Główna strona
Like

Nauczanie domowe – przyszłość edukacji w Polsce

14/04/2019
690 Wyświetlenia
0 Komentarze
5 minute czytania
Nauczanie domowe – przyszłość edukacji w Polsce

Obecny strajk nauczycieli jest dobrą okazją do dyskusji na temat przyszłości szkolnictwa w Polsce. Bardzo słusznie i zasadnie krytykujemy współczesne szkolnictwo, ale jaka jest recepta na jego uzdrowienie?



Obecny strajk nauczycieli jest dobrą okazją do dyskusji na temat przyszłości szkolnictwa w Polsce. Bardzo słusznie i zasadnie krytykujemy współczesne szkolnictwo, ale jaka jest recepta na jego uzdrowienie?

Zauważmy, że współczesne i historyczne szkolnictwo oparte jest (i było) na gwałcie zadanym naturze człowieka! Małe, kilkuletnie dzieci zmusza się aby siedziały w ławkach szkolnych przez kilka godzin dziennie. To jest wbrew ludzkiej naturze, małe ssaki „mają we krwi” zabawy, gonitwy, mocowanie się, popychanie, walki, wrzaski…itp. W ten sposób przygotowują się do dorosłego życia, ustalają hierarchię w stadzie, trenują mięśnie, umiejętność współpracy w grupie, itp.

Te naturalne zachowania wieku dziecięcego i młodzieżowego szkoła próbuje stłamsić i zdusić, zmuszając dzieci i młodzież  do siedzenia w ławkach przez wiele godzin, bez ruchu! Jest to tortura fizyczna i psychiczna zadawana przez ludzi dorosłych swoim dzieciom, mająca fatalny wpływ na ich zdrowie oraz wyniki nauczania.

System edukacji który bazuje na tłamszeniu ludzkiej natury, nie ma przyszłości

Jaka jest alternatywa? Inne rozwiązanie podpowiada samo życie. Dzieci i młodzież potrafią całymi godzinami siedzieć przy komputerze czy smartfonie, grając w różne gry i trudno je od tych zajęć oderwać. Współczesna edukacja powinna odbywać się poprzez gry komputerowe, tak skonstruowane aby umożliwić rywalizację graczy pomiędzy sobą. Jeśli dla przykładu chcemy nauczyć dzieci tabliczki mnożenia, to atrakcyjna gra komputerowa (na przykład wyścigi samochodowe) powinna być tak skonstruowana, aby uczestnik gry przechodził do następnego etapu gdy prawidłowo odpowie na cyklicznie zadawane pytania o wynik takiego czy innego mnożenia.

Przy takiej podstawie kształcenia szkoła w obecnym rozumieniu (jako miejsce gdzie codziennie przychodzą uczniowie) jest zbędna. Nauczanie mogłoby się odbywać drogą internetową, co zostało już przećwiczone z dobrym skutkiem w Australii. Dzieci mieszkające na farmach oddalonych od najbliższej szkoły o kilkadziesiąt (czy nawet kilkaset)  kilometrów, biorą udział w lekcjach poprzez internet.

Raz na jakiś czas, uczniowie „internetowi” mieli by obowiązek zaliczania poszczególnych przedmiotów w jakieś wyspecjalizowanej placówce. I ten sposób weryfikacji wiedzy uczniów został z dobrym skutkiem sprawdzony w czasach przed II wojna światową. W bogatych środowiskach bardzo popularna była edukacja domowa. Zatrudniony nauczyciel uczył dzieci w domu, przygotowując je do egzaminu wstępnego do gimnazjum.

Wiedząc jakie są wymagania na egzaminie wstępnym do gimnazjum, przekazywał dzieciom wiedzę konieczną, aby taki egzamin zdać.

Przyszłością edukacji powinno być nauczanie domowe, bazujące na programach internetowych.

Osobną kwestią jest organizacja takiej edukacji w rodzinach dysfunkcyjnych, zaniedbanych, biednych i patologicznych. Być może w tych przypadkach konieczne byłoby jakieś „szkoły” nauczające według przedstawionych zasad.

Przedstawiona koncepcja ma jedną istotną wadę: nie zapewnia dzieciom przebywanie w grupie rówieśniczej, co jest konieczne dla prawidłowego rozwoju psychiki małego człowieka. Ten negatywny aspekt nauczania domowego mógłby zostać złagodzony poprzez obowiązkowe zajęcia z wychowania fizycznego  prowadzonego przez kluby sportowe.

To tylko zarys koncepcji, edukacja domowa już w tej chwili jest możliwa i na małą skalę praktykowana. Ten słuszny ruch trzeba tylko wspomóc narzędziami komputerowymi i internetowymi, oraz uczynić go dominującym systemem edukacji.

Zauważmy, że przedstawiony model nauczania domowego w wynaturzonej formie już działa na masową skalę.

Wiedzę konieczną do zdania egzaminów kończących poszczególne etapy edukacji, młodzież zdobywa poza szkołą (na różnych kursach i korepetycjach). Na dobrą sprawę już w tej chwili szkoły (jako miejsca do których codziennie przychodzą uczniowie) są zbędne. Absorbują czas uczniów na jałowe „przebywanie”, podczas gdy prawdziwa edukacja odbywa się poza szkołą: w domach, prywatnych kursach i korepetycjach. Tą fikcję trzeba zlikwidować, co przy okazji rozwiąże problem zarobków nauczycieli. Zarobią tyle, ile będą gotowi płacić im rodzice za prawdziwą edukację a nie za udawanie nauczania.

Obecna patologiczna forma nauczania “domowego” skutkuje podwójnym obciążeniem rodziców kosztami tej edukacji.  Finansują oni zarówno koszty jałowego “przebywania” dzieci w szkołach (poprzez system podatkowy) jak też “prawdziwego” nauczania realizowanego poza szkołą!

→ Anthony Ivanowitz

Inne zapisy autora:

anthony ivanowitz

10 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

319217