BIZNES
Like

Przekręty gospodarcze i kradzieże pod patronatem Komorowskiego czyli Radom AirShow

25/08/2013
878 Wyświetlenia
1 Komentarze
9 minut czytania
Przekręty gospodarcze i kradzieże pod patronatem Komorowskiego czyli Radom AirShow

Piknik lotniczy był wspaniały. Wszystko to co działo się w powietrzu doprawdy zachwycało. Ale parę słów to wystarczająca pochwała, szybki powrót na ziemię do rzeczywistości.

 

0


Już w pierwszych godzinach pojawiła się informacja o zmowie cenowej panującej na stoiskach gastronomicznych na terenie pełno było osób rozdających ulotki, już na samym wejściu wciskano zaproszenia na jedno z najgorszych piw w kraju i przy tym bardzo utytułowane nagrodami czyli T*s*i*. Zaraz dalej ulotki z kredytami. I to nie byle jakimi kredytami, ale tymi dla zadłużonych. Te ulotki były „wtopione w tłum” co wskazuje, że po prostu wykorzystano brak ochrony i nadzoru na terenie lotniska aby prowadzić własną działalność. Dodatkowo martwiło to, że te pożyczki były przeznaczone dla osób niewypłacalnych czyli z prawdopodobieństwem spłaty <10% (chodzi o zyski z windykacji). Rostowski na pewno te kredyty uwielbia. Za Amber Gold też się nie zabierano póki krzyk społeczny nie był wystarczająco duży. Kieszeniowców też nie zabrakło. Cena za bilet 40 zł i ulgowy 30 zł szybko się zwróciła. Skąd to niby wiem… otóż sam padłem ofiarą… tak tak… 50 zł w tylnej kieszeni szybko w tłumie zostało wybadane. Poczułem tylko dosłownie muśnięcie i większy ruch za moimi plecami nagle rozpłynął się we wszystkie strony. Typowy sztuczny tłum w naprawdę wielkim prawdziwym tłumie. Nie zgłaszam ponieważ to znacznie większy problem niż strata 50 zł no i dalsze straty finansowe z prawdopodobieństwem 100% nie zajęciem się sprawy przez właściwy organ.

Helikopter na czerwonym dywanie

Na teren nie można było wnosić butelek z napojami >200 ml czyli tylko parę faktycznie produktów spełniało ten wymóg. Ogromne masy pełnych butelek pozostawianych przed bramkami nikogo nie dziwią. Ma to faktyczny sens jeśli chodzi o bezpieczeństwo i jako ex projektant systemów zabezpieczeń w pełni to rozumiem. Niemniej jednak nikt z naszej grupy ani z ok 50 osób wchodzących przede nami nie został sprawdzony. Torby na ramionach dziewcząt i kobiet zostały nie tknięte. Praktycznie można było wnieść na teren po pistolety i 3 granaty każdy a dodam, że gościem honorowym był prezydent Bronisław Komorowski wraz z żoną i paroma znajomymi. Było też wielu parlamentarzystów, generałów i „szychy” militarne innych krajów. Bezpieczeństwo ich było zerowe jeśli ktoś by zamierzał dokonać ataku. Z tego powodu z daleka poleciłem omijać strefy VIP-owskie. (VIP – Very Irritating Person). Wspomniane wcześniej ulotki z kredytami nie było rozdawane w tym rejonie, skoncentrowano się na najbardziej oddalonych od wszelkich służb miejscach. Tam też pito najwięcej wódki, której wniesienie przez brak kontroli nie był problemem. Były to sytuacje raczej wyjątkowe ale jednak były.

Nie zadbano również o bezpieczeństwo najmłodszych, wręcz przeciwnie. Dzieci do lat 6 mogły wchodzić bez biletów ale czy liczne grono niemowlaków i dzieciaków w wieku do 3 lat powinny być i to za darmo wystawiane na setki decybeli? Nie, ale rodzice oczywiście jak to patologiczni rodzice na ogół myślą głównie o sobie i gdzie by ty się napić. Mimo, że my zrezygnowaliśmy z picia tego okropnego piwa to kolejek nie brakowało.

Co do zmowy cenowej. Ceny faktycznie jakby identyczne były, oczywiście wysokie jak Tatry a jakość jak w budkach ze „świeżymi rybami” nad polskim morzem. Dotyczyło to w 99% napojów. Jakość jadła była różna, mojej grupie udało się wyszukać akurat najmniej oblegane stanowisko z grillem i największymi kiełbaskami. Chleb do kiełbasek wszędzie był stary i najtańszy biały (czyli mało chleba w chlebie a dużo wypychaczy). To może raziło najmniej ponieważ kolejki były tak duże, że mało komu chciało się czekać średnio 30 minut w kolejce, woleliśmy oglądać pokazy w powietrzu.

Ten konkretny piknik lotniczy to wielkie święto obronności narodowej. Można było zobaczyć jak chroni się nas w razie wrogich ataków, jak przewiduje się zachowania wroga i z wyprzedzeniem na nie reaguje. Ale to tylko na pokaz. Kiedy za plecami głowy państwa i generałów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo kraju dzieje się jawna przestępczość jak tu spać spokojnie.

Na koniec zostawiam najlepszy motyw z Radom AirShow 2013 – podatki. Tak, tak. Podatki od sprzedaży na stoiskach zostaną pewnie zapłacone ale nie liczył bym na więcej niż 5% faktycznie należnych. Długo obserwowałem pracę kas fiskalnych, na wielu stoiskach wcale ich nie było lub było gdzieś odłożone z boku niepodłączone. Parę osób pytało czy mogą dostać paragon, odpowiedź zadziwiająco wszędzie była taka sama (obserwowałem 2 stoiska z napojami i 3 z grillem) – akurat papier się skończył w drukarce i czekamy aż przyniosą. Nigdy nie przynieśli. Tylko parę razy na innych stoiskach widziałem działające raz na jakiś czas kasy fiskalne.

Resumując: za plecami i to w bliskiej odległości Prezydenta RP dokonywano fuszerki ochrony – każdy mógł wnieść nawet parę kilogramów materiałów wybuchowych. Pies policyjny był widziany jeden, bramek z detektorami nigdzie nie widziałem. Rozdawano na pewno na lewo ulotki z pożyczkami dla bezrobotnych czyli coś naprawdę okropnego (choć w pełni legalnego). Zmowa cenowa ni do udowodnienia ale kto był ten wie. Kasy fiskalne nagle wszystkie straciły papier i całkiem przypadkiem nikt nie miał zapasu i trzeba było czekać aż „dowiozą”.

Całość pokazów była extra, naprawdę warto było wydać te 40 zł od osoby. A za największy sukces organizacyjny uznaję zakłócanie telefonów komórkowych w godzinach ok 11 – 13 kiedy aktywny był prezydent. Taki zagłuszacz może każdy sobie kupić za mniej niż 600 zł na aukcjach internetowych ale sukces ochrony jest – nikt nie zdetonował bomby za pomocą telefonu komórkowego siedząc przed TV w innym mieście czy nawet kraju, pewnie ochrona prezydenta dostanie nagrody. Połączenie między telefonami BT czy WLAN jednak się powiodło więc to zakłócanie było tylko skuteczne dla jednego typu zamachu. Zamachu na kieszenie zwiedzających nie uniknięto (kieszonkowiec zabrał mi 50 zł)), zamachu na budżet nie uniknięto (95% sprzedaży to była szara strefa ale wliczana do PKB). W drodze powrotnej przy drogach stało więcej „Pań”ale one też są już wliczane do PKB.

Byliśmy w sobotę, dziś będzie działo się to samo ale wolimy iść na grzyby. Co za dużo hałasu i przekrętów to nie zdrowo.

Inne zapisy autora:

0

Mizuho
Mizuho https://3obieg.pl

8 publikacje
7 komentarze
 

Jeden komentarz

  1. Avatar kanton

    Czyżby pan prezydent popierał szarą strefę. A za brak papieru do kasy fiskalnej
    sprzedawcy winni zapłacić karę. Choćby symboliczną. :-).

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816