POLSKA
Like

Prawda formalna, prawda sądowa

17/02/2014
795 Wyświetlenia
11 Komentarze
13 minut czytania
Prawda formalna, prawda sądowa

Wygląda na to, że przynajmniej część Narodu żyje w nieświadomości. Uzmysłowiły mi to komentarze umieszczone pod tekstem „Stracili ziemię przez adwokata. Sądu to nie obchodzi.”

0


 

1.

Wpis pierwszy:

Sąd jest instytucją, obłożoną atrybutami niezawisłości i niezależności. Sąd taki rozpatruje każdą sprawę zgodnie z faktami, dowodami i prawdą. Zobligowany jest do uwzględnienia wszystkich dowodów w sprawie. (…)

(Piotr B.)

Wpis drugi:

…Przecież Sąd ma orzekać na podstawie faktów, ma ustalić prawdę a nie szukać wymówek i niedoróbek formalnych. To sędzia w tym sądzie nie był profesjonalistą? Nie widział, że orzeka niezgodnie z prawem i ze stanem faktycznym?

To brak przysłowiowego przecinka czy przekroczenie terminu o 1 minutę jest ważniejsze od prawdy i ma decydować o winie czy karze?

To prawda już nie jest istotna?

To po co są sędziowie i takie ciężkie pieniądze biorą? Kto ich zwolnił z myślenia?

Warunki formalne pism i terminy to mogą gimnazjaliści sprawdzać i wydawać wyroki – do tego nie potrzeba studiów prawniczych.

Ale chyba nie na tym polega wymiar sprawiedliwości, nie taka była idea powoływania sądów czy sędziów.

(Blady)

Wpis trzeci:

… Sędzia opiera się na dowodach i prawdzie, dąży uwzględnienia wszystkich faktów i dowodów. Uwzględnia okoliczności nawet te, które nie zostały przedstawione przez strony procesowe a które zostały ujawnione w trakcie procesu. Zatem, opieranie się na domysłach, nieistotnych argumentach lub celowo źle interpretowanych dowodach nie leży w geście Sądu a interesie szeroko rozumianej PRYWATY!

(Anita)

2.

No i trzy razy kulą w płot, niestety.

3.

 

Pokutuje w nas przeświadczenie, zgodne zresztą z zapisem art. 7 kodeksu postępowania administracyjnego, że organ winien dołożyć wszelkich starań, aby dokładnie wyjaśnić stań faktyczny.

I to jest prawda.

Tak być powinno.

Jednak trzeba pamiętać, ze sąd nie jest organem.

To trzecia władza.

Arbiter rozstrzygający spór, a nie uczestnik w sporze!

4.

 

Już równo 10 lat temu Sąd Najwyższy dobitnie ukazał, czym jest prawo RP:

W postępowaniu w sprawach gospodarczych pozwany traci prawo powoływania twierdzeń, zarzutów oraz dowodów na ich poparcie, niepowołanych w odpowiedzi na pozew, bez względu na ich znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy, chyba że wykaże, iż ich powołanie w odpowiedzi na pozew nie było możliwe, albo że potrzeba powołania wynikła później (art. 479.14 § 2 k.p.c.).

(Uchwała SN z dnia 17 lutego 2004 r., III CZP 115/03)

Co to oznacza w praktyce?

Ano to, że jak się pozwany spóźni, to choćby nawet miał argumenty umożliwiające wygraną, wróci z sądu na tarczy.

A potem będzie znosił udrękę egzekucji, bo przecież res iudicata est.

 

5.

 

Ale ten neoscholastyczny system postępowania cywilnego nie dotyczy już tylko spraw gospodarczych.

3 maja 2012 roku weszła w życie nowelizacja kodeksu postępowania cywilnego.

obowiązek podania wszystkich okoliczności faktycznych już przy pierwszej merytorycznej czynności procesowej będzie dotyczył wszystkich, a nie tylko przedsiębiorców. Konieczność wyłożenia na piśmie i sądowi, i drugiej stronie wszystkiego, co się wie i chce osiągnąć w postępowaniu, będzie dotyczyła obydwu stron niezależnie od tego, czy są reprezentowane przez zawodowego pełnomocnika (adwokata lub radcę prawnego), czy działają samodzielnie.

Tym samym prekluzja dowodowa, która polega na pomijaniu przez sąd spóźnionych twierdzeń i wniosków, została rozciągnięta na całe postępowanie cywilne. Będzie tylko wobec wszystkich podsądnych lekko zmiękczona tym, że sąd będzie mógł – ale nie musiał – pominąć dowody przedstawione później.

Może się więc okazać, że wszystkie procesy cywilne będą polegały wyłącznie na dowodzeniu prawdy formalnej, ponieważ już nikomu nie będzie przychodziło do głowy dochodzenie prawdy obiektywnej.

http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/608895,przedsiebiorcy_zaniepokojeni_reforma_kodeksu_postepowania_cywilnego.html

6.

 

No dobrze, a gdzie jest prawo do sprawiedliwego (i jawnego) rozstrzygnięcia sprawy, do czego ma prawo każdy na podstawie art. 45 Konstytucji Rzeczpospolitej?

7.

 

Polskie postępowanie cywilne w istocie swojej zawiera pułapkę na stronę, która działając bez adwokata będzie usiłowała w trakcie procesu, zaniepokojona jego kierunkiem, próbować wyjaśnić swoje stanowisko dodatkowym pismem procesowym.

Otóż na przeszkodzie wnoszeniu kolejnych pism procesowych (i to nawet nie zawierających wniosków dowodowych) stoi art. 207 § 3 i 7 kpc.

Otóż sędzia, działając w ramach swojej dyskrecjonalnej władzy w procesie, może także przed pierwszym posiedzeniem wyznaczonym na rozprawę zobowiązać strony do złożenia dalszych pism przygotowawczych, oznaczając porządek składania pism, termin, w którym należy je złożyć, i okoliczności, które mają być wyjaśnione. W toku sprawy złożenie pism przygotowawczych następuje tylko wtedy, gdy sąd tak postanowi, chyba że pismo obejmuje wyłącznie wniosek o przeprowadzenie dowodu. Sąd może wydać postanowienie na posiedzeniu niejawnym (§ 3).

Z kolei § 7 wprost mówi, że odpowiedź na pozew złożona z naruszeniem § 2 podlega zwrotowi; zwrotowi podlega także pismo przygotowawcze złożone z naruszeniem § 3.

8.

 

W teorii wymieniony wyżej przepis służy koncentracji materiału dowodowego. Inaczej mówiąc, szybkości postępowania. Czy jednak faktyczna długość postępowań po wprowadzeniu znowelizowanych przepisów faktycznie wzrosła?

Trzeba również jasno powiedzieć, że unormowanie art. 207 § 3 kpc spotkało się z krytyką w doktrynie. Uznano, że przyjęte rozwiązanie ogranicza w stopniu znacznym prawo do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP oraz art. 6 EKPC, tak: A. Zieliński, [w:] Kodeks, pod red. A. Zielińskiego, 2012, Nb 8 do art. 207; zob. też J. Jankowski, [w:] Nowelizacja, Część I(1), s. 12; A.M. Arkuszewska, A. Kościółek, Nowelizacja, s. 12).

9.

 

Warto jednak pamiętać, że ograniczenie takie jest zupełnie niezrozumiałym zabiegiem formalnym. Bo przecież nic nie stoi na przeszkodzie, aby w przypadku odrzucenia pisma zawierającego istotny z punktu widzenia procesu pogląd prawny strona wyraziła w ramach przysługującego jej głosu!

Czy zatem rozwiązanie przyjęte w polskim kodeksie cywilnym jest irracjonalne?

10.

 

Oczywiście TAK, zakładając niezbędne minimum wiedzy prawnej strony uczestniczącej w postępowaniu.

Oczywiście NIE, jeśli popatrzeć na realnie istniejące postępowania sądowe.

Bo przecież żyjemy w kraju o jednym z najtrudniejszych dostępów do pomocy prawnej w UE. I nie chodzi tu jedynie o ilość kancelarii, choć adwokatów w całej Polsce jest bodaj tyle, ile w niemieckim mieście średniej wielkości.

Powoli zaczynam obserwować niepokojące zjawisko – pustki w poczekalniach.

Powodem takiego stanu rzeczy są… pieniądze.

A raczej ich coraz większy brak.

Ludzi nie stać na pomoc prawną szczególnie wtedy, gdy stoją na pozycji uznawanej przez siebie za straconą.

Chociaż właśnie wtedy byłaby im najbardziej przydatna.

11.

 

Bo przecież przegrana spowoduje, że do zasądzonych kwot trzeba doliczyć koszty adwokackie.

No, a gdy pieniędzy nie ma w ogóle?

Stąd popularność rozmaitych mniej lub bardziej znachorskich for prawniczych w Internecie, na których czasem można otrzymać również i istotną poradę.

W takim jednak przypadku sędzia uzbrojony w art. 207 § 3 kpc może odrzucić pismo zdając sobie sprawę, że strona sama z siebie argumentacji zawartej w piśmie nie jest w stanie sensownie powtórzyć.

A on nie zarządził w tym zakresie.

12.

 

 

Podobne rozwiązanie istniało co prawda przed wojną, ale sądy z reguły nie korzystały z niego.

Bo już wtedy było irracjonalne, skoro strona zamiast pisać mogła to samo powiedzieć do protokołu.

 

13.

 

W jakim kierunku zatem zmierza polskie postępowanie cywilne?

Czy rację mają ci, którzy twierdzą, że nazbyt wielkie sformalizowanie procesu i określenie warunków, których niedopełnienie dla zbyt wielu oznacza przegraną bez względu na to, jakie istnieją argumenty po drugiej stronie?

A więc dają swoisty handicap wielkim (firmom, bankom, urzędom itp.) którzy zatrudniają profesjonalnych prawników, a na dodatek dysponują czasem wystarczającym do przygotowania pozwu.

Tymczasem odpowiedź na pozew musi być gotowa w ciągu dwóch tygodni i zawierać wszelkie zarzuty pod rygorem ich utraty!

I jeśli można przyjąć, ze dwa tygodnie to aż nadto, żeby złożyć odpowiedź na pozew dotyczący jakiegoś pojedynczego kredytu, to w sprawach gospodarczych, gdy ilość załączników liczona jest w tomach, a sam pozew może objętościowo dorównywać… dziewiętnastowiecznej powieści ten sam okres czasu jest śmiesznie mały.

Po prawdzie trudno nawet przeczytać całość materiałów.

Jako że nic w naturze nie znosi pustki procesy te nazywane są już potocznie „kartonowymi” od ilości pudeł, w jakich gromadzi się akta.

Nie tylko moim zdaniem sformalizowanie procesu nie przyniosło efektów. Jak było przedtem, tak jest i teraz, a sądy często wyznaczają kolejne terminy odległe nawet o kilka… kwartałów.

Natomiast przeciętny obywatel ginie, nawet nie zdając sobie z tego sprawy aż do ogłoszenia wyroku.

14.

 

Artykuł Macieja Lisowskiego sygnalizuje większy problem, choć autor prawdopodobnie nie ma o tym pojęcia.

W opisanym przypadku błąd adwokata był ewidentny.

Widoczny.

Jednak, jak sądzę z opisu, ze względu na niską wartość sporu, było to zwykłe zaniedbanie.

A przecież łatwo sobie wyobrazić sytuację, kiedy to adwokat strony również się myli, ale wartość sporu jest kilkadziesiąt razy większa.

Otwiera się pole do spekulacji, prawda?

W natłoku formalnych wymogów łatwej jednak ukryć rzeczywiste przesłanki.

15.

 

Od lat pisze się i mówi coraz głośniej o korupcji w sądach. Czy ktoś jednak zwrócił uwagę, że w korupcji występują dwie strony?

Dawca i biorca?

No i oczywiście pośrednik pomiędzy nimi, bo jakoś ciągle nie mogę wyobrazić sobie człowieka wchodzącego z ulicy do gabinetu sędziego.

16.

 

Pośrednik jest więc wystarczająco zdemoralizowany…

17.02 2014

Inne zapisy autora:

0

Publication author

offline 4 hours

Humpty Dumpty

Humpty Dumpty 0
Comments: 77Publics: 1842Registration: 17-12-2011

Humpty Dumpty
Humpty Dumpty

1842 publikacje
76 komentarze
 

  1. Avatar Piotr B. do Humpty Dumpty

    Ciekawe spostrzeżenia autor przytacza, szkoda że jednak wytrącone z kontekstu. Mam wrażenie, że w jednym argumencie się zgadzay z autorem. Obecny stan wymiaru sprawiedliwości i organów scigania jest w conajmniej dramatycznym stanie. Wracając jednak do sprawy pytam autora czy za łamanie prawa (w tym ustawy zasadniczej, ustaw szczególowych itp) winny jest Sąd, Prokuratura czy statystyczny Nowak, który w imieniu tegoż organu występuje?
    Jeśli w/w łamie procedury, robi to umyślnie to dlaczego mamy obrażac majestat sądu twierdząc że to sąd uczynił? Dlaczego Majestat Sądu ma byc dwukrotnie obrażony tj. napierw przez tegoż degenerata (który się sam się nazywa sędzią i używa takowej pieczęci) a drugi raz przez strone postępowania/pokrzywdzonego? Nie bójmy się i używajmy imion i nazwisk. Publicznie piętnujmy degeneratów i sprzedawczyków. Sąd jest organem konstytucyjnym i sznujmy go mimo że Ci którzy winni to robić w pierwszej kolejności mają Konstytucję RP w ….. Prokuratura jest organem nie unormowanym konstytucyjnie, jednak ustawa szczególowa normuje tok postępowania tegoż organu. Postępowanie inne niż określone w ustawie jest PRZESTĘPSTWEM niezależnie jakiego szczebla i z jakim nazwiskiem dopuścił się Prokurator. Wielu uważa, że prawo w Polsce jest złe, nieścisłe itd, itp. Nie prawda. Prawo mamy dobre, oczywiście mogą się trafić lapsusy ale główny problem polega na nieprzestrzeganiu prawa i świadomy jego omijaniu jednocześnie naruszając inne przepisy. Problem tkwi w celowej błednej interpretacji prawa. Ustawodawca jasno i pracyzyjnie określił co jest przestępstwem ,co wykroczeniem i jakie sankcje za w/w obowiązują. Orzekanie inne niż wskazał ustawodawca jest niedopuszczalne i również taki czyn został odpowiednio sklasyfikowany.
    Ostatnia sprawa to prawde mówiąc nie znam drugiego takiego Państwa, które by utrzymywało w sposób legalny przestępców w togach. Myślę, że niejedna osoba mogła by ta ten temat znacznie więcej powiedzić nie wspominając o dowodach.

    0
  2. Kiepską ocenę sadom wystawiają przegrane Państwa w Sztrasburgu.
    Poza tym w sadzie sędzia nie jest arbitrem a stroną. To on zadaje pytania a adwokaci tylko pomocnicze. Gdyby miał być arbitrem, nie zadawał by żadnych pytań a jedynie pilnował przebiegu sporu.
    Polskie sądownictwo wymaga generalnej reformy, bo nie przystaje do dzisiejszych czasów. To bastion czasów Gierka a nawet Gomółki.
    Dziś sędziami zostają najgorsze miernoty, które nie załapały się do żadnej kancelarii adwokackiej albo boją się egzaminu i chcą przeczekać potrzebny czas na sędziowskim stołu.
    W tym światku trzeba zamieszać i to do dna.

    0
  3. Niestety tak wygląda dominacja pozytywizmu prawniczego nad prawem naturalnym. Prawo naturalne to środek do wymierzania sprawiedliwości, która jest dobrem najwyższym, pozytywizm prawniczy to prawo stanowione, które ma być środkiem do trzymania obywatela za mordę.
    Z tym, że dramat polega na tym, że tak naprawdę władza sądownicza tak jak władza wykonawcza ścigają się w lekceważeniu prawa jakie by ono nie było. A więc mamy dominację bandyckich reguł, których rozpoznanie nic nie daje, ponieważ gdy obywatel wymyśli sposób by owe reguły wykorzystać w swojej obronie, to się przekona, że wszyscy mają je w d…

    0
  4. Niestety, nie ma czegoś takiego jak prawo naturalne.
    To tylko element indoktrynacji kościoła katolickiego. To kawałek ich PR.

    0
    • Jak czegoś nie ma to trzeba to wprowadzić lub stworzyć. Poza tym, dyskusja z sędziami ma mniej więcej taki sam sens jak ze ścianą czy głupkiem wiejskim. Przez ostatnie osiem lat nie spotkałem jeszcze normalnego sędziego. Zastanawianie się nad argumentami prawnym w stosunku do notorycznych oszustów i manipulatorów jest pozbawione sensu. Ci ludzie uważają się za władzę a powinni być przede wszystkim służbą. Władzą powinno być społeczeństwo. Trzeba znaleźć sposób na przywrócenie normalności w tym kraju.

      0
      • Ja też nie poznałem normalnego sędziego. Osobiście w sądach byłem stroną kilka razy. Groteskowe zachowanie, wymówki na nie zaznajomienie się ze sprawą, bo “odbierałam mieszkanie od dewelopera”, wielokrotne żądanie podobnych zaświadczeń z różnych urzędów, często nie związanych ze sprawą, elementarny brak życiowej wiedzy w przypadku młodocianych sędziów, BRAK ZNAJOMOŚCI PRZEPISÓW, ŁAMANIE PROCEDUR i NIEUZASADNIONE ODRACZANIE ROZPRAW to tylko niektóre z kuriozów, które laik! łatwo może wypunktować.
        ……..
        System jest chory, a aparat sędziowski doskonale lobbuje i jest przystosowany. Czy można winić dziecko, że pocięło firanki, skoro daliśmy mu nożyczki?

        0
        • Avatar dfre

          wystarczy wprowadzic osobny niezalezny pion stenografii sadowej

          sedziowie zaraz doznaja cudownego uleczenia wladz umyslowych

          0
  5. Pingback: Niesmak | 3obieg.pl - Serwis informacyjny dziennikarstwa obywatelskiego.

  6. Pingback: Trzecia władza – czyli nadzorca? | 3obieg.pl - Serwis informacyjny dziennikarstwa obywatelskiego.

  7. Pingback: Trzecia władza – czyli nadzorca? | PressMix

  8. Pingback: Trzecia władza – czyli nadzorca?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
319217