BIZNES
Like

Our New Family – oszuści czy oszukani?

13/04/2014
976 Wyświetlenia
7 Komentarze
7 minut czytania
Our New Family – oszuści czy oszukani?

Drzewiej bywało prościej. Żelazna kurtyna dzieląca Europę pozwalała na przyjmowanie  na wiarę opowieści o tym, co dzieje się po drugiej stronie. Okazuje się jednak, że i dzisiaj można bajać na temat odległych unijnych krajów. Tyle tylko, że nieco subtelniej. Oto kolejna bajka o żelaznym wilku. Tym razem w angielskiej wersji…

0


 

 

1.

 

Pięćdziesięciolatek Mark Townson jest (zdaniem brytyjskiej prasy) prawie świętym człowiekiem, a na pewno znajdującym się na właściwej drodze ku uświęceniu…

Mark Townson właśnie wrócił z wyjazdu do Polski na Święta Bożego Narodzenia, podczas którego wręczał prezenty dzieciom pozbawionym własnej rodziny .

Ta podróż była punktem kulminacyjnym dwóch niezwykłych lat, podczas których Mark Townson przystąpił do realizowania swojego marzenia podarowania dzieciom w potrzebie odpowiedniego startu w życiu.

Obecnie zrealizował to marzenie zakładając Rodzinny Dom Dziecka w polskiej wsi Sieroty, aby pomóc dzieciom, które nie mają rodziców.

Mark, doradca finansowy z Newcastle-upon-Tyne, wraz z żoną Sue (52 lata) założył fundację Nasza Nowa Rodzina (ang. Our  New Family) w 2007 roku.

Kupił i wyremontował posiadłość wartą 62.000 funtów (w 2008 roku – 254.000 zł – HD), gdzie obecnie mieszka 8 dzieci wraz z dwójką opiekunów zajmujących się tymi dziećmi przez cały czas. Zaangażowali też ochotników z Wielkiej Brytanii aby zbudowali plac zabaw oraz przeprowadzili remont budynku.

Zebrali 46.500 funtów z potrzebnych 92.000 funtów aby dokończyć przebudowę oraz zakupić swojej nowej rodzinie minibus.

Podczas Świąt Bożego Narodzenia ofiarowali dzieciom prezenty zakupione z dotacji przyjaciół, osób wspierających fundację oraz dzieci ze szkół brytyjskich, gdzie Mark wygłosił pogadankę na temat swojej działalności.

Mark, który ma dwoje dorosłych dzieci, Josh 27 lat, i Alix 23, oraz jedenastomiesięczną wnuczkę Zoe wyjaśnia: „Sue i ja bardzo lubiliśmy zajmować się wychowaniem naszych dzieci i zawsze było nam smutno, kiedy nie mają mamy lub taty, którzy by ich kochali”.

Poszedłem na wykład pt. Spełniaj swoje marzenia Marc’a Griffith’a, zajmującego się motywowaniem ludzi, i pomyślałem, że nie wystarczy marzyć, że byłoby wspaniale założyć dom dziecka, tylko trzeba coś zrobić”.

I zrobiłem”.

Z pomocą Pomocy Społecznej w Polsce znaleźli Gosię i Piotra Magdziak, którzy mieli trójkę własnych dzieci i adaptowali pięcioro innych dzieci o szczególnych potrzebach – Natalię lat 9, Daniela lat 7, Kubę lat 5, Laurę też lat 5, Marzenkę lat 3.

Natalia jest głucha i niewidoma, a Kuba wymaga codziennego podawania dawki hormonu wzrostu, aby stymulować jego rozwój.        

Mark pojechał do Gliwic, przemysłowego miasta oddalonego o półtorej godziny na północny zachód  od Krakowa, i znalazł wspaniałą posiadłość na dom dla dzieci w pobliskiej wiosce Sieroty.

Jest tam pięć dwuosobowych sypialni, kuchnia, dwie łazienki i ogromny ogród, który obecnie został przekształcony w pac zabaw.

(…)

Od listopada 2007 roku był już w Polsce osiem razy i stopniowo rozbudowywał  dom. Teraz jest w nim mini teatr, w którym dzieci mogą wystawiać swoje sztuki oraz plac zabaw z wyposażeniem i zabawkami w specjalnie do tego zaadaptowanym ogrodzie.

Ochotnicy z Kelvin Grove Fellowship, kościoła w Gateshead, podarowali ponad 7000 funtów. Członkowie kościoła przyjechali do Polski we wrześniu 2009 roku aby pomóc zbudować plac zabaw.

http://www.mirror.co.uk/news/uk-news/british-charity-fundraiser-sets-up-439047

2.

Odwiedziłem wspaniałą posiadłość.

Dom mieszkalny… Magdziakowie, aby móc w nim zwyczajnie żyć, musieli m.in. zabezpieczyć przed wilgocią piwnicę, bowiem po każdym deszczu zamieniała się w basen. Poprzedni właściciel „zapomniał” o jakiejkolwiek izolacji. Mimo włożenia w budynek pracy Piotra Magdziaka i jego przyjaciół (oraz kredytu!) nadal przypomina skrzyżowanie nieco za dużego gołębnika ze starą szopą na narzędzia ogrodnicze.

 Sieroty 12 kwietnia 2014 001Sieroty 12 kwietnia 2014 009Sieroty 12 kwietnia 2014 010Sieroty 12 kwietnia 2014 016Sieroty 12 kwietnia 2014 018

Poniżej plac zabaw.

 Sieroty 12 kwietnia 2014 006Sieroty 12 kwietnia 2014 012Sieroty 2014.04.10 004Sieroty 2014.04.10 005Sieroty 2014.04.10 010Sieroty 2014.04.10 011

A to jest mini teatr. Co prawda wg brytyjskiego materiału dziennikarskiego miał się znajdować wewnątrz domu, tymczasem w rzeczywistości jest pod płotem.

Tuż obok psiej budy i gołębnika. Leżące na pierwszym planie belki przypominające podkłady kolejowe to piaskownica.

 Sieroty 12 kwietnia 2014 002

3.

To nie są jedyne bajki pana Townsona.

Pisze w 2010 roku (i to publicznie):

Our New Family jest organizacją charytatywną z siedzibą w Wielkiej Brytanii pomagającą dzieciom (…).

We wrześniu 2009 roku kupiliśmy zaniedbaną nieruchomość w małej wsi Sieroty. 

Tymczasem wg ksiąg wieczystych właścicielem nieruchomości oznaczonej w księdze wieczystej  jest polska fundacja Nasz Dom Zastępczy z położonej niedaleko Paczyny.

Powiedzmy, że jest to skrót myślowy – brytyjska fundacja przekazuje pieniądze na określony cel fundacji polskiej, która dokonuje zakupu w imieniu własnym.

Jednak w takim wypadku dla transparentności operacji powinna ona być odnotowana w raporcie!

Czym innym bowiem jest nabycie majątku na własny rachunek, a czym innym darowizna.

Bajkopisarz Townson w raporcie dla Charity Commision podaje, że w 2010 roku Our New Family m.in.

– wymieniła okna na energooszczędne;

– odnowiła klatkę schodową;

– zaprojektowała ogród i zbudowała plac zabaw;

– stworzyła drugą łazienkę!

A wszystko to w domu w Sierotach…

Oto kawałeczek terenu, który prawdopodobnie w majaczeniach Townsona pełni funkcję ogrodu, jaki to brytyjska fundacja zaprojektowała.

 Sieroty 12 kwietnia 2014 017

Okna natomiast pochodzą w całości z darowizn!

4.

Mr. Townson, jest pan oszustem wyłudzającym darowizny od obywateli Zjednoczonego Królestwa?

Czy też dał się pan wyruchać sprytnemu Polaczkowi? A teraz leci pan w zaparte, bo wstyd się przyznać?

 

Tertium non datur*, proszę państwa.

 

12.04 2014

 

 

___________________

* – trzeciej (możliwości) nie ma.

 

Inne zapisy autora:

0

Humpty Dumpty
Humpty Dumpty

1842 publikacje
76 komentarze
 

  1. Tak. Pan Townson, ale też reszta angielskiego teamu, szli na całość wykorzystując dzieciarnię do promowania własnego “chciejstwa” i pozyskiwania środków dla własnej działalności. Niejaki Antony, budując wraz z wolontariuszami “plac zabaw” przebrał maluchy w czerwone T-shirty z logiem składu budowlanego, wykorzystane później w kampanii reklamowej firmy.

    Kampania reklamowa

    0
  2. Avatar flame

    Będziemy informować i pytać – Komisję Rządową ds. Dobroczynności, Urząd Miejski w Newcastle upon Tyne i brytyjskich darczyńców (szkoły, instytucje kościelne i firmy wymienione w raportach Charity Commission) o to, czy wiedzą, że środki finansowe zbierane z takim zapałem na rzecz rodziny Magdziaków zostały rozdysponowane na inne cele. A jakie? Wkrótce czytelnicy się dowiedzą.

    0
  3. Pingback: List interwencyjny w sprawie Rodziny Magdziaków. | NOWY EKRAN

  4. Mysle,ze dobrze bylo by naglosnic caly ten “smrud”,w angielskich mediach.Niech sie Anglicy dowiedza,co smierdzi w trawie. A to cale towarzystwo wzajemnej adoracji(tesciowa,ziec)( kuzynka tlumaczka i kuzyn prezes fundacji) Ktos musi sie temu wszystkiemu doglebnie przygladnac. Powiem jedno,takie cyrki to tylko w Polsce.Najbardziej przeraza,mnie krzywda dzieci Panstwa Magdziakow i Ich samych.

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816