Bez kategorii
Like

Męczeństwa marszałkini Kopacz.

23/01/2013
398 Wyświetlenia
0 Komentarze
6 minut czytania
no-cover

Ten post miałem napisać wczoraj. Jednak zwyczajnie mi się nie chciało już chcieć więc poszedłem spać.

0


Nie jest więc to w żadnym stopniu odniesienie się do jej nadludzkich wysiłków, które muszą być odpowiednio wynagradzane.

Oto wczoraj z niejakim zdziwieniem w paru miejscach w internecie ujrzałem wstrząsającego njusa o tym jak to straszliwi PiS-owcy i Ziobryści nie mówią marszałkini Kopacz "Dzień dobry".

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13274279,Kopacz__Poslowie_PiS_i_Solidarnej_Polski_nie_mowia.html

Jako, że owszem jakiś tam stopień sklerozy już mam jednak nie aż tak zaawansowany przypomniało mi się, że już widziałem w internecie te mrożące krew w żyłach opowieści. I oto po skorzystaniu z wujka gugle ukazał mi się njus o tej samej treści, tyle że sprzed ponad miesiąca.

www.fakt.pl/Kopacz-poslowie-opozycji-nie-mowia-dzien-dobry-,artykuly,192164,1.html

Jak widać nigdy dość o podłościach IV RP a właściwi dziennikarze na właściwych miejscach umieją jednego njusa grzać po kilka razy bo temat zasuflowała uprzejmie marszałkini Monisia Milicjantka.

"Czy posłowie PiS i Solidarnej Polski nie mówią pani "dzień dobry"? – zapytała marszałek Sejmu Monika Olejnik."

Marszałkini była do odpowiedzi jak prymuska z pierwszej ławki. 

"Dokładnie tak. To jest zaskakujące, że można na kogoś patrzeć jak na szybę i nie powiedzieć dzień dobry. Ale tak jest – odpowiedziała Kopacz."  (z pierwszego linka)

Teraz już wszyscy "dziennikarze" z der onetów.pl, wp.pl i gazet.pl mogli rzucić się do klawiatur żeby ustawić to jako njus dnia. Jak widać tzw. przekaz trzeba wzmacniać i po kilka razy nadawać to samo. Co świadczy o tym jaką opinię mają media salonowe na temat lemingów. Widać w salonowo-lemingowych mediach panuje przekonanie że trzeba im wbijać wszystko do głowy po kilka razy bo za pierwszym razem nie zapamiętają.

A tak w ogóle każdy następny wywiad z marszałkinią, który będzie miał miejsce w ciągu najbliższego pół roku powinien zaczynac się do fundamentalnego pytania "Czy posłowie PiS i Solidarnej Polski nie mówią pani "dzień dobry"?". W końcu męczeństwa marszałkini Kopacz i zbrodni IV RP nigdy za mało. To jedna strona medalu.

Druga strona medalu to kompletny brak jakiejkolwiek refleksji ze strony marszałkini na temat tego stanu rzeczy. Oczywiście uważa ona siebie za osobę kryształowo czystą i godną najwyższego szacunku. W głowie jej nie postanie, że jest tak traktowana za stek kłamstw i zmyśleń na temat swojego udziału w działaniach po katastrofie w Smoleńsku. Te wszystkie przekopywania metr w głąb, których nie było. Obecności podczas identyfikacji, które okazywały się nieobecnościami. Wspaniała współpraca ze stroną rosyjską która potem nagle okazywała się taka sobie. Nie chce mi się nomen omen kopać w odmętach internetu żeby znajdywać jej wszystkie łgarstwa. Kto ma wolne 12 minut może o tym posłuchać

Na to nakłada się specyficzna konstrukcja psychiczna marszałkini która uważa siebie za wcielenie cnót wszystkich i jak się mawia w moich stronach "wyżej s….. niż d…… ma". W pełni ujawniło się to np. po tym jak objęła stolec marszałkowski po zostawieniu służby zdrowia, której była ministrem w stanie totalnego r………dziaju. Nie miała sobie nic do zarzucenia. Natomiast chaos zafundowany polskim chorym był jej zdaniem już tylko winą naiwniaka Arłukowicza, który dał się wpuścić na pole minowe zwane Ministerstwo Zdrowia. 

I tymi wszystkimi zaletami ducha i charakteru cierpiąca marszałkini przypomina mi ekspedientkę z filmu "Co mi zrobisz jak mnie złapiesz", która po wywaleniu tacy śledzi na podłogę zwala wszystko na złych klientów ….

 

Do tego wszystkiego można dołożyć sejmową "zamrażarkę" wprowadzoną przez marszałkinię, na którą zżymał się nawet Organ Komitetu Centralnego Platformy Obywatelskiej, czyli Gazeta Wyborcza. Traktowanie sejmu z buta jako maszynki do głosowania jedynie słusznych projektów PO.

I tak oto otrzymujemy dość nieciekawy obraz kogoś komu nikt porządny ręki by nie podał. A dzieńdobrowe "cierpienia" Kopacz to i tak najmniejsze co ją może spotkać za tzw. całokształt. Jednak przecież od czego są usłużni oficerowie medialni, którzy co miesiąc będą z tego robić straszliwą aferę?

 

 

Inne zapisy autora:

0

Avatar
frank drebin

Zlosliwy jak go cos wkurzy.

393 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816