Bez kategorii
Like

Medialne fajerwerki

15/04/2011
289 Wyświetlenia
0 Komentarze
3 minut czytania
no-cover

Dzialaność mediów przypomina efektowne fajerwerki, po których zapada ciemność skrywająca dalszy ciąg opisywanych historii. Tak było ze sprawą Romana Polańskiego, potem z Wikileaks, następnie z rewolucjami Arabów, czy też kwestią Śląska.

0


  Można to też porównać do snopu światła z reflektora, wyrywającego na moment z ciemności jakiś fragment krajobrazu.  Nagle wszyscy naraz zajmują się czymś, panuje niesłychany zgiełk, trwający kilka dni, tygodni, bardzo rzadko parę miesięcy, i nagle wszystko cichnie i to, co wydawało się jeszcze przedwczoraj takie ważne – odchodzi w niepamięć.

  Tak było ze sprawą ekstradycji do USA Romana Polańskiego, winnego gwałtu na trzynastoletniej dziewczynce.  Media zajęły się czym innym, filmowca po cichu wypuszczono z aresztu domowego i dalej robi on filmy i zbiera za nie nagrody.  Wiele hałasu narobiła pod komiec zeszłego roku sprawa wykradzenia przez Manninga setek tysięcy depeszy dyplomatycznych USA i przekazania ich Wikileaks.  Manning do dzisiaj gnije w wiezieniu, nie opublikowano nawet 10% z tych materiałów, a media, w szczególności prasa, przestały się już praktycznie zajmować tymi przeciekami.

  W styczniu, lutym  i marcu wiele pisano o "jaśminowej rewolucji" w świecie arabskim.  Z napięciem relacjonowano przebieg ogromnych manifestacji, zmiany rządów w Tuneżji oraz Egipcie, walki w Libii.  I oto w tym miesiącu dość nagle przestano się tym interesować.  W Egipcie aresztowano Mubaraka, w Libii mamy interwencję NATO, w Jemenie opozycja żąda po raz kolejny ustąpienia prezydenta Saleha, a ten sie wykręca.  Nawet w Syrii dochodzi do krwawych zamieszek.  Wyglada jednak na to, iż światowe media uznały, że nie jest to juz takie ważne.  Coraz mniej słyszymy też o Fukushumie, mimo, że ona nadal promieniuje, ma już najwyzszy, siódmy stopień w skali zagrożenia, a strefę ewakuacji się rozszerza.

  U nas w kraju także mieliśmy tydzień temu dobry przykład tego zjawiska.  Na jakiś tydzień przed rocznicą tragedii smoleńskiej przez wszystkie polskie media przetoczyła się fala publikacji na temat Śląska, Ślązaków i Ruchu Autonomi  Śląska.  Po tej rocznicy – wszystko umilkło.  Nic ważnego nie zostało powiedziane, ani tym bardziej zrobione, ale media doszły do wniosku, że Ślask został odfajkowany.

  Wydawałoby się, iż lekarstwem na tę "bieżączkę" może być Internet, że niezależni blogerzy będą poruszać tematy zapomniane przez mainstreamowe media, powracać do dawnych spraw i sprawdzać, co było z nimi dalej.  Nic takiego się jednak nie dzieje.  Przywilej wyznaczania pola debaty publicznej wciąż należy do mainstreamu, a blogerzy podążają za nim jak stado baranów.  Owszem, różnią się często od niego w ocenie wydarzeń, ale decyzja , czym warto się zajmować – wciąż należy do niego.

Inne zapisy autora:

0

elig

jestem na emeryturze i lubie to

118 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758