Bez kategorii
Like

Moda na demoniczną prostytucję.

23/12/2012
1004 Wyświetlenia
0 Komentarze
27 minut czytania
no-cover

Czyli co promują „nasze” gwiazdy?

0


Tytuł tego wpisu mógłby sugerować, że zamierzam utyskiwać nad losem młodzieży wsłuchującej się w pseudo satanistyczny skowyt Adama Darskiego vel. Nergala. Otóż nie. Jest coś o wiele bardziej niebezpiecznego i Nergal przy tym to chłopiec w przykrótkich spodenkach.

Rzeczą chyba oczywistą jest, że zło nigdy nie przychodzi pod swoją prawdziwą postacią. Kuszenie zwykle odbywa się poprzez przybranie zupełnie odwrotnej powierzchowności. Fajnej, nowoczesnej, kolorowej. Dlaczego? Ponieważ na zło w swojej prawdziwej postaci mało kto miałby ochotę, może jakieś 10% najbardziej sfrustrowanych życiowo ludzi, zapewne właśnie odbiorców Nergala. Co z całą resztą? Dla całej reszty szatan przygotował coś bardziej wysublimowanego, niepozornego przez co trudniejszego do właściwego zdiagnozowania. Oczywiście to tylko jedna z jego sztuczek, jednak warta opisania. Co smutne łapie się na to wielu ludzi którzy co niedziela chodzą do kościoła. Czy mam tu na myśli wiarę około 30% katolików w kłamstwo zwane reinkarnacją? Nie. Mam na myśli tak zwaną czerwoną nitkę, która daje „dobre energie” i chroni przed „złym okiem”.

W tym miejscu nie sposób nie wymienić takiej sławy światowego okultyzmu jak Madonna jednak tą starą wiedźmę póki co sobie odpuszczę. Skupmy się na jej młodszych siostrach w wierze oraz nieświadomych naśladowcach. Za jedną z bardziej znanych promotorek wiedźmiństwa uchodzi ostatnio Maryla Rodowicz. Kiedyś robiła sobie słitaśne fotki ze znanym mordercą Fidelem Castro, teraz  promuje inną zarazę.

Jak donoszą magazyny plotkarskie, Rodowicz czerwoną nić otrzymała na Florydzie od menadżera Madonny. Podczas tego pobytu wysłuchała wykładu guru Madonny Philipa Berga. Kiedy w czasie festiwalu w Sopocie zachorowała na gardło, Centrum Kabbalah podarowało jej dwie butelki cudownej wody (litr kosztuje ok. 18 złotych, dostępna jest jedynie przez Internet). Ból ustąpił.

(czaszki są fajne i zawsze modne – zachwalała gwiazda malunek na ciele)

Zanim pójdziemy dalej, przytoczę jeszcze „legendę” za pomocą której reklamuje się czerwoną nitkę. Według niej, tę nić owija się na około grobu wielkiej pramatki Racheli w Betlejem, po czym tnie się ją na kawałki i wiąże wokół lewego nadgarstka. Dzięki temu uzyskuje się połączenie z ochronnymi energiami otaczającymi grób Racheli. Kim jest jednak ta Rachela już się nie mówi. Rachela. Można sobie jej historię przeczytać na Wikipedii, tak tej samej na której dokształca się nasz prezydent http://pl.wikipedia.org/wiki/Rachela

Jednak nie przeczytacie tam, że postać Racheli jest wykorzystywana jako element wzmacniania tak zwanego ekumenizmu, zastępowania nią Matki Bożej – Marii i zaczątku planów jednej światowej religii. Jest tak, ponieważ Rachela i jej domniemany grób jest miejscem pielgrzymek nie tylko Żydów ale też i chrześcijan oraz muzułmanów. Jest to celowe, ponieważ choć nie była matką Jezusa to mimo wszystko była Żydówką i w pojęciu kabalistów taka właśnie forma wiary powinna dominować w przyszłej ogólnoświatowej religii. Jest to oczywiste bluźnierstwo przeciw Matce Bożej i powiela to świętokradctwo każdy zakładający sobie tą nitkę na rękę chrześcijanin. Okultystyczne żydostwo i masoneria natomiast pieją z zachwytu.

Wikipedia jednak podaje wersje ugładzona, historyjka przygotowana dla spopularyzowania tej praktyki wśród nic nierozumiejących gojów. Czym jednak jest w swej istocie? Czymś dokładnie odwrotnym. Nie jest przypadkiem, że kabała wśród starotestamentowych Żydów podlegała gigantycznym kulturowym obostrzeniom. Dostęp do wiedzy o rytuałach a już w szczególności prawo ich odprawiania mieli jedynie najmocniejsi i najczystsi w wierze. Nie przypadkiem. Kabała to zbiór praktyk, których sednem jest połączenie swojej jaźni z uniwersum. Nie są to zwykłe modlitwy. Te rytuały, ich formy były dane narodowi żydowskiemu tysiące lat temu z ostrzeżeniem na opakowaniu, by nie igrali z ogniem, który jest w nich zawarty. Sedno kabały było i jest dla Żydów synonimem naszego kamienia filozoficznego. Zawiera owa kabała wzory pozwalające dowolnie formować materię. Nie przypadkiem nasz zbawiciel Jezus Chrystus pochodził właśnie z Żydów, największe bowiem dobro tego świata wedle praw uniwersum, zasady złotej równowagi musiało się pojawić tam, gdzie było największe zło. Niestety trucizna która czai się między wierszami kabały zatruła umysły jego braci i wydała go ich rękoma Rzymianom na śmierć. Czy chce tutaj pomstować na Żydach? Nie bo byli oni ofiarami szatana, który ich omamił. Stało się tak, bo nie byli czyści, nie byli silni w swej wierze, która im obiecała zbawiciela, ale gdy im go Bóg zesłał nie potrafili mu zaufać. Przeszkodziła im w tym zwykła ziemska nieczystość wzmocniona przez lucyferyczną moc, do której klucz jest właśnie w kabale. Problem z tą siłą jest taki, że osoby zatrute egoizmem, folgujący innym słabościom pod jej wpływem przemieniają się w super potwory, okultysta Hitler najlepszym przykładem. Kabała niesie w sobie wielką moc ale i wielkie niebezpieczeństwo, jest ona jak niestabilne wiązania radioaktywnego plutonu. Każda nasza duchowa nieczystość potęguje niebezpieczeństwo niekontrolowanego rozpadu, mutacji. Jej wzór opisuje jak wyzwalać moc materii i jak tą materię na powrót tworzyć z mocy które definiują formę tego świata, jego praw pokracznie opisywanych przez naukę. Z wielką siłą wiąże się jednak wielka odpowiedzialność. Nauczał tego Jezus i dał nam coś co można nazwać kabałą wersja 2.0. W naszej wierze zawarta jest ta sama prawda o funkcjonowaniu uniwersum, jego wzorce, jednak przedstawiona jest w znacznie bezpieczniejszy sposób. Nie przypadkiem wszelkiego rodzaju okultyści, new age-owcy mówią o kodzie zawartym w biblii, owi sataniści dobrze to wiedzą. Nie przypadkiem jednak kod ten jest „zaszyty”. Jego ukrycie ma nas chronić przed nami samymi, abyśmy nie powtórzyli błędów narodu żydowskiego, braci starszych w wierze. Dlatego klucz do życia wiecznego w naszej wierze jest nam sączony po kropelce, abyśmy się mogli powoli do niego zbliżać ALE jednocześnie abyśmy nie popadli w zarozumiałość i chęć wywyższenia. Zbyt wielkie upojenie światłem zamiast nas prowadzić mogło by nas oślepić. Forma naszej wiary jest więc dostosowana do naszej słabej psychiki, aby drobnymi krokami prowadzić nas do Boga. Jest to duże ulepszenie względem form uprawianych przez naszych braci starszych w wierze. Oni zostali oślepieni i zbłądzili. Wielu jednak z nich zdawało i dalej zdaje sobie z tego sprawę, dlatego nawet dzisiaj wiele środowisk żydowskich krytycznie wypowiada się o propagowaniu wśród osób nieprzygotowanych, lucyferycznej technologii zwanej kabałą. W dzisiejszym świecie konsumpcji i hedonizmu, duchowa nieczystość jest nam sączona od kołyski po grób w stopniu nigdy wcześniej nie spotykanym m.in. poprzez ezoteryczne Mc Donaldsy. Nasza technologia sięgnęła gwiazd, niestety moralność przebijając rynsztok dotknęła piekła, masoneria oraz Iluminati osiągają cel. Danie nam do ręki w formie popkultury elementów kabały i zachęcanie do jej zgłębiania, praktykowanie jej bez oczyszczenia się i oddania pod opiekę Bogu to jak dać małpie do ręki karabin maszynowy.

Czy ktoś odpowiedzialny zrobił by coś tak głupiego? Oczywiście że nie. Jednak na tym świecie poza boską siłą, która nas kocha, jest siła opozycyjna która nas nienawidzi. Jedni zwą go szatanem, inni zwą to inaczej. Co rusz podpowiada nam takie rozwiązania, które spowodują nasz mniejszy lub większy upadek. Zwykle jednak nie robi tego sam, ponieważ wbrew pozorom jest ograniczony swoimi własnymi prawidłami. Znacznie taniej „energetycznie” wychodzi mu, aby robili to za niego ludzie. Działa to na zasadzie piramidy Amway-a. Wystarczy jeden sprawny przedstawiciel „handlowy”, któremu coś się tam obieca, który zwerbuje kolejnych i tak dalej. To że szatan zawsze płaci fałszywymi pieniędzmi jest napisane tak małym drukiem, że większość w pogoni za zaspokojeniem EGO tego nie zauważy. Stąd później biorą się wszędobylskie piramidy w strukturach masonerii, czy górujących na nią rodów Illuminati oraz poniżej w korporacjach, finansach, gospodarce itd. Taka forma hierarchicznej dystrybucji i kontroli jest najbardziej wydajna ALE tylko pozornie. Ten pierścień władzy opracował szatan i bardzo chętnie dzieli się nim z ludźmi, ponieważ ta forma działania, nawet jeśli zastosowana z „dobrych” pobudek do dystrybuowania dobrego produktu, będzie dobro tego produktu wypaczać i zatruwać każdego jego klienta, szatan wie jak się sprzedać, jak wejść w nasze życie. Ze złego drzewa nie może być dobrych owoców, nawet jeśli wyglądają na zdrowe, piękne i bez skazy będą truć (coś jak GMO).

Takimi właśnie domokrążcami szatana są ludzie pokroju Madonny a w naszej polskiej odmianie Maryli Rodowicz. Czemu domokrążcami? Ponieważ to właśnie one jako artystki mają najłatwiejszy z możliwych wstęp do naszych domów. Wciskają się tam jak świadkowie Jehowy wsadzając but w drzwi, poprzez telewizory, radio, nasze odtwarzacze mp3. Jakie to sprytne.

Z jednej strony śpiewają fajne piosenki, które nuci cała Polska a przy okazji reklamują swoją czerwoną nitkę, aby inne głupiutkie osoby zachwycając się ich piosenkami, podchwyciły również i to. Najlepsza bowiem reklama, najbardziej chwytna to ta, która nie jest wprost. Jest też wielce prawdopodobne, że również i w Polsce główne oddziały największych wytwórni muzycznych, mają pomieszczenia do czarnych mszy i „naświetlania” ścieżek dźwiękowych „dobrą energią”. O czym piszę? To za chwilę poniżej.

Czym zatem jest czerwona nitka? Ten kawałek włóczki oplatany wokół grobu pramatki Racheli faktycznie jest poświęcany w trakcie czarnej mszy demonom, które każdemu jej skrawkowi mają towarzyszyć zawsze i wszędzie a więc osobie je noszącej. Nie jest jednak łatwo opętać człowieka. Demon aby działać musi dostać od człowieka zgodę i przyzwolenie, zachętę i zaproszenie. Jak to zrobić? Dokładnie tak, jak robią z zacytowaną powyżej legendą o czerwonej nitce. Opowiadają, że chroni przed złem i dostarcza pozytywnej energii. Któż z nas by nie chciał mieć takiej ochrony i wspomagania, to prawie jak +10 do zajebistości. Osoby które uwierzą w tą bajkę, i „otworzą” się emocjonalnie na tą „dobrą energię” tak naprawdę otwierają się na ezoterycznego pasożyta do niej doczepionego – oto cała tajemnica. Spece od ezoteryki, okultyści wiedzą jak to działa, wiedział też o tym Jezus gdy ostrzegał przed kabałą i wróżbitami.

Teraz o tym, o czym wspomniałem pobieżnie wyżej. Prezentuje nagranie, które opisuje ten proces z trochę innej strony. Poniżej usłyszycie człowieka związanego z branżą muzyczną w USA, który opisuje jak to funkcjonowało w latach 70-tych na podstawie taśm magnetofonowych i zapisanych na nich muzyki oraz w jakich okultystycznych warunkach one powstawały i zapewne dalej powstają z uwzględnieniem nowych technologii, zapnijcie pasy, będzie telepać.

Czy zatem tacy artyści jak Rodowicz wiedzą co robią sobie i innym? Nie potrafię na to odpowiedzieć. Z całą pewnością „gwiazdy” takie jak Lady GaGa czy Jay Z musza być świadome. Natłok masońskich/satanistycznych symboli w ich teledyskach, wskazuje że są świadomymi kapłanami. Czy robią to z własnej woli nie wiem, ale na bank musza być świadomi. Część z nich czasem się budzi i woła o pomoc tak jak Beyonce.

Michael Jakson również w końcu się przebudził, nie wyszło mu to jednak dobrze ani na zdrowie ani życie, jednak zapewne będzie mu to wliczone w poczet dobrych uczynków. Również i Eminem zdradza ostatnio niechęć do swoich panów. Czy podzieli losy Tupaka, jemu tak samo przestało się podobać to w czym uczestniczy i był na tyle lekkomyślny by to zacząć krytykować, cóż za naiwniak. Pif Paf – dead nigga. Zainteresowanym zachodnią branżą muzyczną polecam całą serię, poniżej pierwszy odcinek THE MUSIC INDUSTRY EXPOSED

Jednocześnie wiele z celebrytów, to po prostu głupiutkie osóbki, pędzące za sławą, pieniędzmi i poklaskiem. Ewa Farna śpiewająca piosenkę o fajnych demonach dla młodych odbiorców wszak znacznie lepiej spełnia swoją trucicielską rolę niż taki oczywisty aż do bólu Nergal.

Czy Ewa Farna wie co robi? Rozpuszcza się plotki, że jest wierzącą katoliczką a więc bezpieczną dla młodzieży, no bo co jest złego żeby po kościele sobie po sympatyzować z szatanem popijając demoniczny słodki napój? Toż to kwintesencja katolicyzmu. Masoneria ukryta w Bożym Domu zaciera ręce i trzyma ze śmiechu za brzuch. W nagrodę za współpracę Ewa Farna ma podobno zostać namaszczona na następczynie Maryli Rodowicz. Jak widać loże nie próżnują i kują żelazo póki gorące. Maryla póki co się jeszcze kurczowo trzyma i odgraża Ewie ale jeśli loża zdecyduje to nie będzie mieć już nic do gadania tak jak Madonna, która musiała ustąpić Lady zGadze.

Czy inna podobna historia, taka np. Otylia Jędrzejczak, ona też ma czerwoną nitkę, choć podobno też jest katoliczką.

Co do powiedzenia na ten temat ma sama Otylia? „Jestem katoliczką. Chodzę do kościoła. Noszenie nitki podobno przynosi boże błogosławieństwo".

"Podobno", to droga Otylio rozdają samochody na Placu Czerwonym! Leć crowlem i sprawdź, potem wróć i opowiez jak było.

Proponuje, by powiedziała to księdzu na spowiedzi, przy założeniu że ksiądz będzie opanowany to powinno się skończyć tylko na lekkim podbiciu lewego oka i wybitej biblią górnej jedynce.

Ciekawe, czy demon związany z jej nitką miał coś wspólnego z potworną tragedią, w której doprowadziła do śmierci brata w wypadku samochodowym? Tego nie wiem, ale z pewnością tym razem „dobra energia” zadziałała na opak. Z całego serca współczuje jej, bo to sympatyczna i normalna osoba, niestety żyje w potwornym kłamstwie i zatruwa nim innych, którzy są w nią zapatrzeni. Oni również mogą zachcieć mieć demona na ręce, spotka ich nieszczęście i niestety ona to właśnie będzie częściowo ale jednak za to odpowiedzialna, ponieważ dała zły przykład zachęcając do złego. Fakt iż była/jest tego nieświadoma nie wiele pomoże. 

Zatrutych osób w na polskim świeczniku tudzież menorze jest całe mnóstwo. Cytując dział „religia” na Onecie (wiem, brzmi idiotycznie): W jedynym w Polsce Centrum Kabbalah, które na swą siedzibę wybrało lokal przy Krakowskim Przedmieściu, najbardziej reprezentacyjnej ulicy Warszawy, widuje się wiele znanym twarzy. Jego bywalczyniami są m.in. Kayah i Aneta Kręglicka. Święte księgi judaizmu studiuje też córka Lecha Wałęsy, Maria. Swoją pasją zaraziła przyjaciółkę Edytę Herbuś. Ta, pytana przez dziennikarzy o czerwoną nitkę na nadgarstku, z rozbrajającą szczerością odpowiedziała "Symboliczną czerwoną nić dostałam od Marysi na szczęście. Ma mnie chronić przed zawistnymi ludźmi i wszelkim złem. Muszę jednak przyznać, że choć ją noszę, to nie studiuję kabały." 

Tak, wiem, gdy się to czyta to ręce opadają.

Podobnie ma się sprawa, do cudownej wody za 18 złotych, sprzedawanej przez sektę Madonny. Powoduje ona, że ból gardła znika, regenerują się organy i generalnie jest fajnie. To jednak jest trochę tak, jak otyłość leczyć amfetaminą. Woda ta bowiem jest tak samo jak i nitka poświęcana demonom, zawiera w sobie zarodek ezoterycznego pasożyta. Poprzez fakt, że jesto to woda, a więc idealny nośnik wszelkiego napięcia powierzchniowego oraz jej wlewania do naszego organizmu jest znacznie bardziej niebezpieczna niż czerwona nitka. Czerwona nitka to tylko początek. Zarówno ona jak i „cudowna” woda to po prostu miękkie zaproszenie do okultyzmu i oddania się szatanowi. Z początku daje efekty, jedynie po to by zachęcić osobę do propagowania tego wśród znajomych, fanów. Tym lepiej bowiem to propagowanie działa jeśli osoba po pierwsze jest nieświadoma po drugie przekonana w „dobro” które czyni. Idealne połączenie. Efekty uboczne zwykle ujawniają się wtedy, gdy demon poczuje, że się już odpowiednio mocno zagnieździł i może zacząć odbierać „energetyczną pożyczkę”. Zapewniam, procent ma kurewski, Provident przy tym to betka. Wtedy albo taka osoba zaczyna ciężko chorować, taki np. Nergal i jego białaczka, czasem może to mieć związek z jakimś wypadkiem jak Otylia, a czasem jakieś inne nieszczęście, którym pożywi się pasożyt. Oczywiście wszystko układa się tak, aby osoba szukała winnych wszędzie tylko nie tam gdzie trzeba. Obwinia więc rodzinę a najlepiej kościół i klechę co sączy jakiś jad i nas nienawidzi bo tak odbierają kaznodziei zatrute demonem osoby.

Część tych osób w pewnym momencie jednak dochodzi do prawdy, jestem jedną z nich – przez wiele lat żyłem w tym zakłamaniu i się trułem New Age-owym złotym cielcem, pędzonym na paszy GMO. Miałem jednak na tyle szczęścia że mnie palec boży „tknął” oraz odwagi aby najpierw przed sobą a potem przed światem zewnętrznym przyznać iż zbłądziłem. Udało mi się zawrócić. Dalej mam w sobie różne trucizny, ale przynajmniej wiem już u jakiego leczyć się lekarza. Tego samego życzę wszystkim tym gwiazdom i celebrytom, którzy z racji braku kontaktu z Bogiem i wynikającej z tego emocjonalnej pustki, karmią swojego ducha toksycznym erzacem. Pamiętajcie, że nie tylko sobie robicie krzywdę ale i tysiącom osób w was wpatrzonych. Wyobraźcie sobie potworność strachu i poczucia winy, jaki Was ogarnie na chwilę przed śmiercią. Tej odpowiedzialności nie uciekniecie, bo szatan któremu się oddajecie słynie z tego, że lubi gwałcić swoje dzieci. Dobrze się namyślcie komu chcecie służyć, jest jeszcze czas. Szczęść Boże nam wszystkim.

Zapraszam do lajkowania mojego FanPage-a na: Facebook.com/EwidentnyOszust

Inne zapisy autora:

0

Avatar
Ewidentny Oszust

Gdy zdecyduje sie na nowy portal blogerski, podam tutaj linka do swojego nowego bloga. Póki co mozna mnie czytac i ogladac moje materialy tutaj: http://www.youtube.com/user/ewidentnyoszust https://www.facebook.com/EwidentnyOszust

160 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816