ONA I ON
Like

PAW

05/07/2013
530 Wyświetlenia
1 Komentarze
3 minut czytania
PAW

Piękny jestem drogie panie. Piękny jestem niesłychanie.
Wiem to wszystko i dlatego żadna z Was mnie nie dostanie.
W prawdzie mam ja żonę, gniazdo. Tam spokojne życie wiodę
Jednak nudno tam i ciasno, a ja chcę coś na osłodę.

0


Żonka niech dogląda dzieci, sprząta, pierze i gotuje.
Niech haruje i zarabia. Ja tym czasem poflirtuję.
Bo nie mogę siedzieć w domu, patrząc, jak zapracowana
Głupia kura się starzeje coraz bardziej zaniedbana.
Wzbudza we mnie już odrazę obrzydliwa ta pokraka.
Nie rozumiem, jak się stało, że ma tak pięknego ptaka.
Jestem ja tym pięknym ptakiem, co go jędza usidliła.
Była słodka, wychuchana, więc mnie w końcu omamiła.
Ja nie mogę patrzeć na nią, bo wrażliwy jestem facet.
Więc wciąż wciskam jej ciemnotę, że mam dodatkową pracę.
I gdy już wyskoczę z domu stroszę ogon mój wspaniały,
By kolejne głupie kury pragnąc mnie się zachwycały.
Mówię im, że szukam szczęścia, stabilności i miłości,
Że mnie harpia nie rozumie, gnębi, że się ciągle złości.
Stara śpiewka, lecz skuteczna – złowię każdą kurkę na nią.
Z miną niewinnego dziecka mogę więc mieć pannę, panią.
Gdy już zaspokoję zmysły, kiedy już ostygnie żądza,
Mówię: „wybacz, to pomyłka, jesteś słodka, lecz nużąca”.
Mówię: „nie chcę drugiej kury, co mnie wpędzi w dom i dzieci”.
Mówię: „znajdziesz jeszcze kogoś, kto Cię chętnie znów przeleci”.
Z miną bardzo bolejącą wtedy już do domu wracam
I narzekam: „stres, harówka, bardzo ciężka moja praca”.
Żonka uspokaja dzieci, obiad stawia już gorący
I współczuje, że tak ciężko muszę wiązać koniec z końcem.
Że urabiam się straszliwie, by wychować nam pisklęta,
Podczas, kiedy ona przecież nie jest bardzo tak zajęta.
W prawdzie była dzisiaj w pracy na jednym, drugim etacie,
Obiad z dwóch dań zgotowała, i uprała moje gacie,
Odrobiła z dziećmi lekcje, gniazdko nasze posprzątała
I zakupy w ciężkich siatkach na piechotę przytargała.
Jednak szuka wciąż zarobku, żeby mnie odciążyć z pracy,
Bo ja przecież nie mam zdrowia – jestem taki biedny facet.
Przed zaśnięciem zaś skruszona przepraszając mi wyznała,
Że przez chwilkę o niewierność dzisiaj mnie podejrzewała.
Ale za raz odrzuciła mnie krzywdzące myśli swoje,
Bo wie przecież, że poza nią nie wyruszam na podboje.
I usnęła wreszcie głupia z wielkim swym poczuciem winy
Mówiąc: „jesteś wyjątkowy i porządny – nie jak inni”.

Inne zapisy autora:

0

Avatar
karafulka ursa

9 publikacje
3 komentarze
 

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816