Bez kategorii
Like

Marsz Niepodległości 2012. Byliśmy tylko o krok od wielkiej tragedii. A szeroko pojęta opozycja? Jak zwykle strzela do własnej bramki.

12/11/2012
450 Wyświetlenia
0 Komentarze
16 minut czytania
no-cover

To przerażające, wprawdzie ostrej amunicji nie było, ale do wielkiej tragedii zabrakło naprawdę niewiele.

0


 

 

Marsz Niepodległości Anno Domini 2012 przeszedł do historii. Z przyczyn osobistych niestety nie mogłem być w Warszawie. Pozostała mi więc na pocieszenie łączność duchowa z uczestnikami oraz zdanie się na przekaz medialny z przebiegu wydarzeń w naszej stolicy. Jak cześć Internautów już zauważyła, niezależne strony internetowe miały przerwy w dostępie, bądź nie działały w ogóle. A zaglądałem na takie portale, jak Nowy Ekran, Niezależna.pl, Wpolityce.pl, Telewizja TRWAM czy Stefczyk Info. Atak hakerski, rządowa prowokacja, a może po prostu, niewyobrażalne przeciążenie serwerów ze względu na zainteresowanie Polaków uczciwym przekazem medialnym z obchodów?

 

Nie pozostało mi zatem nic innego, jak obserwacja reżimowych mediów(Polsat News, TVN24, TVP3) i ich wynurzeń. Przyznam szczerze, dla mnie osobiście każde takie wystąpienia szczekających moralistów, pod postacią Czapińskich, Krzemińskich, Chwedoruków, Kików, Domańskich to najlepszy kabaret pod słońcem, któremu do pięt nie dorasta nikt w zawodzie, choćby Robert Górski i jego posiedzenia rządu. Z drugiej jednak strony przeraża fakt, jak wiele osób oglądających tę wykrzywioną rzeczywistość się na ich sztuczki nabiera. Wystarczyło tylko posłuchać manipulowanych, zbulwersowanych starszych kobiet, dzwoniących do Superstacji w programie „Bez Ograniczeń”, które „nie rozumieją o co tym ludziom chodzi”, którym „podobała się inicjatywa łączącego ludzi prezydenta Komorowskiego, które powtarzały te brednie, że na MN byli „znudzeni bezrobotni szukający zadymy”. Oprócz tego nie mogły się nachwalić, jak to one, wspaniale wychowały swoich synów, którzy nie tylko są po dobrych szkołach, ale też oglądali te zadymy i też im się to nie podobało. Jeden ze słuchaczy, posługujący się dość ubogą polszczyzną emigrant angielski, domagał się nawet fizycznej eliminacji uczestników demonstracji, bo on się tam musi wstydzić za Polaków. Wszystko przy milczącej aprobacie prowadzącego, na ogół bardzo skrupulatnie wypominający takie uszczypliwości wobec obozu władzy, jak frazy: „Prezydent! Nie Komorowski, tylko prezydent Komorowski!”, albo „Nie Pa-łO, tylko Pe.-O. proszę wymawiać poprawne nazwy partii!”.

 

To przerażające, wprawdzie ostrej amunicji nie było, ale do wielkiej tragedii zabrakło naprawdę niewiele. Przy dużym, kto wie, być może nawet głównym udziale policyjnych bandytów w kominiarkach doszło do wybuchu zamieszek już na samym początku pochodu. Mieliśmy klincz, w pogotowiu była armatka wodna. Zapadła decyzja o rozwiązaniu manifestacji przez policję, zanim na dobre ruszyła. Gdyby nie ofiarna interwencja posłów PiSu i ich negocjacje ze służbami, mogło dojść do przerażających scen, wybuchu eskalacji złości z powodu rozwiązania marszu, tratowania się ludzi z powodu użycia armatki, do tej pory ściśniętych, jak sardynki w puszcze. Choć wszyscy podkreślają, że w tym roku było bezpieczniej, niż rok temu, ja jestem temu przeciwny. Twierdzę, że wczoraj o mały włos nie było zagrożone ludzkie życie. I mam wielkie obawy, czy za rok, dwa, może kilka lat, przy takim kryzysie ekonomicznym, takim konflikcie politycznym, takim fatalnym rządie rzeczywiście nie dojdzie do niepotrzebnego rozlewu krwi. Naprawdę nie wiem, czy do tego to wszystko zmierza? Czy polski rząd zamierza iść na wojnę domową, pacyfikując swój własny naród?

 

Władza tak nienawidzi swoich obywateli, że w imię swoich politycznych celów posuwa się nawet do atakowania niewinnych rodzin i dzieci. Władza tak nienawidzi obywateli, myślących inaczej od niej, że robi wszystko, aby nie tylko ich nieustannie obrażać w mediach per ciemni, niewykształceni, faszyści itd., ale również pozbawić ich demokratycznych praw, nawet tak podstawowych, jak swoboda do publicznej manifestacji poglądów.

 

Oczywiście, krytykując policję wraz z ich bandytami, należy zwrócić uwagę, że organizatorzy Marszu mają niestety wciąż problem z ułamkiem uczestników, którzy dają się prowokować i wchodzą w interakcję ze służbami. I przesadą byłoby stwierdzenie, że tylko i wyłącznie policjanci atakowali policjantów. Uważam więc, że sztab organizacyjny za rok musi zrobić jeszcze więcej, by zapanować nad tym promilem ludzi agresywniejszych. Sądzę, że nawet najbardziej groźny prowokator policyjny nie powinien złamać człowieka odpornego. Tak, to prawda, gdyby nie było policji, nie byłoby zadym, ale mimo wszystko problem jest i nie należy go lekceważyć, bo na pewno część ludzi może się do Marszu Niepodległości zniechęcić.

 

Goebelsowska propaganda mediów powiedziała nam, że wyżej opisane wydarzenia były tylko i wyłącznie chuligańskimi wybrykami. Skąd zatem brać przykład, od kogo uczyć się patriotyzmu i poprawnego zachowania? Tak zgadliście, od prezydenta Bronisława Komorowskiego i uśmiechniętego „tłumu”, który z nim maszerował. Tyle media, a jak jest w rzeczywistości? Prezydent swoją kagańcową dla demokracji ustawą ogranicza wolność wypowiedzi i manifestowania.Nakłada prawnie na obywatela, choćby zakaz zakrywania twarzy na demonstracjach, co podczas ataków gazem wydaje się samobójstwem. Jaki przykład dobrych manier daje nam majestat państwa, gdy sam zasłania twarze swoim policjantom-tchórzom? Dzięki temu policyjni bandyci nie zostali wykryci przez dziennikarzy obywatelskich, tak jak miało to miejsce rok temu na przykładzie uniewinnionego zresztą niedawno sadysty Czajki. Jakim prawem Prezydent Komorowski namawia do łączenia się w Dniu Niepodległości, podczas gdy jeszcze tego samego dnia obdarza najwyższym odznaczeniem państwowym, profanując je, takie osoby, jak drugi po Tusku, największy szkodnik III RP-Jerzy Buzek? Czy Norman Davies, którego najważniejszym zajęciem jest ostatnio nic innego, jak jawne dzielenie Polaków na tych lepszych europejskich i tych gorszych pochodzących z ciemnego ludu smoleńskiego.

 

Ale i od dziennikarzy można pobierać nauki. Dziś w „Faktach” TVN „pani profesor” Kolenda Zaleska stwierdziła wręcz, że „rodzi się nowy ruch, typowy dla czasów kryzysu, który może być niebezpieczny dla demokracji”. Przypomnijmy sobie w tym kontekście choćby odwołane referenda w sprawie Traktatu Lizbońskiego w Irlandii, czy zakwestionowanie demokratycznych wyborów w Grecji wraz z ich powtórzeniem. Jak się okazuje, dla wyznawców europejskiej politpoprawności, z demokracją mamy do czynienia tylko wtedy, jeśli w wyborach wygrywają faworyci eurokratów. W przeciwnym wypadku tej demokracji nie ma, a w wyborach wygrywają tzw. „faszyści”. Jakim prawem establishment zatem żąda od Polaków programowanych przez nich, „cywilizowanych” zachowań, podczas gdy sam kwestionuje zasady demokracji, dzieli ludzi, obraża ich przez swoje medialne szczekaczki? Od kogo oni wymagają kultury, gdy ich chory z nienawiści przedstawiciel mówi o „żulach, którzy bili policję”?

 

Osobny wątek pozostawiłem sobie na ocenę tego co się wczoraj stało w kontekście politycznym. Jak się znowu okazało, największym zagrożeniem dla polskich sił patriotycznych, stały się… polskie siły patriotyczne. Do tej pory Marsz Niepodległości łączył wszystkie środowiska niepodległościowe, dziś kłóci się każdy z każdym. Korwina-Mikke nie było, Sakiewicz był, ale jakby go nie było, Kaczyńskiego nie było, posłów PiS, na palcach jednej ręki, Kukizowi Kobylański przeszkadzał. Ze nieprawdopodobnym zdumieniem obejrzałem audycję „Tak jest”, TVN24, w której nie da się ukryć, mój polityczny faworyt-Przemysław Wipler, ramię w ramię z lewakiem Kurkiewiczem i dziennikarzem Morozowskim rozpowiadał się o swojej niechęci wobec ONRu i MW a także o swojej rezygnacji z udziału w trakcie Marszu, z powodu „przygotowania niespodziewanej pieczeni politycznej, której mało kto się spodziewał”. Ton tej wypowiedzi jest zupełnie, niczym z biblii mędrców III RP, sięgających w krytycznej sytuacji braku argumentów w rozmowie do oskarżeń o „polityczność”. A tę można przypisać dosłownie wszystkiemu, najlepszy przykład, wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej jest dla salonu "polityczne", czyli de facto niemoralne. Sami państwo moga ocenic jak komiczne w swojej logice jest to stwierdzenie. Nie wiem czym to jest spowodowane, ale podejrzewam, że Wipler dostał „prikaz” z góry, by się odciąć od Marszu z powodu panicznego strachu przed nową siłą polityczną w szeregach PiS. Wydaje się, że w zaistniałej sytuacji PiS, jak i SP aż wierzgają nogami, by ponownie zostać zaproszonym przez rezim do „salonu”. Wierzgają też centrowi dziennikarze, którzy do tej pory byli jak najdalej od salonu, a dziś się ku niemu zbliżyli.

 

Powinno być zgoła inaczej, największa partia opozycyjna powinna wziąć udział w tym Marszu, stanąć po stronie obywatela, zmobilizować jeszcze więcej uczestników i mówić do ludzi prostym językiem, tak jak w mistrzowski sposób zrobił to w wywiadzie dla Polsat News z jąkającym się Celińskim Robert Winnicki. Panie Wipler, jak Morozowski pyta, czy PiS chce obalenia dyktatury okrągłego stołu, to proszę nie owijać w bawełnę i powiedzieć, że tak chce, bo tego domagają się nasi wyborcy. A jak istnieje możliwość powstania nowej, prawicowej siły politycznej, to z nią współpracować, a nie wycinać, nawet wtedy gdy jeszcze nie wiadomo czy powstanie. I nie wpisywać się w oszczercze lewackie oskarżenia płynące w stronę ONR i MW. Wyzwólcie nas z terroru politycznej poprawności i nie podlizujcie się łachmańskim dziennikarzom! Można się z tymi organizacjami nie zgadzać, ale nie przytakując Kurkiewiczowi, plecącemu non stop o faszyzmie.Niestety, dochodzą słuchy, że za rok środowiska patriotyczne będą podzielone jeszcze bardziej. 

 

Panu Winnickiemu, jak i reszcie organizatorów, gratulując znakomitych wystąpień w telewizji czy na wiecu, życzę zaś zimnej głowy i ostudzenia zapędów. Pozytywistycznego, masowego ruchu społecznego nie stworzycie corocznym Marszem Niepodległości, a żmudną, codzienną pracą u podstaw, którą wiem, że wykonujecie, ale wciąż tej pracy jest za mało. Uważam, że Waszym błędem był zakaz eksponowania symboli partyjnych na Marszu, jak i również ominięcie pomnika Józefa Piłsudskiego.

 

Życzę więc tej owocnej pracy, bo Polakom po pierwsze potrzeba tak naprawdę nie tam jakiejś partii politycznej, która coś da za darmo. Polakom potrzeba głębokiej odnowy moralnej i duchowej, odbudowania zaufania społecznego, zrzeszania się w rozmaitych organizacjach społecznych, obywatelskiej aktywności, która de facto jest tak dziś tępiona przez Platformę… Obywatelską. Musimy zbudować IV RP, wzorując się na ideałach II RP. Tylko poprzez wykorzenienie narodowych kompleksów, powstałych w latach PRL, tylko poprzez wspólne działanie, tylko poprzez chrześcijańskie zasady współżycia społecznego, będziemy w stanie stworzyć prawdziwie Wolną Polskę, w której prawicą będzie KNP, lewicą SP, MW i ONR a centrum PiS. Obyśmy po drodze się nawzajem nie zjedli…

 

Źródło grafiki: http://cdn8.se.smcloud.net/t/photos/thumbnails/159540/marsz_demonstracja_manifestacja_protest_marsz_640x480.jpg

 

 

Inne zapisy autora:

0

Migorr

Student, rocznik 89.

27 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758