatrudnioną tam załogę, teraz te zlikwidowane zakłady w dużym stopniu niemal zaorano.

Nieprzemyślany skutkiem stanu gospodarczego i polityki społecznej, pośpieszny proces prywatyzacyjny intensyfikowano w drugiej połowie roku 1990, choć władze nie miały żadnego strategicznego i długoterminowego programu gospodarczego, zakładającego tempo wzrostu produktu narodowego /dochodu na głowę mieszkańca/ i oddłużenia zagranicznego kraju. Programu polityczno-gospodarczego przewidującego założeniowo i terminowo osiągniecie bieżącego poziomu rozwoju gospodarczego i wskaźnika dochodu narodowego na mieszkańca kraju w stosunku porównawczym do: krajów najwyżej rozwiniętych – Europy Zachodniej, członków ówczesnej Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej. Gdyby ówczesne słabe kwalifikacyjnie i gospodarczo rządy miały taki program, którego opracowanie powinien nakazać Sejm, nie doszłoby do takiej bezzasadnej z punktu widzenia interesu narodowego fizycznej likwidacji aż tak ogromnej liczby przedsiębiorstw, stanowiących 20 procent ich stanu z roku 1989 i spadku dochodu narodowego w roku 1991 aż o około 18,5 procent w stosunku do roku 1989. Dokonano likwidacji tak ogromnej liczby przedsiębiorstw, aż do tego stopnia, że całe rejony kraju zostały pozbawione zdolności produkcyjnej i natychmiastowego powstania o dużej liczebności bezrobocia i to o strukturze zdolnej kwalifikacjami technicznymi i doświadczeniem zawodowym rzesz pracowniczych, pozbawionych na dłuższą perspektywę środków do życia i utrzymania rodzin .Tylko w latach 1990-94 na bezzasadne wcześniejsze emerytury obciążające wydatki państwowe przeszło ponad 1,5 mln uprzednio pracowitych obywateli, którzy za powojennego socjalizmu odbudowywali i budowali intensywnie modernizowaną w latach 70-tych gospodarkę polską.

                                                       1. Narodziny wykluczenia ekonomicznego

       Opisane wyżej zjawiska towarzyszące szerzej rozpoczętemu procesowi prywatyzacji w roku 1991, a głównie od  zlecenia przez rząd firmom  zagranicznym opracowania założeń prywatyzacji całej gospodarki i poszczególnych wszystkich jej branż, dało początek niebezpiecznemu ekonomicznemu zjawisku  „wykluczenia” świata pracy z działalności przemysłowo-produkcyjnej i inteligencji technicznej z życia gospodarczego na kilka  następnych dekad. Poprzez tę niejasną dla społeczeństwa i w znacznej części ukrywaną merytorycznie przed  nim transformacje gospodarczą, tworzono niemal samoczynnie zjawisko wykluczenia, wyłączenia czy odrzucenia szerokich rzesz pracowników przemysłowych, rolnych naukowych z instytutów  naukowo-badawczych  i branżowych z czynnego i twórczego dla państwa  życia zawodowo – gospodarczego. Odrzuceni procesem tej i takiej prywatyzacji zostali począwszy już od roku 1991 po likwidacji, rozwiązaniu czy pól darmowej sprzedaży  ich zakładów obcym, w których oni w pozostałej mniejszości liczbowej nie mogą mieć nawet związków zawodowych, ich praca nie może mieć znamion ,jak dotychczas szkodliwości, w państwowym była, w zagranicznym ta sama farba już nie może być szkodliwa, odrzuceni, rozproszeni rozgonieni, i po wpędzeniu w nędze i nihilizm zawodowy i państwowy pozostali w marnotrawstwie swoich umiejętności i przygnębieni świadomością, że zostali przez wszystkich, nawet walczących z nimi przyjaciół, opuszczeni jakby na zawsze.To zapoczątkowane właśnie w tym okresie eliminowanie, wyrzucanie, i wyzbywanie się wielo i mało zakładowych wysoko kwalifikowanych  i twórczych kadr przemysłowych, a  nawet handlu zagranicznego czy instytutów zapoczątkuje w późniejszym  okresie dalszej prywatyzacji poważne problemy gospodarcze i społeczno-ekonomiczne trwające  dekady, z którymi państwo będzie się borykać w nieporadności ich rozwiązywania przez dekady, obniżając jednocześnie poziom  i tempo  rozwoju gospodarczego kraju w stosunku do przeszłości i do sąsiadów i także do reszty świata. Te odrzucane ekonomicznie i technicznie kadry przemysłowe czy rolne które z duma przemian marzyły  o wolnym kraju i jego rozwoju, budowie silnej gospodarczo Polski zostały w upokorzeniu i bezradnej rozproszonej samotności skierowane na bezczynność zawodowa i opiekę społeczną, a marzyli o tworzeniu potencjału silnej wszechstronnością konkurencyjną  Polski. W bezczynności bez przywódctwa zbędni dla wszystkich stali się lepem różnorodnych agitacji pustosłownych różnych partii i skierowani przeciw sobie, górnictwo przeciw morzu, przemysłowe/handlowe przeciw rolnikom i rybakom, a rolnicy przeciw wierze, kościołowi i miastu. Wykluczeni, czy odrzuceni z procesu gospodarczego i od aktywności zawodowej z odebranych im zakładów pracy, przemysłu, wyłączeni od dochodów, zbędni nawet wiekowo w konsekwencji rozpaczy odrzucający nawet rzeczywistość polityczną i ekonomiczną, a walczyli o lepszą przyszłość swoją i Państwa, przeszli w stan negacji sensu polityki rządzących, niegodnych nawet ich głosów wyborczych, choć nadal żyją państwem, jego sprawami i jego stresami publicznymi, oraz nadal też upominają się o to ich państwo. Nadal troszczą się o swoje państwo, myślą intensywnie o nim, lecz nie mają przywództwa, które chciałoby z nimi rozmawiać i zadbać o nich i o ich rodziny. Te wykluczone czy odrzucone rzesze wykształconych kadr, które są dumne z dokonań, żyją dokonaniami, że rozwinęli przemysł, rozbudowali potencjał, wytwórczy państwa, modernizowali go, który w okresie świeżo wywalczonej wolności w tajemnicy przed nimi tak łatwo i tanio został zbyty obcym i to jeszcze w zatajeniu przed nimi, a nawet z dużymi stratami likwidowano, czy wyzbywano się go za przysłowiową złotówkę. Nie rozumieją sensu i celowości takiej prywatyzacji, której nikt ich uczciwie nie informował, nie rozumieją takiej polityki gospodarczej, nie wiedzą w czyim interesie była prowadzona taka prywatyzacja, i z tego powodu nie integrują się z przywództwem gospodarczym swojego kraju i eliminują się biernością z życia  publicznego, w który m nie widzą celów, które oni by popierali których oczekują. Nikt nie chce ich zagospodarować ekonomicznie, tylko kompanijnie,  jednomandatowo i to wybiórczo raz na kilka lat.

       Kadry techniczne zakładów przemysłowych, inżynieryjne i inteligencja naukowo techniczna, której zniszczono przemysł, który oni chcieli w wolności gospodarczej wyprowadzić na wyżyny światowej nowoczesności odebrano im bez ich woli i udziału. Przez to odebrano im i ich pokoleniu możliwości rozwoju zawodowego i przegoniono ich, nakazując im przystosowanie się do obcych korporacji, obcego im przemysłu i handlu. Przez to rozproszenie korporacyjne i krótkotrwale przekserowanie biznesowe, wyzbyto ich, a nawet studentów i kadry naukowe uczelni technicznych z optymizmu, kiedy nie mają przemysłu, który mogliby nowocześnie tworzyć, dla którego by pracowali, mogliby wprowadzać wynalazki, patenty, i nowości, a teraz nie mając przemysłu nie mogą, obcy ich nie potrzebują, a jeśli to za darmo.

       Polska, jako kraj o silnym przemyśle zamykała obcym nasz rynek narodowy, budowała zakłady, fabryki, przedsiębiorstwa, zakłady doświadczalne i usługowe i chroniła je przed przechwytem przez obcych w rzekomo wolnej obcej konkurencji, w której obce rynki dla polskich dóbr rożnymi kruczkami były ograniczane w dostępie, czy nawet zamykane. Ta odrzucona społeczność techniczna została dodatkowo powiększona przez wykluczonych właścicieli usług rzemieślniczych, rzemiosła, małego przemysłu, właścicieli hurtowni, firm usługowych oraz w znacznej części także i spółdzielczości, choćby zlikwidowanej spółdzielczości inwalidzkiej. Te ogromne liczebnie porzucone masy pracownicze w tych trudnych dla nich warunkach  zgotowanych im przez ich nowe demokratyczne władze i to w okresie pokojowym, zostały obdarzone dodatkowo represjami w różnorodnych zobowiązaniach względem państwa, przechodząc tym samym w długoletni okres wegetacji intelektualno-zawodowej i materialnej.

                                                               2. Uwarunkowania zewnętrzne

       Zewnętrzne warunki polityczne do tak lekkomyślnej prywatyzacji nie występowały. Polska miała bardzo sprzyjającą atmosferę polityczną w świecie wypracowaną przez Naród w okresie walki z dyktaturą komunistyczną w szczególności za walkę z okresu wojskowego stanu wojennego z wyjątkiem stanowiska Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego, które to instytucje już od Sejmu kontraktowego narzucały Polsce antywłasnościowe programy o dekomunizacji gospodarki narodowej i likwidacji własności narodowej jako państwowej do przymusowej prywatyzacji z umiędzynarodowieniem gospodarki z ograniczeniem polskiej jurysdykcji nad firmami/koncernami zagranicznymi.Te dwie międzynarodowe instytucje narzucały Polsce eksperymentalne rzekomo liberalne programy gospodarcze, niejako do testowania, aby po eksperymencie można je było przenieść na inne kraje wyzwolone spod sowieckiej dominacji. Sprawdzano czy Polska je przyjmie, wiedząc, że w tym okresie stacjonuje w Polsce potężna militarna siła sowiecka i w dużym stopniu istnieje jeszcze pro sowiecki aparat  polityczny współtworzący doktrynalny opór w demokratyzacji kraju i gospodarki oraz społeczno-prasowy, a powstające młode partie polityczne bez doświadczonego przywództwa, strategicznej myśli politycznej i gospodarczej są łatwe do obróbki ekonomicznej i politycznej.

       Te młode partyjki były zupełnie pozbawione perspektywicznych myśli gospodarczych i z młodzieńczym  rozumowaniem, z kompleksem cudzoziemszczyzny, przyjmowały to, co rzekomo rozumni zachodni geniusze im podpowiadali, w szczególności ci z za wielkiej wody i z za Odry. Ci ostatni robili wszystko i wszelkimi siłami pokojowymi, w inny sposób już nie mogli, aby osłabić potencjał gospodarczy Polski i aby jak największa liczba przedsiębiorstw została zlikwidowana czy sprywatyzowana, w taki sposób, aby oni mogli je korzystnie nabywać i w dodatku tych, które były położone na odzyskanych przez Polskę terenach z wielowiekowej niewoli germańskiej. Szczególną i bardzo silną presję na prywatyzację gospodarki polskiej, głównie sektora bankowego i wielkich przedsiębiorstw wywierał Bank Światowy, który niemal natychmiast wysłał do Polski swoich przedstawicieli  (ubolewać należy, że do tej nielojalnej pracy wysłał swoich pracowników polskiego pochodzenia), a wkrótce nawet funkcjonowała w Warszawie delegatura tego banku pod nazwą jego agendy jako International Finance Corporation, która nie posiadała nawet rachunku bankowego w banku polskim tylko w zagranicznym, aby polskie władze, głównie opozycja prywatyzacyjna nie miały bezpośredniej możliwości kontroli przepływu transferu środków dewizowych pozyskiwanych w różnorodny sposób w Polsce. Delegatura ta bardziej uprawiała kombinacyjny interes prywatny niż reprezentowała Bank Światowy w doradztwie gospodarczym, którego niemal nigdy nie prezentowała na żadnych polskich uczelniach ekonomicznych czy uniwersyteckich, ani gdzie indziej, i tak naprawdę to nie wiadomo komu ta agenda w Polsce doradzała. Wiadomo natomiast, ze tylko w latach 1990-94 na doradztwie przy rzekomej prywatyzacji państwowych przedsiębiorstw łącznie zarobiła w tym okresie aż 3 709 285 dolarów, choć prywatyzowane przez nią przedsiębiorstwa praktycznie już nie istnieją, a ile zarobiły inne zagraniczne firmy doradzające obrazuje tabela 1 (ABY POWIĘKSZYĆ TABELĘ, KLIKNIJ NA NIĄ):


Uwagi; W doradztwie uczestniczyły ponad 143 firmy na tę łączną kwotę wydatku dewizowego. Firma Bain Company z Bostonu okupująca pierwsze miejsce w zarobku doradczym posiada swój oddział zagraniczny w Niemczech pod tą sama nazwą jako Bain Company Germany i należałoby ją traktować jako jedność, ponieważ niektóre umowy były zawierane z Bostonem, a realizowane przez oddział Niemiecki.

Największe wydatki na cudzoziemskie doradztwo poniesiono względem firmy amerykańskiej Bain Company z Bostonu, która razem ze swoim oddziałem w Niemczech zarobiła na doradztwie polskiemu rządowi w latach 1991-94 aż 9 556 090 dolarów. Na drugim miejscu znalazła się Międzynarodowa Korporacja Finansowa będąca agendą Banku Światowego. Pozostałą kolejność dochodową z doradztwa polskim władzom obrazuje tabela 1.

       Ciekawostką gospodarczą  jest, czy i w co te firmy zainwestowały w Polsce uzyskane z tego tytułu środki dewizowe. Międzynarodowa Korporacja Finansowa dokonywała jako doradca prywatyzacyjny prywatyzacji wielu najnowocześniejszych naszych przedsiębiorstw jak np. Fabrykę Mebli ‘Swarzędz’ w Swarzędzu za niewyobrażalnie wysoką w zrozumieniu polskiego robotnika, nauczyciela/naukowca, policjanta czy urzędnika zapłatę dewizową nawet do tego stopnia, że koszt ich doradztwa przy prywatyzacji tej fabryki stanowił połowę kwoty wpływów uzyskanych z jej rzekomo trafnej efektywnie sprzedaży, tak efektywnej że fabryka przestała w ogóle istnieć, a grunty jej byłego terenu można dziś nawet orać.

       Innym wewnętrznym czynnikiem dyskwalifikującym cały ten proces prywatyzacyjny tego pierwszego okresu była galopująca inflacja wywołana nie czynnikami zewnętrznymi, a nową polityką gospodarczo-finansową i permanentnym procesem przemilczanej w polityce gospodarczej i publicystyce rządowej rażąco wysoką w stopie dewaluacja kursu dewizowego zlotowego w stosunku do dolara amerykańskiego, która w skutkach ekonomicznych dla gospodarki i w stosunkach społecznych miała wprost dramatyczny charakter.
Tak na przykład dewaluacja złotego do dolara USA w roku 1990 w stosunku do kursu z roku 1989 wyniosła 656,8 procent, w roku 1991 w stosunku do 1989 roku 731,7 procent, w roku 1992 analogicznie do roku 1989 już o 942,5 procent, w roku 1993 dalej wzrosła do 1 254,6 procent, a w roku 1994 osiągnęła już 1 571,4 procent dewaluacji. Średnioroczna stopa dewaluacji kursu dewizowego złotego w stosunku do dolara z roku 1989 wyniosła za okres pierwszych 5-ciu lat prywatyzacji z lat 1990-94 aż 1 031,4 procent. Zmienność dewaluacyjna kursu dewizowego w stosunku rok do roku, która obowiązkowo powinna być uwzględniana przy wycenie zbywanego majątku państwowego, w poszczególnych pierwszych latach dziewięćdziesiątych kształtowała się również na wysokiej stopie zmienności. I tak w roku 1990 w stosunku do roku 1989 kurs uległ dewaluacji o 556,9 procent, w roku 1991 w stosunku do roku 1990 o 11,4 procent, w roku 1992 w stosunku do roku 1991 o 28,8 procent, w roku 1993 w stosunku do roku 1992 o 33,1 procent i w roku 1994 w stosunku do roku 1993 o 25,3 procent. Średniorocznie za okres tych pięciu lat 1990-94 wyniosła 131,1 procent. Znaczy to, że w takim stopniu spadała wartość zbywanego dla zagranicy majątku narodowego intensywnie przechwytywanego przez zagranicznych spekulantów przy rażącej naiwności zbywających polskich przedstawicieli. Tylko ten czynnik uzasadniał zaniechanie prywatyzacji/sprzedaży spółek narodowych spekulacyjnemu kapitałowi zagranicznemu różnorodnych firm i koncernów zagranicznych, zarówno narodowych jak i ponad narodowych, które nie podlegają polskiej jurysdykcji, choć prowadzą działalność gospodarczą w Polsce, a nasze władze nie czynią nawet prób by objąć je częściowo narodową jurysdykcją.

       Z tych względów cały ten pośpiesznie jakby z nakazu zewnętrznego rozpoczęty proces prywatyzacyjny należało odłożyć, i bezwzględnie zaniechać czasowo sprzedaży przedsiębiorstw narodowych zagranicznym osobom prawnym i fizycznym, a tylko w nieznacznym stopniu dokonywać prywatyzacji pracowniczej, to znaczy zbywać dany zakład na rzecz załogi przekształcając go w spółkę pracowniczą. Pozostałość odłożyć na późniejszy okres do czasu przygotowania samych przedsiębiorstw do procesu przekształceniowego i lepszego uzyskania po przygotowaniu, wszystkich parametrów ekonomicznych, ujednolicenia i ustabilizowania kursu dewizowego i przeprowadzenia denominacji złotego oraz opracowania państwowych i branżowych programów przemian strukturalnych, opracowania wycen majątkowych przedsiębiorstw w warunkach tak galopującej inflacji i dewaluacji narodowej waluty i prawnego oraz ekonomicznego przygotowania samych przedsiębiorstw/spółek, które do takiej prywatyzacji nie tylko, że nie były przygotowane choćby prawnie, bo nie miały uporządkowanego prawa własności do majątku, którym gospodarowały, bo do tego pospiesznego procesu prywatyzacji nie były przygotowywane i nie włączone. Decyzje prywatyzacyjne zapadały poza przedsiębiorstwami w organach państwowych na szczeblu rządowym przez Radę Ministrów, Ministerstwo Przemysłu i Handlu oraz Ministerstwo Przekształceń Własnościowych z pewnym zakresem prac przygotowawczych w Agencji Prywatyzacji, rozwiązanej dopiero w roku 2002.

                                                        3.Rok 1990 próbnym okresem prywatyzacji

W roku 1990 zaczęto eksperymentować przy prywatyzacji/sprzedaży przedsiębiorstw państwowych,  których było 8 592, ale silne ówczesne związki zawodowe stały na przeszkodzie swobodnej i uznaniowej sprzedaży i oczekiwały od rządu długoterminowego programu przekształceń prywatyzacyjnych, przede wszystkim oczekiwały opracowanego programu utworzenia sektora państwowego, określającego, które dotychczasowe przedsiębiorstwa zostaną w nim ujęte jako nie podlegające zakulisowej prywatyzacji/sprzedaży, a dla reszty pozostałych program powinien przewidywać komu i kiedy mogą one być zbywane.

       Związki zawodowe stały na stanowisku większego stopnia prywatyzacji pracowniczej, to znaczy sprzedaży zakładów załogom po ich przekształceniu w spółki z częściowym uwłaszczeniem załogi akcjami spółki, a resztę kapitału akcyjnego podzielonego na akcje, załogi mogłyby nabywać odpłatnie, gotówkowo i kredytowo. Takie propozycje dla programu prywatyzacyjnego przedłożyli jeszcze w roku 1989 i na początku roku 1990 organom rządowym eksperci /z autorem włącznie/ skupieni wokół b. ministra finansów Mariana Krzaka z jednoczesnym wskazaniem przekształcenia prawnego wszystkich przedsiębiorstw państwowych funkcjonujących w oparciu o podstawy dekretowe nawet z czasów Bieruta na prawo handlowe przedwojennego kodeksu handlowego, co zresztą władze przyjęły, a Sejm uchwalił w roku 1990 stosowną ustawę o przekształceniu przedsiębiorstw w spółki prawa handlowego.

       Autorom tego przełomowego programu chodziło między innymi i o to, aby po przekształceniu przedsiębiorstw w spółki prawa handlowego można było zamienić zobowiązania kredytowe /złotowe i dewizowe z tytułu kredytów  inwestycyjnych, handlowych i finansowych, dotychczasowych państwowych kredytobiorców produkcyjnych i usługowych na ich akcje lub udziały dla krajowych podmiotów kredytodawczych. Mogło to znacząco zwiększyć zasobność w kapitale własnym tych już powstałych z przekształcenia prawnego spółek dotychczas ostro ograniczanego im przez państwo, ministra finansów, a dotychczasowe dewizowe zobowiązania kredytowe tych spółek nie stanowiłyby podstaw do różnorodnej spekulacyjnej ich wyceny majątkowej przy sprzedaży przedsiębiorstw/spółek zagranicznym nabywcom/spekulantom i rząd byłby zwolniony od wywieranej na niego presji zaniżania wartości zbywanego cudzoziemcom majątku narodowego.

       Poprzez taki program nie musielibyśmy spłacać znacznej części zadłużenia zagranicznego, którego Polska w tych pierwszych latach 1990-tych nie była w stanie spłacać i musiała po zapaści gospodarczej stanu wojennego wymuszać renegocjacje spłaty zadłużenia, rozłożenia spłat na dłuższe okresy płatnicze. Renegocjacje te dotyczyły głównie krajów uprzemysłowionego Zachodu, bo Sowieci na żadne renegocjacje w spłacie zobowiązań dewizowych za sprzęt zbrojeniowy czy ropę naftową lub gaz zawsze żądali spłat gotówkowych i to niemal natychmiast, choć Polska miała z nimi w pozostałej części rodzajowej handlu zagranicznego dodatnie saldo handlowe i finansowała oraz kredytowała tym sposobem tego imperialnego kolosa, który jednocześnie tylko w nieznacznym stopniu płacił za stacjonowanie w Polsce swoich wojsk okupacyjnych. Zamiast opracowania takiego programu prywatyzacyjnego, jakiego żądały związki zawodowe i jakiego oczekiwała zawodowa opinia publiczna w Polsce i załogi zakładów pracy, władze po cichu wybrały w zatajanych do dziś uzgodnieniach z zagranicą, głównie ze Stanami Zjednoczonymi i z Bankiem Światowym, że programy prywatyzacyjne nawet dla całych i wszystkich dwudziestu branż gospodarczych naszej gospodarki będą opracowywać, jako tak zwane sektorowe/branżowe analizy prywatyzacyjne, wyłącznie obce firmy doradcze, a nie krajowe specjalistyczne podmioty gospodarcze, ośrodki naukowo badawcze, instytuty branżowe i naukowe czy indywidualni eksperci których w Polsce nie brakowało, choćby zrzeszonych w towarzystwach ekonomicznych czy technicznych czy zatrudnionych w tylu uczelniach ekonomicznych i technicznych cywilnych jak i wojskowych.

       Dla sfinansowania prac tych zagranicznych doradców prywatyzacyjnych  pochodzących również z Banku Światowego, i sfery  finansowej, której doradztwo było najsłabsze i najdroższe, zaciągnięto nawet do dziś przemilczany przez krajową opinię publiczną, w roku 1990/91 kredyt finansowy w wysokości 290 mln dolarów amerykańskich w Banku Światowym w całości przeznaczony na sfinansowanie usług zagranicznego doradztwa prywatyzacyjnego. To z tego źródła następowały tak hojne zapłaty za to doradztwo, do tego stopnia, że dla jednego prywatyzowanego przedsiębiorstwa/spółki analizę prywatyzacyjną wykonywało jednocześnie kilku zagranicznych wysoko płatnych doradców prywatyzacyjnych, a nie krajowych.
Zagraniczne doradztwo prywatyzacyjne wystąpiło już w roku 1990 przy prywatyzacji eksperymentalnej, właściwie z jego agendy Międzynarodowej Korporacji spółki Exbud z Kielc, której 45 procentowy pakiet akcji nabyła za złote pochodzące z czarnorynkowej, ulicznej nielegalnej wymiany, a nie za dolary, medialna spółka amerykańska, która w dodatku zażądała aby doradcą prywatyzacyjnym dla sprzedawanego pakietu akcji Exbudu była firma doradcza ze Stanów Zjednoczonych bo nabywca amerykański doradztwa firmy polskiej, jej wyceny majątkowej Exbudu, nie uzna. To zapoczątkowało, że dla nabywców zagranicznych doradcami prywatyzacyjnymi wyceniającymi zbywane polskie przedsiębiorstwa/spółki mogły być tylko doradcy zagraniczni. I tak ten proces doradztwa zagranicznego trwał latami, aż do wyczerpania środków dewizowych z tego kredytu i na ten cel wyłącznie kierowanych. W zamian strona polska i różne czynne oraz w rezerwie wpływowe osoby z polskiego życia publicznego, głównie gospodarczego, uzyskiwały w prasie zagranicznej i w sprywatyzowanej prasie polskiej, chwalebne i wszechstronne opinie prasowe oraz spotkaniowe.

       W końcu 1990 roku rozpoczęto z powodzeniem praktyczny eksperyment prywatyzacyjny sprzedaży pakietu akcji kilku narodowych spółek na publicznym rynku krajowym. W październiku 1990 roku zbyto 50 procent akcji Krośnieńskiej Huty Szkła ‘Krosno’, Zakładów Odzieżowych ‘Pruchnik’ w Łodzi, a także przekształcono Zakłady Mięsne w  Inowrocławiu w spółkę pracowniczą na warunkach przyjętych przez światłą załogę. W następnym miesiącu 1990 roku zbyto na wewnętrznym rynku finansowym 70 procentowy pakiet akcji Zakładów Radiotechnicznych ‘Tonsil’ z Wrześni oraz 83 procentowy pakiet akcji Śląskiej Fabryki Kabli w Czechowicach–Dziedzicach.

       Po tym eksperymencie prywatyzacyjnym na rynku wewnętrznym, i to z nie zrozumiałych społeczeństwu względów, nabrał pierwszeństwa przywilej prywatyzacji/sprzedaży spółek dla zagranicy i to w oparciu o gabinetowe uzgodnienia cenowe i płatnicze i nawet na warunkach kredytowych. Nabywcy zagraniczni nabywali nawet w tak zbywany sposób zakłady/spółki płacąc nawet złotym, a nie dewizami, walutami wymienialnymi, co nadal jest zupełnie niezrozumiale i co w mechanizmie prawa walutowego miało charakter kombinacyjny, gdyż złoty polski nie był walutą wymienialną, i nie można go było nabyć swobodnie na rynku finansowym czy walutowym, ani w kraju, ani za granicą. Jedynym źródłem pochodzenia tych zlotowych środków finansowych, za które np. Niemcy nabywali zakłady na odzyskanych przez Polskę z wielowiekowej niewoli i okupacji niemieckiej terenach, było czarnorynkowe źródło ich pochodzenia, którego wykorzystanie i przyjęcie w umowach państwowych, państwowej sprzedaży prywatyzacyjnej miało charakter nielegalny i powinno być podstawą do unieważnienia tej prywatyzacyjnej transakcji sprzedaży nawet obecnie i w przyszłości. Ominięcie prawa dewizowego objętego penalizacją jest wystarczającą podstawą do unieważnienia takich transakcji prywatyzacyjnych, które w tamtym okresie, a nawet i obecnie zostały przeprowadzone płatniczo za złote pochodzące z nielegalnych, spekulacyjno-kombinacyjnych źródeł.
Wyceniona i zbyta  w roku 1990 sprzedaż prywatyzacyjna stanowiła równowartość 41 468  421 dolarów, przy koszcie doradztwa i obsługi giełdowej stanowiącej jeden procent /o równowartości 413 530 dolarów  wartości zbytych pakietów akcji pięciu eksportowych spółek. Przy sprzedaży 40 procentowego pakietu akcji Exbudu Amerykanom zastosowano już termin zagranicznego inwestora strategicznego, przeniesionego z amerykańskich firm doradczych. Termin inwestora strategicznego funkcjonuje i dominuję w całym  prywatyzacyjnym  pięcioleciu lat 1990-94 I w latach  następnych. Z prywatyzacji/sprzedaży 45 procentowego pakietu akcji Exbudu, uzyskano przychód zlotowy o równowartości 2 170 000 dolarów, a doradca zagraniczny kosztował aż 5,7 procent uzyskanej ze sprzedaży kwoty.

       Dwukrotna sprzedaż akcji Exbudu w tym samym m-cu roku 1990 pozwala na porównanie ceny zbycia akcji na rynku wewnętrznym, dla społeczności polskiej, ze sprzedażą akcji firmie amerykańskiej. To porównanie już niemal od startu prywatyzacyjnego w tym pierwszym roku, pozwala stwierdzić, że te same akcje i w tym samym okresie tego samego przedsiębiorstwa/spółki drożej sprzedano własnym krajowym firmom i obywatelom niż firmie zagranicznej. Dla przykładu jedną akcję Exbudu w pakiecie 17,5 procentowymi w ofercie publicznej dla obywateli sprzedano w listopadzie 1990 roku /równowartości 1 263 158 dolarów/ po równowartości za akcję 74 303 dolarów, a dziesięć dni później 45 procentowy pakiet akcji /o równowartości 2 300 000 dolarów/ zbyto poprzez zaproszenie do rokowań, firmie amerykańskiej, która zapłaciła za nabycie tego pakietu w złotych, a nie w dolarach, cenę za jedną akcję o równowartości 51 111 dolarów, to jest aż o 31,2 procent mniej, taniej. Znaczy to, że zagranicznemu nabywcy sprzedawano taniej niż własnym podmiotom, czy obywatelom. W dodatku doradca zagraniczny od uzyskanej za doradztwo zapłaty nie płacił występującego wówczas w Polsce podatku obrotowego, a także występującego od lipca 1993 roku podatku WAT, podczas gdy polscy doradcy prywatyzacyjni nie uzyskiwali zwolnienia z płacenia podatku obrotowego, a później zwolnień z płacenia wysokiego podatku Vat, z czego znów w całej dekadzie lat 90-tych firmy zagraniczne niemal zawsze i prawie wszystkie korzystały.

                                                4. Rozmach prywatyzacyjny i doradczy w roku 1991

W roku 1991 wystąpił wyraźny pośpiech prywatyzacyjny w sprzedaży największych przedsiębiorstw/spółek obcym firmom. Rząd i jego urzędy centralne, głównie Ministerstwo Przemyślu i Handlu oraz Ministerstwo Przekształceń Własnościowych zlecają bez wiadomości publicznej, firmom zagranicznym opracowywanie programów prywatyzacji wszystkich dwudziestu branż gospodarki narodowej, ze wszystkich dziedzin krajowego życia gospodarczego. Ani jednej takiej analizy czy ekspertyzy nie zlecono żadnej polskiej instytucji, od specjalistycznych po naukowo-badawcze włącznie, ani indywidualnie żadnemu polskiemu ekspertowi gospodarczemu. Tak więc w ponad 1000-letniej Rzeczypospolitej i po 46 latach od zakończenia straszliwej dla Polski II wojny Światowej, przy stanie ponad 21 instytutów gospodarczych, naukowo-badawczych i przy ponad 20 branżowych ośrodkach i jeszcze przy tylu uczelniach ekonomicznych i technicznych w kraju nikt, w Państwie nie był w stanie wykonać analizy czy analiz do jakiego stopnia należy prywatyzować gospodarkę i w jaki okresie, natychmiast czy w dłuższej perspektywie po utrwaleniu stabilności politycznej i gospodarczej, a głównie walutowej, ustabilizowania kursu dewizowego.

       Dalej czy likwidować sporadycznie i wyjątkowo niektóre przedsiębiorstwa, czy też od razu tak dużą liczebność przedsiębiorstw, które i kiedy likwidować lub sprzedawać obcym, a może przekazać je załogom, zamiast je likwidować całkowicie ze stanem fizycznym włącznie, jak i za jaką cenę je prywatyzować i komu i które z pierwszeństwem mają być prywatyzowane, które przedsiębiorstwa/spółki najpierw, a które później, czy prywatyzować/zbywać tylko część przedsiębiorstw z danej branży, czy też całą branżę gospodarki, kto z punktu widzenia interesu narodowego oraz z przeszłej obecności kapitału zagranicznego w Polsce, zachowania się kapitału obcego w Polsce w czasie ostatniej wojny, powinien być ich nabywcą, w jakim stopniu podmioty i osoby zagraniczne, a w jakim nabywcy krajowi, czy wreszcie, w których rejonach gospodarczych ze względów historyczno-gospodarczych i w jakim stopniu może być dopuszczony kapitał obcy z danego o skłonnościach imperialnych politycznie kraju.

       Należało również rozstrzygnąć przed sprzedażą pakietu większościowego akcji lub udziałów, czy i na jaki okres następuje przeniesienie prawa użytkowania gruntów nabywanego przedsiębiorstwa, ale bez prawa do jego własności, powinna to być dzierżawa gruntów na okres nie dłuższy niż 25 lat, a nigdy prawo własności, i dzierżawa, nie mówiąc już o prawie własności, nie powinna być przenoszona na prawną osobę zagraniczną, aby zbyte raz przez państwo przedsiębiorstwo, nie było przedmiotem spekulacji ekonomicznych czy nawet zakamuflowanych politycznych dotychczasowego nabywcy. Państwo jako pierwotny zbywca powinno mieć zastrzeżony prawnie przywilej-pierwszeństwo odkupu zbytego przedsiębiorstwa i prawo jego przymusowego przejęcia w przypadku zaległości podatkowych czy innych nieuregulowanych zobowiązań wobec państwa. Tu także należało spojrzeć na Wielką Brytanię ,Niemcy czy obecnie Chiny, jak to jest regulowane w tych krajach, czy tam firma obca ma prawo nabycia gruntu na własność czy tylko dzierżawi go na ściśle określony okres i na ściśle określonych warunkach prawnych i ekonomicznych.
Należało też rozstrzygnąć w jakim stopniu kapitał zagraniczny może lub powinien być dopuszczony do akcjonariatu spółkowego i jaki powinien stanowić procent udziałowy w kapitale własnym przedsiębiorstwa/spółki np. 20, 30 czy 45 procent, a nigdy powyżej 50 procent ze względów różnorodzajowego bezpieczeństwa i trwałości suwerenności ekonomicznej kraju nie mającego jej przez życie jednego pokolenia od ponad dwustu lat.
Należało też rozważyć, poznać  i przemyśleć dlaczego i w jakim stopniu kapitał obcy dopuszczają do swojej gospodarki Stany Zjednoczone, Niemcy, Wielka Brytania czy nawet Francja nie wspominając o innych krajach utrwalających swoją suwerenność gospodarczą. Wystarczy przeanalizować rynek brytyjski by poznać dlaczego dopuszczają tak rażąco niski stopień kapitału obcego do udziału w swoim  sektorze finansowo-bankowym i ubezpieczeniowym, nie mówiąc już o sektorze obronnym, łącznościowym czy medialnym. Dlaczego w suwerennej Polsce musiało być inaczej i to wbrew woli  krytycznej Narodu, który nadal nie akceptuje dokonywanej prywatyzacji.

       W roku 1991 kapitałowi zagranicznemu sprzedano 80 procentowe pakiety akcji sześciu najnowocześniejszych i najbardziej eksportowych przedsiębiorstw/spółek, trzy nabyły firmy amerykańskie, trzy niemieckie, jedną firma holenderska i jedną firma holendersko-angielska. Doradcami prywatyzacyjnymi dla władz przy sprzedaży tych narodowych spółek zawsze były zagraniczne firmy doradcze, których koszt doradztwa jak wynika z danych tabeli 1 i 2 był bardzo wysoki i wyniósł 7,1 procenta mających nastąpić wpływów dewizowych z tej sprzedaży. W przypadku sprzedaży pakietu większościowego Fabryki Maszyn Papierniczych Fampa w Jeleniej Górze firmie amerykańskiej i to w dodatku za złotówki, a nie za dolary, koszt doradztwa wyniósł aż ponad 50 procent ceny, kwoty uzyskanej ze sprzedaży tej spółki.Ogółem ze sprzedaży w roku 1991 tych spółek kapitałowi zagranicznemu uzyskano równowartość 103,8 mln dolarów, a faktycznie  w ujęciu i wyrażeniu dewizowym tylko 97 200 000 dolarów, które powinny wpłynąć do Polski i to przed datą przeniesienia praw majątkowych ze sprzedawanej spółki na nowego nabywcę pakietu większościowego akcji. Większość tych płatności była z niewyjaśnionych względów rozkładana nawet na roczne raty, co oznaczało, że przy tak silnej dewaluacji kursu złotowego, o stopę dewaluacji uzyskiwaliśmy niższe kwotowo wpływy, a to dalej oznacza, że o tę stopę taniej sprzedawano w samym kombinacyjnym mechanizmie rozliczeniowym.

                         5.Zagraniczne programy prywatyzacji gospodarki polskiej w roku 1991 i 1992

W roku 1991 zostało zapoczątkowane przez centralne instytucje państwowe zlecanie różnym firmom zagranicznym, konsultingowo-doradczym i nie doradczym oraz bankom zagranicznym i ich różnorodnym spółkom, opracowywanie analiz, czy ekspertyz na prywatyzowanie wszystkich branż gospodarki polskiej. Firmy zagraniczne wykonały 13 takich branżowych analiz przed prywatyzacyjnych, jak daną branżę prywatyzować, komu i za ile, a nawet jaką walutą należy zapłacić stronie polskiej i w jakim czasie, od razu czy w systemie ratalnym. Która firma opracowywała taką analizę dla danej branży gospodarczej, obrazuje tabela 1 i 2. Łączny koszt tych analiz w roku 1991 wyniósł 14 320 862 dolarów, a jaką kwotę zapłacono za analizę dla poszczególnej branży i której firmie obrazuje tabela 2.

       W roku 1992 sprywatyzowano/sprzedano kapitałowi zagranicznemu większościowe pakiety akcji w 14 przedsiębiorstwach/spółkach za łączną kwotę o równowartości 113 651 606 dolarów, która powinna być pomniejszona o koszty doradztwa zagranicznego za każdą zbywaną spółkę oraz o koszty branżowych analiz prywatyzacyjnych. W roku 1992 wykonano 22 branżowe analizy prywatyzacyjne o łącznym poniesionym koszcie 21 644 623 dolarów amerykańskich. Wpływ ze sprzedaży tych pakietów akcji wyniósł więc tylko 92 006 983 dolarów, co obrazuje tabela 2.

                                          6. Sprzedaż spółek kapitałowi zagranicznemu w roku 1993 i 1994

W roku 1993 sprzedano pakiety większościowe akcji w 26 spółkach narodowych o łącznej równowartości 234 158 159 dolarów amerykańskich przy dodatkowo poniesionym koszcie za doradztwo zagraniczne przy ich prywatyzacji  w kwocie 7 044 941 dolarów.Dodatkowo, podobnie jak w roku 1991 i 1992 tak i w roku 1993 zlecono firmie zagranicznej wykonanie analizy przed prywatyzacyjnej-branżowej na przeprowadzenie prywatyzacji przedsiębiorstw/spółek, choć nie uzyskano informacji, dla jakiej czy której branży gospodarczej, Za tę analizę zapłacono 3 472 103 dolarów amerykańskich. W roku 1993 podobnie jak poprzednio znów niektóre spółki zbywano firmom zagranicznym za złote, a nie za dewizy, waluty wymienialne, w których Polska zawsze spłaca swoje zobowiązania walutowe wobec zagranicy. Za złote sprzedano i to z niezrozumiałych względów Cementownię w Strzelcach Opolskich, Hydrotest w Krakowie, Hartwig w Gdańsku, Przemysł drzewny w Szczecinie, Ponar-Żywiec w Żywcu, oraz Cementownię Górażdże w Opolu, a także Fabrykę Mebli w Czersku. Pewną ciekawostką jest informacja państwowa, że Zakłady Papiernicze w Kostrzyniu  n/Odrą sprzedano tylko za 80 złotych, przy poniesionym koszcie zagranicznego doradztwa w procesie jej prywatyzacji, jak ją sprywatyzować w kwocie aż 80  472 dolarów. Zbycie spółki za złote oznacza, że do kraju za jej sprzedaż nie wpłynęły żadne dewizy, a cała transakcja płatniczo miała charakter nieprawy i powinna być przedmiotem państwowych wyjaśnień.Z tych nominalnych przeliczeń można wywnioskować, że większość tych spółek została stosunkowo tanio zbyta zagranicznym firmom.

       W roku 1994 firmom zagranicznym zbyto pakiety większościowe w 14 narodowych spółkach o łącznej równowartości 105 476 237 dolarów przy poniesionym koszcie za cudzoziemskie doradztwo przy ich prywatyzacji w kwocie 7 105 307 dolarów, co stanowi aż 6,7 procent rocznej równowartości sprzedaży majątku narodowego tych spółek. Podobnie jak w poprzednich latach, tak i w roku 1994 zlecono opracowanie analizy prywatyzacyjnej branżowej, jak i komu daną branżę gospodarki prywatyzować za 1 787 184 dolarów. Ponadto uwagę zwraca fakt, że w licznych przypadkach prywatyzacyjnej sprzedaży danych spółek, udział kosztu za doradztwo cudzoziemskie przy ich prywatyzacji jest rażąco wysoki i wynosi nawet ponad 50 procent nominalnej wartości sprzedaży danej spółki. Znaczy to, że ten cały proces prywatyzacyjny nie był praktycznie i przez żadne organy ustawodawcze i kontrolne oraz przez rządzące i opozycyjne partie  nadzorowany, miał duże przejawy urzędniczej swobody uznaniowej i rozliczeniowej.

       Z zaprezentowanej liczbowo w tabeli 2 prywatyzacji uzyskano nominalną równowartość dewizową 598 253 290 dolarów przy koszcie zagranicznego doradztwa prywatyzacyjnego wynoszącego 57 073 683 dolarów, i stanowiącego aż 10 procent nominalnej kwoty wpływów z ich sprzedaży, a w stosunku do wymaganego faktycznego wpływu dewiz z tej sprzedaży, ponad 15 procent wartości zbytego cudzoziemcom majątku narodowego.

       Prywatyzacja jako sprzedaż kapitałowi zagranicznemu wymienionych przedsiębiorstw/spółek oraz innych nie wymienionych w opracowaniu, a zbytych w całości lub w części kapitałowi narodowemu, a przede wszystkim  całkowita likwidacja w latach 1990 – 94 aż 1 239 przedsiębiorstw  w warunkach tej nowej polityki ekonomiczno-finansowej wpłynęła w sposób  rażący na stopę spadku produkty narodowego brutto w całym  tym okresie. I tak produkt krajowy brutto spadł w roku 1990 w stosunku do roku 1989 o 11,6 proc. w roku 1991 w stosunku do roku 1989  o 18,3 proc, w roku 1992 o dalsze 17,1 proc. w roku 1993 o 3,9 proc  i w roku 1994  o 9,7 procent. W latach 1990 -98 czyli za okres 9 lat  dochód  narodowy w Polsce wzrósł zaledwie o 1,1 procenta, podczas gdy na przykład ,w tym samy m okresie w Argentynie wzrósł o 51 proc, w Indiach o 64 proc, w Irlandii o 94 proc w USA o 29 proc, a w Chinach aż o143 procent.

       Tym samym proces prywatyzacji gospodarki  tylko w tych latach pierwszego etapu prywatyzacyjnego zmniejszył narodowy potencjał wytwórczy z roku 1989 aż o 38 procent i w poważnym  stopniu  bo średniorocznie  za okres tych pięciu lat uzyskaliśmy spadek  dochód u narodowego aż  o 8,7 procent, a świat w tym samym okresie uzyskał przyrost o 31 procent.. Utraciliśmy bezpowrotnie    majątek  produkcyjny,  aż  o około 38 procent ze zlikwidowanych 1239 przedsiębiorstw  z powstaniem wielomilionowego i trwałego  dekadowo  nierozwiązanego bezrobocia.

Uwagi:

1.Wykaz transakcji zawartych w spółkach z udziałem Skarbu Państwa, w których nastąpiło zbycie przez Rząd akcji/udziałów na rzecz firm zagranicznych z kosztem doradztwa w latach 1990 -94
2.Dane Ministerstwa Skarbu Państwa, zamieszczane w internecie.
3.Różnorodne materiały Sejmowe, będące także w posiadaniu Klubów Parlamentarnych.

Źródło:

    1 Dla poz.89 w kolumnie 5 ujęta liczba dotycząca Kostrzyńskich Zakładów Papierniczych w Kostrzynie n/Odrą występuje w publikowanych materiałach Ministerstwa Skarbu Państwa i nawet została podana w internecie na jego stronie.
2. W latach 1990-94 za złotówki, prawdopodobnie po zwolnieniu z prawa dewizowego, lub samowolnie zostały prawnym osobom zagranicznym sprzedane, poz.7- Exbud w Kielcach, poz.8- Fampa w Jeleniej Górze. poz.33- Mostostal-Export w Warszawie, poz.76-Zakłady Bo-bo w Pilawie Górnej, poz.77- Hydrotest w Krakowie,poz.79- Hartwig w Gdańsku, poz.80- Szczeciński Przemysł Drzewny w Szczecinie, poz.82- Ponar-Żywiec w Żywcu, poz.84- Energoaparatura w Katowicach, poz.86- Cementownia Gorażdże w Opolu, poz.87- Fabryka Mebli w Czersku, poz.92- Stomil w Sanoku, poz.93- Prefabet – Rakowice, poz.96- Fabryka Mebli w Goleniowie, poz.97- Fabryka San w Jarosławiu, poz.105- Wapno Wojcieszów, i poz 108- Polfa Kutno
3. Podane dane w dolarach wynikają z przeliczenia danych złotowych po średniorocznym kursie dewizowym złotego za dolara dla każdego roku obliczeniowego.

Zebrał i opracował  dr Ryszard Ślązak

 

Inne zapisy autora:

0

Ryszard Ślązak
Ryszard Ślązak

19 publikacje
0 komentarze
 

2 komentarz

  1. Avatar Dzien Dobry

    No dobrze, ale kto za to odpowiada, czy mozna kogos osadzic; rowniez dawna ekipa rzadzaca na tych prywatyzacjach sie dorobila, czy nie powinni sie z tego rozliczyc. Jak mozna ta sprawe naglosnic? Powodzenia!

    0
  2. Avatar Pepiczek Cech

    Sobota 14.12.2013 Piekny kabaret odstawili wsystkie partie, co prawda.
    No to tez im cos powiem albo lepiej wylicze :

    Wybudowanie jednej fabryki produkcyjnej na zielonej lace,ktora da prace na stale 40 pracownikom to koszt 4miliony Zl.(*)
    Za 300miliardow Zl podzielic 4 milionami kosztow (*) = 75 tys. malych zakladow produkcyjnych,
    ktore zatrudnia 3 miliony pracownikow (poszukujacych pracy) .
    ” Abraka dabra” i niema 13,5 % zdolnych i chetnych do pracy, ktorzy przestana korzystac z zasilku.
    Kontrolne komisje niech premiuja dobre pomysly biznes planow. Mysle ze znajdzie sie 75 tys. zdolnych polskich
    nowatorskich pomyslow w glowach ludzi. Bo jezeli pojdzie Polska na dno, to i EU ucierpi.

    Ps: przepraszam za bledy. Zdrowych i wesolych swiat. Ceski Pepiczek

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816