POLSKA
Like

Polskie pieniądze, czyli czyja to kieszeń

03/04/2015
196 Wyświetlenia
2 Komentarze
16 minute czytania
Polskie pieniądze, czyli czyja to kieszeń

Kiedy w grę wchodzą wielkie pieniądze i lukratywne stanowiska na polskiej scenie politycznej zaczyna się kopanina bez ładu i składu. Konkluzja na jaką może zdobyć się obywatel średnio znający się na finansach jest taka, że po raz kolejny znów państwo wali go po mordzie mając go za ostatniego idiotę. Czy słusznie?



Safe_icon

Kampania wyborcza na fotel prezydenta RP była otwarciem puszki Pandory – niedługo po jej rozpoczęciu TVN oraz Gazeta Wyborcza rozpoczęły frontalny atak na SKOK i Grzegorza Biereckiego, niemal w każdym materiale wspominając, że w ‘aferę SKOK’ zaangażowany był równie Andrzej Duda, jak raz kandydat na prezydenta i najpoważniejszy konkurent obecnego prezydenta, pupilka TVN i Gazety Wyborczej Bronisława Komorowskiego. Prawicowe media oraz senator Grzegorz Bierecki natychmiast odpowiedziały wskazując, że za upadkiem najczęściej omawianym stały służby specjalne – dokładnie Wojskowe Służby Informacyjne, z którymi Bronisław Komorowski był związany, zanim urodziło się pokolenie, które weszło na rynek pracy po ukończeniu studiów w ub. roku.

Z rządu do banków

Żeby w pełni zrozumieć o co chodzi z tym systemem SKOK trzeba cofnąć się do 1989 roku, kiedy w wyniku przemian ustrojowych Polska zaczęła tracić swój sektor bankowy – wtedy jeszcze był to sektor, na którym niepodzielnie królował Bank PKO. Tworzenie gospodarki wolnorynkowej wymagało współistnienia na rynku przynajmniej dwóch, trzech podmiotów, które swiadczyłyby podobne usługi i były wobec siebie konkurencyjne. Wówczas powstawały polskie banki – m.in. bank Pekao, Bank Handlowy w Warszawie, Bank Gdański, Bank Zachodni czy Wielkopolski Bank Kredytowy – banki, kóre w ciągu najbliższych lat zostały sprywatyzowane i przekazane niemal w całości w ręce zachodniego kapitału, czyli grup bankowych z Europy i USA, którym potrzebne były nie tyle same banki, ile otwarte wrota na obiecujący niemal 40 milionowy rynek w środku zmieniającej się Europy. Czy transakcje przejęcia tych banków przez zachodni kapitał były zgodne z polskim interesem? Absolutnie nie – były to transakcje, które opłacały się wyłącznie kupującym, o czym z pewnością ułyszycie z telelwizji w najbliższym półroczu. Godziły się na nie kolejne rządy RP, których premierzy i ministrowie dostawali później pracę w sektorze finansowym – jeżeli nie bezpośrednio w banku to w instytucjach z finansami związanymi.

Jan_Krzysztof_Bielecki_2012_(2) Kluczowi dla historii polskiej bankowości premierzy przeskakiwali z urzędu do Międzynarodowego Funduszu Walutowego (premier Marek Belka, późniejszy prezes NBP), Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, zaś jeden z nich – Jan Krzysztof Bielecki – przez lata robił karierę we włoskiej grupie bankowej UniCredit, która oddelegowała go do zarządzania jednym z najważniejszych banków w ramach grupy, czyli Pekao S.A. Ten bank, działając na korzyść włoskich firm producenckich, doprowadził m.in. do upadku największego w tej części Europy producenta makaronów, spółkę Malma, robiąc to nawet nie w białych rękawiczkach. Po upadku Malmy rynek makaronów wysokiej klasy zajęły produkty związanej presonalnie z UniCredit grupy Barilla.

SKOK-i wystawione bankom?

Bielecki został doradcą ekonomicznym premiera Donalda Tuska, który niewiele robił sobie z powiązań doradcy z sektorem bankowym i niemal wiernie wykonywał jego sugestie – szczególnie w obszarze funkcjonowania sektora finansowego. To właśnie wówczas pojawiła się pierwsza oficjalna decyzja rządu o przejęciu nadzoru nad spółdzielczymi kasami oszczędnościowo-kredytowymi, które z założenia miały wspomagać Polaków wykluczonych finansowo, ale urosły w siłę i zaczęły oferować usługi na poziomie podobnym do ówczesnych usług banków. Batalia o przekazanie nadzoru nad SKOK Komisji Nadzoru Finansowego trwała przez kilka lat – SKOK-i były już nie lada majątkiem, a że od początku deklaratywnie patriotyczne siłą rzeczy współpracowały z prawą stroną sceny politycznej.

Niemal od początku kasami zarządzał obecny senator PiS Grzegorz Bierecki, o którym koledzy ówcześni i dzisiejsi mówią zgodnie: – Nie jest medialny, ale w interesach to doskonały strateg.

Same SKOK-i podniosły larum, że przekazanie ich pod nadzór KNF-u, zajmującego się sektorem bankowym to pierwszy krok do przejęcia SKOK-ów przez operujące w Polsce banki. Choć z drugiej strony, przyznawali, że daje im to większe gwarancje i lepszą pozycję, pod warunkiem, że KNF literalnie podejdzie do obowiązków.

– To chyba oczywiste, że jesteśmy konkurencją dla banków – wyjaśniał mi wówczas Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK. – KNF będzie nas nadzorował tak, żebyśmy nie byli zagrożeniem dla sektora bankowego.

Czy rzeczywiście? Kilka lat późnie słowa Janusza Szewczaka sprawdzają się, bo jeden ze SKOK-ów (im. Św. Jana z Kęt) zostaje przejęt przez Alior Bank. To SKOK, do którego wpadł w poważne kłopoty i wprowadzono doń zarządcę komisarycznego, ale program naprawczy nie pomógł kasie stanąć na nogi. To, co należało do majątku SKOK należy teraz do Alior Banku.

Dziś na tapecie jest kolejny SKOK, któremu w oczy zajrzało bankructwo – chodzi o SKOK Wołomin, którego upadłość wywiesiły na sztandarach i KNF, i obecny prezydent. Tyle, że…. SKOK Wołomin był pod nadzorem KNF-u, kiedy zaczęły lawinowo rosnąć jego kłopoty. Kasa Krajowa pisała alarmujące ostrzeżenia do Komisji Nadzoru Finansowego, że ten SKOK wymaga programu naprawczego, lub likwidacji. Ale Komisja…. zachowała się tak, jakby upadłość SKOK miała w planie.

Nadzorcy

Andrzej_Jakubiak_65._posiedzenie_Senatu_01Obecnie za sterami Komisji Nadozru Finansowego stoi Andrzej Jakubiak, z zawodu radca prawny i były zastępca dyrektora generalnego Inspektoratu Nadzoru Bankowego, członek zarządu NBP, później zastępca Hanny Gronkiewicz-Waltz w warszawskim ratuszu. Jakubiak jest szarą eminencją banków w Polsce. Ma w nadwiślańskich bankach trzy kredyty hipoteczne zaciągnięte w czasach, kiedy banki bardzo ostrożnie podchodziły do dużych, wieloletnich kredytów. W jaki sposób udało mu się je otrzymać? Zdolność kredytową po jednym kredycie hipotecznym ma w Polsce może jeden procent społeczeństwa – akurat ci najbardziej zamożni. Jakubiak nie jest w tej grupie, bo właściwie przez całą karierę pełnił funkcje publiczne, ale pewnie bankom trudno było odmówić urzędnikowi związanemu z nadzorem sektora i stawiać go na równi z przeciętnym zjadaczem chleba. Jego kredytów nie restrukturyzowano, mimo zmieniających się rekomendacji KNF zaostrzających możliwości kredytowe klientów detalicznych w obszarze zaciągania zobowiązań w bankach. Dzisiaj Jakubiak nadzoruje swoich wierzycieli, i SKOK-i.

Jakubiak_oswiadczenie_majatkowe_2013

Jakubiak_oswiadczenie_majatkowe_202213

Jakubiak_oswiadczenie_majatkowe_2013 (1)

Grzegorz Bierecki, wieloletni szef Kasy Krajowej, która nadzorowała SKOK-i i miała pilnować, by zaangażowani w nie ludzie nie tracili swoich oszczędności, jest zamożny. Zajmował się właściwie działalnością SKOK-ów i to na tym budował swoją stabilność finansową.

Uważa, że awantura wywołana przez KNF jest niczym więcej, tylko awanturą, bo Komisja zajęła się kontrolowaniem fundacji nie podlegającej nadzorowi finansowemu. SKOK-i są, jego zdaniem, w dobrej kondycji, tylko osłabiane przez prowadzoną przeciwko nim (i personalnie jednemu z kandydatów na prezydenta) kampanię propagandową z wykorzystaniem mediów programowo wspierających Tuska, Komorowskiego i Kopacz.

Co ma KNF do WOCCU?

Zresztą 31 marca 2015 r. Kasa Krajowa oraz Kasy skierowały petycję do Parlamentu Europejskiego w sprawie potrzeby powstrzymywania się przez władze Rzeczypospolitej Polskiej i jej funkcjonariuszy publicznych od praktyk naruszających reguły uczciwej konkurencji w Unii Europejskiej, w tym w szczególności niepodjęcia żadnych działań w celu powstrzymania wykorzystywania mediów i instytucji publicznych do podważania zaufania do spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych.
„W trakcie kampanii wyborczej na Prezydenta RP doszło do wykreowania w mediach w Polsce tzw. afery SKOK opartej początkowo na wytworzonym przez urzędników Komisji Nadzoru Finansowego dokumencie dotyczącym podmiotów nie nadzorowanych przez Komisję Nadzoru Finansowego (likwidacji w roku 2010 fundacji utworzonej przez WOCCU – Światową Radę Związków Kredytowych i podmiotów, do których wolą fundatora został przekazany majątek pozostały po likwidacji tej fundacji). W mediach dokument ten został wykorzystany do ataku na spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe (rozpoczętego 9 marca 2015 r.) poprzez nie znajdującą oparcia w faktach sugestię, że środki fundacji były środkami spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych oraz powiązanie wszystkich kas, mimo braku jakichkolwiek podstaw faktycznych z upadłością SKOK Wołomin i SKOK Wspólnota – informuje Kasa Krajowa w komunikacie rozesłanym do mediów. – Spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe nie prowadzą działalności politycznej i nie uczestniczą w kampanii wyborczej. W efekcie prawidłowe funkcjonowanie kas jest zagrożone ze względu na próbę wykorzystania ataku na nie w kampanii wyborczej. Wobec powyższego Kasa Krajowa pismem z dnia 17 marca 2015 r. wystąpiła do Przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego, pismem z dnia 19 marca 2015 r. do Przewodniczącego Komitetu Stabilności Finansowej (Ministra Finansów), oraz pismem z dnia 20 marca 2015 r. do Prokuratora Generalnego o podjęcie pilnych działań mogących przywrócić zaufanie do spółdzielczych kas oszczędnościowo – kredytowych polegających na wyraźnym wskazaniu opinii publicznej tego, że działalność kas podlega nadzorowi Komisji Nadzoru Finansowego, a depozyty członków kas gwarantowane są przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny do równowartości 100 tys euro oraz innych działań, które należy uznać za właściwe i adekwatne do opisanej sytuacji”.

I bez względu na majątek, którego Bierecki jest właścicielem, w jednym ma rację: KNF celowo osłabia pozycję rynkową SKOK, choć jako nadzór państwowy powinna być wobec nich doskonale obiektywna. Osłabia być może po to, żeby wywołać run na kasy, czyli zjawisko masowego wypłacania depozytów z kas. To czarny scenariusz dla całego sektora finansowego, choć bezspornie zyskają na nim banki, które nie tylko będą mogły za bezcen przejąć konkurenta, ale również a może przede wszystkim wzmocnią poziom zaufania wśród klientów bankowości w Polsce (mocno nadwerężony, kiedy po katastrofie franka szwajcarskiego okazało się, że gros banków przymuszało klientów do brania kredytów w szwajcarskiej walucie, deklarując że to dla nich jedyna możliwość osiągnięcia zdolności kredytowej).

 

Polityka i zazdrość

 

Bez wzgędu na dalszy rozwój sprawy SKOK-ów, ilości publikacji na ten temat w ‘Gazecie Wyborczej’ i wypowiedzi polityków, prawda jest taka, że Komisja Nadzoru Finansowego nie reprezentuje interesu ani państwa, ani kientów banków. Rozgrywa sektorem w taki sposób, żeby stworzyć nierównowagę i dać możliwość bankom wzmocnienia swojej pozycji (na co, nie wiadomo czemu, nie reaguje UOKiK). Jeżeli SKOK-i dadzą się przejąć, tym bardziej na to zasługiwały – nie angażując w swoich strukturch fachowców, którzy gwarantowaliby im na tyle stabilne zarządzanie majątkiem i umiejętność przewidywania trudności związanych z pozostałymi graczami rynku (którzy wcale nie muszą i nigdy nie będą grać czysto), żeby poradzić sobie w sytuacjach takich, jak obecna.

Sama afera zaś jest bezspornie polityczna – ale jest efektem nie tyle wysokich notowań kandydata PiS (z tej samej przecież politycznej stajni, co były szef Kasy Krajowej SKOK), co słabnącego poparcia dla Bronisława Komorowskiego, który pod koniec kadencji o swoim urzędowaniu może powiedzieć właściwie tyle, że prezydentem był stabilnym bo (poza zgoleniem wąsów) nie robił nic. I zwykłego ludzkiego uczucia zazdrości, którym bezspornie Andrzej Jakubiak darzy Grzegrza Biereckiego. Nie wiem, być może zazdrości mu zegarka. Może asystentki…

Inne zapisy autora:

Pawel Pietkun
Pawel Pietkun https://www.3obieg.pl

2007 publikacje
158 komentarze
 

2 komentarz

  1. pablo3 pablo3

    bardzo dobry artykul. obawiam sie tylko, ze cala afera zaczela sie, rozgrywa sie i skonczy sie, w przekazie medialnym, ktory nobiltuje tych, ktorzy dzialaja w imieniu obcego kapitalu, nieprzyjaznemu polskim obywatelom. trzeba im oddac, ze ladnie przycisneli Polakow. nic nie mamy juz we wlasnym kraju do powiedzenia.

  2. Kozik

    Wszystko ładnie, wszystko pięknie, ale nie rozumiem oburzenia z powodu przejmowania bankrutów. Jeśli miałbym depozyt w SKOK-u, a sam SKOK miałby z jakiegoś powodu upaść, to wolałbym, żeby przejął go Alior, niż żebym miał stracić pieniądze. Wiem, że to nie jest patriotyczne, ale odnoszę wrażenie, że patriotyzm nie oznacza konieczności samobiczowania!

    Walka ze SKOKami i panoszenie się banków są jedynie objawem zgnilizny toczącej Polskę. W moim przekonaniu Panowie, którzy byli zaangażowani w sprawę FOZZ i akceptację golenia Polski na początku lat 90-tych przez aferzystów powinni dostać czapę (moratorium wprowadzono dopiero w 1995), bo bierność społeczeństwa wobec afer tylko utrwaliła hucpę pomagdalenkową i rozzuchwaliła aferzystów!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

319217