Bez kategorii
Like

Pozory mylą? Psychofizjonomika a sędzia Tuleja

12/01/2013
396 Wyświetlenia
0 Komentarze
4 minut czytania
no-cover

Oficjalnym komunikatom rzeczników komisji śledczych, policji, prokuratury, sądów, ministerstw i rządu wierzę mniej niż bym chciał. Trudno nie moja wina.

0


 

Na podstawie pierwszego wrażenia można zbudować fałszywy osąd. Stąd powiedzenie: „Nie oceniaj innych po wyglądzie”. Podobnych powiedzeń jest jeszcze kilka. Ale wracając do tego, które zacytowałem, dodać można – w środku mogą być naprawdę piękni.

Nie chciałbym być ani zbyt surowy, ani tym bardziej złośliwy. Nie wiem jaki jest w środku sędzia Tuleja. Nie wiem jakim człowiekiem jest ten pan na co dzień. Jakie ma upodobania i jaką ma wrażliwość . Wiem tylko, że skutecznie obronił Janusza Kaczmarka byłego prokuratora krajowego i ministra w rządzie PiS podejrzanego o przeciek w tzw. „aferze gruntowej”.

Wiem natomiast to, że Andrzej Lepper nie żyje. Nie wiem, czy się powiesił, czy pomógł mu to zrobić ktoś, kto zostawił w gabinecie przewodniczącego swoje odciski butów.

Oficjalnym komunikatom rzeczników komisji śledczych, policji, prokuratury, sądów, ministerstw i rządu wierzę mniej niż bym chciał. Trudno nie moja wina. ONI wszyscy sami sobie zasłużyli, na miano ludzi niewiarygodnych, a nawet, że tak powiem – posiadaczy Pinokiowych nosów.

Wracając do sędziego Tulei – twarzy, za którą w pewnych okolicznościach można by dostać wyrok pięciu lat bez odwiedzin – może on jest piękny w środku, ale po ostatnim wyroku w/s doktora, który chronicznie cierpiał na chorobę brudnych rąk, a raczej jego uzasadnienia ustnego, o ile ten atak nagłego szału można nazwać uzasadnieniem,  jakoś bardziej skupiłem się na facjacie sędziego.

Dość długo zastanawiałem się, co tak naprawdę kryje się pod fizjonomią pana sędziego. I wyszło mi – nie chciało inaczej – że sędzia spłaca dług wobec PO. Wygłaszając swoje „orędzie” udowodnił, że władza sądownicza jest upolityczniona, a on sam jest sędzią systemowym.

Nie wiem dlaczego na myśl przychodzi mi Duracz i jego słynne kursy na prokuratorów. Tacy „prokuratorzy” po duraczuwce najczęściej wywodzili się ze środowisk stalinowskich oprawców i tak właśnie, jak to przedstawił sędzia Tuleja, osądzali porządnych ludzi. Tamci zbrodniarze wchodzili w świat elity peerelowskiej władzy sądowniczej. Ich dzieci, te które zdecydowały się na kontynuację karier swoich ojców, miały szeroko otwarte drzwi do zawodu.

Nie wiem ile takich karier dziś funkcjonuje w środowisku „trzeciej władzy”. Wiem, że są. Wiem również i to, że jest to główna przeszkoda w dekomunizacji i lustracji.

Nie wiem, czy bardziej odrzuca brzydota zewnętrzna, czy wewnętrzna. I nie wiem, czy wobec takiego stanu – zaistnienia obu brzydot jednocześnie – można mieć nadzieję na ukryte piękno wnętrza. Smutne to i zarazem mało optymistyczne. I choć pozory mylą, to zdarza się czasem, jak zdarzyło się przy sprawie doktora G., że pierwsze skojarzenie niekoniecznie jest niewłaściwe.

 

Inne zapisy autora:

0

Avatar
Wiktor Smol

Copyright © 2011-2014 Wiktor Smol

369 publikacje
3 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816