Bez kategorii
Like

Majówka Z Dżojntem

26/05/2012
267 Wyświetlenia
0 Komentarze
5 minut czytania
no-cover

Dziś w Warszawie odbyl się dziewiąty Marsz Wyzwolenia Konopi. Między uczestnikami znalazlo się bardzo wielu mlodych ludzi – nawet 13, 14, 15 latków – a liczba uczestników sięgla kilku tysięcy.

0


 Oczywiście nie moglo na marszu zabraknąć i czlowieka, który jeszcze nie tak dawno zakończyl swoją przemowę w Sali Kongresowej Palacu Kultury slowami – "Zmieńmy oblicze tej ziemi". Dziś wyraźnie pokazal pan Janusz Palikot, bo to o nim mowa – o jakie oblicze mu biega. Wlaśnie mam nieprzyjemność popatrzeć na twarz tego cudotwórcy z przypalonym petem w ustach. Oczka już lśnią – ciągnie jak smok – pelna ekstaza – Brawo panie Januszu – piękny przyklad – mlodzi to chwycą – do czasu – do chwili, kiedy skończą jak Jimi Hendrix, którego niesiono na transparentach, jak Janis Joplin i wielu innych, którzy tak mlodo odeszli z tego świata – ale czyż nie jest pięknym umierać, gdy ledwie wystartowaleś w dorosle życie?

Patrzę na ten marsz i widzę pewnego chlopca z dawnych lat. Tak jak i ci uczestnicy marszu, tak i on pokochal kiedyś konopie – mial osiemnaście lat – po wypaleniu dżojnta wszedl na ulicę i wpadl pod autobus – stalo się to na ulicy Fryderyka Joliot-Curie, tuż przy Pulku Baszta – autobus (linii 144) przejechal po jego brzuchu – widok byl przerażający – żyl – zmarl w drodze do szpitala.

Znalem wielu ćpunów i wszyscy zaczynali od konopi – dziś żaden z nich już nie żyje – staczali się powoli na samo dno. Jeden z nich stoczyl się tak nisko, że w latach dziewięćdziesiątych napadl na mnie z nożem – po odszymaniu kilku ciosów zbiegl – ale zdążyl zranić mnie w rękę. Sprawy nie zglosilem na Policję – a czlowiek ten skończyl życie w rok, lub dwa lata później – w kanale przy ulicy Banacha.

O tym komu tak naprawdę zależy na legalizacji marihuany, każdy logicznie myślący czlowiek zdaje sobie dobrze sprawę.

Panie Januszu – są w świecie kraje w których nie jest zabronione palenie tego świństwa i gdzie można zawierać śluby homoseksualne – granice nie są zamknięte (Keine Grenzen – jak śpiewal Pan Wiśniewski) – droga wolna – nie podoba się panu w tym kraju? to na dworzec i jedź pan gdzie wyobraźnia poniesie.

Tymczasem pan coraz wyraźniej wznieca pochodnie rewolucji – a skoro nie dają się zwabić normalnie i zdrowo myślący ludzie, którzy doskonale zdają sobie sprawę z jakiego to też obozu i spod jakiej jest pan gwiazdy – przyciąga pan do siebie wszelkiego rodzaju m…… – byle tylko sięgnąć po koronę – a co będzie POtem?

Wielu już wie.

Patrząc dziś na tych mlodych ludzi, którzy jeszcze nie ukończyli osiemnastego roku życia – na te jeszcze dzieci – serce mi się kraje. Ich rozumiem – są mlodzi i latwo dają się manipulować. Mam nadzieję, że wielu z nich przejrzy na oczy nim wciągnie pan ich w soją kabalę bez wyjścia.

Na koniec dodam, że przypomina mi pan Che.

Ciekawa odnotowania jest też inna postać, wypowiadająca się przychylnie co do marszu i legalizacji konopi – tą osobą jest wiecznie glodny pan Ryszard Kalisz. Dokladnie nie mogę przytoczyć jego slów, gdyż ich nie nagralem – ale brzmialy one w swym sensie mniej-więcej tak, jakby to mówila sama Ewa do Adama w Raju:

– Kochani rodzice zakazany owoc budzi większy apetyt, więc lepiej nie zakazywać.

panie Ryszardzie o ile mi wiadomo i panu pewnie jest wiadomym – to niedojrzale jabluszka też są zakazane – ja panu przyniosą pięć kilo – jak na pana wagę to jak deser – i niech pan to wtraja sobie na zdrowie.

Edward Snopek

Inne zapisy autora:

0

Edward Snopek
Edward Snopek

Tyle czlowiek ma wolnosci, na ile kieszeń mu pozwoli, czas i zdrowie.

224 publikacje
1 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816