HYDE PARK
Like

Po co rura na dnie Bałtyku?

21/12/2015
604 Wyświetlenia
4 Komentarze
7 minut czytania
Po co rura na dnie Bałtyku?

Sąd w Hamburgu odrzucił po latach polską skargę czy pozew w sprawie szkodliwości dla polskich portów w Świnoujściu i Szczecinie faktu położenia przez Niemców i Rosjan rury na dnie Bałtyku.
Oczywiście polska skarga była bardzo spóźniona w stosunku do tego przedsięwzięcia.
Wniosek do sądu powinien być złożony w czasie projektowania i negocjacji, a nie po fakcie, a raczej po wielu faktach i to nie w sądzie hamburskim, ale w sądzie właściwym dla miejsca tego przestępstwa lub szkody / kwalifikacja do wyboru/.

0


A miejscem tym nie są Niemcy, ale strefy ekonomiczne, lub nawet wody przybrzeżne krajów bałtyckich.
Mogą tu wchodzić w rachubę zarówno Finlandia, Szwecja, Estonia, Łotwa, Litwa, Dania, Polska, a nawet Rosja i Niemcy.
Oczywiście można skargi składać w dowolnie wybranym kraju z powyższej listy, ale najlepiej było złożyć we wszystkich krajach, wystarczyło bowiem wygranie sprawy w tylko jednym kraju.
Sądy morskie mają to do siebie, że ich wyroki mają walor międzynarodowy.
A w tym przypadku chodziło nie tylko o utrudnienie w żegludze, ale także o zagrożenie chemiczne i fizyczne i utrudnienie w rybołówstwie.

Dla Polski sprawa ma znacznie szerszy wymiar, gdyż zarówno Rosjanie jak i Niemcy dokonali za pomocą tej rury kosztownego, ale z pewnego punktu widzenia opłacalnego zabiegu nie tylko wyeliminowania Polski z tranzytu, ale też sui generis jej okrążenia.
Tym punktem widzenia jest globalna polityka obydwu partnerów w stosunku do krajów leżących między nimi, a szczególnie do Polski.
Jądrem tej polityki jest utrzymanie stanu zależności od obydwu krajów całej strefy położonej między nimi.
Nie wiemy, jaki jest formalny podział tej strefy na obszar niemieckiej, czy rosyjskiej dominacji.
Z faktów możemy jedynie wnioskować, że niemieckim wpływom poddane są wszystkie kraje należące do UE, natomiast rosyjskim wszystkie dawne sowieckie republiki z wyłączeniem krajów bałtyckich.
Jednym z elementów polityki wspólnej dominacji jest utrzymywanie w tej strefie poziomu ograniczonego rozwoju gospodarczego i zależności od krajów dominujących.

Niemcy w swojej strefie wykazały się znaczną skutecznością wciągając ją do UE całkowicie podporządkowaną niemieckim interesom.
Szczególnie efektywny okazał się zabieg redukcji polskiego potencjału gospodarczego posiadającego możliwości zagrożenia niemieckiej hegemonii w takich dziedzinach jak: – produkcja rolno spożywcza, budownictwo okrętowe, budowa maszyn transportowych i budowlanych, a także w przemyśle chemicznym i lekkim.
Współcześnie Polska została praktycznie pozbawiona własnego przemysłu przetwórczego ograniczając się do służebnej roli wobec gospodarki unijnej, czyli w praktyce głównie niemieckiej, lub przez Niemcy kontrolowanej.
Pozostałe kraje tej strefy nie reprezentują takiej siły gospodarczej, która byłaby w stanie stanowić jakiekolwiek zagrożenie dla pozycji niemieckiej, to też zostały potraktowane łaskawiej i nie zostały poddane takiej niszczycielskiej operacji jak gospodarka polska.

Rosjanie nie potrafili zadziałać tak skutecznie, mimo że posiadali znacznie większe wpływy w zagospodarowaniu spadku po Sowietach.
Ustanowili w głównych krajach powstałych z dawnych sowieckich republik reżimy tego samego kagebowskiego pochodzenia jak i w Rosji, ale ze względu na niezdolność do stworzenia skutecznego systemu gospodarczego, władza w tych krajach zaczęła się im wyrywać z rąk. Na Białorusi jest to mocny reżim Łukaszenki lepiej realizujący stalinowski model rządzenia niż w samej Rosji, a tym samym afirmujący pewną niezależność.
Na Ukrainie totalne bankructwo kolejnych moskiewskich emisariuszy spowodowało wzrost nastrojów antyrosyjskich i tęsknotę do Europy zachodniej symbolizującej oazę dobrobytu, szczególnie w zestawieniu z ukraińskim nędznym poziomem bytu.
Zmusiło to Putina do rewizji nastawienia do Ukrainy i dokonania próby jej podziału.
Proces ten znajduje się w tej chwili w trakcie realizacji z nieokreśloną bliżej perspektywą zakończenia. Ewentualna możliwość interwencji europejskiej jest najwyraźniej hamowana przez Niemcy poczuwający się do lojalności w stosunku do rosyjskiego partnera w większym stopniu niż do swoich europejskich zobowiązań.

Na tle tej sytuacji problem „bałtyckiej rury” należy widzieć, jako przejaw tej niemieckiej lojalności w stosunku do Rosji, bowiem prowadzenie jej przez kraje wasalne jednej czy drugiej strony mogłoby wzmocnić ich pozycję w stosunku do swoich „opiekunów”.

Polska w tej sprawie reprezentowana przez usłużny wobec Niemców rząd warszawski nie zastosowała odpowiednich środków przeciwdziałania.
Nie wykorzystano faktu, że rura przebiega przez polską strefę ekonomiczną i w związku z tym stanowi przeszkodę zarówno dla swobodnej żeglugi i rybołówstwa, ale też i dla innych ewentualnych przedsięwzięć gospodarczych i możliwości inwestycyjnych.
Utrudnienie dostępu do portów w Świnoujściu i Szczecinie jest tylko fragmentem różnorakich szkód wynikających z faktu jej istnienia.

Należało też uwypuklić stan zagrożenia ekologicznego z racji możliwych awarii, a szczególnie w obecnej dobie aktów terrorystycznych.
Skutki dokonania zamachu terrorystycznego na lądzie są wielokrotnie mniejsze aniżeli na morzu. Oczywiście bywają sytuacje przymusowe, ale w tym przypadku taka okoliczność nie istnieje. Lądowe trakcje przesyłowe gazu i ropy istnieją, funkcjonują i mają możliwości rozbudowy znacznie bezpieczniejszej i wielokrotnie tańszej.

Przede wszystkim rząd warszawski zaniedbał postawienia tego problemu, jako podstawowego elementu wspólnej polityki energetycznej, ekonomicznej i ekologicznej UE.
Istniała szansa rozegrania tej sprawy w skali europejskiej z możliwością uzyskania znacznie większego sukcesu jak tylko nominalnie sprawa „rury”.
Nie wykorzystano też forum konwencji morza bałtyckiego, której Polska jest strażnikiem.

Lista zaniedbań w tej sprawie, a właściwie objawów zdrady polskiej i europejskiej racji nie tyle stanu ile bytu, jest tak wielka, że wymaga wyciągnięcia konsekwencji, gdyby nie fakt, że przecież jest to tylko fragment całości win, jakie ciążą na niemal wszystkich rządach minionego ćwierćwiecza.
Sprawy grzechów PRL stanowią odrębne od dziś nie rozliczone dziedzictwo podtrzymywane przez „III Rzeczpospolitą”.

Inne zapisy autora:

0

Andrzej Owsinski
Andrzej Owsinski

788 publikacje
0 komentarze
 

4 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816