Bez kategorii
Like

Marek Baterowicz donosi z Australii…

04/04/2011
413 Wyświetlenia
0 Komentarze
20 minut czytania
no-cover

Podobno z daleka lepiej widać; dziś spełniam prośbę p. Marka Baterowicza z Australii i udostępniam mu swój blog celem publikacji jego przemyśleń w sprawach ważnych dla nas wszystkich…

0


 

Udostępniając ponownie swój blog zachęcam przy okazji Pana Marka Baterowicza do opanowania kilku podstawowych czynności związanych z logowaniem się na stronie NE i zamieszczaniem tam swoich przemyśleń; to naprawdę nie jest takie trudne… Pański tekst opisujący amerykańskich lotników w Bitwie Warszawskiej cieszył się dużym zainteresowaniem i wywołał ożywioną dyskusję  internautów.

zayazd.nowyekran.pl/post/8236,amerykanie-wspieraja-pilsudskiego-historia-prawdziwa-niczym-z-hollywood

Przy okazji prośba do Łażącego Łazarza: może uda się stworzyć możliwość publikacji na Nowym Ekranie dla starszych osób, które nie potrafią poradzić sobie z procedurami wklejania swoich felietonów, ale przysyłają mądre i sensowne teksty?

Lech Makowiecki

 

 

BALAST DLA SARMATÓW

Niedawno w polskich mediach ujawniono, zresztą w ślad za rosyjską agencją Interfax, że Polska kupuje od Rosji gaz po cenie dwukrotnie wyższej aniżeli Wielka Brytania. Stanowi to niewątpliwie spory balast dla Sarmatów, także dla budżetu IIIRP. Jednocześnie na blogu Waldemara Pawlaka w tekście „Gazowe fakty” ( 12 luty 2010) można znaleźć kłamliwe zapewnienia : „W wyniku negocjacji na najbliższy okres pięciu lat uzyskano znaczny upust na cenie gazu powyżej minimalnej wartości kontraktowej. W kosekwencji cena gazu importowanego przez PGNiG jest o około 10% niższa niż cena dla firm zachodniej Europy.” Powyższe stwierdzenie z blogu Pawlaka, głównego negocjatora kontraktu gazowego z Rosją, okazuje się zatem wierutnym łgarstwem. Ale nic już nie dziwi w IIIRP, gdzie kłamstwa są fundamentem polityki, a nową Polskę buduje się na antywartościach. Wytknął to w kazaniu , wygłoszonym w bazylice Św.Krzyża w Warszawie, ks.prałat Sławomir Żarski ( 11 listopada 2010), by natychmiast zostać zruganym publicznie przez nowego „prezydenta” IIIRP, Bronisława Komorowskiego. W następstwie tej zbyt szczerej homilii kandydaturę księdza Żarskiego do godności ordynariusza polowego Wojska Polskiego skreślono w ramach represji. A wracajac do Pawlaka trzeba przypomnieć jego nadzwyczajną życzliwość wobec Rosjan, którą zdradził natychmiast po wyborach z 2007 r., wygranych przez Platformę Obywatelską. Na łamach dziennika „Kommiersant” Pawlak zapraszał rosyjskich oligarchów do prywatyzacji polskich spółek energetycznych. To oczywiste antypolskie stanowisko trafnie scharakteryzował Antoni Macierewicz, szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego w rządzie PiS-u: „ To jednoznaczna kapitulacja. Nad Polską zawisła groźba ponowengo pełnego uzależnienia energetycznego od Rosji – powiedział, a niepokój wyrażono też na Ukrainie. Oceniono, że gabinet Tuska tym samym odżegnuje się od polityki dywersyfikacji źródeł dostaw surowców energetycznych. Opinie te, wyrażone w roku 2007, niestety potwierdziły się po kilku latach.                                                                          

Dzisiaj Polska czy – jak kto woli – IIIRP znajduje się w energetycznym potrzasku, zastawionym przez Gazprom z pomocą polskich „naganiaczy”, którzy działali w warunkach komfortowych dzięki zamrożeniu lustracji. Dawna peerelowska agentura przyholowała znowu polski okręt do rosyjskiej przystani. Bez smoleńskiej hekatomby nie byłoby to jednak tak łatwym zadaniem, służby specjalne rządu PO-PSL wykonały tu iście diabelską robotę w precyzyjnej współpracy z mocarstwem, któremu potem z premedytacją przekazano śledztwo. Oczywiście nie po to, by ujawniono prawdziwą przyczynę katastrofy. Niestety, świadomość tego stanu rzeczy nie bardzo może pomóc w działaniach zmierzających do oficjalnego odkrycia prawdy. Dlatego komisja Macierewicza, wszelkie związane z nią ustalenia dają pewną nadzieję. Pamiętajmy przy tym, że – jak niedawno przypomniał były premier Jan Olszewski – nawet polska prokuratura nie wyklucza hipotezy zamachu. Sądzi on, że jedyną szansą na wyjaśnienie przyczyn smoleńskiej katastrofy jest prowadzenie śledztwa na forum międzynarodowym. Natomiast, zdaniem Olszewskiego, orzeczenie MAK-u autoryzowane przez najwyższe władze Rosji stanowi bardzo niedobrą prognozę dla przyszłości polsko-rosyjskich stosunków. Nie jest też wiarygodna wersja Anodiny, każdy wie ( a podkreślił to znowu Olszewski ), że dla rzetelnego przeprowadzenia śledztwa konieczny jest dostęp do oryginału nagrania czarnych skrzynek oraz zbadanie szczątków samolotu. Rosjanie jednak odmawiają współdziałania na tym polu, co jest bardzo poważną poszlaką – właściwie dowodem – że starają się ukryć niewygodne dla nich okoliczności katastrofy. Oddanie przez premiera Tuska śledztwa w ich ręce przemawia też za tym, że i polska strona niejedno ma do ukrycia. A – jak konkluduje Olszewski – Tusk nie zdał egzaminu, jeśli chodzi o wyjaśnienie śmierci prezydenta Kaczyńskiego. Obok wysokiej ceny gazu – tego ekonomicznego balastu dla Sarmatów – dźwigamy też moralny balast po smoleńskiej tragedii. W obu wypadkach jest to efekt podstępnych machinacji Peerelczyków wobec Polaków. Nie miejmy żadnych złudzeń: na czele naszego kraju nie stoi polski rząd, lecz „kierownictwo” o peerelowskich korzeniach, jakby imitujące niegdysiejszy komitet centralny. Tę grupę trzymającą władzę dobrano starannie z ludzi o powiązaniach agenturalnych, czemu sprzyjał brak lustracji. Państwem steruje zatem „spółka agentów” z nieograniczonym już od „wypadku” Tupolewa potencjałem władzy. Chroni ją w dodatku, wspiera bastion medialny, a w nim lobby „Gazety Wyborczej”, michnikowski parasol. Taka sytuacja wróży jak najgorzej Polsce, polskiemu społeczeństwu a także nowym pokoleniom, albowiem nie widać realnych perspektyw na pozytywne zmiany w kraju. Nadchodzące wybory mogą wprawdzie przynieść pewien sukces PiS-owi, ale nie wyklucza się prawie remisowego wyniku w starciu z Platformą. To natomiast nie wystarczy dla utworzenia rządu dbającego o polską rację stanu, a w warunkach politycznego pata czas będzie nadal pracował przeciwko narodowi. Powie ktoś, że jestem pesymistą ? Niestety, podobne wnioski snują publicyści w kraju, a prawdopodobieństwo nowego „cudu nad Wisłą” nie jest zbyt wysokie. Nie wylądują przecież u nas ufoludki, by zabrać ze sobą w kosmos antypolską agenturę! I dlatego jeszcze przez długie lata Sarmaci będą chyba zmagać się tym balastem IIIRP, który wywodzi się z nawisu PRL-u, a sparaliżował właściwe funkcjonowanie państwa. Polską kieruje rząd masek, a niestety nie są to maski ubierane tylko w czasie karnawału. Jak z tym balastem poradzą sobie pokolenia młodych ? Wydaje się, że to nie jest ich zmartwieniem albo mają zupełnie inne cele. Nie zdają sobie jednak sprawy z tego, że w razie demontażu państwa o polskiej racji stanu staną się obywatelami drugiej kategorii we własnej ojczyźnie. 

Marek Baterowicz

 

 

BRONEK W BULU

Po trzęsieniu ziemi i tsunami w dalekiej Japonii okazało się, że nowy prezydent IIIRP nie zna ortografii własnego języka. Takim jest ci „wykształciuchem”, że bez żenady w ambasadzie cesarstwa Nipponu podpisuje się pod rażącymi błędami, które zwykle nauczyciele korygują w szkołach podstawowych. Najwidoczniej prezydent miał trudne dzieciństwo, a może lubił wagary ? Tak czy owak główny dyspozytor orderów Orła Białego ma kłopoty z polszczyzną! A nie jest to pierwsza gafa Komorowskiego, nie popisał się też kindersztubą pałaszując zakąski podczas powitalnej mowy na bratniej nam Litwie, rozsiadając się gdy wysokie głowy innych państw stały przebierając nogami albo odsuwając parasol od Sarkozy’ego, który był wystarczająco duży, by ochronić Angelę Merkel i prezydenta Francji. Ten ostatni wyczyn jest poważnym despektem wobec starego braterstwa broni Polaków i Francuzów, sięgającego czasów Napoleona, by nie wspominać już francuskiej misji wojskowej z wojny 1920 roku. Ale czegóż można spodziewać się po jawnie promoskiewskim prezydencie IIIRP ?          

Nie wiemy jeszcze jak zakończy się wizyta Komorowskiego w Tallinie, być może dojdą do nas wieści o nowych gafach. Na terenie dawnych Inflant, które daremnie próbował odebrać nam car Iwan Groźny, wiele się może wydarzyć. Jak pamiętamy prezydent lubi polowania, a z tym wiążą się przeróżne przygody jak poucza nas czwarta księga „Dyplomatyka i łowy” w „Panu Tadeuszu”:

                         Za nim Robak, choć bez strzelby – i trzej w jednej chwili

                          Jak gdyby na komendę razem wystrzelili.

                          Niedźwiedź wyskoczył w górę jak kot przed chartami

                          I głową na dół runął, i czterma łapami…

        A potem na rogu grał Wojski. Na jakim instrumencie grywa Komorowski ? Prawdopodobnie na nowej wersji cymbałów, tych co to uwierzyli w jego hrabiowskie maniery, polor światowca czy wykształcenie. A patriotyzmu pan Komorowski mógłby się uczyć u Jankiela, wirtuoza innych zupełnie cymbałów, także u Kaczyńskiego, Macierewicza lub Wildsteina. Wbrew „kulturze krzyku” w polskim życiu publicznym ( a pisze o niej prof.Andrzej Nowak w ważnej książce „Od Polski do post-polityki”, Kraków, Arcana 2010 ) są jeszcze w Kraju głowy nie od parady, inaczej mówiąc inteligencja nie daje się zagłuszyć histerycznym wrzaskom i fałszywej logice Niesiołowskiego, Palikota czy Bartoszewskiego. Mają one jednak wsparcie mediów, zwłaszcza TV oraz „Gazety Wyborczej” , a wojna z uczciwie prowadzonym dialogiem trwa od 1989 r., kiedy to – jak pisze prof.Nowak – wykluczono z elit tych, którzy zostali w PRL skrzywdzeni i oczekiwali symbolicznego bodaj zadośćuczynienia. Wojna to bezlitosna, a jak słusznie odsłania jej cel autor wspomnianej tu książki, owa walka ma się toczyć aż do ostatecznego, totalnego można rzec zwycięstwa nad drugą Polską, którą symbolizuje okrutny, dwugłowy Kaczor – jeden łeb ogłuszony, ale drugi jeszcze trzeba ściąć i wypalić żywym ogniem ( str.81). Koniec cytatu. Oto intencje post-peerelowskiego układu, a prof. Nowak pyta : gdzie się podziała tolerancja, otwartość, dialog ? Wypada tu wtrącić istotną korektę: nie jest wojna „polsko-polska”, lecz potężna obława zorganizowana przez Peerelczyków przeciwko Polakom. Hitlerowcy, także stalinizm, stosowali fizyczną eksterminację polskiej inteligencji, natomiast układ post-komunistyczny zakłada jej unicestwienie poprzez eliminację z medialnej debaty na temat spraw Kraju. Odstawienie inteligencji na boczny tor, poniżenie jej w oczach ludu. Zdarzają się jednak też sporadyczne wypadki fizycznego unicestwienia jak np. tajemnicza śmierć prof. Marka Dulinicza, szefa smoleńskiej grupy archeologów, albo równie tajemnicze zabójstwo dr Eugeniusza Wróbla, eksperta od lotnictwa, który mógł ocenić raport MAK-u. Obawiam się, że te wypadki nie spędzają snu z powiek prezydenta Bronka, ani nie łączy się on w „bulu” z rodzinami ofiar.

      Epidemia tajemniczych a śmiertelnych wypadków trwa zresztą od 1989 roku, śmiało kontynuując o wiele dłuższą serię zabójstw na tle politycznym z lat PRL-u. Od kilku dni słyszy się też w mediach o dużej liczbie agentów operujących w IIIRP, a nawet podano że ich ilość sięga około trzystu. Chodzi tu o szpiegów krajów obcych, a gdyby dodać kilkuset agentów ex-PRL-u działających w elitach władzy ( a nie tylko!) to można zgodzić się z powtarzanym od dawna wnioskiem, że IIIRP jest rajem dla agentury. Zabawnie skomentował to przedstawiciel ABW. Jego zdaniem tak duża liczba obcych agentów świadczy o tym, że Polska jest krajem liczącym się na arenie międzynarodowej ( czy jako korytarz tranzytowy ?), a w związku z tym rośnie ilość owych „panów w kapeluszach”. Tłumaczenie to naiwne, a może ktoś chce nam poprawić samopoczucie, wbić w dumę ? W rzeczywistości tak duża liczba szpiegów hulających w Polsce dowodzi słabości naszego kontrwywiadu. A to z kolei wynika ze słabości państwa, które zupełnie nie funkcjonuje w polskim interesie. Wprost przeciwnie, a świadczy o tym nie tylko wyprzedaż narodowego majątku, ale też cudowny wręcz liberalizm wobec agenturalnych siatek. Jak wiadomo nie służą one do łapania motyli, lecz do wrogich działań wobec Polski, a trzeba zdać sobie sprawę z tego, że lwią część obcej agentury w IIIRP stanowią ludzie pracujący dla służb rosyjskich. Nie wynika to wyłącznie ze wspólnej granicy, oni po prostu chcieliby znowu tę granicę przesunąć w dogodnym dla nich kierunku. Gdzie zresztą nie działają rosyjskie służby ? Oto w lutym br. rząd Irlandii wydalił rosyjskiego dyplomatę, który zdobył dane tożsamości sześciu obywateli irlandzkich po to, by na paszportach wydanych na ich nazwiska poruszali się rosyjscy szpiedzy. Najwidoczniej, wbrew oficjalnym opiniom, dalej trwa zimna wojna, a kraje Zachodu czeka niejeden zimny prysznic. W związku z tym łączę się z czytelnikami „w bulu”, a felieton kończę prognozą pewnej wróżki, która zapowiada, że w Polsce coś się wydarzy w tym jeszcze roku.  

Marek Baterowicz

 

Inne zapisy autora:

0

Zayazd

Inzynier z wyksztalcenia, songwriter i grajek z wyboru. Niepoprawny romantyk, milosnik Historii - oceanu wiedzy o tym, co nas moze spotkac. Fan Mickiewicza i Pilsudskiego - ostatnich Wielkich Polaków majacych mega-wizje bez udzialu dopalaczy...

129 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758