Bez kategorii
Like

Prawicy „ku pokrzepieniu serc”

21/11/2011
420 Wyświetlenia
0 Komentarze
8 minut czytania
no-cover

Wyborcy prawicowemu, po ostatnich wyborach nie jest specjalnie miętowo.

0


Podczas gdy Platforma ewidentnie pączkuję, dziwolągi Palikota (copyright król Julian z "Madagaskar" i "Madagaskar 2") podnoszą swój czerep, rzeczona prawica (kontynuując swoje wieloletnie tradycje) – rozmnaża się przez podział. Elektorat tymczasem – niczym twór żyworodny – zaczyna to wszystko z wolna … ekhm … olewać i uważać za mało zrozumiałe i poważne, z wolna osuwając się do swojego Sulejówka. Tym bardziej, więc sytuacja pozwala na "publicystykę ku pokrzepieniu serc".

Po pierwsze warto spojrzeć na świat i Europę i uświadomić sobie, że w samej tylko "okolicy" poczet tzw. "niezatapialnych" był całkiem pokaźny. Bo kto podejrzewał, że "zatonie" długowieczny Silvio Berlusconii, który – mając pieniądzę, stacje telewizyjne i kilka neuroz – wydawał się być właściwie "niezniszczalny"? A tu pyk, myk – i Silvia nie ma. I nawet nikt po nim specjalnie nie płacze.

Drugi przykład – z ostatniej niedzieli, to pan Jose Zapatero. Forpoczta nowoczesności, przy której dziwadła Palikota, to ostoja umiarkowanego konserwatyzmu, a któremu w walce z Kościołem kibicowała chyba cała "nowoczesna" Europa. Pyk, myk – i jego również nie ma. 

Nie wiem czy warto wspominać o tych ponurych typach z Afryki Północnej, bo jednak nie życzę Donaldowi, aby skończył jak Kaddaffi – no ale, fakt pozostaje faktem – jeszcze rok temu nikt na serio nie myślał, że Pułkownik K. czy pan Mubarrak odejdą w niebyt. Być może Tusk powtarza sobie przed lustrem "nie mam z kim przegrać", jednak nie tylko ja w jego oczach w trakcie Kongresu PO widziałem niekłamany lęk. Miałem wtedy wrażenie jakby Rostowski wziął go na bok i powiedział prawdę o stanie polskich finansów i gospodarki – bo wcześniej trwało kadzenie i PR, w który główny mandaryn chyba naprawdę wierzył.

Tak więc Tusk – mówiąc po podwórkowemu – zaczął fikać do "pana Kryzysu", czyli do czegoś co już kilka rządów i kilku "niezatapialnych" ma na swoim liczniku. Warto przypomnieć, że w 2008 roku kryzys "nas nie dotyczył", w roku 2009 byliśmy "zieloną wyspą", rok 2010 roku "przeszliśmy suchą stopą", rok 2011 to "rozumne działania rządu mające na celu kontynuację wzrostów".

A w życiu tymczasem jak na podwórku – fikać do dryblasa i kłapać dziobem można z oddali – dopóki się taki nie wkurzy, nie podejdzie i nie da w papę. A wtedy to można albo z godnościa przyjąć cios (żegnając się na jakiś czas ze śnieżnieżnobiałym uśmiechem i rozglądając za protetykiem), albo dać w długą (i nie jest tajemnicą, że w tą drugą opcję celuję Tusk).

Tymczasem rok 2012 ma być rokiem cięć i podwyżek, zwanych przez Premiera "reformami", bo tylko najprostsze działania jak "reforma VAT" (+1%), albo OFE (składka w dół) – to jest coś co ten rząd potrafi. Zresztą warto przypomnieć, jak rząd naprawiał choćby 36 Pułk, który miał już być czymś zupełnie nowym, o zmodyfikowanej strukturze itp. itd. Widać Tusk tutaj w swój PR nie chciał uwierzyć, i na własnej skórze wolał nie testować skuteczności "reformy". Już o bardziej skomplikowanej operacji posyłania 6 – latków nie wspomnę.

Obecnie prawica ma pod górę właściwie w każdym obszarze, z czego największym problemem jest chyba dotarcie do mas z przekazem pozytywnym. Dzień 11 listopada i wcześniejsza kampania wyborcza (plus oczywiście Smoleńsk), gdy media głównego nurtu ostatecznie przysypały warstwą gaszonego wapna swoją wątpliwą niezależność, składając ją na ołtarzu walki z "kaczyzmem", dały kolejny impuls do budowania społeczeństwa obywatelskiego, w oparciu o niezależne media. Już w tej chwili blogosfera niesie w sobie taki ładunek informacji, że nie ma co się kłopotać zaglądając na jakieś "gazety" i "TeFaŁeny".

Sytuacja jest więc jak z poprzedniej epoki, z tym że trochę łatwiejsza i trudniejsza zarazem. Łatwiejsza – bo jednak nowoczesne technologie niwelują przewagę przekaziorów mainstreamu. Po co komu Błękitny 24 skoro każdy właściciel iPhona może nabyć drona który przekaże obraz zadymy z lotu ptaka? To samo ma się z całą komunikacją via Internet. Kłopot jest póki co z masowością, ale jakoś jestem spokojny że to przyjdzie z czasem.

Trudniejsza – bo jak mawiał klasyk "w miarę dochodzenia do komunizmu walka klas się nasili". Już dziś można oberwać pałą za nic, albo ugościć ABW na chacie za prowadzenie bloga. Z zachowania Tuska wnoszę, że sytuacja będzie się dla rządzących raczej pogarszać, choć właściwie jak jest w tej chwili z finansami Polski – czyli co jest picem, a co rzeczywistością – to raczej na 100% nikt nie wie (włączając upiornego ministra finansów).

Na koniec – proszę porównać i zestawić kilka liczb: odnośnie wielkości kolorowej z 11.11.2011, ostatniego marszu dziwadeł tolerancji w Poznaniu, czy parady równości w Warszawie w 2011 roku. No i można dorzucić jeszcze "pokojowe blokady" z 11.11.2010.

Całe te wycieczki razem wzięte nie liczyły nawet połowy uczestników Marszu Niepodległości. I choć aby wygrać wybory to za mało, to redaktor Blumsztajn może się obawiać o rząd dusz.

0

dzida

"Z zawodu analityk, milosnik historii, modelarz, dzialacz i moderator ruchu konsumenckiego "nabiciwmbank.pl"

53 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758