Artykuły redakcyjne
Like

My Polacy – Myśliciele

01/04/2016
410 Wyświetlenia
1 Komentarze
5 minut czytania
My Polacy – Myśliciele

Zarządzanie państwem w demokracji medialnej jest z definicji zarządzaniem „skokowym”. Zaraz na początku kadencji nowa ekipa stara się zrobić duży „skok” do przodu. Po pierwsze, by zaspokoić oczekiwania tłusz… elektoratu w zakresie poczynionych mu obietnic wyborczych, po drugie, by mieć minimum pewności, że ów skok, czyli plan reform (w naszych warunkach nowe/stare programy socjalne finansowane wzrostem podatków) przyniesie pożądany skutek w drugiej połowie kadencji, kiedy ważyć się będą przyszłe losy rządzących.

0


Myśliciel_1

 

 

Taki scenariusz utrwalił się w praktyce ostatnich 25 lat. Druga połowa kadencji, to czas wzmagającej się kampanii wyborczej i wtedy to już zupełnie nie ma mowy o reformowaniu państwa. Kto by sobie tym głowę zawracał, kiedy trzeba się skupić na walce o nowy słoik konfitur. Na ten czas z reguły przewidziano wzmożoną kampanię medialną, która ma za zadanie ogłupiać tłusz… elektorat, wmawiając mu, że co było do zrobienia zrobione zostało z rewelacyjnym efektem i uzależniać go od nadziei na przyszłość. Nic tak dobrze nie skutkuje wyborczymi kreskami, jak rozbudzona nadzieja.

 

W okresie tym mamy więc do czynienia z przyczajeniem się po wykonanym skoku i pozostawanie w gotowości do skoku na władzę w kolejnych wyborach. W momentach najostrzejszej kampanii z walczących frakcji wyłażą prawdziwe polityczne smoki zionące ogniem propagandy. I dlatego w zasadzie moglibyśmy również taki styl rządzenia nazwać stylem przyczajonego tygrysa, ukrytego smoka.

W tym czasie rządzeniem zajmują się drugoplanowi urzędnicy, chociaż nawet i oni raczej powstrzymują się od robienia czegokolwiek czekając, co przyniesie przyszłość, niż zajmują się sprawami państwa. Opędzają tzw. bieżączkę i  cieszą się darowanym okresem spokoju, kiedy mało kto patrzy im na ręce.

 

My, czyli tzw. elektorat w okolicach połowy kadencji zaczynamy się zastanawiać, na kogo będziemy głosować następnym razem? Ponieważ wspomniany styl rządzenia nieodmiennie nacechowany jest dzieleniem społeczeństwa, mnożeniem dysproporcji i nierówności, dyskryminacją jednych w stosunku do innych (przy jednoczesnym propagandowym haśle równości szans dla wszystkich) wystarczająca jest liczba zawiedzionych i sfrustrowanych, którzy łatwo mogą przechylić szalę na niekorzyść albo korzyść, zależy z jakich pozycji się patrzy.

 

W tym kontekście nie dziwi, że nasza scena polityczna nacechowana jest zmiennością, pojawianiem się nowych „inicjatyw” politycznych etc. Rządzący i ich akolici muszą nieustannie stwarzać pozory kreowania „nowych propozycji”. Stwarzać wrażenie dynamiki całego procesu politycznego, który w swojej dynamice ma być odpowiedzią na potrzeby społeczne.

 

W rzeczywistości jest to tzw. pic na wodę i fotomontaż, bo w zaistniałej ordynacji scena polityczna jest mocno utrwalona (zabetonowana), a ew. nowe twarze i nowe pomysły mają, co najwyżej charakter celebrycki bez zupełnego zaplecza intelektualnego, merytorycznego, bez spójnej wizji i planu całości reformy państwa. I bez wystarczającego poparcia, żeby móc cokolwiek zrobić, nawet mając taką wizję i plan.

 

Jedyne, co odczuwają obie strony to przejmujący ból, ale już w różnych częściach ciała. My czujemy dojmujący ból głowy od nieustannego myślenia i próby zrozumienia, o co chodzi, zasiadający w poselsko-senatorskich ławach czują ból w… pośladkach od długotrwałego w nich zasiadania. Nasz ból głowy męczy, ich ból jest, jak najbardziej do zniesienia. Nasz najczęściej się wzmaga po kolejnych wyborach, które nas rozczarowały, ich jest kojony plastrem wysokiej pozycji społecznej, braku odpowiedzialności i sowitej zapłaty.

 

Mamy w sobie coś z rzeźby Rodina „Myśliciel”. Rzeźbę opisuje się następująco: „przedstawia postać ludzką w stanie zamyślenia, zmagającą się z przejmującym wewnętrznym konfliktem”. My się z takim zmagamy najmniej raz na cztery lata. Łączy nas również z Myślicielem Rodina to, że nawet, jeśli nie jesteśmy jeszcze goli, to już bosi.

Tak więc nadal proletariusze wszystkich krajów łączą się… w bólu głowy.

Z pozdrowieniami Liber

Inne zapisy autora:

0

Liber
Liber http://www.galerialiber.pl

rysownik, satyryk. Z wykształcenia socjolog. Ciągle zachowuje nadzieję

422 publikacje
6 komentarze
 

Jeden komentarz

  1. Avatar gola.dupa.tuska

    Zwykli obywatele krajów świata, muszą wziąć sprawy w swoje ręce. Ale kto to zrobi w POLSCE, jak wszyscy są zadżumieni pogonią za dostatkiem, mamoną, konsumpcją. I ułuda bogactwa. No kto to zrobi w POLSCE. Młodzi ludzie uciekają z swojego kraju jak „szczury z tonącego okrętu”. Najgorsze jest to, że nikt niema pomysłu, jak wyjść z tego błędnego koła. Wszyscy są poprawni politycznie. Takie frajerki zahipnotyzowane pacyfizmem, wieczną dobrocią, miłością i wiecznym przebaczaniem. Tak nam wybili myśl o obronie swojej, że żyjemy na kolanach i jeszcze wiecznie wszystkim przebaczamy. Zidiociało nam społeczeństwo polskie. Byle robota była, micha żarcia, pełna lodówka żarcia, browar, wódeczka i dzieweczka. Ot kredo dzisiejszego młodego człowieka. No i BMWiCA stara to stara, ale BMWica. I weź z takim czymś, zrób coś wielkiego. Nic się nie stanie. Zachipują wszystkich jak baranów. Concentracjon Eurolager.

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
319217