Media Watch i recenzje
Like

Media i cenzura. Tematy zakazane.

02/12/2013
728 Wyświetlenia
1 Komentarze
28 minut czytania
Media i cenzura. Tematy zakazane.

Czy i jak wiele w mediach jest tematów zakazanych, pomijanych, zamilczanych?

Media są niczym salon krzywych luster. Pokazują karykaturalny obraz rzeczywistości. Niektóre tematy urastają do monstrualnych rozmiarów, inne są pomniejszane lub wręcz zamilczane. Nie ma urzędu cenzury na ulicy Mysiej, ale funkcjonuje cenzura na niektóre tematy i ludzi.

0


 

Przyczyny tego stanu rzeczy są różne : pieniądze(np. z reklam), poprawność polityczna(tabu lub strach by nie podpaść jakiejś grupie mającej wpływy), względy towarzyskie i polityczne.

Dodać można także pogoń za sensacją, niechlujstwo, stadny instynkt i lenistwo.

 

 

Cenzura, autocenzura, tematy tabu, poprawność polityczna w mediach – o tym poniżej.

 

Politycy, reklamy, pieniądze i cenzura.

 

 

Dziś spora część cenzury jest powodowana wpływami reklamodawców.

 

 

Sylwester Latkowski, tłumaczył w radiowej Jedynce, że jak media są uzależnione od reklamodawców. – Nikt się nie chce przyznać, że jest uzależniony od dużych koncernów, firm. Potężny reklamodawca trzyma w garści media. Zawsze prezes firmy może się zemścić i zabrać reklamę – konkluduje Latkowski.

http://www.polskieradio.pl/7/3040/Artykul/751993,Potezny-reklamodawca-trzyma-w-garsci-media

 

 

 

Jak to działa w praktyce? Oto przykład jednej z takich sytuacji, opisujący Ryszarda Krauzego.

 

W jednym z tytułów prasowych szykowano tekst na jego temat. Inspirację, wiadomości do artykułu dawał jeden z ważnych uczestników życia politycznego. Artykuł miał mocno uderzyć w Ryszarda, wskazywać na jego powiązania ze służbami i niejednoznaczne początki biznesowej kariery. Dzięki wpływom Ryszarda tekst został zdjęty, a pismo zaczęło dostawać intratne reklamy od spółek z grupy Prokomu.

http://www.wprost.pl/ar/415081/Upadek-Ryszarda-Wielkiego/

 

Oto inny intrygujący przykład.

 

Mariusz Zielke opowiadał w radiowej Jedynce o swoim spotkaniu w pewnej rezydencji na Mokotowie ze znanym biznesmenem. W pewnym momencie ów biznesmen zaproponował mu konto numeryczne w Szwajcarii, które finansowałoby inwestycje dziennikarza.

 

Stwierdził, że podobne konta mają dziennikarze w Europie, ale z polskich dziennikarzy jeszcze nikt takiego konta nie ma. Warunek był taki, że nie napiszę o wiceprezesie, który ma szanse zająć wysokie miejsce w strukturach tej organizacji w Europie. Nie zgodziłem się na to, ale powiem szczerze, że schrzaniłem temat, ponieważ powinienem zrobić prowokację i doprowadzić do tego, żeby udowodnić istnienie tego funduszu. Ale przestraszyłem się tego tematu – wspominał w Pierwszym programie Polskiego Radia.

 

http://www.polskieradio.pl/7/3040/Artykul/751993,Potezny-reklamodawca-trzyma-w-garsci-media

 

Inny przykład kupowania sobie życzliwości opisuje redaktor naczelny Polityki Jerzy Baczyński.

Oto ministerstwo kierowane przez Elżbietę Bieńkowską ogłasza „konkurs dotacji na promocję Funduszy Europejskich” z budżetem 8 mln złotych, o te pieniądze zabigają liczne redakcje.

 

 

(…)

Teraz nie wiem, czy liczne (i na ogół sympatyczne) wywiady z panią minister Bieńkowską zostały kupione? Czy pozytywna opinia o „najsprawniejszym w Unii Europejskiej” systemie wydawania funduszy to prawda, czy bezwstydna polityczna propaganda za unijne pieniądze? Może premier też łyka tę medialną, opłaconą europejskimi pieniędzmi, propagandę sukcesu? Nie wiem, ale nie dziwię się, że prawie nie ma w prasie i w mediach krytycznych przykładów źle wydanych lub zwyczajnie rozgrabionych unijnych funduszy. Kto, spośród licznych medialnych beneficjentów „konkursu”, zadarłby z rozdającym kasę ministerstwem? Wstyd nam i wstyd Wam.

http://www.polityka.pl/kraj/opinie/1523255,1,jak-pisac-o-funduszach-europejskich.read

 

 

 

Fala zachwytów nad Elżbietą Bieńkowską wezbrała na tyle, że przyniosła już ofiary w ludziach. Odnotowano wręcz liczne przypadki zatonięć dziennikarzy w wazelinie.

(…)

Puenta? Decyzję o awansie Bieńkowskiej „Gazeta Wyborcza” przywitała tytułem „Premiera Bieńkowska” na pierwszej stronie i gigantycznym tortem z lukru w środku. Zupełnym przypadkiem wewnątrz gazety znalazł się 24-stronicowy „Magazyn o Funduszach Europejskich”.

 

http://wpolityce.pl/artykuly/67771-robert-mazurek-dla-wpolitycepl-wszyscy-kochamy-nowa-wicepremier-hojnie-nam-zreszta-za-te-milosc-placi

 

 

Wspomniana Polityka też nie jest wolna od wpływów. W rozmowie Latkowskiego z Łukaszem Mężykiem można usłyszeć wprost że media istnieją tylko dla tego że finansują je duże koncerny i tak naprawdę to one decydują o kształcie mediów. Latkowski mówi że nie wyobraża sobie krytycznego tekstu o najważniejszych prezesach wielkich firm. Opowiada o sytuacji gdy przyszedł do niego dziennikarz Polityki z pewnym artykułem, bo redakcja Polityki odmówiła jego druku( na ten temat polecam 11 i 16 minutę rozmowy).

 

Inny przykład to słynna sprawa z Afery Rywina. Janina Paradowska z Polityki przeprowadziła wywiad z premierem Leszkiem Millerem. Zadała mu pytanie dotyczące tej sprawy. Jednak po interwencji Adama Michnika usunęła pytanie o aferę korupcyjną.

http://www.rp.pl/artykul/968404.html

http://niniwa22.cba.pl/paradowska.htm

http://www.archiwum.wyborcza.pl/Archiwum/1,0,1998280,20030213RP-DGW,My_i_Rywin,.html

 

 

 

O uzależnieniu mediów od reklam i polityków mówił wprost Marek Król, były szef tygodnika Wprost. Na pytanie „Wykończyli cię „reklamiarze”? odpowiada:

 

Nie. Politycy, bo dzisiaj o bycie albo niebycie mediów decydują politycy poprzez sieć agencji reklamowych. Nie ma tytułu, który mógłby się utrzymać z pieniędzy tylko ze sprzedaży, konieczne są reklamy, a te – decyzjami politycznymi – zostały w pewnym momencie zatrzymane. Mówiono mi to zresztą, gdy chodziłem z synem po rozmaitych agencjach i szukałem reklam od spółek Skarbu Państwa. I tam wprost, choć oczywiście zawsze nieoficjalnie, wyjaśniono mi, że nikt nie będzie się narażał władzy i dawał reklam w czasopiśmie, które jest wobec niej nieprzychylne.(…)Byliśmy na czarnej liście i tyle. Na jednym ze spotkań podszedł do mnie chłopak z agencji reklamowej i powiedział mi, że mogę przestać się męczyć z pozyskiwaniem reklam, bo i tak ich nie dostanę. „Oni was tak nie lubią, że niezależnie od tego, co byście zrobili, reklamy i tak dostanie »Polityka«” – stwierdził.(…)

Wpływ kapitałowy jest ogromny i on określa kształt mediów, tak jak kiedyś określała go cenzura. (…)Młodzi dziennikarze, coraz częściej, zdają się autocenzurować, unikać samodzielnego myślenia i stawiania zbyt odważnych pytań, tak by nie wylecieć z mainstreamu. Za naprawdę inteligentnego dziennikarza – tak w PRL, jak i teraz – uchodzi ten, który potrafi odpowiednio szybko odczytywać i interpretować sygnały płynące od dysponentów.

Cały tekst w Do Rzeczy nr 19/019 3–9 czerwca 2013, str 32

 

Politycy są współczesnymi cenzorami mediów ponieważ mają mają wpływ na pieniądze jakie może dostać ta czy inna gazeta, stacja telewizyjna.

 

– Ostatnio rozmawiałem z prominentnym politykiem PO, który z beztroską szczerością wyjaśnił, że atak polityków na media ma sens… „To stawianie was do pionu ma sens. Przyniesie to efekt autocenzury. Niektórzy się ulegną.” – powiedział Latkowskiemu polityk.

 

http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/platforma-obywatelska-wytacza-wojne-mediom-to-stawianie-was-do-pionu-ma-sens

 

O cenurze we Wprost barwnie opowiadał były dziennikarz tego tygodnika Andrzej Stankiewicz. Opisywał problemy z wydrukowaniem krytycznego tekstu o Aleksandrze Kwaśniewskim.

Dziennikarz mówi także “jest lista ludzi, o których nie można we „Wprost” uczciwie pisać, nie dopuszcza do tego wydawca. Mam dla Lisieckiego propozycję: niech napisze nad winietą gazety, o kim we „Wprost” pisać nie można. Inaczej po prostu okłamuje Czytelników.

(…)

Zadziwia, że giełdowa spółka ma poufne umowy, ugody, aneksy z politykami i biznesmenami, które decydują, o czym dziennikarze mogą, a o czym nie mogą pisać.

http://old.sdp.pl/rozmowa-dnia-andrzej-stankiewicz-21-marca-2013

http://wpolityce.pl/artykuly/49659-stankiewicz-o-kulisach-odejscia-z-wprost-mam-dla-lisieckiego-propozycje-niech-napisze-nad-winieta-gazety-o-kim-pisac-nie-mozna-inaczej-oklamuje-czytelnikow

 

Te zarzuty komentował Michał Kobosko, były szef Wprost.

 

Nie jest mi znana taka lista, wydawca nie informował mnie o jej istnieniu. Sądzę natomiast, w oparciu o wiedzę i obserwacje, że każdy wydawca w Polsce ma dziś własną listę firm i osób, o których ze względu na interesy ekonomiczne wydawnictwa lepiej nie pisać i nie mówić. To jeden z odprysków kryzysu branży i dyktatu reklamodawców i sponsorów.

http://old.sdp.pl/node/9324

 

 

Stankiewicz z Wprost odszedł do pracy w Rzeczpospolitej. O niezależności tej gazety najlepiej świadczy nocne spotkanie Hajdarowicza z rzecznikiem rządu przed publikacją tekstu „Trotyl we wraku tupolewa”. Po tym tekście został powołany nowy redaktor naczelny Bogusław Chrabota, który nie wierzy w niezależność gazety.

 

– To iluzja, że redaktor naczelny może być niezależny względem zarządu korporacji, dla której pracuje. Jesteśmy zależni od wielu spraw. Jednak jakiś, niekiedy bardzo szeroki margines niezależności sobie pozostawić. Ustawić granice nie do przekroczenia – mówi Chrabota.

http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/boguslaw-chrabota-nie-wierze-w-pelna-niezaleznosc-naczelnego

 

 

 

Świetnym przykładem cenzury w mediach jest sprawa pijaństwa Aleksandra Kwaśniewskiego w Charkowie.

W programie Warto rozmawiać(z 13 marca 2006, nota bene jakoś trudno znaleźć ów program na stronie TVP) Maria Przełomiec,obecna wówczas w Charkowie, opowiadała o zachowaniu mediów. Początkowo polskie media nie pokazały wpadki Kwaśniewskiego. Dopiero kiedy w BBC ukazał się materiał iż prezydent „lekko chwiał się na nogach”, pokazano nagranie w TVN. Dziennikarka wyznała jednocześnie, że trzy lata wcześniej sama zatuszowała podobną wpadkę prezydenta z wizyty na Białorusi.

Jak to się stało że media dokonały autocenzury? Opowiedział o tym Leszek Miller. Były nocne spotkania z właścicielami mediów(podobnie jak Hajdarowicz z Grasiem).

 

 

“Później podczas lotu do Charkowa prezydent wypił trochę za dużo i zaczął mieć kłopoty. Na cmentarzu to niestety było widać i skandal wisiał w powietrzu. Kiedy wylądowaliśmy w Warszawie, umówiliśmy się z Siwcem, że on będzie rozmawiał z TVN, a ja z Polsatem. Ponieważ Robert Kwiatkowski był szefem telewizji publicznej, to wystarczyła rozmowa telefoniczna. Umówiłem się z Zygmuntem Solorzem-Żakiem i Piotrem Nurowskim, spacerowaliśmy w ciemnościach po alejkach parku Saskiego i ja apelowałem do ich obywatelskiej odpowiedzialności. Chodziło oczywiście o zablokowanie emisji materiałów z Charkowa. Siwiec w tym samym czasie próbował porozumieć się z Mariuszem Walterem. U mnie stanęło na tym, że jak nikt tego nie pokaże, to Polsat też nie. Siwiec uzyskał taką samą obietnice w TVN. Ale potem Tomasz Lis w TVN wyemitował przywiezione materiały. Tyle, że nie najbardziej drastyczne.”

 

http://wpolityce.pl/artykuly/49749-bezcenne-jest-przeczytac-jak-leszek-miller-potwierdza-istnienie-licznych-patologii-w-systemie-iii-rp

 

http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/420719,tomasz-lis-najbardziej-drastyczne-zdjecia-pojawily-sie-w-materiale.html

 

http://www.wprost.pl/ar/389896/Miller-przypomina-Kwasniewskiemu-Charkow/

 

http://www.fakt.pl/Kwasniewski-pil-w-Charkowie-Miller-Kwasniewski-za-duzo-wypil-w-Charkowie-Kwasniewski-byl-pijany-,artykuly,201931,1.html

 

http://natemat.pl/52343,awantura-o-charkow-rozgorzala-na-nowo-leszek-miller-w-telewizji-pokazano-najmniej-drastyczne-zdjecia

 

 

 

 

Kolejna sprawa, MSZ naciskało na “Rzeczpospolitą” by nie publikować tekstu o wysłaniu PiT-ów na Białoruś

http://wsieci.rp.pl/artykul/891373,945930-Wroblewski–MSZ-naciskalo-na–Rzeczpospolita-.html

 

Bogusław Nierenberg w książce „Publiczne przedsiębiorstwo medialne: determinanty, systemy, modele”, Opisuje sprawę wywiadu Mikołaja Kunicy.

Przeprowadził on rozmowę z Wojciechem Jasińskim pytając o przyjaźń w czasach studenckich z Jarosławem Kaczyńskim. TVP rozmowy nie wyemitowała zaś Kunicę ukarano upomnieniem.

http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/176393,kunica-chce-odejsc-z-wiadomosci.html

http://media2.pl/media/7197-Mikolaj-Kunica-do-zwolnienia.html

 

 

 

Nierenberg podaje też inny przykład.

 

 

 

Paweł Reszka opisał taką sytuację.

 

Znajomy redaktor opowiadał mi o wizycie szefa działu reklamy w jego gabinecie. Usłyszał, że gazeta nie powinna więcej informować o usterce odkrytej w autach znanego koncernu samochodowego. – Wyprosiłem człowieka. Nie dałem zakazu publikowania informacji na ten temat. Oczywiście straciliśmy reklamy – mówił.

http://tygodnik.onet.pl/30,0,81419,1,artykul.html

 

 

Dziennikarze zresztą sami dokonują autocenzury. Ciekawie autocenzurę dziennikarską opisuje Lena Kaletowa „największym zagrożeniem dla wolności słowa nie jest cenzura, ale jest strach. Strach przed utratą pracy, strach przed pracodawcą”.

 

 

Roman Graczyk tak opowiada o atmosferze w Gazecie Wyborczej.

Dziennikarze byli spolegliwi, a wielu z tych, którzy próbowali się postawić w jakiejś sprawie, prędzej czy później i tak dokonywało samogwałtu na swoim sumieniu. Były dziennikarki, które wychodziły z płaczem od naczelnego, po czym, przemyślawszy sprawę, zgadzały się zrobić tak, jak im polecił Michnik.

 

http://www.pch24.pl/korporacja-propagandy,7432,i.html

 

 

 

 

Czy liczne reklamy z agencji państwowych wpływają na to co pisze Wyborcza?

http://wpolityce.pl/artykuly/57632-w-budzecie-panstwa-bieda-ale-wyborcza-nie-ma-powodow-do-narzekan-dziesiatki-ogloszen-publicznych-zero-komercyjnych

 

http://wpolityce.pl/artykuly/58464-o-polske-wolna-od-klasy-prozniaczej-zobacz-jak-publiczne-ogloszenie-o-sprzedazy-50-metrowego-lokalu-niemozliwie-rozdeto-by-pomoc-wyborczej

 

 

 

Przemilczenia i manipulacje mediów

 

Jednym z ciekawszych zjawisk jest zamilczenie tematu. Nie chodzi tu nawet o to że dany temat nie pojawił się w żadnej gazecie. Owszem, pojawił i … zapadła po nim cisza.

Znamy ten mechanizm. Pewne tematy są grzane w mediach do czerwoności(vide sprawa tzw. mamy Madzi, poświęcono jej kilkadziesiąt tysięcy publikacji)

http://www.press-service.com.pl/pl/firma/pressroom/informacje-prasowe/art316,sprawa-katarzyny-w-gdzie-lezy-granica-kreowania-rzeczywistosci.html

 

http://www.gazetacz.com.pl/artykul.php?idm=547&id=14415

 

Inne tematy szybko znikają zanim zdołają zaistnieć.

Powiedz tylko że działa cenzura! Przecież się ukazały. A że dziwnie szybko zniknęły, gdzieś półgębkiem zostało coś powiedziane, pokazane grubo po północy a napisane teksty znikają z internetu.

Mechanizm znany jest z historii. Wiele razy można się zdziwić porównując książki historyczne i prasę z danego okresu. To co było najważniejsze wcale lub prawie wcale nie było obecne w prasie.

Świetny opis tego daje J.M. Rymkiewicz opisując co pisała pewna gazeta w 1863 roku.

 

 

Tygodnik” przynosił przede wszystkim wiele wiadomości z zagranicy. (…) Obok wojny toczącej się w Stanach między federalistami a separatystami – w roku 1863 „Tygodnik” informował o niej czytelników niemal w każdym numerze – szczególną uwagę redaktorów przyciągała wojna tocząca się w Meksyku. „Depesze z New Yorku z dnia 5 stycznia donoszą, że Francuzi zdobyli Pueblę, skąd po otrzymaniu posiłków wyruszyć mają na Meksyk”. Tę wiadomość „Tygodnik Ilustrowany” podał 24 stycznia. Ciekawe, kogo zdobycie meksykańskiej Puebli mogło wówczas w Warszawie zainteresować? Pewnie nikogo, jeśli się zważy, że dzień wcześniej wybuchło powstanie, o czym, z niejasnych przyczyn, czytelnicy „Tygodnika” poinformowani nie zostali.

http://www.gazetapolska.pl/26742-nie-ma-polski-nie-ma-rosji-nie-bylo-powstania-tygodnik-ilustrowany-w-roku-1863

 

 

 

Takie przemilczenia są charakterystyczne dla gadzinówek z II WŚ, z czasów PRL itp.

A dziś? Wiele tematów zadziwiająco szybko znika lub jest zamilczanych.

 

Co znikało? Oto sprawa opisana przez portal niezalezna.pl.

 

Ze strony wprost.pl zniknął wywiad z gen. Sławomirem Petelickim, w którym oficer ujawnił, że tuż po katastrofie czołowi politycy PO otrzymali SMS-a z instrukcją na temat tego, jak mają się wypowiadać na temat katastrofy.

http://niezalezna.pl/8807-cenzura-wprost-usunal-wywiad

 

 

 

Spotkanie Bronisława Komorowskiego z byłym szefem FSB to ciekawy temat. http://niezalezna.pl/18996-spotkania-z-agentem

Co z tego. Artykuł się się ukazał i został przemilczany. Opowiada Grzegorz Wierzchołowski

Co zdarzyło się po publikacji tego artykułu? Cisza. Poza przedrukiem na portalu niezalezna.pl nie pojawiła się ani jedna wzmianka. Po raz pierwszy spotkałem się z taką sytuacją. Wyglądało to tak , jakby ktoś wydał rozkaz , że ten temat ma być przemilczany” (książka pt. Upadek Rzeczypospolitej, str. 70)

 

 

Przykłady tematów które nie zaistniały, podaje też Cezary Gmyz w książce Zawód: dziennikarz śledczy. W 2011 roku opisał tzw. aferę Lex Krauze. http://www.rp.pl/artykul/727823.html

 

Opisałem to wszystko w Rzeczpospolitej, ten tekst był czołówką gazety i….zapadła cisza. Mimo ewidentnego skandalu nikt z innych mediów nie podjął tematu. Koledzy z gazet i telewizji prywatnie poklepywali mnie po ramieniu i mówili „Świetna robota”. A kiedy pytałem, dlaczego w takim razie nie nagłaśniają sprawy, odpowiadali : Wiesz, rozumiesz…wybory się zbliżają” (Zawód: dziennikarz śledczy. str. 128)

 

Podobnie rezonansu nie znalazła sprawa polowań Komorowskiego, jedno z nich zorganizowano nielegalnie.

http://www.rp.pl/artykul/492843.html

 

 

Niektórzy ludzie też znikają z mediów a przynajmniej są takie próby.

 

Wczoraj do siedziby Klubu Jagiellońskiego zadzwoniła dziennikarka „Gazety Wyborczej”. Powodem jej telefonu było zaproszenie przez nas na Akademię Dobrego Państwa jednego z liderów Ruchu Narodowego, Artura Zawiszy. Komunikat był jasny: nie możecie z nimi rozmawiać, a jeżeli to zrobicie utożsamimy was z zadymiarzami z Marszu Niepodległości. Kulminacją rozmowy była zabawna groźba: „Zapraszając Zawiszę bierzecie odpowiedzialność za to, że kiedyś zostanie on Premierem RP”. Podobne telefony zostały wykonane do innych zaproszonych panelistów, by zniechęcić ich do udziału w tym wydarzeniu.

 

Moglibyśmy zlekceważyć tę sprawę i pominąć ją milczeniem. Jest ona jednak syndromem największej zarazy III RP. Tą chorobą jest dyktowanie przez pewną wąską grupę osób z kim można rozmawiać, a z kim nie. „Mistrzowie stylu i elegancji” idąc w ślady swojego mistrza Adama Michnika, oczywiście w imię pluralizmu i tolerancji, wykluczają całe grupy społeczne z debaty publicznej. Podobnie dzieje się z ideami: człowiek „wykształcony” wie, że są poglądy, których głosić nie można.

http://jagiellonski24.pl/2013/11/20/maciejewski-mazur-nie-bedziecie-nam-dyktowali-z-kim-mamy-rozmawiac/

 

 

 

 

 

 

Media cenzurują niektóre tematy ulegając szantażowi procesem sądowym. Proces sądowy kosztuje. Poza tym firmy notowane na giełdzie nie chcą sporu sądowego, często trzeba bowiem zrobić wielomilionową rezerwę finansową a w bilansie to jest źle widziane.

http://archiwum.rp.pl/artykul/518064-Sadowy-zakaz-jak-cenzura.html

http://www.rp.pl/artykul/946204.html

 

W III RP są książki, które mają problem w drukiem, są objęte sądowym zakazem publikacji lub wręcz nigdy nie zostały wydane.

http://www.wprost.pl/ar/419574/Zakazane-ksiazki/

http://www.polskatimes.pl/artykul/1031317,indeksy-ksiazek-zakazanych-zawsze-maja-sie-dobrze-galeria,id,t.html

http://www.rp.pl/artykul/944332.html

http://wpolityce.pl/wydarzenia/37963-knebel-na-ksiazke-o-sluzbach-specjalnych-na-wniosek-jana-widackiego-sad-prewencyjnie-zakazuje-sprzedazy

http://pieja.salon24.pl/453804,jan-widacki-atakuje-pozwem-a-sad-naklada-areszt-na-ksiazke

 

 

Jednym z najsłynniejszym przypadków był zakaz wyświetlania filmu „Amway”, nie mógł być wyświetlany przez ponad dekadę.

http://www.sdp.pl/aktualnosci/8967,-czego-nauczyl-nas-przypadek-filmu-amway,1385741979

 

 

Znikają także całe teksty. Piotr Gociek w klubie Ronina w rozmowie z Mirosławem Kokoszkiewiczem opowiada o takich praktykach. Słyszymy tam na przykład:

Gazeta Wyborcza wprowadziła taką politykę że tych najbardziej kompromitujących rzeczy z papieru do internetu nie wpuszczają, a potem jak człowiek chce zrobić dobry reasearch to musi ryć gdzieś w Bibliotece Narodowej wydania papierowe.”

Mirosław Kokoszkiewicz Kokos26 w klubie Ronina, wspomniana wypowiedź minucie 18:30

 

 

W kontekście kształtowania treści funkcjonujących w internecie warto zobaczyć „Rozmowę Ziemkiewicza” z Piotrem Baczyńskim, ekspertem z zakresu marketingu internetowego.

Niestety na stronie Rzepy te nagrania już nie są dostępne(dlatego polecam youtube):

http://www.tv.rp.pl/artykul/935383–Rozmowa-Ziemkiewicza—cz-1–Fora-internetowe–czyli–kto-to-pisal—.html

http://www.tv.rp.pl/artykul/935381–Rozmowa-Ziemkiewicza—cz-2–Tak-sie-robi–przykrywke—-.html

 

 

 

Są firmy oferujące tak zwane depozycjonowanie, pozwala ono na usunięcie informacji z czołówki wyników wyszukiwania.

http://www.gebuko.eu/depozycjonowanie.html

 

 

 

Nie jest też tajemnicą, że w sieci buszują młodzieżówki partyjne.

http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/130641,tajna-instrukcja-po-przejac-internet.html

 

 

 

 

Oto fragment takiej konstrukcji, młodzieżówki PO.

 

InstrukcajaPO

 

Na zlecenie polityków działają też profesjonalne firmy. Kancelaria Premiera zawarła umowę między KPRM a spółką brandADDICTED. Sprawę opisał Piotr VaGla Waglowski.

Przypominając krótko przebieg zdarzeń: zaobserwowałem komentarze internetowe pod tekstami na temat reformy emerytalnej. Uznałem, że są one zbieżne z propozycjami rządu. Nie mając dostępu do logów serwerów – nie miałem też możliwości sprawdzenia, dokąd prowadzą pozostawione tropy. Postanowiłem jednak sprawdzić, czy rząd zawarł jakieś umowy na wsparcie w sferze oddziaływania wizerunkowego w internecie. “

http://www.prawo.vagla.pl/node/10015

http://prawo.vagla.pl/node/10016

 

 

Czym jesteś III RP?

Najciekawsze tematy to często te przemilczane.

– Cenzura to klucz do zrozumienia istoty każdego totalitaryzmu. Można sobie wyobrazić totalitaryzm bez terroru policyjnego, bez takiego albo innego aparatu władzy, ale nie bez cenzury – mówił w Polskim Radiu RWE były cenzor, Tomasz Strzyżewski.

http://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/877147,Cenzura-%E2%80%93-narzedzie-w-rekach-wladz-PRL

 

Cenzura kojarzy się z czasami PRL-u. Niesłusznie. Jest wszechobecna w III RP. O dziwo mówi się o niej półgębkiem. Co o III RP mówi cenzura medialna?

 

Inne zapisy autora:

0

Avatar
Kowalsky

82 publikacje
5 komentarze
 

Jeden komentarz

  1. Avatar kanton

    Bardzo ciekawy artykuł. Autor próbuje nam wyjaśnić pewne mechanizmy działania autocenzury.
    Jednak każdy kij ma dwa końce. I takim kijem można będzie obić tych co to wymyślili.
    Dobry kij potrzebny jest na redaktora GW. I znajdzie się…

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816