Bez kategorii
Like

Masz coś wspólnego z NE? Uważaj na policje!

11/11/2012
260 Wyświetlenia
0 Komentarze
3 minut czytania
no-cover

O tym jak to wystarczy być blisko skoligaconym z osobą pracującą w NE, by być na celowniku władzy.

0


 

 to moje osobiste przeżycia które miały miejsce niecałe 3 godziny przed tym jak piszę tą notkę. Otóż dziś będąc w pociągu, i spokojnie sobie wracając do Łodzi by zacząć koleiny studencki tydzień, w momencie gdy przeglądałem wasze najnowsze notki dotyczące Marszu Niepodległości na „twarzoksiążce” to w pewnym momencie zorientowałem się iż mój profil na Fb został zablokowany, w celu rzekomego sprawdzenia i potwierdzenia moich danych osobowych. Więc coś mnie tknęło i postanowiłem sprawdzić maila i „o dziwo” ten też nie działał. Nie musiałem jednak długo czekać, by jakimś dziwnym trafem zupełnie stracić Internet w telefonie.

Nie minęło 20 minut gdy naglę do mojego przedziału weszło dwóch (P)olicjantów. I jak się domyśliłem (gdyż właśnie zostałem obudzony) już wylegitymowali jedną osobę i zatrzymali się na (M)nie. I taka oto wywiązała się rozmowa między nami:

P- Dowód poproszę.

M- Nie, po co? Z jakiej racji? Mogę jedynie wam słownie je podać..(tu podałem swoje imie i nazwisko, a jeden z policjantów jakoś dziwnie się na mnie popatrzył)

P- O, widze że pan się wybiera do Warszawy, pewnie na marsz niepodległości.

M- No ciekawe jak, jak marsz się już dawno zaczął, a to pociąg jest relacji Ostrów-Łódź i nie ma szans by jechał przez Warszawę.

P- No, widzę że jest pan strasznie wygadany, i jak chce pan to możemy sobie porozmawiać na komendzie.

M- Nie ma sprawy, mogę iść, niech tylko pociąg stanie na stacji. Chciałbym tylko zadzwonić do kogoś z bliskiej rodziny by go poinformować o tym zdarzeniu, by mógł  w odpowiednim miejscu wystosować odpowiednią notkę.

 

Na dźwięk ostatniego zdania panowie uznali „że dostali wezwanie”, i wysiedli na najbliższej stacji.

Jednak po tym incydencie, stwierdziłem iż mój telefon kompletnie nie ma połączenia już z siecią, i musiałem przerzucić się na swój drugi zapasowy.

 

I tu rodzi się pytanie, jakim cudem panowie policjanci namierzyli mnie, i mieli jakikolwiek do mnie „biznes” jeżeli nie wybierałem się na marsz, mimo iż od dawna wyrażałem chęć… Doś dziwny zbieg okoliczności jak dla mnie, by w przeciągu pół godziny, zostać praktycznie odciętym od informacji i zaliczyć wizytę panów niebieskich…

Hmm, dość ciekawe zjawisko.

 

Pozdrawiam QV

Inne zapisy autora:

0

Quinlan Voss

Student WPiA na UL

4 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758