Główna strona
Like

Płacz nad polskimi płacami

02/06/2019
576 Wyświetlenia
0 Komentarze
11 minute czytania
Płacz nad polskimi płacami

Polskie płace charakteryzują się jednym z najniższych w UE udziałów w ogólnym krajowym PKB, wynosi on wg Eurostatu 38 % podczas gdy we Francji ponad 52 %, a w pozostałych między 40 – 50 %. Ogólny wniosek z tego że niskie płace stanowią jeden z rzadkich naszych atutów w walce o przyciąganie obcych kapitałów do inwestowania w Polsce, ale chyba nie decydującym gdyż inne kraje pomimo wyższych płac przyciągają więcej inwestorów. Można tylko zwrócić uwagę na fakt że udział płac w wytwarzaniu dóbr zależy przede wszystkim od charakteru wytwórczości. Przy kopaniu rowów łopatami udział płac będzie wynosił ponad 90 % całkowitej wartości produktu, a przy szlifowaniu diamentów zaledwie promile, mimo że różnica w płacach dla obydwu tych zajęć będzie sięgać […]



Polskie płace charakteryzują się jednym z najniższych w UE udziałów w ogólnym krajowym PKB, wynosi on wg Eurostatu 38 % podczas gdy we Francji ponad 52 %, a w pozostałych między 40 – 50 %.

Ogólny wniosek z tego że niskie płace stanowią jeden z rzadkich naszych atutów w walce o przyciąganie obcych kapitałów do inwestowania w Polsce, ale chyba nie decydującym gdyż inne kraje pomimo wyższych płac przyciągają więcej inwestorów.

Można tylko zwrócić uwagę na fakt że udział płac w wytwarzaniu dóbr zależy przede wszystkim od charakteru wytwórczości. Przy kopaniu rowów łopatami udział płac będzie wynosił ponad 90 % całkowitej wartości produktu, a przy szlifowaniu diamentów zaledwie promile, mimo że różnica w płacach dla obydwu tych zajęć będzie sięgać tysięcy procent.

 

Niezależnie od oceny wartości wskaźników problem poziomu płac w Polsce istnieje i to w różnych konfiguracjach. Niedawno pisałem na temat „średniej” płacy przy okazji ogłoszenia że przekroczyła ona w Polsce 5 tys. zł. miesięcznie.

Wg eurostatu średnia płaca w Polsce to 6,3 euro czyli 27 zł./godz. przy średniej UE 23 euro – 97 zl./godz.

Mamy zatem nominalnie nawet nie jedną trzecią zarobków unijnych, nic więc dziwnego że ludzie uciekają z Polski szukając lepszej płacy.

Wprawdzie dla poprawienia wrażenia GUS poczynił „waloryzację” naszych zarobków podwyższając ich wartość o 100 %, co oczywiście jest nieprawdopodobne gdyż oznaczałoby że jesteśmy krajem dwukrotnie tańszym od średniej europejskiej. Realnie można chyba uznać że zbliżamy się do połowy średniej unijnej płacy, a powinniśmy mieć już 2/3.

Jak to osiągnąć?

Przede wszystkim trzeba zmniejszyć obciążenie płacami sektora budżetowego, który zatrudnia 2 mln osób pochłaniając niemal 100 mld zł rocznie – blisko jednej trzeciej budżetu państwa. Nie sugerując żadnych analogii można tylko zwrócić uwagę że jest zatrudnienie dziesięciokrotnie przewyższające przedwojenne.

Myślę że bez szkody, a nawet ze znacznym pożytkiem zarówno finansowym jak i merytorycznym można zredukować tę liczbę przynajmniej do półtora miliona.

Jest to zabieg konieczny choćby  dla usprawnienia administracji kraju.

Żeby jednak uniknąć wstrząsów wywołanych nagłą redukcją budżetowych etatów trzeba stworzyć możliwość twórczego zatrudnienia nie tylko dla pół miliona ludzi z budżetówki, ale też i dla milionowej masy o nieokreślonym statusie zatrudnienia.

Poza działalnością w branży rolno spożywczej największe możliwości wchłonięcia nadwyżek zatrudnienia przedstawia przemysł środków transportu i maszyn budowlanych i rolniczych, a także rozwój usług.

Nie można w tych dziedzinach opierać się wyłącznie na imporcie, gdyż jesteśmy zbyt dużym krajem żeby rezygnować z własnej wytwórczości dla zaspokojenia dużego zapotrzebowania wewnętrznego.

 

Wraz ze wzrostem gospodarczym powinien następować wzrost płac. W PRL panowała zasada obowiązująca w ekonomii „realnego socjalizmu” że „wzrost produkcji winien wyprzedzać powiększanie funduszu płac”.

W praktyce stały niedostatek dóbr konsumpcyjnych i jawny i ukryty wzrost cen trzeba było rekompensować wymuszonym wzrostem płac, co powodowało ciągłą inflację.

Współcześnie reżym narzucony przepisami unijnymi zmierza do stabilizacji, ale utrudnia rozwój gospodarki

W związku z tym po trzydziestu latach od zmiany ustroju i piętnastu w UE ciągle wleczemy się w ogonie tego towarzystwa, co najwyraźniej nie przystoi krajowi o takim potencjale wytwórczym jak Polska.

Notowane ostatnio przyrosty gospodarcze zapewne cieszą , jednakże trzeba mieć na uwadze bardzo niski poziom odniesienia powodowany zawziętym niszczeniem wielkiego polskiego przemysłu, nie tylko stanowiącego strupieszały relikt PRL, ale przede wszystkim najlepszych zakładów, niekiedy o wielkich tradycjach.

W to miejsce mamy zakłady filialne firm zagranicznych z ograniczonym zakresem produkcji dostawczej i bez perspektyw rozwojowych.

 

Obecny, niski poziom płac w Polsce wiąże się z niedostateczną wydajnością pracy i sztuczne podnoszenie płacy minimalnej niczego nie zmieni. Znane są kruczki obchodzenia obowiązujących w tym względzie przepisów.

Pozbycie się nadwyżek zatrudnienia i dbałość o zwiększoną wydajność wywołają naturalny wzrost płac bez potrzeby nakazowej regulacji.

Żeby to spowodować należy zwiększyć dyspozycyjną ilość stanowisk pożytecznej i twórczej pracy, ale to wymaga przejścia na inny poziom organizacji przemysłu.

Rozproszone, niewielkie zakłady nie mają szans w walce z wielkimi koncernami, mogą jedynie operować na obrzeżach światowego rynku dokonując niebywałych wysiłków dla utrzymania się na nim.

Nawet tak prężna firma jak „Solaris” doszła do wniosku że samotnie nie da rady i sprzedała się, byle jakiemu wprawdzie, koncernowi hiszpańskiemu.

Na ogólną ilość około 2 mln traktorów w Polsce nowych sprzedaje się w granicach zaledwie 9 tys. rocznie z czego tylko jedna trzecia jest wyprodukowana w Polsce, a przecież dla racjonalnej wymiany trzeba przynajmniej 60 tys.

Nie ma w tej chwili zakładu który byłby w stanie podjąć się takiej produkcji i to w dodatku po umiarkowanej cenie, bowiem na oferowane obecnie zagraniczne nie stać polskich rolników.

Takich przykładów można mnożyć wiele z budownictwem okrętowym na czele, tylko że tego nie zrobią promowane na siłę „małe i średnie” przedsiębiorstwa, które powinny istnieć, ale w dużej mierze jako dostawcy wielkich zakładów i wtedy dopiero będą miały otwarte perspektywy rozwojowe.

Krótko mówiąc, warunkiem powstania dobrego systemu płac jest właściwie zorganizowana gospodarka służąca własnemu narodowi, a nie obcym wyzyskiwaczom.

 

Istniejący obecnie system płac w budżetówce jest kontynuacją peerelowską promującą „podpory ustroju” w postaci resortów siłowych i wymiaru sprawiedliwości.

I tak startujący w zawodzie sędziego lub  prokuratora może liczyć na płace na poziomie około 8 tys. zl/ mies. nauczyciel również po wyższych studiach na 3 tys. zł.

Przedwojenny Mały Rocznik Statystyczny przedstawia tabele płac /str. 278/

Z których wynika że nauczyciel, urzędnik, kolejarz czy pocztowiec z wyższym wykształceniem mógł na początek w VIII grupie uposażenia uzyskać około 300 zł. mies. sędzia -450 zł. a wojskowy i policjant w granicach 350 zł.

Różnice zatem istniały, ale umiarkowane, natomiast to co się dzieje obecnie jest jeszcze ciągle respektowanym spadkiem po totalnym reżymie, spotęgowanym jeszcze przez poprzednie rządy.

Nie wymieniam przy tym wynagrodzeń w przedsiębiorstwach skarbu państwa bo tam się dzieją rzeczy horrendalne o czym niedawno uchylono rąbka tajemnicy.

Należy rozważyć czy w sytuacji Polski nie należałoby wprowadzić wzorem przedwojennym obowiązującej górnej granicy płac, która wówczas wynosiła 2.150 zł./mies.

Oczywiście właściciel przedsiębiorstwa mógł wypłacić nawet znacznie więcej, ale już tylko jako dywidenda od zysku netto.

 

Przytoczone przykłady nie wyczerpują całości problematyki płac na którą składają się zarówno możliwości wytworzenia odpowiedniej wartości produktu narodowego do podziału, jak i względy socjalne, a przede wszystkim rozróżnienia w rodzaju wykonywanej pracy, kwalifikacje, ale także wymagania rynku w nawiązaniu do całego układu gospodarczego w którym uczestniczymy.

Rząd który zastał utrwalony dziesiątkami lat system płac w Polsce nie bardzo może sobie z tym spadkiem poradzić, stąd fragmentaryczne działania i próby wyrównywania oczywistych niesprawiedliwości różnymi dotacjami.

O ile może być to przyjęte jako rozwiązanie tymczasowe o tyle nie może być uznane jako rozwiązanie stałe.

Już dziś wymagane jest opracowanie nowego systemu płac uwzględniającego wspomniane uwarunkowania, a społeczeństwo powinno wiedzieć jakie są zamierzenia sprawujących władzę w dziedzinie polityki płacowej.

 

  1. Przy okazji przesyłam Panu Ryszardowi Surmaczowi mój adres mailowy:

owsinskiandrzej@gmail.com – z pozdrowieniami.

Inne zapisy autora:

Andrzej Owsinski
Andrzej Owsinski

575 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

319217