Globalnie i Lokalnie
Like

Męskie problemy: skuteczna recepta

17/11/2013
1022 Wyświetlenia
10 Komentarze
37 minut czytania
Męskie problemy: skuteczna recepta

Internetowi mędrcy… masz lęki, czujesz się jak ofiara? czujesz że Twoje życie to bagno, jesteś brzydki, pryszczaty, niski? chłopie, wyjdź z domu, poznaj dziewczynę i zacznij żyć! masz depresję kliniczną? leżysz w łóżku i je obsrywasz, bo nie masz siły wstać? chłopie, weź się w garść! wstań, wyjdź gdzieś, do teatru, kina, poznaj kogoś, zrób sobie dzieci i ciesz się życiem!

0


 

 

Dwa powody mędrkowania

 

Jak coś takiego czytam, rozglądam się za strzykawką z heroiną. Po jakiej szkole specjalnej trzeba być, by człowiekowi który ma fobię społeczną radzić wyjście do ludzi? albo jak można człowiekowi z zaburzoną chemią mózgu, zalecać branie się w garść? powiem wam o co chodzi, bo chodzi o dwie sprawy. Jedna to poniżenie osoby z problemami, wzbicie się na wyżyny własnego dobrego samopoczucia (jestem fajny, mam lepiej niż ten nieudacznik) a druga to najzwyczajniejsza w świecie głupota.

 

Ogarnia mnie bezbrzeżne zdumienie (także obrzydzenie), gdy przez te wszystkie lata w sieci widziałem przeróżne duety. Najczęstszym z nich jest kat – ofiara, ukazujący nam swe powabne oblicze (publicznie) i mniej przyjemne (prywatnie) jako instytucja małżeństwa. Dwie Panie „psiapsióły” to także podobny duet, gdzie jedna jest tą atrakcyjną a druga mocno odbiegającą od powszechnego ideału piękna. Brzydka dowartościowuje się przyjaźnią z piękną, a urodziwa jeszcze mocniej błyszczy na tle wypalającej się, dymiącej nieprzepalonym olejem z frytek gwiazdy.

 

W poradnictwie męskim którym się zajmuję, wyszczególniłem trzy typy doradców (katów) i trzy typy życiowych nieboraków (ofiar).

 

 

1. Bardzo mocny psychicznie (energetycznie) nauczyciel, np. Mateusz Grzesiak. Oprócz wielkiej wiedzy i umiejętności, odrywa się on dość często od rzeczywistości. W książce „Ty myśl” (warto ją kupić), w dziale ćwiczeń zaleca pójście do hipermarketu i publiczne harce ludziom z fobią społeczną, czy też udawanie geja w barze dla gejów, albo żebranie w tramwaju… tego nie zrobi nawet zdrowy człowiek bez żadnej fobii – w tym jest problem. Nauczyciel ten jest tak silny psychicznie, że nie rozumie problemu ofiary życiowej. Nie dość że nie rozumie, to w subtelny sposób ją poniża, dając ćwiczenia absolutnie przerastające jej możliwości. Inni NLP owcy to niezdarni chłopcy w dziurawych kalesonach przy mistrzu, chociaż apetyt na zarabianie mają nie mniejszy. Żaden z nich nie dysponuje nawet połową takiej siły przebicia. I tu powstaje pytanie, bardzo ważne i najczęściej pomijane – skąd taka nadwyżka energii? jest wręcz nieludzka. Możesz ćwiczyć samoocenę i taniec przed lustrem pięćdziesiąt lat, i nigdy czegoś takiego nie wyćwiczysz. Ludzie widząc liderów z wielką charyzmą, przyjmują od razu postawę uległości – bo to siła, uśmiechy, jest tak fajnie, ciepło i miło. A ja twierdzę że fajnie to ma samiec jak bzyka modliszkę, a za chwilę robi się mniej fajnie. Po to jest olbrzymi urok, by złapać muchę w sieć; ale zostawmy te ezoteryczne dywagacje. Ważne by wiedzieć, że każdy psychopata ma mniejszą bądź większą charyzmę, której nijak nie można wytłumaczyć. Siedzi sobie, nic nie mówi… a i tak wszyscy czują, kto jest z grupy najsilniejszy. Wygląda na to że jak natura komuś poskąpiła empatii i uczuć, dała mu coś w zamian – charyzmę. Znieczulenie przed bolesną konsumpcją. Jak mawiają, nie wszystkie złoto co się świeci.

 

 

2. Zwykły człowiek, często życiowy nieudacznik chociaż niekoniecznie. Obsesyjnie boi się przyznać że czegoś nie wie. Mówi więc na każdy temat, i wydaje mu się że dobrze mówi. Do tej kategorii należą ludzie, którzy nieśmiałym radzą wyjść gdzieś, zacząć żyć, a nawet o zgrozo „wyluzować”. Ludziom z depresją kliniczną „dobrze radzą” by brać się w garść, wyjść gdzieś, poznać kogoś. I tak człowiek leżący, nie mający siły wstać ma iść na miasto i podrywać dziewczyny, ma „przełamać się”. Oto recepty na zaburzenia w pracy mózgu. Dać ich na salę chirurgiczną, niech operują! Fanatycznie skrywają swoje dokonania życiowe, ponieważ… ich nie ma. Każdy taki mędrzec ma poczucie że jego rady są bezcenne – niestety, nie działają w jego własnym życiu; często tak przykrym, że ucieka w cudze życia by je „naprawiać”.

 

 

3. Fan cierpienia. Jeśli Ty cierpisz, on cierpi na pewno mocniej. Przegrasz z nim licytację na cierpienie; uwielbia mówić o swoich problemach, i czuje się lepszy od Ciebie mogąc Ci uświadomić, jak bardzo przy jego cierpieniach i problemach jesteś malutki.

 

Ofiary (i zarazem kaci)

 

Są i ofiary. Poznałem ich lekko mówiąc kilkaset, jednak sądzę że grubo ponad tysiąc. W zasadzie to te typy ofiar często są katami, a przynajmniej ciężko rozróżnić kto gra jaką rolę.

 

 

1. Kałasznikowy. Kompulsywnie chcą się wyżalić, zasypują Cię tonami swoich problemów z szybkością wystrzałów. Każda Twoja próba przemowy przerywana jest płaczem i szlochem tych, którzy non stop, bezustannie myślą o swoich, najczęściej wyimaginowanych problemach. Uwielbiają wysysać z człowieka energię, a gdy ten osłabnie od wczuwania się w cudzy problem, zwijają się szukać kolejnego coacha. Oczywiście darmowego, bo ci którzy wyceniają swoją wiedzę i czas to „egoistyczni żałośni oszuści”. W końcu słuchanie jęków osoby z problemami jest tak fantastyczne, że aż się chce zrezygnować ze wszystkich swoich pasji, by móc zanurzyć się na kilka godzinek w tej gnojowicy.

 

 

2. Należy im się. Kompletnie nie szanują, nie doceniają tego że ktoś słuchający ich i chcący pomóc, traci bezpowrotnie swój czas, a w wiedzę zainwestował często spore pieniądze. Ma pomagać bo „darmo dostał niech więc darmo da”. Oburzają się gdy w jakikolwiek sposób są proszeni o odwdzięczenie się, niekoniecznie finansowe. Oczywiście pracują za pieniądze, bo „darmo dostał niech darmo da”, jest tylko wobec Ciebie stosowane. Są świetnie znani w ezoterycznym światku, gdzie argument Boga i duchowości przekonuje tych, których bezlitośnie wykorzystują. Najpierw komplement byś chciał się zaangażować „Pan Bóg dał Ci wielki dar pomagania” a później bezlitosne wyciąganie Twojego czasu, siły i energii. Gdy terapeuta jest już tak wycieńczony, że nie bacząc na nic chce uciekać, udają że im pomógł. To sprawia że terapeuta chce coś jeszcze z siebie wycisnąć; niestety, już niewiele zostało.

 

 

3. Tumany. Cierpią, ale nic nie rozumieją. Możesz mówić jak Anthony Robbins, ale to nic nie da; nie rozumieją i dalej swoje. Przeważnie cichym, namolnym głosem, oczywiście terapeuta też czuje się mocno osłabiony. Jak pozostałe typy nienawidzą płacić, chcą brać za darmo. A że w świecie wszystko kosztuje, to jaka płaca taka usługa.

 

 

————–

 

 

Pomijam doradców i klientów normalnych. Nie złych i niekoniecznie dobrych. Pomaganie to usługa jak każda inna, i jest odpowiednio wyceniana. Doradca poświęca swój czas i wiedzę, klient zyskuje wiedzę, wsparcie, często cenną informację bądź inspirację. Doradca jest zadowolony bo wydatkował czas, a dostał za niego pieniądze. Klient zapłacił, ale zyskał lepszy nastrój, szerszy ogląd widzenia swoich problemów. Tak wygląda normalna praca; czyli rzadkość. W półświatku doradczym istnieje dżungla, gdzie niemal każdy chce przelecieć każdego. A teraz moja odpowiedź dla tych facetów, którzy mają problemy. Nie radzę wam byście gdzieś wyszli, zabrali się za siebie, nie wciskam wam tego całego kitu, który jest bezczelnym śmianiem się prosto w oczy cierpiącym ludziom – tylko daję konkretną wiedzę co dalej robić, w jakim kierunku podążać. Robię to za darmo, ponieważ kilkanaście osób wspiera systematycznie moją pracę. Moja książka także jest za darmo, w postaci e booka (link na końcu tekstu).

 

Ludzkie wilczyce

 

Na Uralu znaleziono pięcioletnią dziewczynkę, którą rodzice trzymali z krowami. Umiała tylko muczeć i pić mleko z rondla; to widziała i tego się nauczyła. Były dzieci wychowywane przez wilki, przejęły więc ich zachowania; jadły surowe mięso, wyły i chodziły na czworakach. Dzieci wychowane przez małpy, kradły później banany. Ich zmysły stały się niezwykle wyostrzone, znacznie mocniejsze niż u ludzi. To co ważne, a o czym będzie później, próby socjalizacji takich ludzi były nieudane. To co się wyuczyły „za młodu”, było już nie do zastąpienia przez cywilizacyjne, kulturowe normy, na przykład chodzenie na dwóch nogach a nie czworakach.

 

Człowiek i jego możliwości nie są do końca zbadane, jednak to co już wiemy, jest porażające. Jeszcze bardziej zdumiewające jest to, że zdecydowana większość ludzi nie ma najmniejszego nawet pojęcia o tym, jakie są ich prawdziwe możliwości. Najlepszych przykładów dostarczają badania nad hipnozą i psychiatryczne obserwacje dokonywane u ludzi z osobowością mnogą. Jest to bardzo rozległy temat, zachęcam Państwa do samodzielnej lektury, w internecie jest wiele wspaniałych opracowań psychiatrów. By do tego zachęcić, skuszę szczyptą wiedzy o tym, co może ludzki umysł. Akurat osobowość wieloraka (mnoga) jako choroba, idealnie pokazuje niektóre z możliwości człowieka.

 

Nieśmiały król parkietu

 

Jeśli Twoja osobowość jest nieśmiała, druga może być niezwykle pewna siebie. Pierwsza czuje się wśród ludzi jak pedofil w celi pełnej „honorowych” morderców, druga jak król wśród poddanych. Pierwsza ma wysokie ciśnienie, druga niskie. Jeśli Twoja (gospodarz) jest wrażliwa na ból, druga może w ogóle go nie czuć. Jedna jest impotentem (przyczyna psychiczna) druga wykańcza kilka partnerów w alkowie. Jedna wyciśnie z „klaty” czterdzieści kilogramów, druga osiemdziesiąt. Jedna choruje na astmę, druga nie (jeśli astma powstała w wyniku urazu psychicznego, „zapiera dech” w wyniku silnych emocji w dzieciństwie). Jedna ma alergię na pszczoły, druga nie. Mała kobietka w sytuacji ekstremalnej podnosi tył furgonetki, pod którą dostało się jej dziecko; Pudzian oblałby się szkarłatem wstydu na sam ten widok. Jedna jest totalnym „mięczakiem” nie szanowanym przez otoczenie, druga wzbudza grozę i przerażenie; nikomu nie przejdzie nawet przez myśl, by ją zaczepiać. Jedna kocha ludzi, druga ich nienawidzi. Możliwe są też szybkie zmiany koloru oczu (!), zapachu ciała, całej chemii.

 

W hipnozie można sprawić, że człowiek nienaturalnie mocno napnie mięśnie; rozkłada się faceta między dwoma krzesłami i na nim siada. Lepiej tego nie próbuj… mogą w wyniku sugestii pojawić się pęcherze i rany, a po chwili zniknąć. Pojawiają się nowe lęki a znikają stare. Człowiek zaczyna widzieć rzeczy których nie ma, a przestaje postrzegać to co jest. Można człowieka tak uwarunkować (zaprogramować) hipnozą, że nie zna jednej z cyfr bądź litery, nie dostrzega jednego koloru…

 

Ćpanie na życzenie

 

Można dać Ci sugestię że czujesz się wspaniale, dobrze… Twoje ciało zaleje cała menażeria hormonów szczęścia, a Ty będziesz na takim haju, jakiego nie da Ci żaden narkotyk. Może też być sugestia odwrotna, że jesteś w piekle; poczujesz się strasznie, będziesz umierający, płaczący, rzężący o litość, całkiem się załamiesz i rozkleisz, a całe Twoje ciało będzie jednym wielkim bólem. Cała Twoja przyjemność i nieprzyjemność nie zależy od przedmiotów, ludzi i sytuacji – sam możesz nią kierować. I właśnie to ukrywają przed Tobą – a jest ta wiedza przecież dostępna „od kliknięcia”. Wystarczy chcieć i szukać, a teraz także uważnie przeczytać co piszę.

 

To są Twoje możliwości, realne i dostępne dla Ciebie. Nie wiesz nic o nich, ponieważ społeczeństwo miernot jest korzystne dla tych, którzy tym społeczeństwem jak stadem baranów zarządzają. Im głupszy jest ludzki tłum, tym lepiej. Im bardziej wierzący w swoją niemoc i władzę rządu czy religii, tym korzystniejsze jest to dla pasterzy stada. Myślisz że liderzy potrzebują zdrowych, inteligentnych ludzi? przecież tacy ludzie momentalnie rozpie… system w którym żyjemy. Kto by się zgodził żyć w takim bagnie, skąd trzeba uciekać za chlebem?

 

Pijany pilot w super samolocie

 

Podam Ci taki przykład, który w lot pojmiesz. Twoje możliwości to bardzo mocny, nowoczesny sprzęt komputerowy. Strzelam – maksymalnie szybki I7, najlepsza karta graficzna, 32 gigabajty najszybszego ramu. Wszystko z chłodzeniem wodnym, podkręcone do granic możliwości. Silny, potężny sprzęt, a obok niego pyszne kanapeczki od mamy. Ale żeby go wykorzystać, trzeba mieć odpowiednie oprogramowanie. Zwykły człowiek żeby żyć, nabył w procesie wychowania przekonania, reakcje (np. na prąd, wodę, pająka, przemoc, słabszych i silniejszych ludzi). Te wszystkie wytresowane reakcje (są ich tysiące) składają się na jego osobowość, czyli system operacyjny.

 

Współczesny facet z problemami, to system operacyjny z lat 60 tych, stworzony do prymitywnych komputerów, znacznie wolniejszych niż nasze obecne zegarki elektroniczne. Cały system działa więc na ułamku procenta swoich możliwości. Rozwój osobisty, to zaktualizowanie Twojego systemu operacyjnego tak, by był większy, silniejszy… celem jest bycie jak, strzelam, windows 7 (linuksowcy mnie zastrzelą). Stary system operacyjny nie obsługuje drukarki, skanera, szybkiej pamięci, kamery, internetu… możesz sobie użyć go jako niewygodnego kalkulatora. Tymczasem ten komputer może znacznie więcej. Ale by wykrzesać z niego podstawowe umiejętności, musisz mieć dobry program. Program – który wykorzysta możliwości drzemiące w sprzęcie. Twój sprzęt może niemal wszystko… ułamek jego możliwości poznałeś gdy opisywałem Ci osobowość wieloraką. A można więcej, znacznie więcej. Praktycznie wszystko – oprócz latania. Ale po co ludzie latają? by poczuć wolność, podniecenie, silne emocje… te same stany psychiczne (a nawet znacznie mocniejsze) możesz wywołać stojąc na ziemi, tej ziemi. Albo siedząc w swoim ulubionym fotelu. W tym sensie możesz wszystko. Możesz też latać w świadomych, jasnych snach – taka możliwość także istnieje.

 

„Jestem kozak, przy… każdemu”

 

Program operacyjny to przekonania. Człowiek pewny siebie, zdobywca kobiet wierzy że jest seksualny, męski i silny. Jest to przekonanie i wiara tak silna, że nie jest w stanie wpłynąć na nią kobieca odmowa. A prawa statystyki sa nieubłagane – jedna da kosza, druga da kosza… trzecia da co innego. Życiowa ofiara to człowiek, który mocno wierzy w to że nie jest męski, że jest ofiarą, nieudacznikiem. Ponieważ tylko o tym myśli, pomija znaki świadczące o czymś przeciwnym, a wszystko interpretuje jako potwierdzenie swego przekonania. Co by nie doświadczył, co by nie poznał, zawsze to zinterpretuje na swoją niekorzyść. Tak, jest to gonienie w kółko. I wszyscy ci którzy radzą „gdzieś wyjść i wziąć się za siebie”, kompletnie nie rozumieją o co chodzi. Pewny siebie facet widząc uśmieszek jakiegoś człowieka na ulicy, zinterpretuje to tak „uśmiecha się do mnie, bo jestem kozak i warto się do mnie podlizywać”. Ofiara zrozumie ten sam uśmieszek tak: „śmieje się ze mnie, drwi, Boże błagam, zabierz mnie stąd! jestem nikim! o Boże, nie zniosę tego dłużej!”. To co widzisz to nie prawda, a informacja zmieniona przez Twoje nastawienie. Jakie nastawienie, taki odbiór świata. Nie ma obiektywności, to mit. W otaczającej Cię rzeczywistości dostrzegasz tylko to, co masz napchane do głowy. Mój ulubiony przykład; skup się i pomyśl chwilę o kia rio. To auto którym przemierzam ten nieszczęsny, nasiąknięty krwią dobrych i strawionym kawiorem złych ludzi, kraj. Pomyśl o nim, i zapewniam Cię że jeśli do tej pory te auto nie istniało dla Ciebie, to teraz będziesz je wszędzie widział. Co masz w głowie, to widzisz. Czego nie masz – to nawet jeśli będzie, nie weźmiesz tego do siebie, tak jak większości rzeczy które codziennie widzisz. Ile pamiętasz z ostatniego spaceru? kolor chodnika, mapę dziur w jezdni, twarze i ubrania mijanych ludzi? ależ skąd, większości nie pamiętasz. Psychiatra idąc ulicą zwraca uwagę na mimikę twarzy, która coś tam mówi o psychice człowieka. Złodziej patrzy kto wygląda na jelenia, by można go okraść, budowlaniec na szczegóły domów a lekarz na oznaki choroby. Każdy widzi tylko to, co ma w głowie; reszta informacji idzie do podświadomego śmietnika.

 

Kto się boi pająka?

 

Pierwszą sprawą, najważniejszą, to uświadomić sobie że Ty jako umysł, psychika, nie jesteś jednością a składasz się ze świadomości i podświadomości. Jeśli reagujesz lękiem na pajączka, to Twoja świadomość wie że ten pająk Ci nie zaszkodzi; cóż Ci może uczynić ten maluch? jego ugryzienie boli mniej, niż kęs komara. Skąd więc strach, panika? z podświadomości. Jeśli kiedyś złapał Cię prąd, teraz na sam widok gniazdka odczuwasz stres; a przecież nie ma się czego bać, jesteś dwa metry od gniazdka. Czego więc się bać? a jednak… Ty to Twoja świadomość (logika) i podświadomość (pamięć, emocje). Świadomość wie że jest bezpieczna, ale podświadomość zalewa Cię emocjami strachu, tak na wszelki wypadek byś wiedział, że podejście do gniazdka jest niebezpieczne. Podświadomość to także reakcje podczas jazdy autem. Myślisz o niebieskich migdałach, ale gdy stanie się coś niebezpiecznego, nagle sama noga hamuje, przyśpiesza, ręce obracają kierownicą… i to wszystko dzieje się zanim cokolwiek świadomie pomyślisz. Ten podświadomy automat to źródło naszego przetrwania, ale także przyczyna fobii, klęsk i wszystkich możliwych i niemożliwych problemów.

 

Nie jesteś frajerem…

 

Z tej banalnie prostej wiedzy wynikają dwie ważne rzeczy. Jeśli czujesz się jak frajer, bo np. uciekłeś od bójki, nie dałeś sobie z czymś psychicznie rady, to kto właściwie skrewił? Ty czy podświadomość? ano własnie. Emocje to nie Ty (świadomość) a podświadomość. To ona się bała i zalała Cię niepowstrzymaną falą lęku. To naprawdę wiele zmienia. Nie jesteś frajerem, tylko Twoja podświadomość się bała. Podświadomość człowieka agresywnego, nie „pękającego” także może się bać, ale wyjścia na tchórza – ten strach jest tak silny, że wzbudza w nim zwierzęcą agresję. Społeczeństwo uznaje więc tego człowieka za twardziela bo wali po pyskach. A on też się boi, tylko w inny sposób. Druga sprawa – reakcje, przekonania, nie są tak naprawdę Twoje. Nabyłeś je, ale wiele z nich Cię niszczy. Bo co Twojego i tradycyjnego jest w tym, że palisz się ze wstydu na widok ładnej kobiety? co dobrego jest w lęku przed pająkiem w toalecie? co dobrego w ciągłym czuciu się gorszym, ciągłym porównywaniu do ludzi? bezustannym rezygnowaniu z własnej przyjemności, byle nikt nie skrytykował? strach, wstyd i nieśmiałość, są dobre jeśli są bardzo niewielkie; większe Cię po prostu katują, niszczą Twoje życie, wydzierają czas który pozostał.

 

To nie jest Twoje, a Cię ogranicza, zniewala. Najpierw pojawia się bodziec (pająk) później natychmiastowa reakcja (lęk). Tak właśnie działasz. Przyjrzyjmy czym Cię nafaszerowano od dzieciństwa:

 

 

Nienawiść do seksu. Brak bądź wyparcie seksu, opiewane jest w wielu religiach. Wszyscy czczeni i wielcy ludzie nie uprawiali seksu, bądź z niego rezygnowali. Wzorzec to oczywiście seks = odraza, poczucie nieczystości, strach przed wmówionym w dzieciństwie piekłem po śmierci. Jednocześnie Ci się chce (natury nie oszukasz) i powstaje wielki konflikt; procesor się przegrzewa. Chcesz ale nie możesz; zrobisz to? grzech. Nie zrobisz? musisz tłumić cierpienie i chuć, która latami wypierana przeradza się w obsesyjną dewocję, nerwicę natręctw bądź nienawiść. Gdzieś ta energia musi w końcu się wydostać, i będzie to coś bardzo złego. Ciągły konflikt drenuje Cię z energii i zdrowia… zamiast więc kłócić się ze sobą, wywal z siebie nie swoje, durne przekonanie, i ciesz pełnią siły, zdrowia i energii. A że ktoś tam krzyczy że pójdziesz do piekła? to tylko przekonanie, które mu w dzieciństwie wmówiono. Nie wiadomo co jest po śmierci, można tylko wierzyć – w święta krowę, świętą małpę, rytualne morderstwa i szereg innych dziwactw.

 

Uwielbienie cierpienia, poczucie szlachetności cierpienia. Wszyscy przed którymi klękamy, to męczennicy. Umierali w cierpieniu, kaźni, żyli w cierpieniu i celibacie. Logicznym więc się staje, że cierpienie jest czymś cennym, ważnym… tworzy się więc w naszej głowie wzorzec: Cierpienie = bycie wyżej w ludzkiej hierarchii, bliżej Boga i świętości. Cierpienie to waluta, za którą kupuje się rzekomą wiekuistą radość w niebie. Ale skąd wiesz że tak wygląda ten biznes? bo ja widząc cierpiętników, widzę ludzi otępionych, nieszczęśliwych… po co Bogu takie marnotrawstwo energii, życia, rezygnacja z radości która jest naszym stanem naturalnym? czy Bóg tak Ci powiedział? a może człowiek? ano właśnie… jeśli kochasz cierpienie, to nie oczekuj przyjemności. Kochasz cierpienie, pławisz się w nim, rozkoszujesz? przyjdzie do Ciebie to, czemu poświęcasz swą uwagę. Albo cierpienie albo radość, wybieraj. Nie ma cierpiącej miłości, czy pełnej skromności i bólu radości.

 

Opinia innych ludzi. Dziecko uczy się że złe zachowanie (czyli takie które nie podoba się rodzicom, odmienne w różnych kulturach) budzi ostracyzm otoczenia, jego niechęć. Dobre budzi natomiast sympatię, i jest nagradzane. W ten sposób człowiek żyje, ale jakby nie żył… całe życie to patrzenie tylko na to, czy to co robię spodoba się innym. To Cię ogranicza i niszczy, ponieważ boisz się zrobić to, co naprawdę chcesz. Robisz więc to co musisz, a potem pijesz by zapomnieć o swoich codziennych męczarniach. Inni też tak mają, więc teraz pilnują by i Tobie nie było za dobrze…

 

Tradycja czy cuchnące odpadki?

 

Tak mniej więc stworzono w Tobie Twoje/nie Twoje reakcje. Ty nie tylko możesz, ale jeśli chcesz żyć godnie, musisz się pozbyć z siebie tych śmieci. To nie jest Twoje, to Cię niszczy, ogranicza, zniża do poziomu owcy ze stada. Po to masz rozum i umiejętność rezygnacji z niekorzystnych przekonań, że warto to wykorzystać – co oczywiście nie podoba się wszystkim tym, którzy z Ciebie żyją. Och, jakże będą straszyć, grozić, będą niezadowoleni – oto owca ucieka ze stada. Trzeba głośno tupać, by nie daj Boże inne nie uciekły. Wyklną Cią, nie miej co do tego wątpliwości – to może wydawać się wadą, ale gdy zasmakujesz nowego życia, z radością zapomnisz o tym co było, tym całym syfie, tym obrzydlistwie w którym kiedyś żyłeś. To nie było życie tylko rzygowiny, ale dostrzeżesz to dopiero będąc poziom wyżej.

 

 

Teraz warto zdać sobie sprawę z tego, jakie w sobie mamy programy. Piszemy więc:

 

 

Reakcja na atrakcyjną kobietę w sklepie = lęk, poczucie że mam małego fiuta, strach że inni są ode mnie lepsi i mi ją odbiorą.

 

 

Reakcja na zamknięte pomieszczenie, i wielu ludzi w środku którzy się na mnie patrzą = wstyd, poczucie że się ze mnie śmieją, silna reakcja stresowa, zasychanie w gardle, skurcz jąder, zimny pot i dreszcz ciała.

 

 

Reakcja na agresywnego osiłka = słabość w kolanach, stres, ślina w jamie ustnej, poczucie że zrobi mi krzywdę, potężny strach odczuwany w brzuchu, kołatanie serca.

 

 

Reakcja na widok siebie w lustrze = poczucie bycia niskim, za wysokim (rzadkie) grubym, chudym, niedoskonałym, brzydkim, frajerem, leszczem, cipą, nieudacznikiem życiowym.

 

 

Reakcja na bliskość człowieka sukcesu, bogacza = jestem nikim, nic nie osiągnąłem, wstyd, poczucie niższości, kompulsywna chęć chwalenia się czymkolwiek (głównie zmyślając), zażenowanie.

 

 

Tak właśnie opisujesz wszystko to, co chciałbyś zmienić.

 

Później szukasz w necie tematu „kotwice NLP” i czytasz. Póki co NLP najlepiej opisało uwarunkowania, i jak z nimi sobie radzić. Są też metody moim zdaniem znacznie lepsze – są to bajecznie proste w wykonywaniu „kody zdrowia”. Być może są jeszcze inne terapie służące do zmieniania uwarunkowań, ale ja ich nie znam – więc się nie wypowiadam w ich temacie.

 

Reasumując:

 

Twoich problemów nie rozwiążą ciuchy, wyższy wzrost, większe pieniądze, nowi znajomi – jeśli dążysz do tego by mieć te pobudzacze (fajni ludzie i rzeczy dają Ci lepszy nastrój) gasisz tylko objawy, a choroba zostanie. Pamiętaj także że wszystkie fajne rzeczy dają lepszy nastrój, ale mogą Cię też skrytykować, zepsuć się… wtedy nastrój Ci się obniża. Jesteś uzależniony od ludzi i przedmiotów, papierków na koncie, jesteś niewolnikiem – i całe życie boisz się, by tak się nie stało, by się tablet nie zepsuł a ludzie nie wypchnęli ze swej grupy towarzyskiej. Nie można bać się i czerpać jednocześnie przyjemności. Jeśli więc chcesz by było fajnie, zajmij się swoją osobowością – to jest najważniejsze. Jeśli Ci się ta piękna praca uda, będziesz spełniony, szczęśliwy i usatysfakcjonowany nawet siedząc w więzieniu. Ludzie zdrowi i piękni, mający wielkie pieniądze i bawiący się od rana do wieczora, także popełniają samobójstwa. Idź ścieżką mądrości, a nie tą którą proponują Ci cwaniaczki z agencji reklamowych.

 

I to jest praca z problemem, a nie gówniarzerka.

 

 

Pozdrawiam mocno.

 

———————–

 

Zachęcam do ściągnięcia mojej książki „Co z tymi kobietami?” jako darmowego e booka KLIK. Jeśli się spodoba, zawsze można dostać ją w każdej księgarni, na terenie całej Polski. Zapraszam wszystkich serdecznie na mój fanpage KLIK, Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK Strona jest bez reklam tylko dzięki wam.

Inne zapisy autora:

0

samiec http://www.samczeruno.pl

Mojemu ciału dano imię Marek. Przepchnięto je przez szkołę z tytułem ekonomisty. Teraz te ciało działa jako pisarz, ale kim tak naprawdę jestem, nie mam kurwa bladego pojęcia.

126 publikacje
85 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758