Bez kategorii
Like

„Miś” Kamiński sprzedaje się PO za historie spiskowe.

11/07/2011
389 Wyświetlenia
0 Komentarze
8 minut czytania
no-cover

Jak donosi „Fakt” Michał „Miś” Kamiński przyspiesza przebieranie nogami, by podążyć drogą swojej mentorki Joanny i chyba jeszcze przed wyborami wylądować w Platformie Obywatelskiej.

0


O ile jednak JKR była w dużo gorszej sytuacji, bo kadencja Sejmu upływa za kilka miesięcy, a do końca kadencji Parlamentu Europejskiego jest jeszcze kilka latek, Kamiński najwyraźniej uznał, że czas się spieszyć i najlepszy moment, aby „oddać się” PO jest właśnie teraz, gdy przed wyborami do parlamentu krajowego każda szabla jest ważna – nawet ta brukselska.
 
To, że „Miś” zmierza ku PO nie jest może tak zaskakujące, co sam sposób, w jaki to robi. Jak podaję „Fakt” Kamiński chodzi tam i ówdzie, rozpowiadając jakieś historię o „spisku” w PIS, którego celem byłoby wyrzucenie Jarosława Kaczyńskiego z funkcji Prezesa na fotel „Prezesa Honorowego”.
 
Grono ważnych polityków PiS-u szykuje się do zmiany prezesa tej jesieni. Kaczyński zostanie honorowym prezesem partii, ale zrezygnuje z władzy w PIS. – mówi „Miś” dla Onetu, przy tym nie podaję szczegółów, choć zapewnia, że ma wiedzę (chciałoby się powiedzieć „tajemną”).
 
Nie podaje też rzeczy najciekawszej, czyli kto ma być następcą Kaczyńskiego. „Fakt” spekuluję – może Lipiński (najwierniejszy z wiernych – facet kompletnie anonimowy dla przeciętnego wyborcy, przy tym zdaje się pozbawiony ambicji, dlatego bardzo bezpieczny dla Prezesa)?
 
Plan, który "ujawnia" Kamiński ma kilka słabych punktów. Bo prezesa partii wybiera kongres, a statut PiS daje Jarosławowi Kaczyńskiemu ogromną władzę. Zagrożony może kongresu nie zwoływać. Tymczasem Kamiński opowiada, że prezes PiS walczy o to, by w klubie mieć jak najwięcej nowych twarzy, także spoza polityki. „Nowi” posłowie będą uważali, że swoje miejsce w parlamencie zawdzięczają Kaczyńskiemu.
 
Nie ma chyba nikogo w PIS, kto nie miałby wiedzy, że brand „Kaczyński” jest najcenniejszy w całym portfolio największej partii opozycyjnej. Kolega Kamińskiego z PJN, jeszcze gdy byli razem w PIS – Migalski Marek napisał w słynnym już liście do Prezesa (dzięki któremu widowiskowo rozpoczął swój rozbrat z rzeczywistością), że „bez Pana nie przetrwamy, z Panem nie wygramy”. I choć PIS – jak każda normalna partia – mówi, że idzie po władzę, to jednak gdzieś tam w tyle głowie niejednego działacza musi czaić się ta świadomość możliwej trafności przynajmniej pierwszej części ówczesnej diagnozy Migalskiego i pytanie jak przetrwać to zgodne walcowanie ich partii przez media, Partię, organy państwowe w służbie Partii?
 
Pozbywanie się w takiej sytuacji kogoś takiego jak Kaczyński (obojętnie czy po wyborach czy przed, czy kiedykolwiek) to jest po prostu proszenie się o widowiskowe samobójstwo. PJN jest tego najlepszym przykładem – wystartowali z jakimś tam pomysłem na partię (według mnie utopijnym, niedopracowanym i niespójnym), ale zabrakło lidera z charyzmą, a i do steru rwało się zbyt wielu, a niewielu chciało wiosłować.
 
Nie mówię, że PIS nie ma żadnej szansy wygrać na jesieni, bo żyjemy w takich czasach, że te kilkanaście procent przewagi PO (bo najpewniej tyle wynosi gap pomiędzy PIS a Platformą) jest jak najbardziej do zniwelowania, choć potrzeba przy tym nie popełniać błędów i mądrze wykorzystać „wtopy” przeciwników (jak zwykle łatwo powiedzieć…). Warto przypomnieć rok 2005, gdy wszyscy w mediach przyzwyczajali się już do „Prezydenta Tuska” (z sam zainteresowanym włącznie) czy premiera z Krakowa (z samym zainteresowanym chyba również), a tutaj naród postanowił sprawić figiel i zagłosował tak jak zagłosował, wprowadzając w stan przerażenia tych, którym zabrakło wyobraźni na to, aby nakreślić inny scenariusz niż ten, który sami wymyślili.
 
Dlaczego więc „Miś” Kamiński uznał, że robienie z siebie idioty jest najlepszym sposobem wkupienia się w łaski dworu nowego Mandaryna? Mam kilka wytłumaczeń.
 
Pierwsze – jest to jakaś brukselska rozgrywka ze Zbigniewem Ziobrą albo Adamem Bielanem. Znając trochę Kaczyńskiego Kamiński liczy, że Prezes zarządzi jakąś „noc długich noży”, albo przynajmniej sparaliżuje partię wewnętrznym dochodzeniem. Według mnie byłby to raczej coś strasznie nieodpowiedzialnego więc raczej odpada – Kaczyński uczy się nie popełniać ciągle tych samych błędów (różnie mu to wychodzi – czasem udaję mu się popełniać nowe) i raczej kopać wizerunku PIS nie będzie. Jeśli „Miś” uważa inaczej – to znaczy, że przypadek intelektualnego odlotu Migalskiego nie jest jedynym.
 
Drugie – „Miś’ uważa, że aby mieć szanse zaistnieć w PO to musi przyjść tam odpowiednio wcześnie, (aby nie zostać uznany za obcego – po dwóch latach – czyli w okolicach wyborów do PE – raczej można powiedzieć, że będzie „swój”) i najlepiej, aby wstąpić do Partii z posagiem – czyli nie popełnić błędu Kluzik-Rostkowskiej, która postanowiła wnieść do Platformy swoją „polityczną cnotę”, ale ponieważ „politycznie” oddała się głównie liderowi, to doły (Rybnik) wcale nie chce zaakceptować nowej kurtyzany (politycznej oczywiście!) szefa, bo nie widzą z tego korzyści dla siebie (za to świetnie dostrzegają straty).
 
Trzecie – Kamiński uznał, że choć władza Tuska wydaje się niezachwiana (na dziś) to jednak postępuję pewne zużycie, i będąc wewnątrz PO ma on szansę na to, aby w porę podłączyć się do nowego regenta i odzyskać wpływ na kierunek w którym zmierzać będzie Partia.
 
 
wiadomosci.wp.pl/kat,18011,title,Kaminski-ujawnia-jest-spisek-w-PiS,wid,13583787,wiadomosc_prasa.html
0

dzida

"Z zawodu analityk, milosnik historii, modelarz, dzialacz i moderator ruchu konsumenckiego "nabiciwmbank.pl"

53 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758