Bez kategorii
Like

Neobolszewizm na wojennej ścieżce

29/06/2017
888 Wyświetlenia
0 Komentarze
12 minut czytania
Neobolszewizm na wojennej ścieżce

Historia uczy, że wszystkie wielkie imperia przechodziły trzy fazy – rozwoju, prosperity i upadku. Nie inaczej jest obecnie w przypadku USA.

0


Kraj mający niewiele ponad 200 lat historii przeszedł już dwie fazy teraz wkroczył w trzecią. Ameryka, która wykreowała swój własny wizerunek będący przez dziesięciolecia ikoną wolności, swobód obywatelskich i ekonomicznych stała się swoją własną karykaturą. Eksport demokracji, w pewnym okresie bardzo atrakcyjny, wspierany przez wszechobecną “macdonaldyzację” i hollywoodzką propagandę przyniósł niestety ciągłe konflikty, śmierć milionów ludzi i zrujnowane na dziesięciolecia kraje.

Gdy świat był jeszcze dwubiegunowy wszystko wydawało się proste i klarowne – Oni, ci dobrzy kowboje na rączych rumakach i ci źli, ciemiężący narody. Oba mocarstwa – USA i CCCP były zbyt silne by brać się bezpośrednio za bary. Konfrontacja odbywała się na poziomie konfliktów regionalnych sponsorowanych przez przeciwstawne obozy. Tam odbywała się walka o wpływy, tam testowano nowe rodzaje broni i strategie wojenne.

Podobnie dzieje się dzisiaj czego najlepszym przykładem jest wojna w Syrii gdzie z jednej strony walczą terroryści z ISIS przy jawnym już wsparciu tzw.”koalicji antyterrorystycznej” kierowanej przez USA a wojskami rządowymi al Assada, legalnie wybranego przywódcy Syrii, któremu z kolei pomaga Rosja, Iran i libański Hezlbollach (przy cichym wsparciu Chin).

Komunizm podobno upadł choć tutaj zdania są podzielone. Wielu uważa, i ja się z nimi zgadzam, że jedynie się przepoczwarzył. Odstąpił od ingerencji w sferę ekonomiczną (choć też pozornie) a skupił się na ideologii. Takim (nowo)tworem jest obecnie Unia Europejska, która przejęła bolszewickie metody zarządzania ludźmi i ekonomią trochę tylko przypudrowaną nową dialektyką. Nie zrezygnowała jednak z utopijnego marzenia stworzenia Nowego Człowieka – HomoEuroSovieticusa.

Inną siłą napędową przepoczwarzonego komunizmu są amerykańscy neokonserwatyści, którzy kreują od kilkudziesięciu lat politykę zagraniczną USA. Neokonserwatyści to nic innego jak spadkobiercy ideowi Lwa Trockiego ( Lejba Dawidowicz Bronsztejn), orędownika wszechświatowej rewolucji bolszewickiej, która “ogarnąć miała cały świat“. Idee Trockiego były niezjadliwe nawet dla Stalina, który go pogonił a następnie ubił.

Zabrakło samego Trockiego ale zostali jego pogrobowcy, którzy konsekwentnie realizują jego myśl, tylko, że teraz nie nazywają tego “eksportem rewolucji” a “eksportem demokracji“. Zmieniło się nazewnictwo, nie zmieniła się treść. Wielu może się nie spodobać co teraz napiszę ale jest jasne jak słońce, że popierając USA w takiej postaci jak teraz w rzeczywistości staje się po stronie bezbożnego bolszewizmu, który chce podporządkować sobie świat jak kiedyś uczynił to z carską Rosją.

Zresztą tamten przewrót z 1917 roku ma też swoje korzenie w USA bo to głównie za pieniądze żydów amerykańskich, niemieckich i brytyjskich możliwa była ta “rewolucja“, o którą oskarża się teraz bezczelnie Rosjan. (Tak nawiasem mówiąc Rosjanie nie stanowili nawet 10% najwyższych władz bolszewickiej Rosji po przewrocie 1917 roku a sami Rosjanie padli pierwsi ofiarą bolszewizmu i stali się największą grupą etniczną unicestwioną przez bolszewizm).

Taka prawda jest nie do przyjęcia przez takich podżegaczy jak Macierewicz, Sakiewicz, Targalski czy vel Grajewski, którzy już bez żadnego skrępowania są orędownikami neokonów czyli trockistowskich bolszewików.

Czasy demontażu imperium sowieckiego zostały skrzętnie wykorzystane przez USA do wzmożonego eksportu demokracji. Poprawne niegdyś stosunki ze światem arabskim, paradoksalnie spowodowane sowieckimi wpływami na Bliskim Wschodzie, które to wpływy stanowiły przeciwwagę dla awanturniczej polityki Izraela, ślepo wspieranego przez USA zastąpione zostały polityką awanturniczą, nie liczącą się z nikim i niczym. Zrujnowany został kruchy bo kruchy ale dość stabilny porządek polityczny na Bliskim Wschodzie. Zniszczone zostały całe kraje – Afganistan, Irak, Libia czy Syria. Wszystko w imię “eksportu demokracji” i walki z “krwawymi dyktatorami“.

Kryzys emigracyjny, z którym teraz zmaga się Europa ma swoje bezpośrednie korzenie właśnie w tej polityce USA i ich wasali, m.in Polski. Determinującą rolę w tej politycznej i militarnej awanturze miały ogromne wpływy syjonistycznego lobby na świecie a zwłaszcza w samych USA (to znowu neokoni). Polityka państwa Izraela jako jedyną optykę uznaje własne interesy, które najczęściej stoją w sprzeczności z interesami reszty świata. Pod pretekstem obrony zagrożonego ponoć bytu państwowego (co jest zrozumiałe bo nic co zostało zbudowane na przemocy i gwałcie nie może być legalne) żydowscy lobbyści ulokowani na najwyższych stanowiskach doradczych parli do kolejnych konfliktów rozgrywanych jednak głównie przy pomocy spolegliwych USA i ich wasali. Tym razem jednak nie wszystko poszło po ich myśli.

Tzw. wiosna arabska, która wprowadziła tyle zamieszania na BW miała za główny cel otwarcie drogi do prawdziwego celu, którym jest Persja. Po drodze jednak jest Syria. Scenariusz jaki został powtórzony przewidywał “spontaniczną rebelię”, obalenie rządu i zainstalowanie posłusznego, marionetkowego reżimu.

Rosja od czasów upadku “imperium zła” stała się już innym krajem. Nie jest oczywiście wolna od patologii dotykających także inne kraje – korupcji, alkoholizmu czy narkomanii. Jednak wydaje się, że brak zgody na podporządkowanie się hegemonii neokonserwatywnych bolszewików z USA otwiera nowe perspektywy dla świata. Jeśli dołożymy do tego ostrą jazdę w górę takich tygrysów jak Chiny czy Indie to oczywistym staje się, ze takie status quo nie ma już racji bytu.

Jaka czeka nas przyszłość to czas pokaże ale już wiemy z całą pewnością, że to do czego dążą USA to prosta droga do globalnej katastrofy. To co zdarzyło się w Syrii było momentem kulminacyjnym i teraz zaczęła się już równia pochyła dla Stanów. Zdecydowana postawa Rosji, przy cichym ale stanowczym poparciu Chin, które (o czym się wcale u nas mówiło) wysłały w rejon ew. nalotów swoje siły morskie sprawiła, że mógł być tylko wóz albo przewóz. Konflikt światowy albo wycofanie się USA z następnej bezsensownej awantury. Putin ze swojej strony nie może ustąpić bo zaprzepaściłby wszystko co przez kilkanaście lat zrobił dla odbudowy pozycji Rosji, roztrwonionej lekką ręką przez ulubieńca neokonów (bolszewików) wiecznie pijanego Jelcyna.. Gdyby tak się stało to agonia amerykańskiego imperium została by przedłużona o następne kilka lat i następna okazja mogłaby być jeszcze bardziej brzemienna w skutki.

Niezdecydowana postawa Obamy, który nie chciał brać chyba na siebie całej odpowiedzialności za agresję uratowała w pewnym sensie sytuację. Jak to w dyplomacji bywa znaleziono honorowe wyjście z sytuacji i konflikt został zażegnany. Paradoksalnie Obama w końcu chyba zasłużył na pokojowego Nobla, którego otrzymał awansem.

Komu jednak zależało (i ciągle zależy) na wojnie?

Ciągle tym samym – bankierom, którzy w przypadku takich kataklizmów jak wojna światowa tylko zarabiają. Mogą “spalić” wszystkie księgi rachunkowe, wymigać się od zobowiązań i ciągnąć nowe zyski z odbudowy tego co sami zniszczyli. Ten schemat był już ćwiczony nie raz. Z ręką w nocniku został także Izrael i jego lobbyści na całym świecie. Żyjemy w ciekawych czasach, eksporterzy demokracji zostali ustawieni do pionu przez KGB-istę do spółki z komunistami.

Co z tego wyniknie dla nas? Na ile jesteśmy w stanie ogarnąć sytuację i zdefiniować nasze, polskie cele? Tymczasem ścierają się pozornie różne opcje. Piszę pozornie bo żadna z nich nie utożsamia się z polskim interesem narodowym mimo “patriotycznej” frazeologii. Jesteśmy świadkami klientelizmu na miarę tego z końca XVIII wieku, kiedy różne stronnictwa wisiały u różnych klamek. Obecnie mamy to samo, klika rządząca przez 8 lat to klamka niemiecka. Patriotyczny ponoć rząd PiS (a właściwie Zjednoczonej Prawicy) wisi u klamki Waszyngton/TelAwiw.

To potwierdza jedynie moją tezę, którą głoszę niezmiennie od lat, że nie mamy polskich elit u władzy, nie mamy mężów stanu, dla których interes Narodu jest wartością nadrzędną. Na pustą frazeologię patriotyczną można nabrać się raz, góra dwa. Choć pewnie ciągle będzie wielu, którym wtłaczana przez ćwierć wieku propaganda zrobiła wodę z mózgu i reagują jedynie na zasadzie MY – ONI. Tylko, że to prowadzi jeśli nie do jawnych podziałów nawet w rodzinach to z pewnością do społecznej i politycznej apatii.

Tym, którzy pracują nad taką polaryzacją społeczeństwa dużo się już udało. Obawiam się, że w przyszłości będą się pojawiały nowe twory typu KOD czy Obywatele RP. Propagandyści od Michnika i Sakiewicza będą robili swoje, żeby jeszcze bardziej podzielić Naród. To w końcu ich praca i za to im płacą.

Inne zapisy autora:

0

Avatar
SpiritoLibero

21 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816