Główna
Like

Memento dla COP24-list otwarty

05/12/2018
160 Wyświetlenia
3 Komentarze
9 minute czytania
Memento dla COP24-list otwarty

czy walka o klimat jest sprawą życia lub śmierci



Memento dla Konferencji COP24 – list otwarty

Ma absolutną rację Antonio Guterres, mówiąc, że walka ze zmianami klimatu natychmiast to sprawa życia i śmierci.

Proszę Państwa, jest jeszcze jedna przyczyna nadciągającego zagrożenia całkowitą zagładą życia na Ziemi – jest ona związana ze spalaniem paliw kopalnych, ale

w innym, nie wskazywanym przez nikogo, więc zapewne nieznanym, nie uświadamianym – kontekście.

Proszę zatem uważnie i ze zrozumieniem przeczytać i przeanalizować ten niezbyt obszerny materiał.

Od około 200 lat, a ze szczególnym natężeniem i intensywnością od około 100 lat następuje na Ziemi rabunkowe pozyskiwanie paliw kopalnych. Paliwa te, jak sama nazwa wskazuje nie są przekształcane w inne twory materialne, lecz – spalane. Są to ilości idące co rok w miliardy ton z nieustającą tendencją rosnącą. Przekształcane są – ropa naftowa, węgiel, gaz, w interesującym nas aspekcie również drewno – w ciepło i/lub energię kinetyczną, energię elektryczną.

A ponieważ są spalane, to pojawia się DEFICYT MASY.

Masa Ziemi rok po roku zmniejsza się o wagę spalonych surowców.

A ponieważ Ziemia pozostaje w ściśle określonej, wynikającej z różnicy mas obu ciał niebieskich relacji grawitacyjnej ze Słońcem – ta relacja zostaje zachwiana. Ziemia jest coraz lżejsza – zatem siła odśrodkowa ruchu wirowego wokół Słońca jest coraz mniesza. Zatem wpływ grawitacji Słońca jest coraz większy. Zatem – i tu dochodzimy do sedna – orbita Ziemi wokół Słońca – jest – na skutek spadającej w wyniku spalania paliw kopalnych jej masy – malejąca, zbliżamy się – powoli – do Słońca.

Zmianę masy Ziemi pośrednio potwierdzają badania naukowe odnotowujące spadek szybkości obrotu Ziemi wokół Słońca. Przyczyna spadku prędkości może być tylko jedna: spadek masy Ziemi.

Oczywiście ilość spalonych paliw, ich masa jest znikoma w stosunku do masy Ziemi – jednak różnica temperatur między Ziemią a Słońcem jest tak ogromna, że nawet znikoma zmiana orbity spowoduje dramatycznie groźny wzrost temperatury na Ziemi. A pozyskiwanie i spalanie paliw kopalnych trwa – i będzie trwać rok po roku. Zatem masa Ziemi spada i będzie spadać – a orbita zmniejszać się. Nie podważa to szkodliwego wpływu emisji CO2 na klimat – jedynie unaocznia, że te wpływy się SUMUJĄ.

Mam nadzieję, że Państwo JUŻ zrozumieliście ogrom zagrożenia – jeżeli radykalne działanie nie zostaną podjęte natychmiast, za 20, 30, czy 50 lat może już nie być odwrotu, procesu zamiany olśniewjącej jedynej w swoim rodzaju, tętniącej życiem planety – w wyschnięty wypalony strzępek martwej materii kosmicznej – nie da się już powstrzymać. Zginiemy tu usmażeni na wolnym ogniu słonecznym, a ci nieliczni, kórym uda się być może uciec jakimś statkiem kosmicznym – skonają gdzieś w bezmiarze obojętnej lodowatej ciemności. Jednego i drugiego nikt nawet nie zauważy.

Konieczne są działania natychmiastowe: jak najszybsze odejście od spalania paliw kopalnych, całkowity ZAKAZ przemysłowej wycinki drzew, jak najszybsze masowe przejście na zasilanie WODOROWE w transporcie wszelkiego rodzaju.

Nie żadne elektryczne, bo prąd trzeba wyprodukować, a na razie jedynym istotnym źródłem są paliwa kopalne.

Trzeba zbudować odnawialne neutralne środowiskowo źródła elektryczności – i dopiero wtedy stawiać na elektromobilność – nie na odwrót.

Trzeba radykalnie ogranicznyć ruch lotniczy ze szczególnym uwzględnieniem wielkich odrzutowców. Dotyczy to również osobistości politycznych – w dobie doskonałej jakości łączy elektronicznych nie ma potrzeby bezustannie się odwiedzać – i ucztować – na koszt swoich wyborców – w dodatku bez korzyści dla nich.

By zapobiec zjawisku, trzeba spróbować dociążyć planetę:

Jest tylko jeden sposób dociążenia planety: sadzić wszędzie gdzie tylko to możliwe miliardy i miliardy miliardów drzew i …. modlić się……. by zanim urosną nie dokonała się zagłada życia. Czyli przez jakieś 20-50 lat trzeba nastawić się na pogarszającą się sytuację klimatyczną, rosnące upały, susze, kataklizmy. Potem powinno się to zacząć stabilizować, o ile dożyjemy – i drzewa nie uschną z gorąca.

Efektem ubocznym masowego zadrzewienia będzie rozwiązanie problemu nadmiaru CO2. Rośliny sobie z tym poradzą, zresztą rezygnacja z paliw kopalnych – o ile realnie nastąpi – spowoduje spadek emisji.

Jest naprawdę bardzo mało czasu na podjęcie działań naprawczych. Trzeba działać już – za parę miesięcy zacznie się w Europie wiosna – i powinna zacząć się masowa akcja zalesiania (i równoczesnego masowego produkowania sadzonek na rok następny) wszystkiego, co się da. Podobnie z wiosną na innych kontynentach.

Konieczne jest też radykalne odejście od konsumpcyjnego modelu rozwoju, od kultu postępu, bogactwa. Trzeba stawiać na skromność, oszczędność, minimalizację potrzeb, w szczególności minimalizację potrzeb energetycznych. Inaczej – globalna śmierć.

Rządzący powinni dawać przykład powściągliwości, a nie epatować przepychem

i rozrzutnością.

Rządzący tym światem mieli bardzo wiele czasu środków i możliwości na zmianę kierunku rozowju ludzkości. Mieli też wiele przestróg, każdy stary Indianin by im to powiedział i zresztą niejeden mówił. Niczego nie posłuchali, niczego nie zmienili, zachowywali się jak egoistyczni durnie, jak rozkapryszone bachory. Jedyną wartością i jedynym bogiem była żądza władzy i żądza zysku. Władza nad światem się śni… New World Order chcą wprowadzać – nad JAKIM światem, kretyni?

Mają być może ostatnią szansę na pójście po rozum do głowy.

Jeżeli tego nie pojmą, nie zechcą również zastanowić się nad tym listem – to nie będzie tak, że za karę pójdą do piekła – nie, będzie na odwrót – to piekło przyjdzie do nich – i do nas wszystkich.

Proszę i apeluję o poważne potraktowanie tego tekstu i przedstawionego zagrożenia, szybkie, liczone w tygodniach skonsultowanie go ze specjalistami i pilne wdrożenie wniosków z niego płynących. Czasu naprawdę jest bardzo mało. Każda zwłoka będzie skutkowała dramatycznym pogorszeniem się punktu startu.

Gdyby jednak ktoś próbował powoływać się na teorię zachowania masy jako argument zaprzeczający realności tego zagrożenia, proszę mu poradzić, by sobie tę teorię wsadził w buty – przeciw odparzeniom od rozpalonego piasku, a z reszty zrobił kapelusik chroniący od udaru słonecznego.

Dziękuję za uwagę

Andrzej Tokarski

publicysta niezależny

obszerniejszy artykuł na ten temat został opublikowany 28 lipca 2018r tu:

https://att.neon24.pl/post/144820,zaglada-nadchodzi-w-ciszy-i-bez-pospiechu

https://www.salon24.pl/u/att/884855,zaglada-nadchodzi-w-ciszy-i-bez-pospiechu

otrzymują:

Ambasada: USA, Chin, Indii, Rosji, Niemiec, Francji, Australii, Wielkiej Brytanii, Austrii, Szwajcarii, Kanady, Brazylii, Argentyny, Włoch, Hiszpanii, Japonii, Finlandii, Szwecji, Norwegii, Korei Płdn.

Rzeczpospolita, Gazeta Wyborcza, Gazeta Polska, Greenpeace, COP24 Katowice

Inne zapisy autora:

Andrzej Tokarski

14 publikacje
0 komentarze
 

3 komentarz

  1. HeS

    @Autor:”Zatem wpływ grawitacji Słońca jest coraz większy.”
    ??? Co za bełkot.
    Po pierwsze. Jeśli masa Ziemi maleje (a Słońca też, bo też wypromieniowuje energię!), to siła grawitacji maleje, bo zależy proporcjonalnie od mas obydwu ciał. Nie słyszałem, żeby oddziaływanie grawitacyjne zależało od prędkości obrotowej masy (nowa teoria:).
    Po drugie. Spalanie zmniejsza masę Ziemi o tyle o ile energia spalania jest wypromieniowywana poza Ziemię. Przecież inne produkty spalania (CO2, tlenki, …) pozostają na Ziemi.
    Po trzecie. Bez spalania czegokolwiek Ziemia wypromieniowuje energię (produkowaną w jądrze) w kosmos, więc jej masa zmniejsza się cały czas. O ile w tym samym czasie nie pozyskuje masy z kosmosu w postaci meteorytów i pyłu kosmicznego opadającego na Ziemię.

  2. Kalil

    Odnoszę wrażenie, że autor cierpi na deficyt neuronalny.
    Co za pierdoły.

  3. Krzywousty

    Większego idiotyzmu nie czytałem od lat.
    Przez samo spalanie masa Zeimi się nie zmniejsza bo Ziemia nie traci gazów – produktów spalania.
    Ziemia zyskuje około 100 tysięcy ton rocznie z powodu meteorytów i pyłu kosmicznego który przechwytuje.
    Jedyne gazy które uciekają z atmosfery ziemskiej to wodór i hel. Autor proponuje używać wodoru jako paliwa, czyli tego gazu który wydostając się z różnych instalacji będzie właśnie uciekał z Ziemi na zawsze. Ale gorsze – wodoru na planecie Ziemia NIE MA w stanie wolnym!
    Właśnie dlatego że z Ziemi ucieka.
    Wodór trzeba WYPRODUKOWAĆ a jedynym znanym sposobem jego produkcji na gigantyczną skalę jaka była by konieczna, jest produkcja go z gazu ziemnego i przegrzanej pary wodnej. W procesie tym dodatkowo do atmosfery idą gigantyczne ilości CO2.

    Tak to jest kiedy ludzie piszą o rzeczach o których nie mają zielonego pojęcia.
    A… bo jakiś dyletant tak napisał w internecie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

319217