WARTOŚCI
Like

Niewidzialne

11/02/2015
591 Wyświetlenia
13 Komentarze
7 minut czytania
Niewidzialne

Wzrok odwiedzających schroniska czy oglądających ogłoszenia na temat psów do adopcji zazwyczaj tylko prześlizguje się po nich i szuka dalej. Powody są różne: stary, niepełnosprawny, brzydki- cokolwiek by to znaczyło albo wystraszony czy siedzący nieruchomo albo z kolei nadmiernie pobudzony. I tak mija dzień za dniem i rok za rokiem. Siedzą za kratami boksów, albo, przy dużej dozie szczęścia, w hotelikach czy, to już naprawdę wielki sukces, domach tymczasowych. Pozbawione niemal szans na dom stały padają czasem ofiarą okrutnego procederu- dostają się w ręce zoofili, najczęściej niemieckich. Stare psy staja się coraz starsze, te chore nie zdrowieją i pewnego kończą życie skulone kącie boksu lub za pomocą miłosiernego zastrzyku podanego przez weterynarza.

0


 

Takim niewidzialnym psem jest siedmioletni niewidomy Zenuś przebywający lubelskim schronisku Opowiada o nim Magda, wolontariuszka pomagająca dzięki facebookowi w poszukiwaniach domu dla niego i innych niewidzialnych piesków. „Zenek jest psem niewidomym od urodzenia, ale nauczył się funkcjonować z własną niepełnosprawnością i teraz, gdyby nie jego oczy, niejeden nie poznałby, że ma do czynienia z niewidomym zwierzęciem. Jest radosnym, pełnym życia psiakiem, który uwielbia kontakt z człowiekiem, chętnie się z nim bawi i jako jeden z nielicznych ze schroniskowej gromadki przybiega na zawołanie. Gdy tylko wolontariusz wchodzi do boksu, piesek szczeka radośnie i przybiega na powitanie, ciesząc się, że nadeszło te kilka chwil głaskania, na które tak czekał. Zenek nie lubi co prawda zabiegów pielęgnacyjnych typu podcinanie pazurków, czy czyszczenie uszu i potrafi to jasno zasygnalizować, jest też typem dominanta w stosunku do innych zwierząt, co przyszły właściciel powinien mieć na uwadze. Piesek już wiele lat siedzi w schroniskowym boksie, a ludzie mijają go, nie zwracając na niego większej uwagi. Zenek całym sobą pragnie kontaktu z człowiekiem i choć nie widzi przechodzących obok osób, czuje je doskonale i robi wszystko, by ktoś w końcu na niego spojrzał. Niestety, bez efektów. Ten psiak będzie wiernym i wdzięcznym towarzyszem tego, kto w końcu dostrzeże jego starania i mimo drobnych wad, zechce wziąć do domu i otoczyć opieką.”

W podobnej sytuacji jest około dziesięcioletni Wampirek i sześcioletni Fabio oraz dwa inne pieski z lubelskiego schroniska. Wszystkie zapewnie miały kiedyś domy, gdyż zostały odłowione już jako dorosłe psy. Od tej pory mogą liczyć na boks, miskę jedzenia, opiekę weterynarza, zaangażowanie wolontoriuszy… i nic więcej. Mało kto decyduje się na przygarnięcie zwierzęcia niepełnosprawnego czy starego. Zazwyczaj one same, z powodu kalectwa czy wieku i smutnych doświadczeń, są bardziej niż inne psy, nieufne i wycofane. Nie potrafią wykorzystać swojego wdzięku czy urody. Kolejni odwiedzający schronisko mijają boks nie zwracając uwagi na psiaka, albo co najwyżej wzdychając jaki on biedny i nieszczęśliwy.. W spółczucie to jednak stanowczo za mało. Niepełnosprawne psy maja w schronisku dużo trudniej niż, ich zdrowi towarzysze. Pomijając znikome szanse adopcyjne, zwierzęta te są bardziej narażone na urazy, gorzej radzą sobie psychicznie, Częściej też podejmuje się wobec nich decyzje o eutanazji.

Wolontariusze starają się pomóc zwierzętom niepełnosprawnym poprzez uświadamianie chętnym do posiadania psa, że niepełnosprawność nie jest wyzwaniem niemożliwym do podjęcia a niewidomy czy utykający pies zasadzie nie wymaga innych warunków niż zdrowe zwierzę. Na pewno jest to nieco większe wyzwanie, gdyż niewidomy pies wymaga lepszego zabezpieczenia przestrzeni czy rozumienia jego ograniczeń komunikacyjnych /pies niewidomy nie podejmie na przykład szalonej zabawy tak ja zdrowy/ ale poza tym opieka nad nim zasadniczo nie różni się od opieki na zdrowym zwierzęciem. I na pewno pies odpłaci się równie wielkim przywiązaniem i wiernością.

Do adopcji psa niepełnosprawnego trzeba się jednak przygotować nieco inaczej, niż w przypadku zwierzęcia pełnosprawnego. Należy pamiętać, że niewidzący pies będzie sie bardziej bał nowej przestrzeni, pies utykający może mieć problemy na przykład ze schodami a niesłyszący będzie bardzo zdezorientowany i prawdopodobnie nie będzie reagował dopóki opiekun nie nauczy się sposób komunikacji wizualnej z psem. Takie sytuacje są bardzo stresogenne co może spowodować, że pies będzie się załatwiał w domu nawet, jeżeli był nauczony czystości, albo nie będzie chciał nawiązać kontaktu czy tez coś zniszczy. Wystawia to cierpliwość a także charakter opiekunów na dużą próbę. Zenuś pewnego dnia został adoptowany przez panie, które wzbudziły zaufanie wolontariuszy. Wszystko miało być tak pięknie… Następnego dnia wrócił do schroniska. Wyobrażenia pań na temat pieska były wyidealizowane. Twarda rzeczywistość to wystraszony pies, któremu zdarzyło się załatwić na podłogę i głośno się zachowywać. Niestety tylko na tyle wystarczyło cierpliwości i charakteru. A to zdarzenie nie jest niczym nadzwyczajnym również w przypadku psa bez żadnych wad fizycznych. Zenuś wrócił do schroniska, gdzie przebywa do dzisiaj. Jego szanse na adopcję są niewielkie, podobnie jak pozostałych niewidomych a także obarczonych innymi wadami psów.

Ktoś mógłby zapytać: skoro psy są niepełnosprawne i nie mają wielkich szans na adopcję to dlaczego ich nie uśpić? Odpowiedź jest prosta: a dlaczego je usypiać? Poza ślepotą czy utykaniem albo krzywym ogonem funkcjonują zupełnie normalnie, potrafią niesamowicie przywiązać się do człowieka, okazać mu wiele uczuć i wdzięczności. Są wspaniałymi kompanami i wiernymi towarzyszami. Tylko ludzkie wyobrażenia i często przekonania estetyczne stoją na drodze do szczęścia psa i radości jego człowieka.

 

Materiały i zdjęcia zaczerpnęłam, za zgodą prowadzących, z facebookowych wydarzeń, gdzie można znaleźć więcej informacji o psach poszukujących domu.

Wydarzenie Zenusia /i Wampirka/: https://www.facebook.com/events/1513331015620729/?ref=29&ref_notif_type=like&source=1

Informacje o Wampirku:

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.462785957192479.1073741886.412864908851251&type=1

O Fabio:

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.457683794369362.1073741871.412864908851251&type=1zenuś 1

Inne zapisy autora:

0

Avatar
monitako

Monarchistka, z lekka skręcająca ku katolickiemu tradycjonalizmowi, zawsze wierna Kościołowi i Polsce. Liberalizm w gospodarce, konserwatyzm w polityce i moralności.

39 publikacje
10 komentarze
 

  1. Avatar sasami

    Wolontariuszka, która opiekuje się Zenkiem ma na imie Ewa, a nie Magda, tekst jest standardowym tekstem, który slyszy sie od tej dziewczyny. Zenek ma szanse na adopcję, ale schronisko utrudnia jak może. Pochwalne hymny na temat pracy wolontariuszy i schroniska, nie sa nikomu do niczego potrzebne. Ci, którzy chca wiedzieć, to wiedza jak wyglada rzeczywistość psiaka w schronisku. NIezdiagozowany, nie kapany, wyprowacany raz w tygodniu na kilka minut. Czy ten tekst to nie przysłowiowa obrona Częstowchowy przeciw gromom jakie sie sypia na to schronisko?

    0
  2. Avatar sasami

    Wolontariuszka Ewa zajmuje sie Zenkiem od 5 lat i na pewno nie zrobiła żadnej akcji na fb, by znaleźć mu dom, w zasadzie nie zrobiła żadnej akcji

    0
    • Avatar kolenda

      sytuacja bardzo dziwna , zastanawiam sie dlaczego utrudnia sie nastepna adopcje Zenusia??? jest osoba chetna i idopowiedzialna, niestety kladzie sie tylko klody pod nogi. Mysle,ze sytuacja ma jeszcze jedno dno. Schronisko otrzymuje wieksze stawki za opieke nad takimi zwierzetami, ze wzgledu na to,ze mozna wszystko wspisac w “karte chorobowa”. Kierowniczka prowadzi swoja prywatna lecznice zwierzat… Nic dodac nic ujac!!! Ale i kontakty pani kierowniczki nie siegaja tak daleko… mam nadzieje,ze ten folwark sie niedlugo skonczy..

      0
      • Avatar Coeli

        A zastanawiała się Pani może nad tym, ile ten pies przeszedł już cierpienia w swoim życiu po dwóch nieudanych adopcjach? Już dwa razy ludzie dawali sobie rękę uciąć za to, że właśnie teraz pies znalazł odpowiedni dom i co? I teraz by nie mieli ręki. Wie pani na 100% a nawet 200%, że oferowany właśnie dom jest odpowiedni dla tego właśnie psa? Zenek to nie rzecz! To istota i wbrew obiegowej opinii, ma uczucia! Skąd może mieć pani pewność, że kolejna osoba jest odpowiedzialna? Pracownicy, wolontariusze i zarząd schroniska robią wszystko, żeby do sytuacji gdy pies wraca nie dopuścić! Dlatego prowadzona jest “selekcja”. Wszystkim w około się natomiast wydaje, że ‘blokowanie adopcji’ to jakiś typ czerpania zysków co za przeproszeniem jest “gówno” prawdą! Miała kiedyś pani schronisko? Wie pani jak ono funkcjonuje, jakie są przychody, koszty, rozchody itd? Sądzę, że nie. Tak samo jak z pewnością nie była Pani wolontariuszką i nigdy nie pracowała z psem schroniskowym, po przejściach. Jeżeli się mylę, proszę mnie poprawić. Możemy się spotkać i zwrócę pani honor, jeżeli pokaże pani podstawowe umiejętności każdego dobrego wolontariusza. Nie ma pani POJĘCIA, jaka to ciężka harówka i psychiczny nacisk ze strony samych zwierząt. Bo one CHCĄ pomocy w każdym wypadku, tylko nie zawsze potrafią ją przyjąć – i to właśnie sprawka wolontariuszy i pracowników żeby im pomóc. Tego też właśnie nikt nie widzi, większości się chyba wydaje, że dla wolontariuszy zbieranie kup, czyszczenie i pielęgnowanie obsikanych psów, narażanie się na pogryzienia – to jakaś wielka przyjemność! Powiem jedno: przyjemnością to nie jest, jedyną satysfakcję jaką mają wolontariusze jest sam fakt pomocy bezdomnym zwierzętom. Zastanawiała się kiedyś pani nad tym?

        0
  3. Avatar Krzywousty

    Mam półtorarocznego piesa takiego samego jak Zenek… Mój co prawda odrobinę widzi, ale bardzo niewiele. Jedno jest pewne – nie zamienił bym go na żadnego innego.
    Najfajniejsze jest to że ci którzy go spotykają u mnie w domu lub na spacerze nie mają pojęcia że z jego wzrokiem jest coś nie tak.
    Ma to swoje bardzo dobre strony – nie biegnie za sarnami zbyt daleko bo mu znikają… z oczu.
    Pędzi potem co prawda jak zwariowany po ich śladach – takimi pętlami – ale nie oddala się zbytnio. Drugą zaletą jest to, że jest dosyć ostrożny nawet kiedy gania z innymi psami. Jego kumpel od zabaw – wyżeł – zabił się ponieważ nadział się w pełnym pędzie na gałąź i przebił tętnicę. Mojemu piesowi raczej to nie grozi. Ale nie myślcie że jest wolny i bylibyście w stanie go złapać… ha ha ha!
    Jego nos jest zawsze przy ziemi – zastępuje mu wzrok. A kiedy rzucę mu piłkę, to przeciwnie do innych psów nie pędzi do niej od razu tylko czeka aż piłka spadnie na ziemie. Wtedy pędzie w kierunku w którym usłyszał że upadła. Jeśli nie trafi na nią od razu, zaczyna krążyć i szybko ją wywęszy. A potem pędem do mnie i… siada 2 metry odemnie bo chce żebym go ganiał i sam mu ją odebrał. Jest to najlepsza dla niego zabawa. Ukraść mi coś, stanąć przedemna trzymając to w pysku i potrząsając łbem pokazać mi co to mi nie ukradł. Ganianie musi być!
    A bestia jest tak mądra, że będzie cie”obserwował” i ukradni ci to o czym jest pewien że jest dla ciebie cenne i ma ganianie gwarantowane. Okulary, portfel, klucze, śrubokręt który odłożyłeś na sekundę… Kiedyś zakradł się pod stół przy którym jedliśmy deser i powolutku, delikatnie ściągnął mojej żonie hustę zwisającą z jej szyji na kolana. Zobaczyła dopiero jej koniuszek ześlizgujący sie z kolan. Za późno…
    .
    Ma szczęście nigdy niczego nie zniszczył. Ma słabość do miękkich rzeczy. Lubi je w pysku miałśić, ale nie przegryzać. A że nie ślini się, to i człowieka to nie denerwuje… Jest po prostu słodki.
    .
    Podstawą do nauczenia psa by nie robił w domu jest regularne i częste wychodzenie z nim na zewnątrz kiedy jest jeszcze mały. Dosyć szybko nauczy się nie robić w domu. Ale broń boże nie mozna na niego krzyczeć kiedy mu się to przydarzy… Mój pies normalnie mówi mi że musi juz koniecznie wyjść. Jeśli nie reaguję to będzie mnie łapą skrobał a jak to nie pomoże to szczeknie do ucha aż bębenki pękają.
    Chyba ma gość szczęście, bo żona wyprowadza go każdego ranka o 7 rano na godzinny spacer – bez względu na pogodę. Ja robię to podczas lunchu, potem jeszcze po pracy i przed spaniem tak że dosyć się wybiega – w parku i w lesie spuszczany jest ze smyczy. Szkoda mi tych psów które są trzymane w domu i tylko mogą wyjść na siku…
    Zresztą, mój pies ma klapę w drzwiach więc siedzi prawie cały czas na polu. Dosłownie siedzi. Siedzi jak posąg i pilnuje domu. A gdy kogoś usłyszcze wiadomo co robi… szczek ma potężny mimo niezbyt wielkiej postury. Teraz jest w raju bo zima to jego najlepszy sezon. Z tym swoim bardzo długim biało-czarnym futrem, wygląda jak Panda na śniegu ha ha ha! Panda pilnująca owieczek… Polski Owczarek Nizinny.
    Nu… pogodi!

    A tak naprawdę to nie wiem czy wzrok cokolwiek by mu pomóg ponieważ włosy i tak całkowicie zasłaniają mu oczy. Ale spiąć ich sobie nie da ha ha ha !

    0
    • Avatar sasami

      Tak właśnie postrzega psa ten kto kocha, a nie w taki spsoób w jaki robi to wolontariuszka, której sie wydaje, ze jak konczy studia na weterynarii, to na wszystkim zna sie najlepiej. Zenek jest normlanym psem, ale nie wiedzieć czemu schronisko odmawia mu prawa do własnego domu, do hoteliku, do czegokolwiek, wymyslając coraz to nowe powody by nie wydac go do adopcji. Dotyczy to równiez innych psów w schronisku, im starszy, tym gorzej psa adoptowac, a powinno byc odwrotnie. Wniosek nasuwa sie sam, stare i chore psy sa dla schroniska jak kura, która znosi złote jajka. Kartotekę starego psa mozna tak ubarwic, ze kasa leci.

      0
      • Avatar Krzywousty

        Nie chcę głupio krytykować, ale dziwnie w moich uszach brzmi słowo woluntariusz. Znam angielski i wiem co to słowo znaczy. Ono znaczy ochotnik. A ta pani jest… ochotniczką 🙂

        0
  4. Avatar gniew

    Zwierzęta są wspaniałe, ale wy ludzie jesteście idiotami !!!, do kurwy nędzy !!!, człowiek może ADOPTOWAĆ TYLKO INNEGO CZŁOWIEKA !!!, a nie psa, kota, czy prosiaka !!!. już tak jesteście zidiociali, że bebechy się przewracają…. Adoptować to znaczy, uznać dziecko które np. w wypadku utraciło swoich rodziców, za swoje- za swego syna lub swoją córkę !, nie tylko wziąć na wychowanie, ale uznać za członka swojej rodziny, RODZINY LUDZKIEJ !!!!!!. A wy zidiociali barbarzyńcy piszecie o ADOPCJI zwierząt do rodzin ludzkich ???!!!!!. Tumany, wstyd i hańba, a przecież wszyscy skończyliście co najmniej szkołę podstawową……. ZDZICZENIE OBYCZAJÓW…… I jak tu nie myśleć o nadchodzącym końcu świata ?…..

    0
    • Avatar sasami

      Weź sobie kolego cos na uspokojenie. Nikt tu nie neguje wyższośći adopcji dziecka, ale psy to istoty świadome, które czuja bół, głód, tęsknotę i miłość do swojego człowieka. Więc skoro takich podstawowych spraw nie rozumiesz, to mam nadzieje, ze nie bedziesz miał okazji adoptować dziecka, ani psa oczywiście, bo takiej osobie nie powierzyłabym zwierzęcia, nawet pantofelka.

      0
      • Avatar Krzywousty

        Podpisuję się pod tym. Dla nas nasz pies jest normalnym członkiem rodziny. Tak naprawdę to wszystko się wokół niego kręci – w sensie planowania. Jak długo zostanie sam, czy będzie miał opiekę kiedy muszę jechać na delegację, czy miał badania robione w tym roku, o Boże – kupa nie taka, co mu może być…?
        Jeśli ktoś nie ma psa nie zrozumie.
        .
        Też tylko ten kto nie miał psa może powiedzieć że pies nie myśli i nie czuje. Kurcze, jak on myśli, jak kombinuje, jak cały czas nas testuje czy może już da sie robić to albo tamto czego wie że robić nie powinien.
        Mój często udaje głupa tylko poto żeby dostać przysmak. Przykład: na spacerze w lesie zostaje nagle w tyle i siedzi. Normalnie siedzi na ścieżce i patrzy na mnie w wielkim napięciu czy się obróce i to dostrzegnę. OK – no obracam się, obracam – widzę cie chłopie choć już dawno dostrzegłem cię kątem oka. Aż widać jak się teraz trzęsie w podnieceniu czy mu się ten trik uda czy nie!
        A o co mu chodzi? No o to że został daleko za mną więc powinienem go zawołać. Wiem że to jego sztuczka, ale wołam – do nogi! Ten jak sprężyna wyskakuje kiedy tylko powiem DO… Za chwilę jest już przy mnie i… siada wprost przedemną oczekując na… NAGRODĘ! Na przysmak!
        Najczęściej kiedy wykona polecenie to coś mu daję (nie zawsze). Ale skoro tak sobie łazimy po lesie i dawno nic mu nie kazałem robić a tym bardziej nie dałem mu smakołyka, to zaczyna po swojemu kombinować co tu zrobić żeby go jednak dostać.
        Z takimi rzeczami spotykam sie codziennie. Co trochę to coś nowego. A jak uwielbia sie uczyć nowych rzeczy… ba, to dopiero historia.
        Zwierzęta myślą. Może trochę inaczej niż my, ale myślą i czują. Najważniejsze to ich nie terroryzować – pozwalać im rozwijać się we w miarę naturalnym dla nich środowisku a one nam to wynagrodzą stukrotnie.
        Czy muszę dodawać że rozumię każdy jego szczek i co on oznacza?
        Szkoda że nieznajomi każdy szczek odbierają jako ostrzeżenie by nie podchodzili. Gdyby wiedzieli że 90% z tego to zaproszenie ich do zabawy, tyle że nie może przekroczyć elektronicznego płotu więc sam do nich nie podejdzie…
        .
        PS. Żona kazała mi sprostować – to nie jest mój pies. To jest JEJ pies! To ona go sobie wypłakała i ku mojemu zaskoczeniu zajmuje się nim jak własnym dzieckiem. Więcej czasu mu poświęca niż sobie, a pies jest wymagający – to nie kanapowiec a prawdziwy pies pasterski.
        Tak… to jest rzeczywiście jej pies.

        0
        • Avatar gniew

          Miałem dwa psy, w tym dobermana. Ale ja je sobie kupiłem !, a nie adoptowałem. Pies był psem i takie miejsce mu przysługiwał,o jako zwierzęcia towarzyszącemu człowiekowi. Kto powiedział, że zwierze nie czuje bólu, nie odczuwa radości, itp. Ale to zwierze, nie człowiek.
          Zwierząt nie adoptuje się !!!. Nie stosujcie terminu ADOPCJA do zwierząt. A jeśli tego pojąć nie potraficie, to będziecie niedługo brać oficjalnie śluby z psami. Psy powoływać na funkcje rządowe, bo majątki to już od dawna zapisujecie w spadku psom… zamiast rodzinie, nawet dalszej !!! Zdziczenie obyczajów !!!.

          0
          • Avatar Krzywousty

            Chyba jednak adopcaj pasuje tutaj jak ulał. Właśnie w celu odróżnienia od słowa “kupno” a nawet “przygarnięcie”.
            Chyba źle mnie zrozumiałeś – ja nie pisałem o czuciu bólu czy zwykłej radości. Ja pisałem o normalnym myśleniu.
            Poświęć swoim psom czas, rozmawiaj z nimi od szczeniaka a nie będziesz miał wątpliwości że relacja między wami będzie czymś znacznie więcej niż tylko karmieniem i wybieganiem psa.
            Acha – próbuj równiez ty je zrozumieć… opłaca się.
            .
            Pamiętam jak z żoną sprzątaliśmy w kuchni naczynia a zza ściany dochodziło szczekanie naszego wtedy jeszcze szczeniaka.
            – O Boże, czego on znowu chce? – powiedziałem do siebie.
            – Aleś ty durny – mówi żona – piłka mu wpadła pod łóżko i chce żeby mu ktoś ją wyciągnął…
            – O, nawet wiesz że to piłka a nie kość? zażartowałem
            – Jaka kość? – żona na to – przecież ci mówi że piłka!
            Roześmiałem się i poszedłem do sypialni. No i co widzę? Pies leży przed łózkiem a pod łóżkiem piłka do tenisa.
            .
            Teraz to i ja poznam kiedy piłka a kiedy kość czy zabawka skunks, ale wtedy zdębiałem. No cóż, żona przebywała z nim wtedy 24 godziny na dobę więc lepiej się “dogadywali”.
            Zresztą wciąż kiedy czegoś chce to idzie do żony i z nią “rozmawia”. Do mnie idzie jedynie po proste rzeczy… Kiedy “powie mi” coś nowego, to siada i patrzy na mnie w oczekiwaniu na odpowiedź albo na moją reakcję. Potem powtórzy i wygląda jakby dziwił się że jestem taki tępy i nie rozumię a to takie proste. Trzeci raz już nie próbuje tylko idzie do żony. Niezłe, co?
            Ciekawe co on sobie wtedy w tej łepetynie myśli? Że ci ludzie są tak mało pojętni i prostego języka nie rozumieją? Pewnie tak…
            .
            Oczywiście że tak samo jak my mamy swoje instynkty, tak somo psy mają swoje które mocno dominują i wpływają na ich zachowanie. Ale one są więcej niż chodzące i czujące ból i radość automaty. One naprawdę myślą, przywiązują się, cierpią psychicznie. Dlatego kiedy ktoś podejmuje decyzję o przygarnieciu psa lub kupieniu szczeniaka, powinno to być zobowiązanie na całe życie. Na dobre i na złe ze wszystkimi tego konsekwencjami. Czyli… adopcja.
            .
            Dzisiaj rano punktualnie o 7-ej pies wskoczył żonie na kolana, głową zasłonił laptop, łapą skrobie po ramieniu a jęzorem liże czoło…
            – OK piesiu – już idziemy.
            Zeskoczył, przyniósł buta…
            Poszli. A na polu dzisiaj u nas minus 19…
            .
            Tak się złożyło że wczoraj żona rozmawiała z pacjentką która ma psa (żona pracuje w służbie zdrowia). No i ta kobieta, jak większość tutaj, traktuje psa jak… psa. Ja zwierzę które ma zjeść, wysikać się, leżeć przy kanapie i nie przeszkadzać w niczym.
            Boże, co za życie takiego psa pomyślała żona i zamiast robić kobiecie wymówki powiedziała jej ile razy dziennie i na jak długo chodzimy z naszym psem i jak zachowuje się nasz pies podczas spacerów (nigdy nie próbowaliśmy go musztrować ponad to co jest niezbędne żeby nie pakował się w kłopoty no i ponad to czego sam z chęcią sie uczył).
            Kobieta po chwili namysłu mówi:
            – Aaa, to dlatego mój pies patrzy na mnie z takim wyrzutem kiedy ubieram się i wychodzę o 5 rano do gym – sama.
            – Ja przestałam chodzić do gym – żona na to – od kiedy mam psa. Daje mi dwa razy większy wycisk niż ten cały gym, a jaka przy tym przyjemność… każdego ranka przebiegam co najmniej 5 kilometrów na świeżym powietrzu i czuję się wspaniale.
            – To dlatego on patrzy na mnie z takim wyrzutem… Nie wiedziałam że tego potrzebuje…
            A ja nie wiedziałm że jesteś taką idiotką – ale nie powiedziała tego na głos.
            .
            I nie – ślubu żona brała z psem nie będzie, nawet gdyby sie ze mną rozwiodła. Ona go jedynie… zaadoptowała. Na dobre i na złe.
            .
            PS. W Brazyli nadano już prawa “ludzkie” małpom człekokształtnym. Nie wszystkie prawa, ale wiele. Pierwszy bodaj kraj na świecie.
            Czy oni więdzą coś czego reszta świata jeszcze nie wie?

            0
  5. Avatar Ada

    doszłam do wniosku że tylko zwierzętom należy pomagać, człowiek na pomoc nie zasługuje…

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
319217