Komentarze dnia
Like

Myślenie zależne

20/05/2014
538 Wyświetlenia
0 Komentarze
8 minut czytania
Myślenie zależne

Z racji mojego wieku miałem możność zaznajomienia się z różnymi poglądami i nie dziwią mnie najrozmaitszego rodzaju wypowiedzi wynikające z odmiennych ludzkich doświadczeń i bardzo różnego stopnia wiedzy o faktach.

Boleję jednak nad tym, że ludzie znacznie młodszego ode mnie pokolenia Polaków ciągle nie mogą zdobyć się na samodzielne myślenie i jak z „Portretu” Mrożka ciągle myślą kategoriami wyniesionymi z PRL.

A była to najgorsza szkoła myślenia i to nawet nie ze względu na wszechobecne kłamstwo, ale przede wszystkim na kuszącą łatwiznę schematów, którą można zastosować będąc „za a nawet przeciw”.

0


Takiemu schematowi podlegli wszyscy, którzy wypowiadali się sprawie książki Zienkiewicza o pakcie Ribbentrop – Beck, jako zapewne alternatywie dla naszego „egzotycznego” jak to powiedział Cat – Mackiewicz, sojuszu z Francją i Anglią.

Uderza mnie ton tych wypowiedzi, w których Polskę widzi się zawsze zaprzęgniętą do jakiegoś rydwanu, a może raczej kibitki, od wielu lat namawiam do poszukiwań naszej własnej drogi, ale nie jest to sprawa łatwa.

Znajdujemy się ciągle w stanie ciężkiego okaleczenia zarówno materialnego jak i intelektualnego, a co najgorsze moralnego.

 Wyraża się to nie tylko w ocenie przeszłości, ale i obecnej rzeczywistości rodząc wykoślawione wnioski na przyszłość.

Typowym przykładem jest stosunek do naszych tragicznych losów w XX wieku.

Wielka tragedia narodowa, którą przeżyliśmy w końcu XVIII i przez cały wiek XIX okazała się mniej katastrofalna w skutkach aniżeli to, co przeżyliśmy w ubiegłym wieku, czego skutki przeżywamy jeszcze dziś w wieku XXI.

Na ten temat piszę przy różnych okazjach od kilkudziesięciu lat i nie po to żeby doszukiwać się jedynie racji historycznych, ale przede wszystkim ażeby wyciągnąć z tego wnioski na dzień dzisiejszy i naszą przyszłość.

W roku 1918 odzyskaliśmy niepodległość zawdzięczając niezwykłemu, chyba cudownemu, zdarzeniu upadku na raz wszystkich trzech zaborców, ale nie dostaliśmy jej w prezencie jak niektórzy nasi sąsiedzi, którzy praktycznie bez wysiłku uzyskali państwowość po setkach lat, lub zgoła po raz pierwszy. Traktat wersalski obdarował szereg narodów suwerenną państwowością niejako ryczałtem, z tą różnicą, że jedni zostali obdarzeni hojnie jak Rumunia, lub Serbia, a najwięcej Czesi, którzy w wojnie nie brali udziału, a zorganizowany i znakomicie wyposażony przez aliantów korpus czeski na Syberii złożony z jeńców z austriackiego wojska oddawał się głównie handlowi z bolszewikami i pilnowaniu carskiego złota, które przywieźli do Czech. Za to dostali państwo, w którym sami stanowili mniejszość.

Polska gdyby poprzestała na darze wersalskim byłaby najwyżej państewkiem między Bugiem i Wartą, bez Śląska, Lwowa i Wilna, a nawet Wielkopolskę musieliśmy sobie wywalczyć orężnie.

Zawdzięczając Piłsudskiemu i prezydentowi Francji Millerandowi udało się zawrzeć sojusz obronny z Francją, ale natychmiast po jego zawarciu nasz „sojusznik” zaczął robić wszystko, co możliwe żeby wykręcić się ze zobowiązań w stosunku do Polski żądając równocześnie z naszej strony spełniania wszystkich zobowiązań sojuszniczych, chociaż były one dla młodego państwa polskiego szczególnie uciążliwe.

Do roku 1926 Polska była traktowana, jako „mały departament francuski nad Wisłą”.

Piłsudski po dojściu do władzy czynił wysiłki żeby ten stan zmienić, nie mogąc namówić Francję do interwencji wobec złamania przez Niemcy traktatu wersalskiego, dokonał aktu zbliżenia z Niemcami wykazując w ten sposób możliwość prowadzenia przez Polskę samodzielnej polityki.

Śmierć Piłsudskiego uniemożliwiła dokonania dalszych kroków na tej drodze, jego następców nie było stać na tak daleko posuniętą samodzielność.

Tymczasem przed Polską zaistniała możliwość odegrania roli wiodącej w nowej konfiguracji politycznej, jaką była idea sojuszu antybolszewickiego.

Jeszcze w połowie lat trzydziestych zagrożenie bolszewickie dla całej Europy było znacznie większe aniżeli odradzanie się niemieckiego militaryzmu, tym bardziej, że oprócz możliwości zewnętrznej agresji w wielu krajach z Francją na czele istniało realne zagrożenie dywersją wewnętrzną.

Spadkobiercy Piłsudskiego poprzestali jednak na półśrodku w postaci zachowania „równego dystansu między Moskwą i Berlinem”, co w połączeniu z oczywistą zdradą sojuszników spowodowało skutki katastrofalne.

Przedstawianie, jako alternatywy paktu „Ribbentrop – Beck” w roku 1939 jest zabiegiem równie prymitywnym jak i świadczącym o braku wyobraźni politycznej. W 39 roku nie było już żadnego wyboru, znaleźliśmy się w pułapce do skonstruowania, której sami przyłożyliśmy ręki.

Była wprawdzie okazja do uniknięcia ataku na Polskę w ostatniej chwili 25 sierpnia 1939 roku pod warunkiem postawienia Anglii ultymatywnego żądania złożenia Hitlerowi wspólnego oświadczenia Francji, Anglii i Polski z ewentualnym uzyskaniem poparcia amerykańskiego, że atak na Polskę, lub Francję i Belgię odznacza natychmiastowe wywołanie wojny na dwa fronty.

Hitler, bowiem na wieść o podpisaniu w tym dniu umowy polsko brytyjskiej wstrzymał wyznaczony na 26 sierpnia atak na Polskę ryzykując katastrofę, niestety Anglicy natychmiast poczynili wszystko ażeby przekonać go, że Polska zostaje mu oddana na łup.

 Dla Polski nie był to czas wyboru a jedynie rozpaczliwych chwytów, czas wyboru istniał w połowie lat trzydziestych i z niego nie skorzystano, bo nie stało człowieka, który wziąłby na siebie odpowiedzialność „przed Bogiem i historią”.

Piszę o tym wszystkim od wielu lat z myślą o naszej współczesności, mamy bowiem podobną sytuację: – z jednej strony wyraźny spisek antypolski naszych sąsiadów, a z drugiej wiarołomnych sojuszników.

W tej sytuacji bezwzględnym nakazem historycznym dla Polski jest poszukiwanie nowego rozwiązania, a może być nim wyłącznie tworzenie nowego układu europejskiego w interesie wszystkich krajów z wyłączeniem hegemonii niemieckiej.

Sojuszników trzeba szukać wśród tych, którzy podobnie jak Polska są pokrzywdzeni przez hegemonię ukrywaną za sztafażem UE, a właściwie już w tym momencie nawet nieukrywaną.

W tym świetle zupełnie innego znaczenia nabierają wszystkie fakty dziejące się na europejskiej scenie z aferą ukraińską włącznie, jest ona, bowiem objawem kompletnego fiaska obecnego układu stosunków w Europie.

Mamy, zatem okazję do inicjatywy, ale przecież nie można jej spodziewać się po ludziach, którzy nie są w stanie wyrwać się ze stanu zależności i dlatego w Polsce „zmiana warty” w tym samym układzie niczego nie rozwiązuje. Potrzebna jest całkowita „odmiana oblicza tej ziemi” cytując naszego Wielkiego Świętego Jana Pawła.

Jest tylko jeden warunek powodzenia takiej misji: -Polska musi się stać krajem silnym zarówno materialnie jak i moralnie, a jest to możliwe, jeżeli rządy będą sprawowane w służbie narodu a nie obcych dysponentów jak to ma miejsce obecnie.

0

Andrzej Owsinski

793 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758