Bez kategorii
Like

Opowieść o dwóch gazetach

30/12/2012
278 Wyświetlenia
0 Komentarze
4 minut czytania
no-cover

Oprócz wielkich gazet, takich o zasięgu krajowym, albo regionalnym, na osiedlu, na którym mieszkali Hiobowscy ukazywały się też dwie gazety o zasięgu osiedlowym.

0


Pierwsza z nich nosiła tytuł "Jest Źle" i była tworzona przez grupę krytycznie nastawionych mieszkańców osiedla. Z kolei druga z nich, zatytułowana "Jest Dobrze" była wydawana przez Osiedlową Spółdzielnię Mieszkaniową.
Tata Łukaszka pod koniec roku kupił obie z nich i spotkał się ze zmasowaną krytyką całej rodziny.
– Co za rozrzutność! – zgrzytała zębami babcia Łukaszka. – Nie można by kupić tylko jednej?
– Przecież te gazety są skrajnie różne – rzekł tata Łukaszka. – Chciałem przeczytać obie i wypośrodkować sobie opinie…
– Tu nie ma co pośrodkować! – przerwała mu mama Łukaszka. – Albo coś jest dobre, albo niedobre! Nie może być coś częściowo dobrego!
– Może! – sprzeciwiła się siostra Łukaszka. – Wczoraj babcia, kiedy obierała ziemniaki na obiad, uznała, że jeden jest częściowo dobry, odkroiła to zgnite, a resztę wrzuciła do garnka.
– Weźcie ją stąd, bo uduszę!! – zdenerwowała się babcia i zrobiło się chwilowe zamieszanie.
– Wracając do kwestii gazet – odezwała się mama Łukaszka. – Oczywiście, że należy kupować gazetę "Jest Dobrze". Gazeta "Jest Źle" nigdy nie napisała czegokolwiek pozytywnego! Czytając ją można popaść w depresję na tle innych osiedli. To źle, to niedobrze… Mam wrażenie, że oni się cieszą jak coś nie wyjdzie.
– I co za słownictwo w tym "Jest Źle"! – wtórowała jej babcia. – Na pierwszej stronie artykuł "Sikają na klatkach schodowych"! Sami powiedzcie, jak taką gazetę można komukolwiek pokazać?!
– Przynajmniej prawdę piszą! – huknął dziadek. – A nie jak ta prozarządowa szmata, "Jest Dobrze"! Tak, nie ma się co śmiać, ludzie sikają na klatkach schodowych! Jak wygląda to u nas w bloku?! Przecież sami dobrze wiecie! A w "Jest Dobrze" piszą w kółko, że jest dobrze i wklejają zdjęcia, jak to fajnie było latem! Propaganda! Ordynarna!
– No… – podrapał się po nosie Łukasze. – Taaak… Latem przyszedł do nas na boisko fotograf z "Jest Dobrze", porobił nam zdjęcia i wydrukowali nas w sierpniowym numerze. A z "Jest Źle" nikt nam zdjęć nie robił…
– Widocznie gracie dobrze, a nie źle – zauważyła siostra Łukaszka.
– A ty? – spytał ją tata Łukaszka.
– Ja uważam, że obie gazety są do niczego – odparła siostra szczęśliwa, że ktoś spytał ją o zdanie.
– Dlaczego?
– Bo kiedyś napisałam do nich i mnie olali.
– Ty? Pisałaś?? Do nich???
– Do kącików kulinarnych w obu gazetach…
Tu trzeba dodać, że talenty kulinarne siostry Łukaszka w skali od jeden do dziesięć oceniano na jeden.
– Chodziło mi o przepis na mizręka – wyjaśniła siostra.
– Co to jest mizręk??? – mama i babcia były kompletnie zaskoczone.
– No właśnie nie wiem – przyznała siostra Łukaszka. – Szukałam nawet w internecie i nic! Ale to musi być coś fantastycznego. Bo chłopak mojej koleżanki robi wszystko to, co ona chce. Pytam się jej, jak to zrobiła. A ona mówi: "Ach, wiesz, mój chłopak je mizręki"…

Inne zapisy autora:

0

Avatar
Marcin B. Brixen

Poznaniak. Inzynier. Kontakt: brixen@o2.pl lub Facebook. Tom drugi bloga na papierze http://lena.home.pl/lena/brixen2.html UWAGA! Podczas czytania nie nalezy jesc i pic!

378 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816