Bez kategorii
Like

Podcięte skrzydła

11/04/2011
307 Wyświetlenia
0 Komentarze
3 minut czytania
no-cover

Z bajek i powiastek mało polskich a z pamięci pogubionych…

0


 

 

PODCIĘTE SKRZYDŁA

 

  

Sobotniego poranka

 

kawałek rozerwanego niepojętą siłą wraku obudził mnie

 

tnąc przez grzbiet jak brzytwa

 

   Odcięte skrzydła upadły na piasek…

 

Dziś przygnieciony tym ciężarem do ziemi

 

nie oderwę się już do lotu

 

– nie jestem już aniołem…

 

który w natłoku codziennych spraw

 

wzbijał się czasem do góry

 

unosząc ponad to wszystko co nas otacza

 

pomiędzy pracą rozrywką a domem…

 

Dziś jestem przygarbionym,

 

niespełna czterdziestoczteroletnim starcem,

 

który przez zaciśnięte do bólu usta

 

wykrzykuje zgorzkniałe przekleństwa

 

na bezimienny ślepy los,

 

co od wieków nie pozwala temu narodowi

 

wyrwać się choć trochę wyżej od szarości…

 

 

***

 

 

Dokładnie po roku czuję się dokładnie tak samo…

 


 

Podnoszę swe gałęzie do góry i milcząco krzyczę:

 

-To się wam nie uda!!!

 

 Nie tym razem…

 

Okoliczne kobiety rwące swe potargane w przerażeniu włosy…

 

 

szyją na przedgałęzie biało czerwone opaski…

 

nabrzmiałe postronki mięśni uwidaczniają na zaciśniętych dłoniach

 

żyły i ścięgna…

 

 

a drogowskazy pokazują Wiśle, którędy pod Grunwald i Dąbie…

 

 

a z podziemnych norek…

 

 

zwabione okrzykami sztandarów i milczeniem ludzi…

 

 

wystawiają głowy zdumieni mieszkańcy miasta otaczającego Planty…

 

 

Nawet niemal stuletnia Kolumna Niepodległości zadaje niebu pytanie swoją pustką…

 

 

– Czy to już czas?

 

 

a zamiast nieba chodnik odpowiada literami zniczy…

 

 

i radzi poszukać osłony w sztandarach…

 

 

i flagach opasanych kirem…

 

 

i w starych mundurach… tych koronowanych…

 

 

i w miejscach zasłoniętych krzyżem…

 

 

nawet jeśli ich strażnikami są bezbronne dzieci…

 

 

każe szukać klucza do drzwi ze znakiem Orła…

 

 

nie wolno nam przegapić tych znaków…

 

 

nie tym razem…

 

 

tym razem Białoczerwona nie zawisła na Sentorskiej Baszcie…

 

 

tym razem to były Koszary…

 

 

Dziękuję ślicznie za spacer po krakowskim ogrodzie 10 IV 2011 roku…

 

 

a dla wytrwałych mały prezent na koniec wędrówki…

 

 

nawet w odcieniach zdrady tym kwiatom jest zawsze do twarzy…

 

to nie ich wina, że ludzie są tacy ułomni.

 

 

Inne zapisy autora:

0

Avern

Polak, Wegier, dwa bratanki, i do szabli, i do szklanki (weg. Lengyel, Magyar – két jó barát, együtt harcol, s issza borát). Boze chron Wegry i Rzeczpospolita.

158 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758