Artykuły redakcyjne
Like

Polska – Niemcy 2-0!

12/10/2014
659 Wyświetlenia
8 Komentarze
2 minut czytania
Polska – Niemcy 2-0!

Teraz, po ostatnim gwizdku na Stadionie Narodowym, liczą się dwie rzeczy. Historyczne, pierwsze zwycięstwo nad rywalem, który na dodatek przyjechał do Warszawy w glorii mistrza świata i gigantyczny zastrzyk piłkarskiej, wolicjonalnej energii, którą otrzymała nasza drużyna narodowa, a czego nie wolno zmarnować. Za chwilę następny mecz, ze Szkocją, i wygrana w tym spotkaniu mogłaby naprawdę ugruntować morale, tzw. team spirit, ekipy Adama Nawałki. W sportach drużynowych takie wartości są nie do przecenienia. Bo tutaj pewność siebie musi zbudować równocześnie kilkunastu ludzi, nie tylko piłkarze, ale także osoby pracujące bezpośrednio na rzecz narodowej reprezentacji Polski w piłce nożnej. Takie zwycięstwo może ustawić nową, mocniejszą hierarchię na linii trener – zawodnicy. Nie wolno nam zapominać, że wielu naszych gwiazdorów, na co dzień, w klubach, styka się z takimi potęgami, na ławkach trenerskich, jak Arsene Wenger, Juergen Klopp czy Josep Guardiola. Adam Nawałka wśród takich trenerskich tuzów, to na razie prawdziwy szarak. Dlatego zachowanie Sebastiana Mili, który po zdobyciu drugiej bramki, w geście euforycznej radości podbiegł do Adama Nawałki i rzucił mu się w objęcia należy zdecydowanie docenić. Doświadczony zawodnik wykonał tym jednym gestem kawał dobrej roboty dla drużyny!

0


 

Nie da się ukryć, że mamy interesujące pokolenie piłkarskie. Szczęsny, Lewandowski, Piszczek, Błaszczykowski (który wczoraj nie grał z powodu kontuzji), Krychowiak, Glik, Milik. Ci chłopcy już grają, i to od kilku lat, w renomowanych europejskich klubach (Arsenal, Bayern, Borussia, Ajax etc. ). Ławka rezerwowych też nie należy do najsłabszych (vide wczorajsze wejście na plac gry Sebastiana Mili). Dotychczas do szczęścia brakowało nam drużyny. Czy urodziła się wczoraj? Trudno powiedzieć, bo nasze orły nie zagrały wczoraj niestety dobrego meczu. Nie ukrywajmy, mieliśmy na Narodowym w meczu z mistrzami świata furę szczęścia. Bramki padły po koszmarnych błędach bramkarza Neuera i obrony niemieckiej, a napastnicy przeciwnika Bellarabi, Goetze, Schuerrle, Podolski, Mueller niemiłosiernie sknocili kilkanaście znakomitych okazji do strzelenia gola, a raz uratowała nas poprzeczka. Niemcy utrzymywali się przy piłce aż przez 68% czasu gry! Ktoś powie: nie ułatwiali im zadania ani Szczęsny, ani Glik, ale fakt pozostaje faktem, że drugi raz, nawet w meczu z dużo mniej wymagającym przeciwnikiem, na przykład z Gruzją, to piłkarskie szczęście może jednak być po stronie przeciwnika. Powiem więcej, takie cuda zdarzają się raz na wiele, wiele lat. Sytuacji sam na sam ze Szczęsnym było wczoraj co najmniej kilka. Chciałbym być na odprawie pomeczowej w szatni Niemców i posłuchać, co na ten temat miał lub będzie miał do powiedzenia Joachim Loew. To nie będzie miła pogawędka!

Jednak wynik poszedł w świat. Kto meczu nie widział, ten sobie pomyśli: fiu, fiu, ale się porobiło, Polska bije Niemców a Słowacja Hiszpanów. Polska w rankingu FIFA była przed meczem z Niemcami, uwaga, na 70. miejscu, a Niemcy, ma się rozumieć na 1. Dla nich ten wynik to klęska, żeby nie powiedzieć lekka kompromitacja. Piszczek i Lewandowski powinni wkroczyć w przyszłym tygodniu do szatni klubowych Borussii i Bayernu owinięci w biało-czerwone flagi i podać kolegom buty do wyczyszczenia.

Inne zapisy autora:

0

Maciej Rysiewicz
Maciej Rysiewicz http://www.gorliceiokolice.eu

Dziennikarz i wydawca. Twórca portali "Bobowa Od-Nowa" i "Gorlice i Okolice" w powiecie gorlickim (www.gorliceiokolice.eu). Zastępca redaktora naczelnego portalu "3obieg". Redaktor naczelny portalu "Zdrowie za Zdrowie". W latach 2004-2013 wydawca i redaktor naczelny czasopism "Kalendarz Pszczelarza" i "Przegląd Pszczelarski". Autor książek "Ule i pasieki w Polsce" i "Krynica Zdrój - miasto, ludzie, okolice". Właściciel Wydawnictwa WILCZYSKA (www.wilczyska.eu). Członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

628 publikacje
270 komentarze
 

  1. Avatar ix

    Żeby się kiedyś nie okazało, że sport i polityka mają dużo wspólnego.

    0
  2. ix@ nie jedna wojna wybuchla juz przez pilke nozna…

    Panie Macieju, faktycznie wynik jest wysmienity, moze wzmocnic mentalnie nasza druzyne, trzeba sie cieszyc. ale wlasciwie tylko z wyniku. pierwsza polowa to dominacja Niemcow, podobnie jak druga. gdyby bylo 5-2 dla Niemcow, to nikt by sie nie dziwil. gdyby bylo 10-2, to mogloby byc juz dziwne, ale tez zrozumiale. moze chcieli nas nasi niemieccy sojusznicy podbudowac troche na duchu? albo wyjatkowo zlekcewazyli. w kazdym razie istotne, aby polska reprezentacja i polska pilka zlapala w ten sposob wiatr w zagle. chociaz ja w to nie wierze, bo rzeczywistosci nie da sie oszukac. to prawda, ze mamy kilku, moze kilkunastu zawodnikow wystepujacych w lepszych lub solidnych klubach renomowanych lig europejskich, ale to naturalna kolej rzeczy, kiedy granice staly sie bardziej otwarte, a Polacy ze statusem obywateli UE, nie sa traktowani w tych ligach jako obcokrajowcy. szczegolnie biedniejsza w ostatnim czasie Serie A, coraz czesciej siega po mlodych i obiecujacych polskich graczy. to moze byc jakis fundament na przyszlosc. ale obecnie jeszcze daleko nam do czolowych druzyn europejskich, czy swiatowych. liga jest przerazajaco slaba, a organizacyjnie na razie wlasciwie tylko Legia wybija sie ponad przecietnosc, chociaz zostala wyrzucona z LM przez… smieszny blad organizacyjny. zobaczymy.

    chce wierzyc w progres polskiej pilki, ale poza pewnymi wyjatkami potwierdzajacymi regule, nie widze takowego.

    0
  3. Wszystko to pozwoliłem sobie opisać w moim felietonie. Za czasów Górskiego bazą dla reprezentacji była polska liga. Teraz ligi zagraniczne, wybierają uzdolnionych graczy z polskiego rynku futbolowego i szlifują te talenty. W Polsce jest to niemożliwe. Bo rządzą Miler, Tusk i Kopacz – to oczywiście jest tylko metafora, bo chodzi o coś głębszego. To tożsamość narodowa decyduje, czy ci chłopcy (Krychowiak i spółka) będą grali dla Polski, czy dla innych reprezentacji narodowych. Mówiąc krótko, jeśli Szczęsny, de facto wychowany w Anglii, chce grac dla Polski, to on jest gość. Nie wolno nam lekceważyć kibicowskich manifestacji, bo to być może ostatni bastion polskiego patriotyzmu, nawet jeśli wyłącznie afiszowego!!!

    0
  4. Trafiło się ślepej kurze ziarnko. A właściwie: dwa; gole strzelić zdezorganizowanej drużynie mistrza świata. Dziobali na boisku, bo przecież nie grali w sposób zorganizowany, nie zaprezentowali konsekwentnie żadnej koncepcji gry piłkarskiej zawodnicy występujący w biało-czerwonych koszulkach. Nie wygrała żadna drużyna, gdyż nie było widać na stadionie zespołu zgranego, chociaż zmierzyły się ze sobą: reprezentacja Polskiego Związku Piłki Nożnej i reprezentacja Niemieckiego Związku Piłki Nożnej.

    Nie było zgrania, co najważniejsze chyba w zespołowych sportach, takich jak np. piłka siatkowa. W polskiej drużynie, złożonej ze zawodników posługujących się różnymi językami w różnych klubach europejskich, nie znających się osobiście i nie mających żadnego pojęcia, czy Adam Nawałka miał jakąkolwiek koncepcję wygrania tego meczu i czy ta koncepcja wygrała.

    Udało się także wygrać bratniej Słowacji, jeśli nie było tajemnej ustawki masońskiej, bo pamiętać należy, iż transmisje z meczy o mistrzostwo Europejskiego Związku Piłki Nożnej rozpoczynane są w telewizji (przynajmniej w Niemczech), melodią pieśni wolnomularskiej uznanej przez żydomasonerię za hymn Unii Europejskiej.

    Poniósł porażkę żyd w peruce, który za długo robi za trenera drużyny niemieckiej, a taka z koziej dupy trąbka, że najlepszego obrońcę na świecie ustawił na pozycji rozgrywającego na Mistrzostwach Swiata i za ten idiotyzm zrezygnował z grania w reprezentacji piłkarz Bayernu i jeszcze jeden zawodnik i trzeci, bo nonszalancja w połączeniu z apodyktyzmem nie przynosi sukcesu w sportach zespołowych, lecz wysiłek fizyczny sportowca w połączeniu jego myślenia z myśleniem trenera, z myśleniem kierownika drużyny (ew. właściciela klubu Legia) a także z pracą całego zespołu lekarzy i masażystów rozpoznających zawodników po dotyku ich obolałych mięśni.

    Fortuna sprzyjała tym razem jednej tylko drużynie, a zatem pisanie w internecie słów haniebnych, bowiem wysoce niemądrych i zasługujących na czerwoną kartkę od korektorki wiecznej, jeśli nie od prokuratora, za szowinizm kibolski wyrażony przez kogoś, kto na ochotnika robi za tzw. dziennikarza obywatelskiego i pisze, że “Piszczek i Lewandowski powinni wkroczyć w przyszłym tygodniu do szatni klubowych Borussii i Bayernu owinięci w biało-czerwone flagi i podać kolegom buty do wyczyszczenia”. Musi być w tym miejscu uznane przez odpowiedzialnego człowieka, który do zawodu dziennikarskiego doszedł drogą wykształcenia i pracy, po odbyciu stażu zawodowego, za głupie i podłe.

    Bo co, panie kolego obywatelski mają zrobić koledzy klubowi Piszczka i Lewandowskiego po wygraniu rewanżowego meczu? Czy mają może przyjść do szatni klubowych Bayernu i Dortmundu owinięci w czarno-czerwono-żółte szmaty, ażeby z pogardą antysemity skazać polskich zawodników żydowskiego pochodzenia narodowego na czyszczenie kilkunastu par butów piłkarskich?

    Sebastian Mila podziękował entuzjastycznie trenerowi ze wpuszczenie go ostatnich minutach na boisko, za umożliwienie bardzo dobremu zawodnikowi zagrania we ważnym meczu, ale czy to samo powinien zrobić Podolski, któremu Fortuna odmówiła szczęścia przy wspaniałym strzale z pierwszej piłki, którą ta bogini sportu skierowała w poprzeczkę?

    Wpuszczenie do gry dwóch najlepszych zawodników obu drużyn dopiero w ostatnich minutach meczu jest przegraną wyborów dokonanych przez obu, zawodowych, opłacanych bardzo wysoko selekcjonerów. Za to Mila naskoczył trenerowi na łeb. Ażeby popamiętał, z kim ma się liczyć przy ustalaniu składu na kolejny mecz, ze Szkocją. Zobaczymy, jakie nauki wyciągnie z tego incydentu Adam Nawałka. Natomiast każdy piłkarz w Polsce, który chce grać w reprezentacji, a uda mu się strzelenie bramki, nie będzie już biegł w przyszłości do trybun, jak to jest na całym świecie, na wszystkich boiskach piłkarskich, ażeby podziekować wiernym kibicom za dopingowanie jego wysiłku, lecz pobiegnie skoczyć selekcjonerowi na pukiel.

    Tyle na chłodno na gorące głowy tych, którym akurat dziobie.

    Z Panem Bogiem
    Z Frankfurtu nad Menem mówił Stefan Kosiewski

    0
  5. No dostało mi się po łbie za niewinny, wydawałoby się, komentarz do zwykłego meczu piłkarskiego. Komentarz “z Frankfurtu nad Menem (…) Stefana Kosiewskiego” chwilami jednak tajemniczy i niepokojący. Bo cóż oznacza taki oto tekst:
    “Poniósł porażkę żyd w peruce, który za długo robi za trenera drużyny niemieckiej, a taka z koziej dupy trąbka, że najlepszego obrońcę na świecie ustawił na pozycji rozgrywającego na Mistrzostwach Swiata i za ten idiotyzm zrezygnował z grania w reprezentacji piłkarz Bayernu i jeszcze jeden zawodnik i trzeci, bo nonszalancja w połączeniu z apodyktyzmem nie przynosi sukcesu w sportach zespołowych, lecz wysiłek fizyczny sportowca w połączeniu jego myślenia z myśleniem trenera, z myśleniem kierownika drużyny (ew. właściciela klubu Legia) a także z pracą całego zespołu lekarzy i masażystów rozpoznających zawodników po dotyku ich obolałych mięśni”.
    Nie jestem wstanie nadążyć: “żyd w peruce a właściciel klubu Legia”, to jest wątek, który będzie spędzać sen z moich powiek!

    0
  6. Avatar kibic z Warszawy

    Sowa, komu kibicowałeś wczoraj, Polsce czy Niemcom?

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816